Dołącz do nas

Hokej Kibice Klub Piłka nożna Piłka nożna kobiet Siatkówka Szachy

Trójkolorowy skrót wydarzeń – styczeń 2021

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Znany z kilku (a może już kilkunastu?) tekstów na naszej stronie Tosiek zaprasza do nowego cyklu. Tym razem będzie mniej statystyk i liczb, a po prostu piguła trójkolorowej wiedzy za każdy miniony miesiąc. Zaczynamy od stycznia!

Niedziela, 3.01

● PlusLiga: w zaległym meczu 9. kolejki siatkarze przegrali u siebie z PGE Skrą Bełchatów 0:3 (19:25, 22:25, 31:33), kończąc serię trzech kolejnych wygranych.

Poniedziałek, 4.01

●Oficjalnie: białoruski napastnik Andriej Stiepanow dołączył do drużyny hokejowej. Kontrakt zawodnika występującego ostatnio w Dynamie Mołodeczno będzie obowiązywać do końca sezonu.

Wtorek, 5.01

● PHL 25. kolejka: hokeiści pokonali u siebie Ciarko STS Sanok 6:1 (1:0; 3:0; 2:1). Bramki zdobyli Jesse Rohtla (dwie), Dominik Nahunko, Mateusz Michalski, Kamil Paszek i Grzegorz Pasiut. W drużynie zadebiutował pozyskany w połowie grudnia Fin Jyri Marttinen. Przed meczem oficjalnie pożegnano Mikołaja Łopuskiego, który z powodów zdrowotnych zakończył karierę.

Środa, 6.01

● PlusLiga: w zaległym meczu 10. kolejki siatkarze przegrali na wyjeździe z Jastrzębskim Węglem 0:3 (24:26, 18:25, 18:25).

Piątek, 8.01

● PHL 26. kolejka: hokeiści przegrali u siebie z Podhalem Nowy Targ 1:2 (1:0; 0:1; 0:1). Jedyną bramkę dla GKS-u zdobył debiutujący w drużynie Andriej Stiepanow.

Niedziela, 10.01

● PlusLiga: w zaległym meczu 7. kolejki siatkarze przegrali w Kędzierzynie-Koźlu z Grupą Azoty ZAKSĄ 0:3 (16:25, 24:26, 16:25).

● PHL 27. kolejka: hokeiści pokonali w Krakowie Comarch Cracovię 5:2 (2:1, 2:0, 1:1). Bramki zdobyli Mateusz Zieliński, Mateusz Michalski, Jesse Rohtla, Andriej Stiepanow i Bartosz Fraszko.

Poniedziałek, 11.01

● Piłkarze wrócili do treningów po przerwie świątecznej. Pierwszy trening odbył się na obiekcie Kolejarza.

● Oficjalnie: klub za porozumieniem stron rozwiązał kontrakty z czeskim obrońcą Radkiem Dejmkiem oraz pomocnikiem Mateuszem Kompanickim występującym jesienią w drużynie rezerw. Z klubu odszedł także bramkarz Szymon Frankowski, którego kontrakt wygasł wraz z końcem roku.

Wtorek, 12.01

● Oficjalnie: 2,5-letni kontrakt podpisał z klubem 16-letni bramkarz Patryk Kukulski, występujący dotychczas w A-klasowej Concordii 1909 Piotrków Trybunalski.

Czwartek, 14.01

● Oficjalnie: rosyjski obrońca Kirył Ljamin występujący ostatnio w Dynamie Moskwa dołączył do drużyny hokejowej. Kontrakt będzie obowiązywał do końca obecnego sezonu.

Piątek, 15.01

● Miasto Katowice wsparło klub roczną dotacją w wysokości 16,5 mln zł. Sekcja piłki nożnej mężczyzn otrzyma ponad 6,3 mln, hokeiści 4,9 mln, siatkarze 4 mln a piłkarki 1,2 mln. Akademia „Młoda GieKSa” uzyskała dotację w wysokości 400 tysięcy zł.

● PHL 28. kolejka: w Toruniu hokeiści pokonali miejscową KH Energę 3:1 (1:0, 2:0, 0:1). Bramki zdobyli Grzegorz Pasiut (dwie) i Bartosz Fraszko. W GKS-ie zadebiutował Kirył Ljamin.

● Oficjalnie: do drużyny piłkarek dołączyła obrończyni UKS-u SMS Łódź Magdalena Dragunowicz. 21-letnia piłkarka ostatnią rundę spędziła w Medyku Konin, umowa wypożyczenia ma obowiązywać do końca sezonu.

Sobota, 16.01

● W pierwszym tegorocznym sparingu rozegranym na boisku Kolejarza piłkarze zremisowali z trzecioligowym MKS-em Kluczbork 1:1 (0:1). Wyrównującą bramkę strzelił Piotr Kurbiel.

Niedziela, 17.01

● PHL 29. kolejka: na własnym lodzie hokeiści pokonali Zagłębie Sosnowiec 5:0 (2:0, 1:0, 2:0). Bramki zdobyli Filip Starzyński, Maciej Kruczek, Andriej Stiepanow, Mateusz Adamus i Mikael Kuronen, dla którego był to pierwszy gol w barwach GKS-u.

● PlusLiga 21. kolejka: siatkarze przegrali we własnej hali w Szopienicach z Vervą Warszawa Orlen Paliwa 0:3 (25:27, 10:25, 19:25).

Poniedziałek, 18.01

● Oficjalnie: do drużyny piłkarzy dołączył 29-letni pomocnik Rafał Figiel. Piłkarz występował już w GKS-ie w sezonie 2013/14 a ostatnio reprezentował Podbeskidzie Bielsko-Biała. Z klubem związał się 2,5-letnim kontraktem.

Środa, 20.01

● W ośrodku treningowym Cracovii w Rącznej piłkarze pokonali ekstraklasową drużynę gospodarzy 2:1 (1:0). W sparingu rozegranym na naturalnej nawierzchni bramki zdobyli Marcin Urynowicz z rzutu karnego i Michał Gałecki.

● PlusLiga: po serii czterech przegranych przełamali się siatkarze. W zaległym meczu 11. kolejki pokonali u siebie Trefla Gdańsk 3:2 (15:25, 25:23, 25:19, 19:25, 15:11). Miłosz Zniszczoł wybrany MVP.

Czwartek, 21.01

● Oficjalnie: klub przedłużył umowy z trzema piłkarzami. Kontrakty Arkadiusza Jędrycha i Grzegorza Rogali będą obowiązywać do końca czerwca 2023 roku a Patryka Szwedzika do końca czerwca 2022 roku.

● Oficjalnie: do drużyny hokejowej dołączył 30-letni czeski napastnik Tomáš Kubalík występujący ostatnio w HC Vitkovice. Kontrakt będzie obowiązywał do końca bieżącego sezonu.

Piątek, 22.01

● PlusLiga 22. kolejka: siatkarze przegrali w Bełchatowie z PGE Skrą 1:3 (19:25, 16:25, 25:18, 20:25).

Niedziela, 24.01

● W pierwszym tegorocznym sparingu rozegranym na boisku Hetmana piłkarki pokonały czeski drugoligowy Baník Ostrava 9:0 (6:0). Bramki zdobyły Kinga Kozak (cztery), Zofia Buszewska (dwie), Klaudia Miłek, Weronika Kłoda i Klaudia Maciążka. W trakcie spotkania poważnej kontuzji wykluczającej z treningu na kilka tygodni doznała Kasandra Parczewska. Na meczu pojawiło się około 300 kibiców obu zaprzyjaźnionych klubów.

● W sparingu rozegranym na boisku Kolejarza piłkarze pokonali trzecioligowy LKS Goczałkowice-Zdrój 4:1 (1:0). Bramki zdobyli Rafał Figiel, Michał Gałecki, Piotr Kurbiel i Patryk Szwedzik. Pierwszy występ po kontuzji odniesionej w ostatnim meczu rundy jesiennej zaliczył Grzegorz Rogala.

● PHL 31. kolejka: hokeiści przegrali u siebie z GKS-em Tychy 1:3 (0:2, 0:0, 1:1). W drużynie zadebiutował Tomáš Kubalík a jedyną bramkę zdobył Andriej Stiepanow.

Poniedziałek, 25.01

● Piłkarze rozpoczęli tygodniowe zgrupowanie na obiektach Rekordu Bielsko-Biała. Jedynym na obozie zawodnikiem spoza GieKSy jest bramkarz Piasta Gliwice Patryk Królczyk.

Wtorek, 26.01

● Oficjalnie: środkowy pomocnik Maciej Stefanowicz rozwiązał za porozumieniem stron umowę z klubem.

Środa, 27.01

● Przebywający na obozie przygotowawczym piłkarze rozegrali dwa sparingi. W pierwszym w Ustroniu pokonali po bramce Patryka Szwedzika pierwszoligowy GKS Tychy 1:0 (0:0). W drugim meczu w Bielsku-Białej zremisowali z trzecioligowym Rekordem 1:1 (1:0), bramkę zdobył Marcin Urynowicz.

Czwartek, 28.01

● Ogłoszono wyniki trzynastego plebiscytu kibiców „Złote Buki” za 2020 rok. Laureatami zostali: piłkarz roku – Marcin Urynowicz, piłkarka roku – Zofia Buszewska, hokeista roku – Patryk Krężołek, siatkarz roku – Jakub Jarosz, wydarzenie roku – awanse drużyn U15 Akademii „Młoda GieKSa” do Centralnej Ligi Juniorów. Szachistą roku, za zdobycie największej liczby punktów w rozgrywkach szachowej Ekstraligi, została arcymistrzyni Monika Soćko.

● Rada Fundacji „Sportowe Katowice” prowadzącej Akademię „Młoda GieKSa” dokonała zmian w składzie zarządu. W miejsce odwołanych Marcina Ćwikły, Tomasza Rogalskiego i Marka Oględzińskiego do zarządu fundacji wszedł dyrektor zarządzający GKS-u Łukasz Czopik.

Piątek, 29.01

● Podczas treningu poważnej kontuzji stopy wykluczającej z gry na dłuższy okres doznał napastnik Patryk Szwedzik.

● PHL 32. kolejka: w Oświęcimiu hokeiści pokonali po rzutach karnych Re-Plast Unię 2:1 (1:1, 0:0, 0:0, k. 2:1). Bramkę zdobył Patryk Krężołek a w karnych skuteczni byli Krężołek i Andriej Stiepanow.

Sobota, 30.01

● Na zakończenie zgrupowania w Bielsku-Białej piłkarze pokonali trzecioligową Polonię Bytom 3:1 (1:0) po golu Szymona Kiebzaka i dwóch trafieniach samobójczych.

● PlusLiga 23. kolejka: siatkarze przegrali po tie-breaku we własnej hali z Jastrzębskim Węglem 2:3 (23:25, 25:23, 20:25, 28:26, 9:15). MVP wybrany został były zawodnik GKS-u Rafał Szymura.

Niedziela, 31.01

● PHL 33. kolejka: na własnym lodowisku hokeiści przegrali z JKH GKS Jastrzębie 2:4 (0:1, 0:2, 2:1). Dwie bramki zdobył Kamil Paszek.

Tosiek

1 Komentarz
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

1 Komentarz

  1. Avatar photo

    Kejta

    4 lutego 2021 at 04:19

    Super pomysl i fajny zbior wszystkich wydarzen dobra robota

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

27.10.2026 Łęczna
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:0
Bramki: Tkacz (32)
Górnik: Wilk – Turek, Radkowski (38. Kobryń), Kruk, Rogala (69. Quainoo), Tkacz (81. Deja), Walski, Myszkor, Akhmedov, Janaszek (69. Niewiarowski), Antkowiak (81. Korbecki)
GKS: Kikolski – Jirka (57. Galan), Olsen (57. Czerwiński), Jędrych, Klemenz, Wdowiak, Milewski, Wolski (75. Kowalczyk), Nowak, Wędrychowski (57. Bartlewicz), Szkurin (75. Kokosiński)
Ż.kartki: Myszor – Bartlewicz
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Malec (Łódź)
Widzów: 1333

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Taką GieKSę chcę oglądać zawsze

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po 344 dniach GKS Katowice przegrał u siebie. Przez niemal rok Nowa Bukowa była nie do zdobycia. Jak na drużynę „aspirującą”, a nie będącą na topie, jest to wynik wybitny. Rozegrać w tym czasie 17 meczów, w których rywal nie pokonał naszego zespołu to przestrzeń całego sezonu bez porażki. A gdy dodamy do tego, że zremisować się w Katowicach udało się tylko Legii, Jagiellonii oraz Widzewowi (ale przegrał w karnych) to należy dojść do wniosku, że każdemu przeciwnikowi w Katowicach jest niebywale ciężko. Nawet jeśli strzelali oni gola czy dwa, to jedynie rozjuszali maszynę Góraka, która potrafiła wbić jeszcze więcej bramek.

Aż przyjechała Pogoń Szczecin, z którą GieKSa zaczęła budować swoją twierdzę. Jakże to był inny mecz rok temu. Wówczas GieKSa oddała rywalowi piłkę i chciała umiejętnie defensywą kontrolować spotkanie. Wtedy Pogoń miała absurdalną wręcz statystykę posiadania piłki – 77 procent. Oddali aż 27 strzałów, ale… tylko 3 celne. Nasza taktyka okazała się wówczas skuteczna, bo GKS strzelił dwie bramki jeszcze w pierwszej połowie i skutecznie neutralizując poczynania gości – wygrał to spotkanie. Wczoraj obraz był inny. Widzieliśmy GieKSę ofensywną, prącą do przodu, starającą się grać nie tylko skuteczną, ale i ładną dla oka piłkę. To Pogoń była w pozycji wyczekującej i w pewnym momencie zadała decydujący cios. Można powiedzieć, że zarówno rok temu, jak i teraz drużyny zwycięskie wygrały wyrachowaniem.

Mimo wszystko uważam, że w związku z tzw. optyczną przewagą to GieKSa była bliżej osiągnięcia korzystnego rezultatu niż Szczecinianie rok temu. Wówczas ataki Pogoni ostatecznie były w większości jałowe i oprócz tego, że często byli na naszej połowie, niewiele z tego wynikało.

GieKSa rozegrała wczoraj dobre spotkanie, a nawet uważam, że fragmentami to był bardzo dobry mecz. Zwłaszcza w pierwszej połowie zwróciłem uwagę na to, jak potrafimy kapitalnie zagrać w destrukcji, wykorzystać ten swój pressing nie tylko jako sztuka dla sztuki, ale naprawdę, by odebrać piłkę rywalowi. Bardzo ciekawie rozgrywamy krótką grę w środku boiska, również przecież będąc pod presją przeciwnika. Tu Kowal, tu Kacper, tu pomoże Bartek – i gramy gdzieś na lewe czy prawe skrzydło, zdobywając teren. Po stracie bramki to już był napór GieKSy i ciągłe zbliżanie się pod pole karne rywala.

Przeciwnika jednak mieliśmy godnego. Pogoń jest bardzo dobrze zorganizowana w swoje obronie – postawili na obronę niską i w niej bardzo skutecznie neutralizowali nasze ataki. Nie mówię, że wszystko było u nas idealnie, ale trzeba przyznać, że imponująca liczba straconych bramek Pogoni – sześć w dziesięciu meczach – nie jest dziełem przypadku i goście to wczoraj po prostu udowodnili.

Naszych ataków nie nazwałbym jałowymi. Uważam, że były dobre i dynamiczne. Brakowało natomiast trochę precyzji, a czasem decyzji. Trochę za dużo w tej końcowej fazie jest kombinacji – oczywiście, jak ta kombinacja wyjdzie, że to jest szansa na piękną, bramkową akcję. Ale nie przeplatamy właśnie tych kombinacji z próbami uderzeń. Ja wiem, że było ciasno w polu karnym, ale mimo wszystko, czasem można byłoby pokusić się o jakąś bardziej bezpośrednią próbę, na ten mityczny strzał z dystansu – i nie mam na myśli uderzenia z 25 metrów, ale jak  już jesteśmy niemal na linii szesnastki, to można byłoby spróbować. Wystarczy choćby spojrzeć na wczorajsze starcie Cracovii z Legią, gdzie padły dwa podobne gole i oba zza pola karnego. U nas nie ma w ogóle takich prób.

Mimo to i mimo tej kapitalnej defensywy Pogoni, do wyrównania brakowało naprawdę niewiele. Sam ten napór naszej drużyny powoduje, że w którymś momencie jakaś piłka może przejść, nawet jakiemuś obrońcy między nogami, tu się poodbija i padnie bramka. W doliczonym czasie gry Ilja miał bardzo dobrą sytuację i minimalnie przestrzelił. Byliśmy o włos.

Nie zapominajmy też o samym początku, kiedy Borja oddał strzał, ale Cojocaru kapitalnie to wybronił. Gdybyśmy prowadzili, obraz meczu mógłby być inny.

Ten napór GieKSy – zwłaszcza po straconej bramce – był tak wielki, że chyba… czasem zapominaliśmy o obronie. Mam na myśli pójście bardzo wysoko i sytuację, w której ze dwa czy trzy razy Pogoń po prostu „wykopała” piłkę do przodu i rywale wychodzili 2 na 1 czy 2 na 2. To jest koszt aż tak bardzo ofensywnej gry. Trochę ryzykownej. Ale trzeba powiedzieć, że GKS bramki po takich kontrach nie stracił.

Piłka nożna to gra błędów i po takim błędzie Pogoń strzeliła gola. Rzeczywiście – za duża była luka pomiędzy naszymi dwoma środkowymi obrońcami, gdy Szalai zagrywał długą piłkę do Sancheza. A potem to już był indywidualny pojedynek, nie najlepsze zachowanie Pau Resty, za to Sanchez pokazał swój kunszt, zastawił się, zrobił zwód i zaraz pozostawało mu tylko wykończenie akcji.

Tak więc w tym pojedynku na styku minimalnie lepsza oraz cwańsza okazała się Pogoń. Przegraliśmy naprawdę z dobrą drużyną.

I powiem tak – bo po różnych meczach, które GieKSa przegrywała miałem różne emocje – czasem smutek, czasem żal, czasem dużą złość, jak choćby po meczu z Lubinie. Tutaj jest zupełnie inaczej. Ani wczoraj, ani dzisiaj – nie mam kompletnie negatywnych odczuć. Naprawdę byłem dumny z tej drużyny, uważam, że zrobili wszystko, by ten mecz wygrać. A że pojawiły się błędy, to mogę tylko rozłożyć ręce i powiedzieć, że taki jest sport.

Mówiąc, że zrobili wszystko, mam na myśli nie tylko „zapieprzanie”. To oczywiście było widoczne aż nadto. Ale poza tym GKS pokazał kawałek dobrej piłki i jeśli w taki sposób czasem zdarzy się przegrać mecz, to nie będę miał żadnych pretensji. Jeszcze z jednego podstawowego powodu – ta gra napawa mnie optymizmem. I dokładnie z taką postawą w starciu z rywalem, który nie ma tak żelaznej defensywy jak Pogoń – GieKSa by taki mecz wygrała lub w najgorszym przypadku zremisowała.

Więc mam prośbę. Utrzymujcie to. Wiadomo oczywiście, że taktyka jest też uzależniona od przeciwnika. Ale utrzymujcie realizowanie tej taktyki w tak rzetelny sposób jak wczoraj. I wiadomo, że można jeszcze coś dołożyć. Niech Marcel czasem strzela. Niech Bartek Nowak też czasem zdecyduje się na uderzenie. Niech Wasyl czasem po prostu dośrodkuje tą prawą nogą lub wejdzie w pole karne. Tam brakuje czasem niuansów natomiast podkład jest bardzo dobry.

Obrona dalej musi pracować, bo choć ostatnio nie gra źle, to dalej mamy zaledwie jedno czyste konto w tym sezonie. Czasem jeden błąd kosztuje tyle, ile wczoraj.

To było piękne widowisko, prawdziwy ligowy pojedynek w środku jesieni, przy jupiterach, z dopingiem kibiców gospodarzy i gości. Po prostu esencja ligowej piłki. Z dwoma bardzo dobrymi drużynami, z których jedna okazała się minimalnie lepsza.

Ostatecznie po powrocie do ekstraklasowych zmagań mamy sześć punktów w trzech meczach. Nieźle, naprawdę nieźle. Teraz mamy tydzień przerwy i za chwilę znowu zacznie się bardzo intensywny czas. Sam nie wiem, jaka jest ta Korona, bo potrafi zagrać super mecz, a potem dość mizerny. Zobaczymy, jak zagrają dziś z Lechem. No a potem włączamy się do gry o Puchar Polski i mecz z zawsze groźną Łęczną na ich zawsze trudnym terenie. I na koniec października Widzew.

Walczymy dalej!

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Post scriptum do Kielc i Łęcznej

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Trudno wracać myślami do dwóch ostatnich pojedynków. Wiemy, jak zagrała GieKSa i jakie wyniki osiągnęła. Nie może jednak zabraknąć tradycyjnego post scriptum. Tym razem łączonego, bo na wyjazd wybrałem się kilkudniowy. Na pierwszy mecz do Kielc dojechał Misiek, a drugi do Łęcznej – Misiek i Kazik.

1. Moja podróż rozpoczęła się już w piątek od… śniadania w Katowicach. Wiadomo, że trzeba się solidnie posilić. Tak więc z Katowic ruszyłem około godziny 12.00.

2. Droga przebiegła sprawnie i po niecałych trzech godzinach zameldowałem się w Hotelu pod Jaskółką nieopodal Kielc, w jednym z Tumlinów. Znałem to miejsce z opowieści, gdyż zatrzymują się tu czasem wędrowcy Głównego Szlaku Świętokrzyskiego.

3. Sam przemierzałem ten szlak dwa lata temu w majówkę. Wówczas po skończonym etapie w Miedzianej Górze autobusem podjechałem do hotelu Grafit. Jak się okazało, zarówno w poprzednim sezonie, jak i teraz, była to baza noclegowa drużyny.

4. Miejscówka nad zalewem Umer, robiła miłe wrażenie. Hotel to chyba jakiś rodzinny, bo w „barze” przesiadywała rodzinka gospodarzy.

5. Z okien można było podziwiać sympatyczne alpaki. Ogólnie sielanka. To był piątek, więc jeszcze nie byłem skażony przykrymi emocjami sportowymi.

6. Zaczynała się kolejka. Czas więc był śledzić poczynania ligowych rywali. Derby Lublina, czyli Motor grał z Zagłębiem. Na początku oglądałem na laptopie, ale pan chyba dziadek zaproponował, że włączy telewizor. Co uczynił.

7. W międzyczasie obiad. Befsztyk po królewsku, z cebulką, jajkiem sadzonym, frytkami i kapustą zasmażaną. Coś pięknego. Tak mi zasmakowało, że potem podczas pobytu wziąłem to jeszcze dwa razy. Na doprawienie się był krem z pieczarek z groszkiem ptysiowym.

8. Wieczorem Widzew – Górnik i kolejny brak wygranej naszego najbliższego rywala. Do tego wykartkował się Fornal, Świder chyba odniósł jakąś kontuzję. Zobaczymy.

9. No i nadeszła sobota. Śniadanie było sowite – z jajecznicą z wkładką. I tu trzeba było zdobyć kalorię, które będą spalane podczas meczu.

10. Niestety nie dostałem miejsca parkingowego, więc musiałem szukać w okolicach stadionu. Wiedziałem, że są ogólnodostępne parkingi i myślałem, że będąc niemal dwie godziny przed meczem nie będzie problemu. Nie wziąłem pod uwagę, że to ostatni weekend przed Wszystkich Świętych. Na parkingach były dzikie tłumy.

11. Musiałem kluczyć i szukać ponad pół godziny. Ostatecznie zaparkowałem na ulicy niedaleko stadionu, pod cmentarzem, na jakiejś trawie.

12. Czirliderki – podobnie jak ostatnio – miały swoją rozgrzewkę na bocznym boisku. A ja zacząłem kierować się do obiektu.

13. Akredytację odebrałem, trzeba było też sprawdzić, czy w sklepiku jest proporczyk. W poprzednim sezonie go zabrakło. Tym razem udało się – był w asortymencie, więc moja na razie niewielka kolekcja została powiększona.

14. Na stadionie byłem nieco ponad godzinę przed meczem. Ciekawe, że tym razem dojście do prasówki było z drugiej strony niż ostatnio. Ale wyjątkowo ochroniarz przepuścił mnie przez catering dla VIP-ów. Nic nie zachachmęciłem.

15. W dojściu do sektora prasowego, można było odnieść wrażenie, że zaraz się wejdzie do Lewiatana, bo taka reklama jest na stadionie, a wygląda dosłownie, jak szyld sklepu.

16. Czirliderki już oficjalnie wystąpiły, Marek Grechuta zaśpiewał i mogliśmy zacząć grać.

17. U gości wystąpił Pau Resta, były zawodnik Korony. Kibice gospodarzy chyba nie narzekali, bo to Hiszpan dał się nawinąć Menie, który strzelił zwycięską bramkę.

18. Camilo Mena to z jednej strony człowiek mocno zamieszany w awans GKS do ekstraklasy, ale też już w tej ekstraklasie całkiem konkretnie nas tępi. Raz już trafił jako zawodnik Lechii w meczu z GKS, a teraz jako piłkarz Korony.

19. Po meczu konferencja, na której było wyjątkowo dużo dziennikarzy. Każdy chciał zobaczyć debiut Roberta Kolendowicza. Ogólnie sama sala ciekawa, ciemna, ciepła, dość kameralna  i schludna.

20. Rozczarowany wróciłem do auta i wróciłem na miejscówkę.

21. Niedziela upłynęła pod znakiem odpoczynku i ekstraklasy oraz oczywiście El Clasico. W tym polskim Lech wygrał na wyjeździe z Legią, a hiszpańskim Real pokonał Barcelonę.

22. Ale przynajmniej mogłem ukoić nerwy w towarzystwie alpak. Zawsze to coś, gdy nie ma wyników.

23. W poniedziałek przemieściłem się do Łęcznej. Trzy godziny drogi, trochę zadupiami. Ale jeszcze za widna byłem na Lubelszczyźnie.

24. Jeszcze udałem się na oddalony o kilometr od mojej miejscówki stadion Górnika, by zrobić nagrywkę i cyknąć parę zdjęć. Ku mojej uciesze stadion był otwarty, więc wszedłem i sobie połaziłem dookoła. Nieniepokojony przez nikogo.

25. Wieczorkiem w sushi/pizzerii pyszna picka. I jesienna herbata. Ogólnie Łęczna jest całkiem przyjemnym małym miastem. Są knajpy, sklepy, kebab, mak. Są też stosunkowo tanie noclegi. Bardzo przyjemnie.

26. Rano śniadanie i na tym skończyły się przyjemności i dobry nastrój. To znaczy jeszcze przez jakiś czas było okej, ale w pewnym momencie zaczęło się robić źle – dokładnie w momencie, jak piłkarze wyszli na boisko.

27. Na stadionie Górnika Łęczna byłem wcześniej sześć razy, ale pięć z tych meczów było przegranych. Jedynie raz GieKSa potrafiła tam wygrać, gdy w końcówce trzy razy strzeliliśmy bramkę.

28. Co ciekawe akredytacja była w formie on line. Nie dostałem plakietki, musiałem się zalogować do systemu biletowego i spoko – tam akredytacja czekała.

29. Ale musiałem czekać aż przyniosą skaner do skanowania. Na szczęśćie może trzy minuty i wszystko było załatwione.

30. Warunki do pracy przyzwoite. Prąd i widoczność spoko. Na stadion schodziły się dzieciaki ze szkół, trzeba było jakoś zbudować frekwencję. Młyn był niewielkie, kibice GKS, cali na żółto, jak zwykle dali radę.

31. Nie zabrakło pozdrowień dla Grzegorza Rogali, kibice GKS pamiętają, że ten zawodnik dał dużo naszej drużynie w drugiej i pierwszej lidze. Teraz broni barw Łęcznej.

32. Luboń, Zdzieszowice, Skierniewice, Garbarnia Kraków, Chrobry u siebie, Tarnobrzeg… To niektóre z kompromitacji, jakie GieKSa zaliczyła w Pucharze Polski w ostatnich kilkunastu latach. Teraz dołożyliśmy do tego drugoligową Łęczną. Fajny był ten puchar w poprzednim sezonie, ale wychodzi na to, że absolutnie nie są to nasze rozgrywki.

33. Po meczu zadałem trochę pytań na konferencji trenerowi, ale byłem tak rozemocjonowany, że zapomniałem włączyć nagrywanie. Z pomocą przyszli chłopacy z oficjalnej, którzy wspomogli mnie nagraniem audio. Wielkie dzięki!

34. Zadałem też pytanie asystentowi trenera gospodarzy, takiemu o aparycji Michaela Ameyawa, na co kładli nacisk i w czym widzieli szansę. To powiedział, że w tym, że obrońcy GKS są wysocy, ale mało zwrotni. Żodyn się nie spodziewał.

35. Wróciłem do auta, które miałem pod miejscówką noclegową, z kilometr od stadionu. I ruszyłem w drogę powrotną. O godzinie 22:00 byłem w domu.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga