Dołącz do nas

Piłka nożna

[SPARING] GKS Katowice 0-1 Karpaty Lwów

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Gieksa dziś rozegrała trzeci letni sparing. Rywalem naszej drużyny był Karpaty Lwów.

Skład Gieksy w I połowie:
Nowak- Garbacik,Kamiński (36’Kalinkowski), Midzierski,Mokwa- Prokic,Klemenz,Kuliński,Mandrysz- Foszmanczyk- Kedziora

W pierwszej połowie nie działo się za dużo na boisku. Goście byli drużyną która fragmentami dominowała, jednak ani Karpaty ani Gks nie stworzyli sobie klarownej sytuacji do strzelenia gola.

Skład GieKSy w II połowie:
Nowak- Frańczak, Kamiński, Klemenz, Mokwa (85′ ???)- Cerimagić, Kalinkowski, Kuliński (65′ Zejdler), Mandrysz (65′ ???)- Foszmanczyk (75′ Prokić)- Goncerz

W drugiej połowie rywal wyszedł na prowadzenie w 62 minucie. Zawodnik gości wykorzystał płaskie dośrodkowanie z prawej strony i z najblizszej odległości umieścił piłkę w siatce. Katowiczanie podobnie jak w pierwszej części meczu nie potrafili stworzyć żadnej dogodnej sytuacji. Mecz zakonczył się ponownie zasłużoną porażką.

23 komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

23 komentarze

  1. Avatar photo

    Michałio

    5 lipca 2017 at 18:32

    Trzeci przejebany mecz huja grali,z czym do ludzi tu i Mandrysz nie do rady,szrot szrotem poganio,wszyscy ich loli my przejebali hahaha tu cza płakać

  2. Avatar photo

    Michałio

    5 lipca 2017 at 18:41

    jak żeście to godali najmocniejszo obrona w 1lidze hahaa,tu nos czeko walka o utrzymanie

  3. Avatar photo

    Piotr

    5 lipca 2017 at 18:47

    Na huj ten motala czeko zero wzmocnien zas srodek tabeli

  4. Avatar photo

    Solski

    5 lipca 2017 at 18:48

    Tego nie szło oglądać

  5. Avatar photo

    pepe 72

    5 lipca 2017 at 18:58

    Pan Motala powinien downo odejsc ten chop niemo pojecia o transferach

  6. Avatar photo

    Dmx

    5 lipca 2017 at 19:00

    Słabo motala obudź sie goncerz jest słabiutki a lebedynski odchodzi gdzie jest jakiś napastnik gorole jakos z sosnowca mogą Tychy mogą a my kurwa nie możemy nikogo znaleść dramat

  7. Avatar photo

    kejta

    5 lipca 2017 at 19:09

    A czego wy sie spodziewaliscie ze bedemy o awans grac? Wymieniamy cala druzyne zanim oni sie zgraja to minie rok

  8. Avatar photo

    1964

    5 lipca 2017 at 19:14

    Byłem na meczu.Kurwa bez ładu i składu .jenen strzał na 90 minut,zresztą niecelny.Kędziora jak Goncerz człowiek strata!Nieporozumienie!Nie ma niczego.Zaraz pewnie pozbieramy piłkarski szrot który nikaj się nie załapie!Utrzymanie albo śmierć!

  9. Avatar photo

    Berol

    5 lipca 2017 at 19:32

    czyli wszystko w normie po staremu narazie

  10. Avatar photo

    tomek

    5 lipca 2017 at 20:09

    Albo będą konkretne transfery albo bedzie dramat. Nalezalo wyjebac cygana i motale a tak to bedzie po staremu. Sciagniemy mase szrotu i tyle. Tychy potrafia sciagnac sensownych zawodnikow. Mandrysz to jest dziwny czlowiek po co mu kedziora jak on jest tyak samo drewniany jak goncerz. Kiedy goncerz zostanie wyjebany

  11. Avatar photo

    Ja

    5 lipca 2017 at 20:27

    No i kurwa mamy przejebane w tym sezonie 3

  12. Avatar photo

    MARCIN

    5 lipca 2017 at 20:55

    No jak narazie transfery to dramat nie wiem na co czeka zarząd, zaraz nie będzie kogo brać.. Wygląda to tak jakbyśmy mieli ten rok całkowicie odpuścić i ściągnąć byle kogo ino żeby na ławce był komplet. PREZES moja propozycja jest zajebista dać kopaczom pół wypłaty co miesiąć a reszta po awansie do Ekstraklasy plus duża premia !

  13. Avatar photo

    Jarek

    5 lipca 2017 at 21:04

    Obrony brak ataku brak a Czerwiński szaleje w Zagłębiu trzeba było chłopa zatrzymać.Goncerz A klasa.

  14. Avatar photo

    Michałio

    5 lipca 2017 at 21:05

    Wywiad widzielis cie co pierdoli ze przyszli wartosciowi gracze i duzo wniosa do zespołu, no tego sluchac sie niedo a co dopiero ogladac.Plizga badania dzisioj miol jutro go przectawia jako kolejne wzmocnienie haha kpina wszystko jako apfal na szrot

  15. Avatar photo

    Michałio

    5 lipca 2017 at 21:12

    troz wszyscy byda loc nos w 1lidze.Panie Mandrysz z tego szrotu nic nie zrobisz,emeryty i pseldo kopacze

  16. Avatar photo

    Paweł

    5 lipca 2017 at 21:28

    Co do nowych twarzy..
    jedynie na plus to Midzierski. Kędziora truchtał przez pierwszą połowę. Nie ma startu do piłki i w tym wieku nie ma oczekiwać, że coś z niego będzie. Transfer nieporozumienie. Jak można zatrudnić człowieka, który ma 37 lat?
    Mokwa – przerost ambicji nad treścią. Człowiek nie nadążał za akcjami.
    Klemenz grał najpierw jako defensywny pomocnik. Od 30 min. na stoperze. Szału nie ma. Problem z wyprowadzeniem piłki. Będziemy mieli z tego dużo bramek w plecy.

    Garbacik dno. Goncerz to karykatura piłkarza. Niestety ma jeszcze ważny kontrakt i kolejny sezon będzie brał pieniądze za nic. Wiadomo, ze na ekstraklasę się nie nadaje, więc pozostaje być hamulcowym.
    Transfery nędzne + bukmacherzy (hamulcowi) z poprzedniego sezonu i wszystko jasne co Nas czeka w tym sezonie. Bezpieczne 10 miejsce.

  17. Avatar photo

    Paweł

    5 lipca 2017 at 21:35

    Prokić na skrzydle słabiutko. Dużo strat. To nie jest dla niego pozycja i to było widać. Najlepszy hamulcowy ….Fosa. Nie mamy napastnika, nie mamy pomocy, będziemy grać na zero z tyłu :).
    Lebedyński pewnie negocjuje kontrakt. Kolejny super napastnik, który strzelił 2 gole przez cały sezon (oba na wyjazdach, gdzie raz piłka go nabiła i wpadła fuksem od poprzeczki, drugi też szczęśliwy).
    Kędziorę pewnie Mandrysz wziął, aby robił dobrą atmosferę w szatni i podczas wyjazdów w autokarze:) Może skoczy po piwko lub do buka, jak będzie taka potrzeba:)

  18. Avatar photo

    kibic bce

    5 lipca 2017 at 22:04

    Zas w ryj. Panie Mandrysz wyjeb ich wszystkich i dawaj mlodziez z regionu k… mac. To nie jest kolo koscielne do cholery!!!
    Obnizyc natychmiast wszystkim kontrakty!!! Gdzie jest Szoltys i reszta naszych malolatow?
    Dobra mozemy dostac w sparingach po ryju od kazdego. Kumpel byl na sparingu i gada ze dramat jak ch… . ciule graja w chodzonego.
    Zero walki. Mandrysz drze lacia a te ciule nic. Liga ich szybko zweryfikuje.
    Czyzby znowu jakas zmowa w ratuszu?
    Mandrysz nie daj sie tym ciula!!!
    Motala trener potrzebuje konkretow a nie ochlapow i emerytow
    Panowie zycze nam stalowych nerwowo i jaj.

  19. Avatar photo

    Paweł

    5 lipca 2017 at 22:30

    W sobotę sparing z Termalicą i porażka nr 4.
    Wiem. To tylko sparing. Liczy się zgrywanie zespołu a nie wynik. Tylko, że do rozpoczęcia ligi zostało 3 i pół tygodnia.

    Możemy narzekać na Brzeczka i jego zespół wzajemnej adoracji. Jednego jednak nie sposób nie zauważyć. Od dekady nie żyliśmy nadzieją o awansie tak długo. Karmiliśmy się i wierzyliśmy w tych grajków. Wierzyliśmy, że wreszcie się uda.

    Teraz przynajmniej wiemy, co za graczy mamy w klubie.
    Nie ma co się łudzić, napinać, czy denerwować. Wszystko jest pod kontrolą … grajków.

    W dodatku menadżer klubu ściąga nam super graczy z ”odpowiednią metryką”, czy też takich, których inne kluby nie chcą. Brawo Ty!!!
    Brakuje jeszcze zakontraktowania Dawida Plizgi. Dołączyłby do grona hamulcowych. W Zabrzu już przecież się sprawdził w tej roli.
    Prawda jest taka, że dopóki w tym klubie grają tacy piłkarze, jak : Goncerz, Nowak, Foszmańczyk, Lebedyński – architekci ubiegłorocznego ”sukcesu” to należy przerzucić się na siatkówkę oraz hokej.

  20. Avatar photo

    Michałio

    6 lipca 2017 at 08:51

    Chopy mom propozycja pocie sie skrzyknac zbierymy ekipa i my zagromy z nimi sparing i pokozymy ze sa huja warci,moze wtedy sie tam komus oczy otworza,jak im wstydu narobiemy

  21. Avatar photo

    Michałio

    6 lipca 2017 at 09:06

    Kuchta jest do wziecio i chce grac unos,a oni stawiaja na emeryta nowaka jak to lecialo oko,łokieć i bark toc to wrak

  22. Avatar photo

    pepe 72

    6 lipca 2017 at 09:07

    Panie Motala Rocki jest do wziecia

  23. Avatar photo

    Irishman

    6 lipca 2017 at 09:38

    Ale głupoty pierdzielicie… 🙂

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Niezłomność i perełki

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Jak przełamywać niemoce – to właśnie tak. Jak wygrywać po raz pierwszy od pół roku na wyjeździe – to właśnie w taki sposób. Nie wymarzylibyśmy sobie lepszego scenariusza. Choć z drugiej strony… przecież coś podobnego przeżywaliśmy na otwarcie Areny Katowice. Przecież wtedy – nawet minutę później niż Ilja – Filip Szymczak strzelił zwycięskiego gola. W Zabrzu nie lubią liczby sto. Bo to dokładnie w dziesiątej doliczonej minucie nasz super-napastnik zdobył zwycięskiego gola i wprawił w euforię całe Katowice.

Historia i interpretacja pisze się przez strzelone gole. Możemy zaklinać rzeczywistość, ale nie uciekniemy od tego. Oczywiście można zagrać jeden czy dwa lepsze mecze, które się przegra. I można wtedy mówić o tendencji wznoszącej, o optymizmie, o pechu. Jednak jeśli coś powtarza się długo lub wielokrotnie, to raczej tworzy się pewna reguła.

Taką regułą są na przykład drużyny grające ładną, ofensywną piłkę, miłą dla oka, ale ostatecznie dostawającą jednego czy drugiego gonga, który decyduje o niepowodzeniu. Jeszcze za wcześnie, żeby taki wniosek wysuwać, ale prototypem takiego momentu jest dla mnie Wieczysta. Ich naprawdę niezła gra może pójść w dwie strony – albo zaczną w związku z nią punktować, albo będą tymi „wyszumiejącymi” się zawodnikami, którym brakuje pewnej dyscypliny, by osiągnąć korzystny rezultat. Takim przykładem też póki co jest Widzew. W poprzednim sezonie i teraz. Niby cisną, niby mają sytuacje, ba – strzelają sporo goli. Ale co z tych sześciu strzelonych w dwóch ostatnich meczach, gdy dały one ledwie punkt. I dwie przegrane u siebie.

Ta przydługawa dygresja dlatego, bo wynik wczorajszego meczu w oczywisty sposób determinuje patrzenie na to spotkanie. Gdyby utrzymał się wynik 2:1 dla Górnika to oczywiście powiedzielibyśmy, że był to jeden z najlepszych meczów wyjazdowych w ostatnich miesiącach. GieKSa nie pękała, grała swoją piłkę, stworzyła kilka sytuacji. Trudno jednak byłoby nie być znów zirytowanym, gdy ta dobra gra zostałaby zniweczona utratą dwóch goli w dwie minuty. A konkretniej – w 78 sekund! Absurdalna jest to sytuacja, bo przecież w tych 78 sekundach lwia część jest radość piłkarzy, więc czystej gry pozostaje minimum. Od wznowienia gry do utraty drugiego gola minęło około 40 sekund, a przecież jeszcze w tym czasie Chłań miał sytuację.

Przypomniała się Wisła Kraków. Tam co prawda było „dużo” dłużej, bo dwie stracone bramki dzieliło trzy i pół minuty. Ale i tak wszystko przecież tam też odbyło się błyskawicznie. Po utracie dwóch goli nie było czego zbierać i czasu oraz możliwości starczyło tylko na bramkę Bartlewicza. Jeśli w drugim meczu w początkowej fazie sezonu zawalilibyśmy sobie coś w przysłowiowe dwie minuty (uśredniając), to byłoby to coś więcej niż incydent.

Sytuacja zrobiła się piekielnie trudna psychicznie. Grasz na wyjeździe z wicemistrzem Polski i zdobywcą krajowego pucharu. Z drużyną, którą eksperci dokooptowali już do ścisłej czołówki ligi. Która ma za sobą 25 tysięcy kibiców, którzy nic sobie nie robią z niekorzystnego wyniku, tylko ciągle głośno wspierają swój zespół. I w ciągu tych kilku minut – począwszy od sytuacji po rzucie rożnym i zamieszania pod bramką – poziom decybeli systematycznie wzrasta. Podyktowany rzut karny. Gol Kacpra Urbańskiego. „My jesteśmy chłopcy z Zabrza” – wybrzmiewa coraz głośniej, bo jest śpiewane w pobramkowej radości. I z tej radości – w momencie gdy Josema strzela gola na 2:1 – wyłania się już absolutny ryk euforii, ryk, którego dawno nie słyszałem na polskim stadionie. Górnik momentalnie odwrócił losy meczu i dał sobie wszystko, żeby ruszyć z furią dalej.

Sprowadzenie w tym momencie tego meczu do takiego o „letniej” temperaturze było pierwszym zadaniem GieKSy. I tak to odbieram, że właśnie schłodziliśmy to spotkanie, mimo że znaleźliśmy się w fatalnej sytuacji. Oczywiście jakieś tam sytuacje jeszcze były – jak ta, gdy Jarosław Kubicki strzelał, ale ostatecznie – mimo że piłka spadła na poprzeczkę – bardzo dobrze zablokował go Pau Resta. Jednak Górnik nie poszedł za ciosem tak mocno, żeby sobie stworzyć 5-6 kolejnych sytuacji.

Tak więc schłodzenie się powiodło. A potem mieliśmy dwie podwójne zmiany i czas doliczony. Ciekawe, czy kibice Górnika plują sobie w brodę, że zadymili boisko tym zielonym czymś, bo to właśnie w tak mocno doliczonym czasie przez to GieKSa strzeliła dwie bramki.

Trzeba naprawdę docenić upór naszych zawodników. Rozgrywali tę swoją piłeczkę, a gdy była możliwość, zagrywali w pole karne. I to co było wielkim mankamentem w Lublinie, czyli niecelne, kompletnie niecelne dośrodkowania w pole karne – tym razem wykonane porządnie – dały niesamowity efekt. Kapitalne było to podanie Nowaka – choć trudno do dośrodkowanie nazwać, bo było raczej z centralnej części boiska. Ale wykończenie Ilji w tym momencie – majstersztyk. Trzeba naprawdę dobrze ułożyć głowę, żeby przy tak ostrym kącie skontrować piłkę. Pisałem niedawno o meksykańskim piłkarzu Jaredzie Borgettim, który kapitalnie układał głowę do strzału. Pisałem o tym przy okazji gola Mateusza Wdowiaka z Žiliną. Teraz Ilja oddał taki strzał, że Schulze nie miał co zbierać. Trochę to wyglądało, jak gol do pustej bramki – tak było precyzyjne. No a potem geniusz Alana, który dość zabawnie sobie przekładał piłkę na prawą nogę, ale zrobił to tylko po to, by po raz enty już zacentrować idealnie. O to w piłce chodzi – żeby zagrywać idealne zagrania, a napastnicy z tego kapitalnie korzystali. Tu zagrało i jedno i drugie. Oczywiście nie zapominamy o pierwszym golu, bo tam po raz kolejny Bartek Nowak zagrał tak niesamowitą piłkę, która minęła chyba z pięć czy sześć linii zabrzan. Eman co prawda trafił w bramkarza, ale świetnie ustawiony nasz Białorusin pewnie dołożył nogę.

Więc tradycyjnie, jeśli chodzi o Bartka.

Trenerze Urban. Ty wiesz co.

Oprócz wyniku, największym sukcesem tej drużyny jest to, że we wspomnianych niesprzyjających okolicznościach – nie złapała piłkarskiej depresji. Grali swoje, ciągle wierzyli, że mogą przynajmniej najpierw tę jedną bramkę strzelić. Po tym praktycznie nokautującym ciosie Górnika, remis nie byłby wynikiem złym. Wyjechalibyśmy z niedosytem, ale jednak z punktem. A tu nasz zespół strzelił dwa gole i wygrał to spotkanie.

Mieliśmy też w tym meczu trochę pecha i trochę szczęścia. Pecha, bo inaczej nie można nazwać spalonego w postaci pięty Ilji Szkurina w akcji, która zakończyła się golem Erika Jirki. 2:0 do przerwy to byłoby coś. I w erze przed-VARowej taki wynik po pierwszej połowie byśmy mieli. A szczęście? No jednak wydaje mi się, że Arek Jędrych faulował Prekopa na koniec pierwszej połowy, a skoro tak, jeden czy drugi sędzia mógłby rozpatrywać czerwoną kartkę. Wyszło więc na zero.

Nie będę analizował poszczególnych piłkarzy, tym zajmą się trenerzy – jedni zagrali lepiej, jedni trochę mniej, ale jako drużyna było naprawdę dobrze. Chcę tylko jeszcze pochwalić Kowala, bo wykonuje kapitalną robotę w środku boiska. Jak jeszcze zniweluje to dalsze kiwanie się, po okiwaniu dwóch przeciwników – to będzie naprawdę wielki piłkarz. On potrafi tak podziałać z piłką, że pojawia mu się przestrzeń przed nim, ale nie zawsze potrafi to dalej wykorzystać otwierającym podaniem. Ale na to przyjdzie czas. Od powrotu Mateusza na boisko, nasz środek zdecydowanie się ustabilizował.

Tym samym kończymy tę nieciekawą serię wyjazdów bez wygranej. W końcu więc na jakiś czas nie będziemy musieli na to psioczyć. GieKSa odniosła spektakularne zwycięstwo, bez dwóch zdań.

Dodatkowo przełamaliśmy to nieszczęsne Zabrze. Pamiętam to ostatnie zwycięstwo, bo byłem na tym meczu w 2003 roku, kiedy to również strzeliliśmy trzy bramki, a bohaterem był Marcin Bojarski. Pamiętam, jak rok później swoją pierwszą bramkę w GKS zdobył w deszczu przy Roosevelta Dawid Plizga, ale w doliczonym czasie gry gospodarze wyrównali. A potem mieliśmy już same wtopy i przez wiele lat nie potrafiliśmy strzelić tam bramki.

W końcu GKS wygrał też na wyjeździe przy bardzo dużej publiczności. Po awansie do ekstraklasy na tych większych stadionach dostawaliśmy w czapkę. W końcu potem wygraliśmy we Wrocławiu przy 21 tysiącach widzów. Wczoraj na meczu było ponad 27 tysięcy ludzi i również w tym aspekcie nastąpiło przełamanie.

W rundzie wiosennej mieliśmy bardzo dużo meczów, w których traciliśmy prowadzenie. Gdynia, utrata dwubramkowej przewagi z Rakowem, trzykrotnie z Lechem, także z Koroną czy Jagiellonią. W obecnym sezonie co prawda też nam się to zdarzyło z Žiliną, ale za to mecz z Górnikiem jest trzecim, w którym GKS w pewnym momencie przegrywa, a ostatecznie odnosi zwycięstwo. Tak było wcześniej z Radomiakiem i Hapoelem. To się naprawdę ceni.

No i w końcu nie straciliśmy walorów z Nowej Bukowej. Co prawda trener przyznał na konferencji, że trochę zmienili sposób gty bez piłki – rozumiem, że jest to cofnięcie się niżej. Jest to trochę ryzykowna taktyka, bo wiemy, że jak przeciwnik nas przygniecie to mamy duże problemy. Ale jeżeli nie ma zmasowanego ataku, to Katowiczanie dobrze radzą sobie w destrukcji. Przede wszystkim jednak w ofensywie dołożyliśmy ten animusz, który znamy z meczów u siebie. Akcja na 1:0 to właśnie było to, precyzja, energia i szybkość Emana, ale polecam zwrócić uwagę, jak Ilja poszedł do tej akcji. To było świetne.

W ogóle Ilja to nam wyrasta na ulubieńca katowickiej publiczności. Wygląda na to, że zawodnik poczuł ten projekt GKS Katowice, w zakresie nie tylko wykańczania akcji, ale też pracy w środku boiska. Ostatnio ta praca jest bardzo widoczna, robi kawał dobrej roboty w środku pola. A skoro tak, to sam daje kolegom okazję do tego, by potem odwdzięczyli mu się jakimś jednym czy drugim kapitalnym podaniem. Tak – powtórzę to, co pisałem już kilka razy – niech Katowice będą dla Ilji jego miejscem na piłkarskiej Ziemi.

Cieszymy się i prosimy o jeszcze. Przed nami dwa kolejne wyjazdy i trudne spotkania. Nikt nie wymaga kompletu punktów, choć byłoby to wspaniałe. Ale niech GieKSa utrzyma ten vibe z wczorajszego spotkania, a to automatycznie zwiększy prawdopodobieństwo zdobyczy punktowych.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

Szkurin show w Zabrzu!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Derby, emocje i bramka na wagę zwycięstwa w samej końcówce! GieKSa po szalonym spotkaniu pokonała Górnika Zabrze 3:2, a wszystkie trzy gole dla zdobył Ilja Szkurin. Zapraszamy do trzeciej galerii, którą przygotował dla Was Marcin.

 

 

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Kibicowska galeria z wyjazdu do Zabrza

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do kibicowskiej galerii z wyjazdu do Zabrza. W sektorze gości zameldował się komplet (według przyznanych biletów) – 1503 kibiców GieKSy, w tym wsparcie Banika Ostrava (15) oraz ROW Rybnik (50). Zdjęcia nadesłane przez kibiców. 

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga