Dołącz do nas

Piłka nożna

Przełamanie po thrillerze

Avatar photo

Opublikowany

dnia

GieKSa, choć potrzebowała do tego dogrywki, pokazała dobry futbol i pokonała Wisłę Płock. Błysnął Bartosz Nowak, który ustrzelił hattricka.

Już w 1. minucie Marten Kuusk był bliski zdobycia „swojaka”, kiedy tak zagrał piłkę głową, że minął wychodzącego Strączka, ale na szczęście uczynił to bardzo lekko i bramkarz bez problemu zdążył dogonić futbolówkę. Kolejne minuty upłynęły pod znakiem przepychanek w środku pola. W 12. minucie groźnie dośrodkowywał Rogelj (niespokrewniony z Grzegorzem Rogalą), Ivan Salvador był blisko przecięcia i miałby wtedy pustą bramkę. Ilja Szkurin w 17. minucie dał nam prowadzenie po doskonałym podaniu Kowalczyka, a wszystko zaczęło się od przechwytu Kuuska w środku pola. W 26. napastnik zastawił się, zagrał na trójkąt z Nowakiem i zwiódł rywala po wbiegnięciu w szesnastkę, jego dokręcony strzał nieznacznie minął słupek. Po drugiej stronie główkował Matchoi Djalo, jednak jego gestykulacja oddała słabą jakość uderzenia, a Strączek rzucił się jakby dla rozgrzewki. W okolicach 30. minuty dobrze w wysokim pressingu spisali się kolejno Marković i Nowak, ale niestety nie przekuli tego w dobre centry. Obie drużyny szczelnie zamykały środek pola i szybko odbudowywały formacje, toteż najciekawszymi zagraniami w kilku dłuższych momentach były faule taktyczne, choćby w 43. minucie Klemenz dość widowiskowo wykonał Salvadorem piruet.

Drugą połowę od zaprezentowania kleju w nodze rozpoczął… Rafał Górak, ze spokojem przyjmując mocną piłkę. W 49. minucie Bosch, który przejął posiadanie, z Nowakiem wykazali się miłym dla oka wyprowadzeniem piłki. Ten drugi wypuścił Czerwińskiego na wolne pole, niestety nie udało się tego przekuć w groźną akcję. W 55. minucie Ivan Salvador uderzał na skraju pola bramkowego, ale bardzo niecelnie. Po drugiej stronie fatalne nieporozumienie bramkarza z obrońcą chciał wykorzystać Szkurin, później Nowak, ale na chęciach się skończyło. Wywalczyli tym jednak corner, po którym bliski szczęścia był Marten Kuusk. W 58. minucie Nowak otworzył drogę do bramki Szkurinowi, ten jednak zagmatwał się w dryblingu i zakończył go w rozkroku zamiast strzałem na bramkę. Niewykorzystane sytuacje… Lecoeuche przejął centrę Wiktora Nowaka z drugiego krańca naszej połowy i nie dał szans Strączkowi na interwencję. Zaważyły nasze błędy indywidualne: zły wyskok z formacji Klemenza i całkowite spóźnienie Czerwińskiego z kryciem. Jak trwoga to do Nowaka – pewnie wykorzystał swoją szansę po przedłużeniu autu przez Klemenza i szybko wróciliśmy na prowadzenie! W 71. minucie niemal kuriozalną bramkę dla gości strzelił… Borja Galan, ale z odsieczą ruszył Kuusk i wybił z linii bramkowej. W 75. minucie boisko opuścił Szkurin, choć nie wyglądało to na nic, co mogłoby go wykluczyć na dłuższy okres. 80. minuta rozpoczęła się wielką radością po golu Nowaka, niestety chwilę zepsuł bezwzględny arbiter, który odgwizdał spalonego. W 90. minucie wynik wyrównał Wiktor Nowak, łatwo nawijając sobie Macieja Rosołka. W doliczonym czasie gry tragiczne przyjęcie Łukasiaka niemal wykorzystał jeden z rywali, uratował nas Marcin Wasielewski kluczowym wślizgiem. W ostatnich sekundach Arkadiusz Jędrych jeszcze zdjął piłkę z nogi napastnika, mogliśmy mieć naprawdę przykrą końcówkę.

Kto otworzył dogrywkę golem? Bartosz Nowak, huknął po podaniu Kowalczyka w boczną siatkę! GieKSa z impetem ruszyła na rywali, nawet sam Marten Kuusk wcielił się w rolę skrzydłowego. W 96. minucie Nowak powinien mieć hat-tricka po prostopadłym podaniu Rosołka, lecz został zablokowany. Poprawiał jeszcze Łukasiak, ale z podobnym skutkiem. W 101. minucie Nowak skompletował hattricka, gdy położył stojących mu na drodze przeciwników, a wcześniej obsłużył go Kacper Łukasiak. 

Drugą część dogrywki dosłownie z hukiem rozpoczął popularny Wasyl, ale Stanisław Pruszkowski pozbawił go jednej z ładniejszych bramek rundy – finezyjny strzał w okienko zawsze zostanie doceniony. W dalszej części GieKSa cofnęła się pod naporem przeciwników, jednak nic nie wynikało konkretnego z tego obrotu spraw. W 116. minucie dobrą kontrę Wędrychowskiego i Rosołka zaprzepaścił Łukowski dośrodkowaniem zupełnie do nikogo. Chwilę później z dystansu uderzał Kowalczyk, było naprawdę blisko.

Po przekonującej grze awansowaliśmy do kolejnej rundy Pucharu Polski. Brawo drużyna!

GKS Katowice – Wisła Płock 4:2 (1:0, 2:2, 4:2)
Bramki: Szkurin (17), Nowak (65, 91, 101) – Lecoeuche (59), Nowak (90).
GKS Katowice: Strączek – Czerwiński (64. Wasielewski), Kuusk, Jędrych, Klemenz, Galan (113. Łukowski) – Marković (65. Wędrychowski), Kowalczyk, Bosch (65. Łukasiak), Nowak – Szkurin (78. Rosołek).
Wisła Płock: Pruszkowski – Kalanadze, Kun (56. Custović), Djalo, Edmundsson (56. Pacheco), Rogejl, Mijusković, Nowak, Kamiński (87. Haglind-Sangre), Salvador (55. Lecoeuche), Tavares (76. Hiszpański).
Żółte kartki:
Bosch, Kowalczyk, Galan – Salvador, Hiszpański, Kalandadze.
Sędzia: Damian Kos (Wejherowo).
Widzów: 5958.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga