Dołącz do nas

Siatkówka

Siatkarska krótka przesunięta: Katowicki Spodek nie odleciał

Avatar photo

Opublikowany

dnia

STATYSTYKI MECZOWE GKS-u

Czas trwania spotkania – Mecz GKS-u z Effectorem trwał 91 minut, z czego I set 27 min. – II set 35 min. – III set 29 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 24

Ilość zdobytych punktów – GKS 46: Van Walle 11, Kapelus 11, Kalembka 10, Błoński 5, Krulicki 4, Butryn 4,Falaschi 1.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 9: Błoński 3, Krulicki 2, Kalembka 2, Butryn 1, Van Walle 1.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 18: Van Walle 8, Kalembka 5, Krulicki 3, Butryn 3, Kapelus 1, Falaschi -1, Sobański -1.

Ilość zagrywek – GKS 72: Kalembka 15, Kapelus 12, Falaschi 10, Błoński 10, Krulicki 9, Van Walle 9, Butryn 4, Sobański 2, Fijałek 1.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 12: Kapelus 4, Kalembka 3, Błoński 2, Falaschi 1, Van Walle 1, Sobański 1.
Ilość asów serwisowych – GKS 3: Kalembka 2, Błoński 1.

Ilość przyjęć – GKS 65: Kapelus 23, Błoński 23, Mariański 13, Sobański 5, Falaschi 1.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 3: Kapelus 2, Falaschi 1.
Procent przyjęcia dokładnego (perfekcyjne oraz dobre) – GKS 37%: Sobański 80%, Błoński 39%, Mariański 31%, Kapelus 30%, Falaschi 0%.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 18%: Błoński 26%, Marianski 23%, Kapelus 13%, Sobański 0%, Falaschi 0%.

Ilość ataków – GKS 92: Kapelus 25, Van Walle 22, Błoński 17, Kalembka 12, Butryn 8, Krulicki 5, Falaschi 2, Sobański 1.
Ilość błędów w ataku – GKS 6: Kapelus 2, Błoński 2, Krulicki 1, Kalembka 1.
Ilość ataków zablokowanych – GKS 7: Van Walle 2, Kapelus 2, Butryn 1, Błoński 1, Kalembka 1.
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 40: Van Walle 11, Kapelus 11, Kalembka 7, Butryn 4, Krulicki 3, Błoński 3, Falaschi 1.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 43%: Krulicki 60%, Kalembka 58%, Butryn 50%, Falaschi 50%, Van Walle 50%, Kapelus 44%, Błoński 18%, Sobański 0%.

Ilość bloków punktowych – GKS 3: Krulicki 1, Kalembka 1, Błoński 1.

 

Jak wypadło podsumowanie debiutu PlusLigowego w mekkce siatkówki?

Wszyscy kibice zgromadzeni na hali liczyli, że po dwóch zwycięstwach w Szopienicach, uda się również wygrać w Spodku. Można powiedzieć, że momenty były, ale to stanowczo za mało na ekipę z Kielc. Paradoksalnie, mimo przeciętnej gry GieKSy, w dwóch setach katowiczanie byli o krok od ich wygrania i można tylko powiedzieć – „co by było gdyby…”.

W pierwszym secie, po początkowym nerwowym okresie, drużyna szybko się pozbierała i miała już nawet 4 oczka przewagi (od 12:8 do 15:11). Jeszcze pod koniec partii były dwa punkty więcej od gości (21:19) i wtedy coś się zacięło w grze, mieliśmy problem praktycznie z każdą akcją i Effector wykorzystał ten moment idealnie. Oba zespoły miały dość wysoki procent skuteczności w ataku (46% do 52%) i mało błędów własnych (4 do 7), ale zdecydowanie ustępowaliśmy w przyjęciu, mając tylko 42% dokładnego przy aż 57% kielczan. I to był główny problem GKS-u w tym spotkaniu.

Podobnie wyglądało w drugiej partii, która była tak bardzo wyrównana, że przez cały set żadna z drużyn nie była wstanie zdobyć więcej niż dwa punkty z rzędu, a tym samym nikt nie mógł odskoczyć z wynikiem, nawet tylko na dwa oczka przewagi! Ta wymiana ciosów była do samego końca i nie udało się siatkarzom GKS-u zamknąć tego seta, mimo dwóch piłek setowych, szczególnie żal tej pierwszej szansy, kiedy to Kalembka zepsuł zagrywkę. Po tej drugiej szansie, nie potrafiliśmy skończyć skutecznie dwóch własnych akcji i set znów padł łupem zespołu gości. Statystyki tej partii były bardzo podobne do tych z pierwszej i znów może zabrakło tego ciut lepszego przyjęcia.

Trzecia odsłona praktycznie bez historii. Od samego początku to Effector rządził i dzielił na parkiecie, a nam nie wychodziło dosłownie nic. Pojedyncze dobre akcje przeplatały się z seriami kilku innych, w których GieKSa miała problemy w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. Nie ma co się więc dziwić, że goście systematycznie powiększali przewagę punktową i spokojnie dowieźli ją bezpiecznie do samego końca seta, a tym samym i meczu.

 

Ogólnie był to przeciętny występ GKS-u, słabe przyjęcie, problemy w ataku, nie funkcjonował zupełnie blok (tak jak w Bielsku). Zabrakło lidera drużyny, kogoś kto poderwałby kolegów do walki, kto wziąłby na siebie ciężar zdobywania punktów. Zawiódł Belg, Van Walle, który jako obcokrajowiec powinien właśnie w takich momentach pokazać swoją jakość, podobnie Kapelus, również zmiennicy nie dali drużynie pozytywnego impulsu. Stąd taki, a nie inny rezultat tego spotkania. Jaka była tego przyczyna? Nowa hala? Być może, ale przecież kielczanie grali w Spodku pierwszy raz, a GKS już miał okazję zagrać w meczu towarzyskim. Może za mało treningów, aby przystosować się do nowego obiektu? A może po prostu trafił się słabszy dzień, a drużyna Effectora postawiła trudne warunki gry. Na pewno trudno tu jednoznaczną odpowiedź, oby bardziej skuteczną diagnozę postawił nasz sztab szkoleniowy, bo czas nagli i już w sobotę czeka GKS kolejne spotkanie ligowe.

Na koniec wypada wspomnieć kilka zdań o samym pomyśle gry w Spodku. Patrząc na ilość ludzi jaka pojawiła się na hali (ok. 2,5 tys.), w środku tygodnia i co tu dużo mówić, z mało atrakcyjnym przeciwnikiem, był to strzał w dziesiątkę. Bardzo dobra organizacja wewnątrz obiektu, dobry pomysł ze stworzeniem strefy zabawy dla dzieciaków (tylko trzeba troszkę lepiej ją zabezpieczyć, aby dzieci nie biegały zbyt blisko band reklamowych w czasie meczu), no i zalążek fajnego dopingu dla drużyny, który się zawiązywał w pierwszych dwóch setach. Widać, że ludzie chcą oglądać klubową siatkówkę pod szyldem GKS-u i dobrze, że był obecny na meczu prezydent miasta, aby widzieć na własne oczy, że spotkania TYLKO w Spodku mają sens i są wstanie przyciągnąć jeszcze większą ilość kibiców niż wczoraj. To co się wydarzyło w hali Spodka, powinno dać dużo do myślenia naszym decydentom i oby wyciągnięto z tego tylko pozytywne wnioski. Fajnym pomysłem było, w imię hasła propagowanego „Cała GieKSa Razem”, aby zaprosić na ten mecz i hokeistów i piłkarzy naszego klubu. Tak właśnie powinna wyglądać budowa klubu wielosekcyjnego.

 

Pozwolę sobie na troszkę prywaty i chciałbym zaapelować do organizatorów, aby zadbali troszkę oto, aby tak nie wiało na miejscach dziennikarskich, bo można nabawić się lumbago, czasami myślałem czy nie jestem jednak aby na hokeju, a nie siatkówce.  🙂

 

ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE GKS-u – po 5 meczach  (16 setów)

Czas trwania spotkań – Mecze GKS-u z trwały 421 minut, z czego I set 126 min. – II set 142 min. – III set 128 min. – IV set 25 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 99: zagrywka 56, atak 27, siatka + inne 16.
Punkty oddane przez błędy własne – GKS 112: zagrywka 63, atak 39, siatka 4, inne 6.

Ilość zdobytych punktów – GKS 263: Kapelus 62, Van Walle 47, Kalembka 36, Błoński 35, Butryn 29, Krulicki 27, Sobański 15, Falaschi 9, Pietraszko 3.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 92: Kapelus 18, Błoński 15, Van Walle 14, Butryn 13, Kalembka 12, Krulicki 8, Falaschi 6, Sobański 5, Pietraszko 1.
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 171: Kapelus 44, Van Walle 33, Kalembka 24, Błoński 20, Krulicki 19, Butryn 16, Sobański 10, Pietraszko 2, Falaschi 3.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 106: Kapelus 35, Van Walle 30, Kalembka 18, Butryn 12, Krulicki 10, Błoński 6, Falaschi 2, Sobański 0, Pietraszko 0, Fijałek -2, Mariański -5.

Ilość zagrywek – GKS 361: Kapelus 59, Krulicki 55, Van Walle 51, Kalembka 51, Błoński 50, Falaschi 47, Butryn 23, Sobański 19, Pietraszko 3, Fijałek 3.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 63: Błoński 11, Kalembka 11, Krulicki 10, Falaschi 6, Sobański 6, Kapelus 6, Van Walle 5, Butryn 4, Pietraszko 2, Fijałek 2.
Ilość asów serwisowych – GKS 22: Błoński 6, Butryn 4, Krulicki 3, Van Walle 3, Kalembka 2, Sobański 2, Falaschi 1, Kapelus 1.

Ilość przyjęć – GKS 305: Kapelus 121, Mariański 78, Błoński 71, Sobański 31, Falaschi 2, Kalembka 1, Krulicki 1.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 20: Mariański 5, Kapelus 5, Błoński 4, Sobański 4, Krulicki 1, Falaschi 1.
Przyjęcie negatywne i perfekcyjne – GKS 113: Kapelus 45, Mariański 36, Błoński 20, Sobański 10, Falaschi 1, Kalembka 1.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 19%: Mariański 27%, Sobański 23%, Kapelus 18%, Błoński 11%.

Ilość ataków – GKS 450: Kapelus 120, Van Walle 85, Błoński 66, Butryn 57, Kalembka 41, Sobański 34, Krulicki 33, Falaschi 8, Pietraszko 5, Stelmach 1.
Ilość błędów w ataku – GKS 39: Błoński 8, Kapelus 8, Butryn 7, Van Walle 5, Krulicki 4, Sobański 3, Kalembka 3, Pietraszko 1.
Ilość ataków zablokowanych – GKS 35: Kapelus 8, Van Walle 7, Butryn 6, Błoński 6, Kalembka 4, Sobański 2, Krulicki 2.
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 202: Kapelus 55, Van Walle 40, Błoński 27, Kalembka 24, Butryn 22, Krulicki 17, Sobański 11, Falaschi 4, Pietraszko 2.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 45%: Kalembka 59%, Krulicki 52%, Falaschi 50%, Van Walle 47%, Kapelus 46%, Błoński 41%, Pietraszko 40%, Butryn 39%, Sobański 32%.


Ilość bloków punktowych –
GKS 39: Kalembka 10, Kapelus 6, Krulicki 7, Falaschi 4, Van Walle 4, Butryn 3, Sobański 2, Błoński 2, Pietraszko 1.
Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 4: Błoński 3, Falaschi 1.
MVP – GKS 3: Błoński 1, Kapelus 1, Sobański 1.

 

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

A jak Nowa Bukowa – to koncert

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Żodyn się nie spodziewoł – żodyn. Że GKS Katowice na swoim boisku znów zagra bardzo dobry mecz. No dobra, ale żarty na bok. Bo mimo tych serii u siebie czy na wyjeździe – nigdy nie ma gwarancji, że u siebie stracimy w końcu jakieś punkty. Tak samo, jak nie jest przecież pewne, że na wyjeździe przegramy. Każde serie mają swój koniec i może to się wydarzyć w zupełnie dowolnym momencie. Dlatego trzeba było być czujnym przed meczem z Wisłą Płock i w żadnym stopniu nie przypisywać sobie trzech punktów przed pierwszym gwizdkiem tylko dlatego, że tak nakazuje statystyka.

Natomiast nie spodziewałem się, że GieKSa zagra aż tak dobrze. A wcale wynik nie musiał taki być. Bo to Wisła pierwsza w tym meczu zaatakowała i stworzyła sobie kilka bardzo groźnych sytuacji w pierwszych dziesięciu minutach meczu. Warto tu naprawdę zwrócić uwagę na pracę Ilji Szkurina w defensywie. To właśnie Ilja był naszym kluczowym obrońcą w tym momencie meczu, dwukrotnie stając na linii toru lotu piłki zmierzającej w światło bramki. To tylko pokazało coś – co mam wrażenie, że od kilku meczów jest obecne – że Ilja coraz lepiej pracuje na boisku i jak widać, także w destrukcji może być efektywny.

No i Wisła się w tej pierwszej połowie wyszumiała. Potem grała już tylko GieKSa. Pierwszą wisienką była bramka Emana Markovića. Emana, który póki co w tym sezonie nie notował udanych występów. Tutaj popisał się pięknym, precyzyjnym uderzeniem, trafiając w okienko bramki Leszczyńskiego. Ale cała akcja była kapitalna, bo przecież Eman przemieścił się z prawej strony boiska na lewą, rozprowadził tę akcję, a potem z pierwszej piłki pograł z Borją. Wszystko w tej akcji zagrało idealne. Potem Eman już grał bardzo dobrze, tak jakby coś mu się odblokowało. Był szybki, dynamiczny i dochodził do kolejnych sytuacji. Szkoda, że w tej, gdy minął bramkarza, nie podciął piłki i Halind-Sangré zdołał ją wybić.

Rzut karny. Absurdalna historia dla GKS Katowice. Mieliśmy dwie jedenastki na wyjeździe z Puszczą, potem na Rakowie w pierwszym sezonie w ekstraklasie. W poprzednich rozgrywkach w lidze mieliśmy… jedną jedenastkę w meczu z Górnikiem. I dopiero teraz przyszedł rzut karny. To, o cieszy – to że Arek Jędrych tak pewnie ją wykonał, podobnie zresztą jak z Hapoelem. Różnie to z tymi karnymi kapitana w przeszłości było, ale te dwa ostatnie były kliniczne.

Wisła przypuściła atak w drugiej połowie. Płocczanie zaczęli dominować, nabijali stałe fragmenty gry, kotłowało się pod naszym polem karnym, ale nie tak groźnie jak w pierwszej połowie. No i mieli tę sytuację sam na sam Hamulića. I choć piłka być może nie leciała w światło bramki, to Mateusz Kowalczyk nie mógł o tym wiedzieć. Instynktownie pobiegł ratować tę sytuację  i w spektakularny sposób wybił piłkę. Przy czym Kowal rozegrał świetny mecz i można jedynie powiedzieć, że… brakowało go. Brakowało właśnie tej wyrobniczej, twardej pracy w środku pola we wcześniejszych meczach. Tutaj jego praca była nieoceniona i pokazała, że musimy ciągle szukać tego balansu w środku pomiędzy technikami, a ludźmi od czarnej roboty. Bo to oni są podstawą dla technicznych zawodników, nie odwrotnie. Tak jak dobrą drużynę buduje się od tyłu, tak i w środku pola wszystko zaczyna się od neutralizowania ataków przeciwnika.

I wtedy ci artyści mogą grać. Jak Bartosz Nowak, który po ostatnich słabszych występach, wczoraj znów błysnął. Trzy asysty w drugiej połowie to było coś, co pokazuje, że on to ciągle ma. Dośrodkowanie z rzutu rożnego w punkt, a przecież odchodzącą piłkę jest nieco trudniej zagrać. Potem szybka reakcja po podaniu Sekulskiego, minięcie bramkarza i wypatrzenie Ilji w polu karnym. W końcu asysta do Jakuba Kokosińskiego. Znów Bartek zgłosił akces nie wiadomo gdzie, ale nie będę się na ten temat rozpisywał, bo już masa nerwów poszło na jednego trenera, który jest selekcjonerem.

GKS się otrząsnął z tej przewagi Wisły i właśnie swoje kolejne bramki strzelał. Wyszło tak, że Pau Resta miał tylko dołożyć głowę do tej zagranej z rzutu rożnego piłki i Hiszpan zaliczył swoje pierwsze trafienie w GKS. Bardzo cieszy bramka Ilji – i  jak mówimy, że GieKSa u siebie wygrywa, to nie sposób pominąć wkładu Białorusina, bo przecież w każdym z tych czterech meczów strzelił bramkę. I sama jego gra jest po prostu coraz lepsza. Należy mu kibicować, bo możemy mieć mnóstwo radości z jego poczynań.

No i ta kolejna wisienka na torcie. Gdy sędzia Tomasz Kwiatkowski pokazał, że dolicza zaledwie jedną minutę – taki standard „światowych” sędziów przy wysokim wyniku – pomyślałem, że szkoda, że tak krótko. A w końcówce tej jednej minuty, w absolutnie ostatniej akcji meczu młody napastnik strzelił swojego gola i patrząc na szerszy kontekst, to wspaniała sprawa, bo to dołożony kolejny pozytywny punkcik do tego meczu, całej drużyny, psychiki zespołu. Takie rzeczy naprawdę cieszą, tym bardziej, że gola zdobywa wychowanek, co przecież u nas od wielu lat się nie zdarzyło.

Naprawdę dobrą drużynę, jaką jest Wisła Płock, wypunktowaliśmy. To nie był słaby przeciwnik. To GieKSa była po prostu tak skuteczna w swojej grze. Nie dość, że udało się zachować pierwsze czyste kontro w sezonie (bardzo dobra gra Gabriela Kobylaka), to jeszcze strzelaliśmy bramki, a sytuacji było kilka więcej. Ale z tych klarownych większość wykorzystaliśmy.

Ostatnie tak wysokie zwycięstwo GKS odniósł we wspomnianym meczu z Puszczą w Krakowie w 2024 roku. Wówczas pokonaliśmy rywali 6:0. Żeby poszukać ostatniej wygranej w ekstraklasie u siebie pięcioma bramkami, musimy cofnąć się 33 lata wstecz do marca 1993 i pojedynku z Szombierkami, które GKS wygrał też 5:0. Historia dzieje się na naszych oczach.

A Wisła Płock nie lubi Nowej Bukowej, oj nie lubi. Zagrali tu trzeci mecz w ciągu roku i zainkasowali bagaż 10 bramek. Najpierw w Pucharze Polski GKS wygrał 4:2, w lidze w poprzednim sezonie było 1:0, a teraz 5:0. Rafał Leszczyński w meczu pucharowym nie grał, więc zainkasował u nas sześć bramek. To i tak lepiej niż Filip Majchrowicz, który w trzech spotkaniach na Nowej Bukowej przyjął osiem gongów.

Teraz wypada mieć nadzieję, że wajcha w końcu została przestawiona i na wyjeździe GKS zagra przynajmniej w połowie to samo, co u siebie. To już będzie dużo. A zadanie za tydzień wydaje się najtrudniejsze pod kątem wyjazdów, bo jedziemy na wybitnie nieprzyjazny dla siebie teraz, gdzie od ponad 20 lat bramki nie strzeliliśmy i przegraliśmy wszystko. Okazja wydaje się więc idealna, żeby ten schemat zmienić. Mówiłem to przed meczem z Wisłą i mówię teraz – GieKSę stać na wielkie rzeczy. Trzeba po prostu mieć do nich dostęp. U siebie mamy, na wyjeździe póki co nie. Ale liga jest długa.

Trzy wyjazdy, na których będą się kolejne rozdziały historii tego sezonu zapisywać. Myślę, że czekają nas ekscytujące spotkania i GieKSa w końcu w nich zapunktuje na tyle, że wszyscy będziemy zadowoleni.

I wszystkiego najlepszego dla Wasyla, który miał wczoraj urodziny. I dla Bartka Nowaka, który ma jutro. I w sumie dla Matiego Wdowiaka, bo ma za cztery dni. I dla Ilji, bo miał tydzień temu. Spojrzałem sobie na roczniki. Ilja – rocznik ’99. Boże, jacy wy jesteście młodzi… Sto lat Panowie!

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Nie popadać w euforię ani lament

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu GKS Katowice – Wisła Płock wypowiedzieli się trenerzy obu zespołów Rafał Górak i Adam Majewski. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.

Adam Majewski (trener Wisły Płock):
Muszę pogratulować zespołowi GKS wygranej. Patrząc z mojej perspektywy wydaje mi się, że zdecydowanie za wysokie zwycięstwo i nasza zbyt wysoka porażka. Początek meczu, do straconego gola, zresztą pięknego, prowadziliśmy grę, mieliśmy przewagę, stworzyliśmy sobie sytuacje i szkoda, że w tym momencie nie udało się zdobyć gola, bo być może to spotkanie wyglądałoby inaczej. Rozmiar jest więc szokujący. Patrząc statystycznie, choć statystyki nie grają, ale podobnie jak w meczu z Wisłą Kraków oddaliśmy dwadzieścia kilka strzałów, mieliśmy 11 czy 12 rzutów rożnych, posiadanie piłki 60 do 40 procent lub nawet więcej. Ale w najważniejszej statystyce GKS nas wypunktował, bo był bardzo skuteczny. Nam tego zabrakło, zabrakło jakości w polu karnym, bo swoje sytuacje mieliśmy. Dwa najważniejsze momenty, to możliwość prowadzenia 1:0, a potem gdy przegrywaliśmy 0:2 w drugiej połowie przejęliśmy inicjatywę, mieliśmy sytuację sam na sam. Być może gdybyśmy strzelili gola kontaktowego, obraz gry by się zmienił i walczylibyśmy o jeden punkt. Duże rozmiary porażki, ale nie zwieszamy głów, mamy następny mecz w piątek z Koroną Kielce. Patrząc na sposób gry, zaangażowanie i podejście to mimo takiej porażki idziemy w dobrą stronę. Ale musimy wykorzystywać sytuacje, bo inaczej się nie da. Na końcu indywidualne błędy w obronie, szczególnie przy czwartej bramce, powodują, że skończyło się to taki rezultatem, a nie innym.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Gdy wygrywa się 5:0 to można dużo mówić i to górnolotnie, ale ja wolałbym odpowiadać na pytania. Jestem strasznie zadowolony ze zwycięstwa. To jest taka proza życia, nie ma co nic dorabiać, graliśmy dobre spotkanie, byliśmy skuteczni. Było jeszcze trochę tych sytuacji, rywal nie był banalny, żeby powiedzieć, że skoro 5:0, to co to tam dzisiaj było. Nie, to nie były łatwe zawody, bardzo się cieszę. Pytajcie, jestem do dyspozycji.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

GieKSa zagrała na piątkę

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GKS Katowice pokonał 5:0 Wisłę Płock na Arenie Katowice. Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji z tego emocjonującego spotkania na Nowej Bukowej.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga