Piłka nożna Prasówka
Media o meczu z Zagłębiem: Mają coś do udowodnienia
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat wieczornego meczu Zagłębie Lubin – GKS Katowice.
flashscore.pl – Zagłębie Lubin – GKS Katowice
W domowym meczu Zagłębie Lubin postara się przerwać serię remisów i pokonać GKS Katowice, który w poprzedni weekend rozegrał swój najsłabszy mecz w tym sezonie.
W poprzedniej kolejce Zagłębie zremisowało 1:1 z Wieczystą Kraków i był to jego trzeci z rzędu podział punktów w lidze po dwóch wcześniejszych bezbramkowych remisach. Trener Leszek Ojrzyński nie był zadowolony z występu w Krakowie, a szczególnie z jego początku, twierdząc, że „na pierwszą połowę nie dojechaliśmy”. Statystyki pokazują, że słabe początki nie są problemem wyłącznie pojedynczego spotkania, ponieważ tylko jedną z sześciu ligowych bramek w tym sezonie Lubinianie zdobyli przed przerwą.
GieKSa udaje się do Lubina na trzeci z rzędu ligowy wyjazd, a dwa poprzednie przyniosły skrajnie różne rezultaty. Najpierw pokonała Górnika 3:2 po dwóch bramkach zdobytych w doliczonym czasie gry, ale przed tygodniem gładko uległa 0:3 Piastowi Gliwice, nie trafiając do siatki mimo oddania 21 strzałów. Podobnie jak najbliższy rywal, GKS często zdobywa bramki w późniejszej fazie spotkań. Potwierdza to fakt, że pięć z 12 ligowych goli w tym sezonie strzelił po 80. minucie.W żadnym z dziewięciu oficjalnych spotkań Gieksy w tym sezonie nie padł remis (5Z, 4P).
GieKSa przegrała tylko jeden z czterech meczów z Zagłębiem od czasu awansu do Ekstraklasy (2Z, 1R), a ostatnie spotkanie w Lubinie, rozegrane w styczniu tego roku, wygrała 2:0.
gol24.pl – Mają coś do udowodnienia
Na zamknięcie piłkarskiej soboty z 8. kolejką PKO Ekstraklasy Zagłębie Lubin zagra z GKS Katowice. Obie drużyny po ostatniej słabej serii gier mają coś do udowodnienia. Podopieczni Rafała Góraka ulegli Piastowi Gliwice (0:3), a Miedziowi podzielili się punktami z Wieczystą Kraków, która zaskoczyła ich rzutem na taśmę.
Zagłębie Lubin w tym sezonie pod wodzą trenera Leszka Ojrzyńskiego nie zachwyca już tak jak w poprzednich rozgrywkach. Miedziowi zajmują miejsce w połowie stawki, zgromadzili dziewięć punktów, a w poprzednim meczu wynudzili wręcz garstkę kibiców razem z Wieczystą Kraków, dzieląc się punktami z tegorocznym beniaminkiem. Ponadto zespół z Dolnego Śląska odpadł już z STS Pucharu Polski na etapie 1. rundy, przegrywając z trzecioligową Siarką Tarnobrzeg.
Zagłębie Lubin w tym sezonie pod wodzą trenera Leszka Ojrzyńskiego nie zachwyca już tak jak w poprzednich rozgrywkach. Miedziowi zajmują miejsce w połowie stawki, zgromadzili dziewięć punktów, a w poprzednim meczu wynudzili wręcz garstkę kibiców razem z Wieczystą Kraków, dzieląc się punktami z tegorocznym beniaminkiem. Ponadto zespół z Dolnego Śląska odpadł już z STS Pucharu Polski na etapie 1. rundy, przegrywając z trzecioligową Siarką Tarnobrzeg.
Na pierwsze zwycięstwo czekają od czterech meczów. Ostatni raz wyszli zwycięsko z derbowej rywalizacji przeciwko Śląskowi Wrocław w połowie sierpnia po golach Levente Szabo oraz Josipa Corluki. GKS Katowice uznawany jest natomiast za rewelację ligi. Plasuje się o trzy pozycje wyżej od sobotniego rywala. Podopieczni Rafała Góraka w efektowny sposób rozprawili się w Śląskim Klasyku z wicemistrzem Polski Górnikiem Zabrze, ale przed tygodniem w niewyjaśnionych okolicznościach ulegli Piastowi Gliwice, który znalazł na nich sposób pięknymi golami w rywalizacji przy Okrzei. Leszek Ojrzyński, trener Zagłębia Lubin: – Nie wiem skąd się to wzięło. Wprawdzie Marcel Reguła oddał dobry strzał, ale to było za mało. Gubiliśmy piłki, nie stwarzaliśmy okazji. W przerwie powiedzieliśmy sobie, co należy poprawić. Zrobiliśmy dwie zmiany, które nam dużo dały i druga połowa była dużo lepsza. Oddawaliśmy strzały, wchodziliśmy w pole karne rywala i w końcu zdobyliśmy bramkę. Byliśmy na dobrej drodze, aby skasować trzy punkty, ale przy rzucie z autu popełniliśmy błąd i zamiast trzech mamy jeden punkt, który trzeba szanować. Rafał Górak, trener GKS Katowice: – Przegraliśmy 0:3, wracamy do domu trochę smutni, ze zwieszonymi głowami. Nie powinniśmy pozwolić na oddanie strzału, kiedy rywal był jeden, a kilku naszych zawodników obok.
miedziowe.pl – Przedmeczowa informacja kadrowa
W miniony poniedziałek KGHM Zagłębie Lubin zagrało na wyjeździe z Wieczystą Kraków, remisując 1:1. W tej chwili Miedziowi zajmują dziesiąte miejsce w PKO BP Ekstraklasie, gromadząc dziewięć punktów w sześciu meczach. Teraz przed zespołem Leszka Ojrzyńskiego rywalizacja z GKS-em Katowice, która będzie zwieńczeniem obchodów 80-lecia Klubu.
Informujemy, że w kadrze meczowej na spotkanie KGHM Zagłębia Lubin z GKS-em Katowice na tę chwilę wszyscy piłkarze będą dostępni.
Wrócić na zwycięską ścieżkę. Zapowiedź meczu z GKS-em
GKS Katowice zajmuje obecnie 7. miejsce w tabeli PKO BP Ekstraklasy z dorobkiem dziewięciu punktów. Katowiczanie legitymują się bilansem trzech zwycięstw oraz trzech remisów. Podopieczni trenera Rafała Góraka świętowali zdobycie kompletu punktów w rywalizacjach z Górnikiem Zabrze (3:2), Wisłą Płock (5:0) i Radomiakiem Radom (3:1). Natomiast porażki odnieśli w spotkaniach przeciwko Wiśle Kraków (1:2), Motorowi Lublin (0:1) oraz w poprzedniej kolejce z Piastem Gliwice (0:3). Patrząc tylko na tabelę, można łatwo wywnioskować, że zespół z Górnego Śląska o wiele lepiej prezentuje się przed własną publicznością niż w delegacji. Katowiczanie na dwa domowe mecze wygrali oba z nich i stracili zaledwie jedną bramkę. Z kolei na cztery wyjazdowe spotkania GKS Katowice przegrał aż trzy z nich. Miedziowi będą musieli uważać przede wszystkim na ofensywny duet GieKsy w postaci Ilji Szkurina oraz Bartosza Nowaka. Napastnik z Białorusi ma na swoim koncie pięć goli i zajmuje drugie miejsce w klasyfikacji najskuteczniejszych strzelców ligi. Bartosz Nowak to natomiast najlepszy piłkarz ubiegłego sezonu PKO BP Ekstraklasy. W tej rundzie pomocnik zdążył popisać się już pięcioma asystami oraz jednym trafieniem przeciwko Radomiakowi Radom.
