Piłka nożna
Ruch: słabo na wyjazdach – ale przed derbami jest mobilizacja…
W ramach spotkań czternastej kolejki NICE I Ligi, w Katowicach odbędzie się mecz pomiędzy GieKSą i spadkowiczem z ekstraklasy drużyną Ruchu Chorzów.
Spotkanie rozpocznie się w niedzielne popołudnie, 22 października 2017 roku o godzinie 17:45.
Bezpośrednią relację telewizyjną z tego meczu przeprowadzi kanał Polsat Sport.
Ruch jest klubem który od kilku sezonów ma „problemy” z piłkarską centralą. W ostatnich sezonach stało się tradycją, że na starcie na starcie otrzymuje „bonus” w postaci ujemnych punktów. W trwającym sezonie jest to odjęcie pięciu punktów za zaległości finansowe, w poprzednich (sezony 2015/16 i 2016/17) Ruch otrzymał kary za niespełnienie wymogów licencyjnych: odpowiednio -1 pkt oraz -4 pkt…
Uczciwie trzeba przyznać, że nie zawsze „Warszawka” była taka surowa, raczej powszechnie uważana była za wielkiego stronnika Ruchu. Dla przykładu: w sezonie 2012/13, Ruch zajął miejsce spadkowe (przedostatnie z 31 punktami) a utrzymał się w ekstraklasie tylko dzięki nie przyznaniu licencji na grę w ekstraklasie Polonii Warszawa.
W trwającym sezonie, oprócz kary „minus pięć”, Ruch otrzymał zakaz transferów trwający do 15 sierpnia co powodowało, że niebiesko – biali pierwsze mecze zagrali w większości składu młodzieżowcami.
Chorzowianie dużo lepiej spisują się jako gospodarze niż jako goście – na swoim boisku zdobyli dziesięć punktów (trzy wygrane, remis i dwie porażki), a na wyjeździe tylko trzy: po zwycięstwie nad Pogonią 3:1. Wygrana w Siedlcach (w 10 kolejce, 24 września) była dla Ruchu, w tym sezonie, historyczna z dwóch powodów: to pierwsza zdobycz punktowa na wyjeździe oraz po tym spotkaniu w tabeli NICE I Ligi Ruch zanotował dodatnie saldo punktowe. W pozostałych meczach wyjazdowych Ruch przegrał sześć meczy z: Stalą (0:1), Bytovią (1:2), Podbeskidziem (0:1), Chojniczanką (3:4), Olimpią (0:1) i w ostatnią środę z Puszczą (1:2).
W siódmej serii spotkań Ruch rozegrał spotkanie w Grudziądzu, mecz nabrał nieco rumieńców około 20 minuty, za sprawą gospodarzy którzy zaczęli śmielej atakować, jednak bez skutku bramkowego. W 56 minucie, za faul w polu karnym została podyktowana „jedenastka” przeciwko niebiesko – białym, pewnie wykorzystana przez Olimpię. Ruch starał się wyrównać, ale nie potrafił sforsować obrony gospodarzy.
Po tym meczu z funkcji trenera został zwolniony Krzysztof Warzycha. W jego miejsce działacze z Chorzowa postanowili zatrudnić Argentyńczyka Juan Ramón Rochę – dotychczas trenera klubów z Grecji i Cypru. Rocha jako trener największe sukcesy odniósł w połowie lat 90 ubiegłego wieku z greckim Panathinaikos AO (mistrz i Puchar Grecji, półfinał LM).
W kolejnym meczu rozegranym na wyjeździe – wygranym z Pogonią, piłkarze z Chorzowa na przemian z Pogonią mieli znaczną przewagę nad przeciwnikiem. Wszystkie bramki zostały strzelone w drugiej połowie: w57 minucie na prowadzenie wyszedł Ruch i od tego momentu mecz toczył się praktycznie cały czas na połowie gości. Pogoń wyrównała w 83 minucie spotkania, a cztery minuty później po błędach obrony Pogoni, Ruch ponownie prowadził. Gospodarze nie spuszczali z tonu chcąc za wszelką cenę wyrównać: w pole karne niebiesko – białych powędrował nawet bramkarz Pogoni, co skwapliwie wykorzystali piłkarze z Chorzowa w doliczonym czasie gry.
W środę Ruch rozgrywał zaległe spotkanie w Niepołomicach. Goście szybko wyszli na prowadzenie (w 10minucie), by po kolejnych dwóch minutach remisować. Decydującą bramkę z karnego (piłkarze Ruchu mieli dużo pretensji do sędziego, uważając, że faul był przed polem karnym) Puszcza zdobyła tuż przed przerwą, w drugiej połowie meczu żadna z drużyn nie miała dobrej sytuacji na strzelenie kolejnego gola.
Przed meczem z GieKSą w drużynie gości panuje bojowa atmosfera, o czym świadczą przytoczone poniżej fragmenty wypowiedzi piłkarzy Ruchu.
Miłosz Trojak:
[…] Skupiamy się na meczu z GKS-em. Wiadomo, jak ważne jest to spotkanie dla kibiców. Jeżeli zagramy tak jak dziś to na pewno nie wygramy. Ale wierzę, że złapiemy ich za gardło i zwyciężymy ten mecz.
Artur Balicki:
[…] Trudno, taka jest piłka i skupiamy się już na niedzielnym bardzo ważnym meczu. Jesteśmy podrażnieni tą porażką. Jesteśmy bojowo nastawieni. Przed nami derby, Ruch dawno nie grał z GKS Katowice. Wiemy, że musimy wyjść i dać z siebie 200%. Tak trzeba zrobić.
Marcin Kowalczyk:
[…] Mamy derby w niedzielę i trzeba wygrać. Dzisiaj nie udało, zabrakło szczęścia.
Maciej Kowalczyk:
[…] – Przed nami idealna okazja, by w takim meczu się zrewanżować i wrócić na tę zwycięską ścieżkę. Przeanalizujemy błędy ze spotkania z Puszczą i postaramy się je poprawić przed derbami.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze