Dołącz do nas

Sponsorzy

Superbet rozbija bank przed mundialem! Ustrzel Toyotę Suprę i jedną z ponad 100 000 nagród!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Bukmacher Superbet z hukiem uruchomił kolejną akcję, z której fani zakładów sportowych mogą wyjść szczęśliwsi. W loterii SUPER STRZAŁ NA MISTRZOSTWA wygrać można super furę, a także wyjazdy do Kataru, słuchawki, głośniki, smartwatche, smartfony i oczywiście freebety o niebagatelnej sumie 1 000 000 PLN! Kupony loterii można zbierać do 18 grudnia, a szanse na wygrane są codziennie.

.

Superbet dopiero co zakończył akcję „SUPER 11”, rozdając szczęśliwcom 11 pakietów wyjazdowych do Kataru. Firma chce zdominować rynek zakładów w Polsce i nie zatrzymuje się, a nawet przyspiesza w pięknym i brutalnym dla konkurencji stylu. SUPER STRZAŁ to loteria, w której codziennie stajesz przed szansą na super nagrody, a każdy los to także szansa na odjazd z piskiem opon sprzed siedziby Superbet. Odjazd w nowej, czerwonej (czyli najszybszej! ;)) Toyocie Suprze w wersji GR. Żeby mieć szansę na okiełznanie maszyny, która 100 km/h osiąga w 5.2 sekundy, wystarczy… postawić zakład za jedyne 10 PLN.

Jakie nagrody można wygrać w loterii SUPER STRZAŁ NA MISTRZOSTWA?

• 10 Apple iPhone 13
• 20 kart podarunkowych do Media Expert o wartości 2000 PLN
• 50 smartwatchy Garmin
• 110 głośników JBL
• 300 słuchawek bezprzewodowych Xiaomi Redmi Buds
• 100 000 freebetów 10 PLN
• 4 pakiety wyjazdowe do Kataru
• 1 Toyota GR Supra

W jaki sposób wziąć udział w loterii SUPER STRZAŁ NA MISTRZOSTWA od Superbet?

To proste niczym strzał z rzutu karnego. Obstawiając zakłady bukmacherskie w aplikacji lub na stronie internetowej można zyskać codziennie aż 3 strzały, które każdy uczestnik loterii odda na bramkę strzeżoną przez Jerzego Dudka! To właśnie w formie animacji „Dudek Dance” poznajemy rozstrzygnięcie dla danego losu. Do loterii wystarczy się zapisać przez akceptację regulaminu w zakładce na stronie lub w aplikacji Superbet.

W przypadku zakładów online swój los uzyskasz za wydane 10 PLN na zakłady. Liczy się kupon postawiony za minimalnie tę stawkę, ale także kilka zakładów za łączną kwotę 10 PLN, które zostaną postawione danego dnia. Możesz zatem postawić dwa kupony po 5 PLN każdy, czy trzy kupony po 4 PLN każdy. W każdym przypadku otrzymasz 1 los.

• W przypadku zawarcia zakładów za kwotę od 10,00 PLN do 49,99 PLN oddajesz 1 strzał;
• Gdy na Twoim koncie gracza postawione zostaną danego dnia zakłady na kwotę od 50,00 PLN do 99,99 PLN, masz 2 szanse;
• Zakłady równe i przewyższające 100 PLN to maksymalne 3 próby pokonania Jurka Dudka.

Trzeba pamiętać, że odpowiednią liczbę strzałów otrzymasz następnego dnia po spełnieniu powyższych warunków.

W każdym tygodniu można zdobyć także 2 dodatkowe strzały. Pierwszy dzięki zawarciu zakładu za minimum 10 PLN w aplikacji mobilnej oraz drugi za udział w darmowej grze Super Game Jackpot. Strzały możesz zbierać przez cały czas trwania loterii, a wykorzystywać na bieżąco lub kumulować wiele prób. Taktyka zależy wyłącznie od Ciebie. Losy zbierać można do 18 grudnia, a wykorzystać należy do 22 grudnia 2022 r.

Kiedy losowane są nagrody w loterii SUPER STRZAŁ?

Codziennie wygrać można freebety 10 PLN i nagrody rzeczowe w postaci elektroniki użytkowej. To szansa na natychmiastowe wygrane za każdym razem, gdy oddasz swój strzał!
Losowanie miesięczne odbędzie się 19 października 2022 roku. Każdy Twój zdobyty do tego czasu los za rozliczone zakłady weźmie udział w losowaniu 4 pakietów wyjazdowych do Kataru.
22 grudnia wszystkie losy będą mieć szanse na wylosowanie Toyoty GR Supra!

Super Strzał na Mistrzostwa to kolejny, ale nie ostatni element naszej ofensywy przed najważniejszą, piłkarską imprezą tego roku. Znów ruszamy z akcją, w której do wygrania są fantastyczne nagrody. Ich wartość robi wrażenie, ale nie to jest najważniejsze. Zakłady z Superbet mają być przyjemne, cieszyć graczy, dostarczać alternatywnych form rozrywki i jeszcze więcej emocji. Idziemy dalej i do nagród dokładamy unikalne rozwiązania w postaci animacji strzału. Wprowadza to element gamifikacji budującej zaangażowanie, co jest coraz powszechniejszym trendem w zakładach sportowych na świecie. Podobny przekaz niesie nasza najnowsza kampania mediowa „GO SUPER”, w której opowiadamy jak sprawiać, by zwykła codzienność stała się niezwykła!” – mówi Adam Lamentowicz, Prezes Superbet Polska.

.

Sama loteria to wystarczający argument, żeby korzystać z oferty Superbet, ale nie jedyna. Bukmacher może pochwalić się najlepszą na rynku aplikacją mobilną, darmowymi grami, akcjami promocyjnym, własną społecznością Super Social z udziałem ekspertów i influencerów oraz oczywiście szeroką dostępnością zakładów. To wszystko dostępne jest razem z zupełnie nowym bonusem powitalnym, w którego skład wchodzi CASHBACK aż do 3500 PLN, bonus od pierwszej wpłaty do 200 PLN wraz z ekstra bonusem 50  PLN oraz bonus za pobranie super aplikacji na 20 PLN. Razem aż 3754, lecz wrażenie robią nie tylko kwoty, ale także przyjazne warunki. Dwukrotny obrót z kursem minimalnym kuponu 1.8 w ciągu 10 dni to gratka nawet dla najbardziej wymagających. Superbet jest super i możesz się o tym przekonać korzystając z rejestracji z kodem GIEKSA lub przez bezpośredni link do rejestracji w Superbet.

Szczegółowe warunki udziału w loterii dla graczy online i klientów punktów stacjonarnych Superbet znaleźć można w regulaminie loterii SUPER STRZAŁ NA MISTRZOSTWA.

SUPERBET POSIADA ZEZWOLENIE NA ZAKŁADY. HAZARD WIĄŻE SIĘ Z RYZYKIEM, A UDZIAŁ W NIELEGALNYCH GRACH JEST KARALNY. DOZWOLONE DLA OSÓB POWYŻEJ 18 ROKU ŻYCIA.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Niezłomność i perełki

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Jak przełamywać niemoce – to właśnie tak. Jak wygrywać po raz pierwszy od pół roku na wyjeździe – to właśnie w taki sposób. Nie wymarzylibyśmy sobie lepszego scenariusza. Choć z drugiej strony… przecież coś podobnego przeżywaliśmy na otwarcie Areny Katowice. Przecież wtedy – nawet minutę później niż Ilja – Filip Szymczak strzelił zwycięskiego gola. W Zabrzu nie lubią liczby sto. Bo to dokładnie w dziesiątej doliczonej minucie nasz super-napastnik zdobył zwycięskiego gola i wprawił w euforię całe Katowice.

Historia i interpretacja pisze się przez strzelone gole. Możemy zaklinać rzeczywistość, ale nie uciekniemy od tego. Oczywiście można zagrać jeden czy dwa lepsze mecze, które się przegra. I można wtedy mówić o tendencji wznoszącej, o optymizmie, o pechu. Jednak jeśli coś powtarza się długo lub wielokrotnie, to raczej tworzy się pewna reguła.

Taką regułą są na przykład drużyny grające ładną, ofensywną piłkę, miłą dla oka, ale ostatecznie dostawającą jednego czy drugiego gonga, który decyduje o niepowodzeniu. Jeszcze za wcześnie, żeby taki wniosek wysuwać, ale prototypem takiego momentu jest dla mnie Wieczysta. Ich naprawdę niezła gra może pójść w dwie strony – albo zaczną w związku z nią punktować, albo będą tymi „wyszumiejącymi” się zawodnikami, którym brakuje pewnej dyscypliny, by osiągnąć korzystny rezultat. Takim przykładem też póki co jest Widzew. W poprzednim sezonie i teraz. Niby cisną, niby mają sytuacje, ba – strzelają sporo goli. Ale co z tych sześciu strzelonych w dwóch ostatnich meczach, gdy dały one ledwie punkt. I dwie przegrane u siebie.

Ta przydługawa dygresja dlatego, bo wynik wczorajszego meczu w oczywisty sposób determinuje patrzenie na to spotkanie. Gdyby utrzymał się wynik 2:1 dla Górnika to oczywiście powiedzielibyśmy, że był to jeden z najlepszych meczów wyjazdowych w ostatnich miesiącach. GieKSa nie pękała, grała swoją piłkę, stworzyła kilka sytuacji. Trudno jednak byłoby nie być znów zirytowanym, gdy ta dobra gra zostałaby zniweczona utratą dwóch goli w dwie minuty. A konkretniej – w 78 sekund! Absurdalna jest to sytuacja, bo przecież w tych 78 sekundach lwia część jest radość piłkarzy, więc czystej gry pozostaje minimum. Od wznowienia gry do utraty drugiego gola minęło około 40 sekund, a przecież jeszcze w tym czasie Chłań miał sytuację.

Przypomniała się Wisła Kraków. Tam co prawda było „dużo” dłużej, bo dwie stracone bramki dzieliło trzy i pół minuty. Ale i tak wszystko przecież tam też odbyło się błyskawicznie. Po utracie dwóch goli nie było czego zbierać i czasu oraz możliwości starczyło tylko na bramkę Bartlewicza. Jeśli w drugim meczu w początkowej fazie sezonu zawalilibyśmy sobie coś w przysłowiowe dwie minuty (uśredniając), to byłoby to coś więcej niż incydent.

Sytuacja zrobiła się piekielnie trudna psychicznie. Grasz na wyjeździe z wicemistrzem Polski i zdobywcą krajowego pucharu. Z drużyną, którą eksperci dokooptowali już do ścisłej czołówki ligi. Która ma za sobą 25 tysięcy kibiców, którzy nic sobie nie robią z niekorzystnego wyniku, tylko ciągle głośno wspierają swój zespół. I w ciągu tych kilku minut – począwszy od sytuacji po rzucie rożnym i zamieszania pod bramką – poziom decybeli systematycznie wzrasta. Podyktowany rzut karny. Gol Kacpra Urbańskiego. „My jesteśmy chłopcy z Zabrza” – wybrzmiewa coraz głośniej, bo jest śpiewane w pobramkowej radości. I z tej radości – w momencie gdy Josema strzela gola na 2:1 – wyłania się już absolutny ryk euforii, ryk, którego dawno nie słyszałem na polskim stadionie. Górnik momentalnie odwrócił losy meczu i dał sobie wszystko, żeby ruszyć z furią dalej.

Sprowadzenie w tym momencie tego meczu do takiego o „letniej” temperaturze było pierwszym zadaniem GieKSy. I tak to odbieram, że właśnie schłodziliśmy to spotkanie, mimo że znaleźliśmy się w fatalnej sytuacji. Oczywiście jakieś tam sytuacje jeszcze były – jak ta, gdy Jarosław Kubicki strzelał, ale ostatecznie – mimo że piłka spadła na poprzeczkę – bardzo dobrze zablokował go Pau Resta. Jednak Górnik nie poszedł za ciosem tak mocno, żeby sobie stworzyć 5-6 kolejnych sytuacji.

