Piłka nożna kobiet
Porażka na początek europejskiej przygody
W swoim pierwszym meczu w eliminacjach do Ligi Mistrzyń GieKSa zmierzyła się z zespołem RSC Anderlechtu Feminin. Katowiczanki uległy doświadczonej i utytułowanej drużynie, przegrywając pierwszy mecz na arenie międzynarodowej 0:5.
Pojedynek rozpoczął się miłym gestem – zawodniczki uhonorowały swoje koleżanki wykluczone z gry z powodu kontuzji, trzymając koszulki z ich nazwiskami w trakcie zdjęć przedmeczowych. Przy Bukowej zebrała się spora grupa fanów, dbając o głośny doping na obiekcie. Już w pierwszej minucie piłka po lekkim strzale głową odbiła się od poprzeczki Kingi Seweryn. Po chwili „uKOCHane” odpowiedziały szybką kontrą, Julia Włodarczyk przeciągnęła jednak dośrodkowanie. Zgodnie z zapowiedziami naszej trener, katowiczanki wysoko starały się odebrać piłkę rywalkom, nie zostawiając wiele czasu do namysłu. W 5. minucie miała miejsce kuriozalna sytuacja – sędzia główna i boczna nie mogły ustalić, komu należy się wrzut z autu. Blisko zdobycia gola była Karolina Bednarz po fantastycznej piłce z własnego pola karnego Kamili Tkaczyk, obrończyni Anderlechtu zdołała niestety pierwsza dobiec do futbolówki. Nasza stoperka popisała się też świetnym odbiorem na 20. metrze przed bramką Anderlechtu, ale Włodarczyk nie zrozumiała jej intencji i nic z tej akcji nie wyszło. W 11. minucie nasza drużyna bliska była utracie bramki po rajdzie lewym skrzydłem Sarah Wijnants, na szczęście strzał z bliskiej odległości przeleciał po zewnętrznej stronie słupka. Na naszej prawej flance dużo ożywienia wnosiła Anita Turkiewicz, co skutkowało podwajaniem jej krycia. W 14. minucie blisko było rzutu karnego, gdy po przechwycie Julii Włodarczyk lekko popychana była Nicola Brzęczek. W 17. minucie idealnie w okienko z 13. metra uderzyła Stefanie Vatafu, zdobywając pierwszą bramkę w meczu. Trzy minuty później Turkiewicz zagrała długą piłkę przed pole karne do Dżesiki Jaszek, nasza napastniczka przegrała niestety pojedynek z obrończynią fiołków. Przy rzutach rożnych całą jedenastką GieKSa broniła się w „szesnastce”, co przyjezdne starały się wykorzystać. Zgodnie z przewidywaniami, mniej doświadczone zawodniczki z Katowic nie mogły mierzyć się w rozegraniu z utytułowanymi przeciwniczkami. Dobrze wykorzystywały jednak ich błędy, co w 27. minucie mogło przynieść bramkę po błędzie w przyjęciu piłki przez golkiperkę na 20. metrze, zabrakło jednak szybkiej decyzji o strzale (lub odegraniu) Jaszek. Napastniczka GKS-u miała kolejną okazję po dwójkowej akcji z Turkiewicz, gdy niepilnowana znalazła się na 11. metrze, lecz uderzyła tuż nad poprzeczką. W odpowiedzi Vatafu zupełnie bez obstawy odnalazła się przed Kingą Seweryn i uderzyła obok słupka. W 33. minucie przed utratą bramki uratowała nasz zespół Marlena Hajduk, w ostatniej chwili wybijając piłkę. W 36. minucie miał miejsce kolejny błąd w wyprowadzeniu piłki w naszej drużynie i tablica pokazała wynik 0:2 za sprawą Esther Buabadi. Już trzy minuty później ponownie Buabadi wpisała się na listę strzelczyń – 0:3. Kibice, mimo kiepskiego wyniku, nadal wspierali swoją drużynę. Po tej bramce Anderlecht cofnął się, wciągając GieKSę na swoją połowę i licząc na długie piłki. Tuż przed przerwą Seweryn odbiła przed siebie piłkę po świetnej interwencji, a do pustej bramki dobiła Jacobs.
Drugą część spotkania Anderlecht rozpoczął spokojnie, rozgrywając piłkę wszerz boiska. W 49. minucie blisko było piątej bramki po wstrzeleniu piłki przez Jacobs, które okazało się zbyt mocne. Niedługo później Klaudia Słowińska świetnie przejęła piłkę i wypuściła Włodarczyk, lecz nasza skrzydłowa została zatrzymana. Podopiecznym Karoliny Koch brakowało wiary w siebie, co skutkowało licznymi błędami. W 54. minucie ładną sztuczką techniczną popisała się Aleksandra Nieciąg, wywołując okrzyk uznania na trybunach. W 58. minucie po rzucie wolnym wykonanym przez Słowińską pierwszy celny strzał oddała Joanna Olszewska. Dwie minuty później kibiców poderwała Dżesika Jaszek, mijając jedną rywalkę po przechwycie i wygrywając przepychankę z drugą, niestety jej koleżanki nie podłączyły się do ataku. W 70. minucie Jaszek w pojedynkę starała się wyprowadzić piłkę, zatrzymała się na trzeciej z kolei rywalce. Atomowe uderzenie Vatafu dwie minuty później przeleciało tuż obok słupka Kingi Seweryn. Nasza bramkarka, mimo straconych bramek, rozgrywała naprawdę dobry mecz, notując kilkukrotnie świetne interwencje. W odpowiedzi Hajduk zdecydowała się na podanie za linię obrony do Jaszek i gdyby tylko podanie było odrobinę lżejsze, mielibyśmy najpewniej pierwszego gola dla Mistrzyń Polski. W 80. minucie kapitalnym podaniem prostopadłym między nogami przeciwniczki popisała się Konkol, zagrywając w ten sposób do Oliwii Grzegorczyk, która nie utrzymała piłki w posiadaniu. Dwie minuty później ponownie nasza wahadłowa brała udział w akcji, dwójkowo starając się rozmontować defensywę Anderlechtu wraz z Jaszek. W końcówce meczu długiej piłki do Jaszek próbowała Turkiewicz, lecz obrona przejęła to zagranie i po szybkiej kontrze Sakina Ouzraoui zdobyła piątą bramkę.
W drugim meczu naszej grupy SK Brann Kvinner wygrało z zespołem Łokomotiw Stara Zagora 5:0 po jednostronnym meczu, meldując się w finale turnieju kwalifikacyjnego i to z nimi zmierzy się Anderlecht. 9 września GieKSa zmierzy się z Łokomotiwem o godzinie 14:00, walcząc o 3. miejsce w turnieju i o pierwsze zwycięstwo w Europie – informacje o biletach znajdują się tutaj.
6.09.2023, Katowice
GKS Katowice – RSC Anderlecht Feminin 0:5 (0:4)
Bramki: Vatafu (17), Buabadi (36, 39), Jacobs (45), Ouzraoui (90).
GKS Katowice: Seweryn – Tkaczyk (77. Lizoń), Olszewska, Hajduk – Włodarczyk, Słowińska, Misztal (46. Nieciąg), Bednarz (64. Konkol), Turkiewicz – Brzęczek (64. Grzegorczyk), Jaszek.
RSC Anderlecht: Friedli – Deloose, Vanwynsberghe, De Neve (46. Meersman), Schenk – Wijnants (68. Ouzraoui), De Caigny, Jacobs, Vatafu (80. Zang), Buabadi (61. Thornton) – Delabre (68. Matavkova).
Widzów: 1965.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.


Najnowsze komentarze