KGHM Zagłębie Lubin plasuje się na 10. miejscu w ligowej tabeli. Miedziowi na swoim koncie zdołali uzbierać dziewięć oczek, czyli dokładnie tyle samo co nasz sobotni rywal. Zdobycz punktowa przełożyła się na dwa zwycięstwa, trzy remisy i jedną porażkę. W poprzedniej kolejce podopieczni trenera Leszka Ojrzyńskiego mierzyli się na wyjeździe z beniaminkiem tego sezonu, czyli Wieczystą Kraków. W 87. minucie za sprawą gola zdobytego przez Aleksa Ławniczaka Lubinianie wyszli na prowadzenie, jednak radość nie potrwała zbyt długo, gdyż na dwie minuty przed końcem meczu, Krakowianie doprowadzili do wyrównania i spotkanie zakończyło się wynikiem 1:1.
Ostatnie spotkanie pomiędzy KGHM Zagłębiem Lubin a GKS-em Katowice miało miejsce 30 stycznia tego roku. Wówczas po golach Bartosza Nowaka i Arkadiusza Jędrycha, Miedziowi schodzili z boiska na tarczy.
Piłka nożna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
27.10.2026 Łęczna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
Bramki: Tkacz (32)
Górnik: Wilk – Turek, Radkowski (38. Kobryń), Kruk, Rogala (69. Quainoo), Tkacz (81. Deja), Walski, Myszkor, Akhmedov, Janaszek (69. Niewiarowski), Antkowiak (81. Korbecki)
GKS: Kikolski – Jirka (57. Galan), Olsen (57. Czerwiński), Jędrych, Klemenz, Wdowiak, Milewski, Wolski (75. Kowalczyk), Nowak, Wędrychowski (57. Bartlewicz), Szkurin (75. Kokosiński)
Ż.kartki: Myszor – Bartlewicz
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Malec (Łódź)
Widzów: 1333
Felietony Piłka nożna
Taką GieKSę chcę oglądać zawsze
Po 344 dniach GKS Katowice przegrał u siebie. Przez niemal rok Nowa Bukowa była nie do zdobycia. Jak na drużynę „aspirującą”, a nie będącą na topie, jest to wynik wybitny. Rozegrać w tym czasie 17 meczów, w których rywal nie pokonał naszego zespołu to przestrzeń całego sezonu bez porażki. A gdy dodamy do tego, że zremisować się w Katowicach udało się tylko Legii, Jagiellonii oraz Widzewowi (ale przegrał w karnych) to należy dojść do wniosku, że każdemu przeciwnikowi w Katowicach jest niebywale ciężko. Nawet jeśli strzelali oni gola czy dwa, to jedynie rozjuszali maszynę Góraka, która potrafiła wbić jeszcze więcej bramek.
Aż przyjechała Pogoń Szczecin, z którą GieKSa zaczęła budować swoją twierdzę. Jakże to był inny mecz rok temu. Wówczas GieKSa oddała rywalowi piłkę i chciała umiejętnie defensywą kontrolować spotkanie. Wtedy Pogoń miała absurdalną wręcz statystykę posiadania piłki – 77 procent. Oddali aż 27 strzałów, ale… tylko 3 celne. Nasza taktyka okazała się wówczas skuteczna, bo GKS strzelił dwie bramki jeszcze w pierwszej połowie i skutecznie neutralizując poczynania gości – wygrał to spotkanie. Wczoraj obraz był inny. Widzieliśmy GieKSę ofensywną, prącą do przodu, starającą się grać nie tylko skuteczną, ale i ładną dla oka piłkę. To Pogoń była w pozycji wyczekującej i w pewnym momencie zadała decydujący cios. Można powiedzieć, że zarówno rok temu, jak i teraz drużyny zwycięskie wygrały wyrachowaniem.
Mimo wszystko uważam, że w związku z tzw. optyczną przewagą to GieKSa była bliżej osiągnięcia korzystnego rezultatu niż Szczecinianie rok temu. Wówczas ataki Pogoni ostatecznie były w większości jałowe i oprócz tego, że często byli na naszej połowie, niewiele z tego wynikało.
GieKSa rozegrała wczoraj dobre spotkanie, a nawet uważam, że fragmentami to był bardzo dobry mecz. Zwłaszcza w pierwszej połowie zwróciłem uwagę na to, jak potrafimy kapitalnie zagrać w destrukcji, wykorzystać ten swój pressing nie tylko jako sztuka dla sztuki, ale naprawdę, by odebrać piłkę rywalowi. Bardzo ciekawie rozgrywamy krótką grę w środku boiska, również przecież będąc pod presją przeciwnika. Tu Kowal, tu Kacper, tu pomoże Bartek – i gramy gdzieś na lewe czy prawe skrzydło, zdobywając teren. Po stracie bramki to już był napór GieKSy i ciągłe zbliżanie się pod pole karne rywala.
Przeciwnika jednak mieliśmy godnego. Pogoń jest bardzo dobrze zorganizowana w swoje obronie – postawili na obronę niską i w niej bardzo skutecznie neutralizowali nasze ataki. Nie mówię, że wszystko było u nas idealnie, ale trzeba przyznać, że imponująca liczba straconych bramek Pogoni – sześć w dziesięciu meczach – nie jest dziełem przypadku i goście to wczoraj po prostu udowodnili.
Naszych ataków nie nazwałbym jałowymi. Uważam, że były dobre i dynamiczne. Brakowało natomiast trochę precyzji, a czasem decyzji. Trochę za dużo w tej końcowej fazie jest kombinacji – oczywiście, jak ta kombinacja wyjdzie, że to jest szansa na piękną, bramkową akcję. Ale nie przeplatamy właśnie tych kombinacji z próbami uderzeń. Ja wiem, że było ciasno w polu karnym, ale mimo wszystko, czasem można byłoby pokusić się o jakąś bardziej bezpośrednią próbę, na ten mityczny strzał z dystansu – i nie mam na myśli uderzenia z 25 metrów, ale jak już jesteśmy niemal na linii szesnastki, to można byłoby spróbować. Wystarczy choćby spojrzeć na wczorajsze starcie Cracovii z Legią, gdzie padły dwa podobne gole i oba zza pola karnego. U nas nie ma w ogóle takich prób.
Mimo to i mimo tej kapitalnej defensywy Pogoni, do wyrównania brakowało naprawdę niewiele. Sam ten napór naszej drużyny powoduje, że w którymś momencie jakaś piłka może przejść, nawet jakiemuś obrońcy między nogami, tu się poodbija i padnie bramka. W doliczonym czasie gry Ilja miał bardzo dobrą sytuację i minimalnie przestrzelił. Byliśmy o włos.
Nie zapominajmy też o samym początku, kiedy Borja oddał strzał, ale Cojocaru kapitalnie to wybronił. Gdybyśmy prowadzili, obraz meczu mógłby być inny.
Ten napór GieKSy – zwłaszcza po straconej bramce – był tak wielki, że chyba… czasem zapominaliśmy o obronie. Mam na myśli pójście bardzo wysoko i sytuację, w której ze dwa czy trzy razy Pogoń po prostu „wykopała” piłkę do przodu i rywale wychodzili 2 na 1 czy 2 na 2. To jest koszt aż tak bardzo ofensywnej gry. Trochę ryzykownej. Ale trzeba powiedzieć, że GKS bramki po takich kontrach nie stracił.
Piłka nożna to gra błędów i po takim błędzie Pogoń strzeliła gola. Rzeczywiście – za duża była luka pomiędzy naszymi dwoma środkowymi obrońcami, gdy Szalai zagrywał długą piłkę do Sancheza. A potem to już był indywidualny pojedynek, nie najlepsze zachowanie Pau Resty, za to Sanchez pokazał swój kunszt, zastawił się, zrobił zwód i zaraz pozostawało mu tylko wykończenie akcji.
Tak więc w tym pojedynku na styku minimalnie lepsza oraz cwańsza okazała się Pogoń. Przegraliśmy naprawdę z dobrą drużyną.
I powiem tak – bo po różnych meczach, które GieKSa przegrywała miałem różne emocje – czasem smutek, czasem żal, czasem dużą złość, jak choćby po meczu z Lubinie. Tutaj jest zupełnie inaczej. Ani wczoraj, ani dzisiaj – nie mam kompletnie negatywnych odczuć. Naprawdę byłem dumny z tej drużyny, uważam, że zrobili wszystko, by ten mecz wygrać. A że pojawiły się błędy, to mogę tylko rozłożyć ręce i powiedzieć, że taki jest sport.
Mówiąc, że zrobili wszystko, mam na myśli nie tylko „zapieprzanie”. To oczywiście było widoczne aż nadto. Ale poza tym GKS pokazał kawałek dobrej piłki i jeśli w taki sposób czasem zdarzy się przegrać mecz, to nie będę miał żadnych pretensji. Jeszcze z jednego podstawowego powodu – ta gra napawa mnie optymizmem. I dokładnie z taką postawą w starciu z rywalem, który nie ma tak żelaznej defensywy jak Pogoń – GieKSa by taki mecz wygrała lub w najgorszym przypadku zremisowała.
Więc mam prośbę. Utrzymujcie to. Wiadomo oczywiście, że taktyka jest też uzależniona od przeciwnika. Ale utrzymujcie realizowanie tej taktyki w tak rzetelny sposób jak wczoraj. I wiadomo, że można jeszcze coś dołożyć. Niech Marcel czasem strzela. Niech Bartek Nowak też czasem zdecyduje się na uderzenie. Niech Wasyl czasem po prostu dośrodkuje tą prawą nogą lub wejdzie w pole karne. Tam brakuje czasem niuansów natomiast podkład jest bardzo dobry.
Obrona dalej musi pracować, bo choć ostatnio nie gra źle, to dalej mamy zaledwie jedno czyste konto w tym sezonie. Czasem jeden błąd kosztuje tyle, ile wczoraj.
To było piękne widowisko, prawdziwy ligowy pojedynek w środku jesieni, przy jupiterach, z dopingiem kibiców gospodarzy i gości. Po prostu esencja ligowej piłki. Z dwoma bardzo dobrymi drużynami, z których jedna okazała się minimalnie lepsza.
Ostatecznie po powrocie do ekstraklasowych zmagań mamy sześć punktów w trzech meczach. Nieźle, naprawdę nieźle. Teraz mamy tydzień przerwy i za chwilę znowu zacznie się bardzo intensywny czas. Sam nie wiem, jaka jest ta Korona, bo potrafi zagrać super mecz, a potem dość mizerny. Zobaczymy, jak zagrają dziś z Lechem. No a potem włączamy się do gry o Puchar Polski i mecz z zawsze groźną Łęczną na ich zawsze trudnym terenie. I na koniec października Widzew.
Walczymy dalej!
Piłka nożna Wideo Wywiady
Rafał Strączek – laureat Bukowych Sztoli 2025/26
Przed meczem z Pogonią porozmawialiśmy z Rafałem Strączkiem – pierwszym z dwóch laureatów Bukowych Sztoli za sezon 2025/26. Wyróżnienie jest przyznawane na podstawie ocen pomeczowych wystawianych przez Was – kibiców GKS Katowice. Zwycięzca nagrody opowiedział o pracy bramkarza u trenera Rafała Góraka, pobycie we Francji oraz o swojej rekonwalescencji.

Najnowsze komentarze