Tak więc schłodzenie się powiodło. A potem mieliśmy dwie podwójne zmiany i czas doliczony. Ciekawe, czy kibice Górnika plują sobie w brodę, że zadymili boisko tym zielonym czymś, bo to właśnie w tak mocno doliczonym czasie przez to GieKSa strzeliła dwie bramki.

Trzeba naprawdę docenić upór naszych zawodników. Rozgrywali tę swoją piłeczkę, a gdy była możliwość, zagrywali w pole karne. I to co było wielkim mankamentem w Lublinie, czyli niecelne, kompletnie niecelne dośrodkowania w pole karne – tym razem wykonane porządnie – dały niesamowity efekt. Kapitalne było to podanie Nowaka – choć trudno do dośrodkowanie nazwać, bo było raczej z centralnej części boiska. Ale wykończenie Ilji w tym momencie – majstersztyk. Trzeba naprawdę dobrze ułożyć głowę, żeby przy tak ostrym kącie skontrować piłkę. Pisałem niedawno o meksykańskim piłkarzu Jaredzie Borgettim, który kapitalnie układał głowę do strzału. Pisałem o tym przy okazji gola Mateusza Wdowiaka z Žiliną. Teraz Ilja oddał taki strzał, że Schulze nie miał co zbierać. Trochę to wyglądało, jak gol do pustej bramki – tak było precyzyjne. No a potem geniusz Alana, który dość zabawnie sobie przekładał piłkę na prawą nogę, ale zrobił to tylko po to, by po raz enty już zacentrować idealnie. O to w piłce chodzi – żeby zagrywać idealne zagrania, a napastnicy z tego kapitalnie korzystali. Tu zagrało i jedno i drugie. Oczywiście nie zapominamy o pierwszym golu, bo tam po raz kolejny Bartek Nowak zagrał tak niesamowitą piłkę, która minęła chyba z pięć czy sześć linii zabrzan. Eman co prawda trafił w bramkarza, ale świetnie ustawiony nasz Białorusin pewnie dołożył nogę.

Więc tradycyjnie, jeśli chodzi o Bartka.

Trenerze Urban. Ty wiesz co.

Oprócz wyniku, największym sukcesem tej drużyny jest to, że we wspomnianych niesprzyjających okolicznościach – nie złapała piłkarskiej depresji. Grali swoje, ciągle wierzyli, że mogą przynajmniej najpierw tę jedną bramkę strzelić. Po tym praktycznie nokautującym ciosie Górnika, remis nie byłby wynikiem złym. Wyjechalibyśmy z niedosytem, ale jednak z punktem. A tu nasz zespół strzelił dwa gole i wygrał to spotkanie.

Mieliśmy też w tym meczu trochę pecha i trochę szczęścia. Pecha, bo inaczej nie można nazwać spalonego w postaci pięty Ilji Szkurina w akcji, która zakończyła się golem Erika Jirki. 2:0 do przerwy to byłoby coś. I w erze przed-VARowej taki wynik po pierwszej połowie byśmy mieli. A szczęście? No jednak wydaje mi się, że Arek Jędrych faulował Prekopa na koniec pierwszej połowy, a skoro tak, jeden czy drugi sędzia mógłby rozpatrywać czerwoną kartkę. Wyszło więc na zero.

Nie będę analizował poszczególnych piłkarzy, tym zajmą się trenerzy – jedni zagrali lepiej, jedni trochę mniej, ale jako drużyna było naprawdę dobrze. Chcę tylko jeszcze pochwalić Kowala, bo wykonuje kapitalną robotę w środku boiska. Jak jeszcze zniweluje to dalsze kiwanie się, po okiwaniu dwóch przeciwników – to będzie naprawdę wielki piłkarz. On potrafi tak podziałać z piłką, że pojawia mu się przestrzeń przed nim, ale nie zawsze potrafi to dalej wykorzystać otwierającym podaniem. Ale na to przyjdzie czas. Od powrotu Mateusza na boisko, nasz środek zdecydowanie się ustabilizował.

Tym samym kończymy tę nieciekawą serię wyjazdów bez wygranej. W końcu więc na jakiś czas nie będziemy musieli na to psioczyć. GieKSa odniosła spektakularne zwycięstwo, bez dwóch zdań.

Dodatkowo przełamaliśmy to nieszczęsne Zabrze. Pamiętam to ostatnie zwycięstwo, bo byłem na tym meczu w 2003 roku, kiedy to również strzeliliśmy trzy bramki, a bohaterem był Marcin Bojarski. Pamiętam, jak rok później swoją pierwszą bramkę w GKS zdobył w deszczu przy Roosevelta Dawid Plizga, ale w doliczonym czasie gry gospodarze wyrównali. A potem mieliśmy już same wtopy i przez wiele lat nie potrafiliśmy strzelić tam bramki.

W końcu GKS wygrał też na wyjeździe przy bardzo dużej publiczności. Po awansie do ekstraklasy na tych większych stadionach dostawaliśmy w czapkę. W końcu potem wygraliśmy we Wrocławiu przy 21 tysiącach widzów. Wczoraj na meczu było ponad 27 tysięcy ludzi i również w tym aspekcie nastąpiło przełamanie.

W rundzie wiosennej mieliśmy bardzo dużo meczów, w których traciliśmy prowadzenie. Gdynia, utrata dwubramkowej przewagi z Rakowem, trzykrotnie z Lechem, także z Koroną czy Jagiellonią. W obecnym sezonie co prawda też nam się to zdarzyło z Žiliną, ale za to mecz z Górnikiem jest trzecim, w którym GKS w pewnym momencie przegrywa, a ostatecznie odnosi zwycięstwo. Tak było wcześniej z Radomiakiem i Hapoelem. To się naprawdę ceni.

No i w końcu nie straciliśmy walorów z Nowej Bukowej. Co prawda trener przyznał na konferencji, że trochę zmienili sposób gty bez piłki – rozumiem, że jest to cofnięcie się niżej. Jest to trochę ryzykowna taktyka, bo wiemy, że jak przeciwnik nas przygniecie to mamy duże problemy. Ale jeżeli nie ma zmasowanego ataku, to Katowiczanie dobrze radzą sobie w destrukcji. Przede wszystkim jednak w ofensywie dołożyliśmy ten animusz, który znamy z meczów u siebie. Akcja na 1:0 to właśnie było to, precyzja, energia i szybkość Emana, ale polecam zwrócić uwagę, jak Ilja poszedł do tej akcji. To było świetne.

W ogóle Ilja to nam wyrasta na ulubieńca katowickiej publiczności. Wygląda na to, że zawodnik poczuł ten projekt GKS Katowice, w zakresie nie tylko wykańczania akcji, ale też pracy w środku boiska. Ostatnio ta praca jest bardzo widoczna, robi kawał dobrej roboty w środku pola. A skoro tak, to sam daje kolegom okazję do tego, by potem odwdzięczyli mu się jakimś jednym czy drugim kapitalnym podaniem. Tak – powtórzę to, co pisałem już kilka razy – niech Katowice będą dla Ilji jego miejscem na piłkarskiej Ziemi.

Cieszymy się i prosimy o jeszcze. Przed nami dwa kolejne wyjazdy i trudne spotkania. Nikt nie wymaga kompletu punktów, choć byłoby to wspaniałe. Ale niech GieKSa utrzyma ten vibe z wczorajszego spotkania, a to automatycznie zwiększy prawdopodobieństwo zdobyczy punktowych.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

Szkurin show w Zabrzu!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Derby, emocje i bramka na wagę zwycięstwa w samej końcówce! GieKSa po szalonym spotkaniu pokonała Górnika Zabrze 3:2, a wszystkie trzy gole dla zdobył Ilja Szkurin. Zapraszamy do trzeciej galerii, którą przygotował dla Was Marcin.

 

 

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Kibicowska galeria z wyjazdu do Zabrza

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do kibicowskiej galerii z wyjazdu do Zabrza. W sektorze gości zameldował się komplet (według przyznanych biletów) – 1503 kibiców GieKSy, w tym wsparcie Banika Ostrava (15) oraz ROW Rybnik (50). Zdjęcia nadesłane przez kibiców. 

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga