Piłka nożna Podcasty
[PODCAST] Po dwóch sparingach i trzech wzmocnieniach – Trójkolorowa Połowa #21
Zapraszamy Was do odsłuchania dwudziestego pierwszego odcinka podcastu „Trójkolorowa połowa”. Jesteśmy po dwóch sparingach, trzech nowych wzmocnieniach i dwóch odejściach. Zastanawialiśmy się jakich zawodników nam jeszcze brakuje, a także odpowiadaliśmy na Wasze pytania.
Dajcie znać, jak Wam się podobał odcinek. Prosimy także o pomoc w wypromowaniu podcastu poprzez lajki, udostępnienia, oceny w aplikacjach itd. Nie obrazimy się także na dyskusję w komentarzach. Z góry dzięki!
-> zaprezentowali nowy dżingiel, który sami stworzyli i… liczą na lepszy (jest już deklaracja kibica),
-> zaprosili kibiców do zapoznania się z newsem o naborze do redakcji,
-> pochwalili mózGa za inicjatywę i zrobienie transkrypcji podcastu,
-> omówili odejście Klemenza i Goncerza,
-> ucieszyli się transferem Piesio,
-> ocenili zakontraktowanie Rumina i Andrzejczaka,
-> wspomnieli o odstrzelonych po pierwszym sparingu Kokoszce i Kurbielu,
-> ocenili testowanych zawodników,
-> omówili oba sparingi GieKSy,
-> potwierdzili nową umowę dla Mandrysza,
-> zastanawiali się kogo nam brakuje do składu,
-> oburzyli się, że ktoś może chcieć pozbyć się Volasa,
-> ogłosili konkurs i zadali dwa pytania słuchaczom,
-> odpowiedzieli na pytania słuchaczy.
Podcast „Trójkolorowa połowa” możesz ściągnąć w formacie mp3 z poniższych linków:
-> odcinek #21 5.07.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #20 28.06.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #19 21.06.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #18 14.06.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #17 29.05.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #16 21.05.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #15 14.05.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #14 10.05.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #13 7.05.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #12 29.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #11 25.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo)
-> odcinek #10 22.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo)
-> odcinek #9 19.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #8 14.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #7 10.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #6 4.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #5 28.03.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #4 21.03.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #3 14.03.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #2 8.03.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #1 2.03.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo).
Trzy ostatnie odcinki podcastu „Trójkolorowa połowa” dostępne są także na naszym koncie w SoundCloud (kliknij tutaj).
Podcast „Trójkolorowa połowa” możesz odsłuchać także z poziomu strony GieKSa.pl klikając żółty przycisk w poniższych okienkach. Poniżej obecny i przedostatni odcinek.
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Piłka nożna
Górak: Brakuje nam wytrawności
Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.
Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.
Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce. Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.
Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.
To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.
Piłka nożna
Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?
W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.
Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.
Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.
Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.
Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.
Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

GruchA
5 lipca 2018 at 18:25
Widzew zagra z GieKSa bo myśli że awansował do 1ligi.
Mecza
5 lipca 2018 at 19:46
Kapitan – Bartek Poczobut. Niby jest krótko ale to będzie nowa drużyna w której będzie miał już Gieksiarskie doświadczenie. Do tego zawodnik środka pola aby szarpnąć, walczak, twardziel. Tylko on mi pasuje mentalnie. Ta odpowiedzialność powinna mu też pomóc w jeszcze lepszej grze.
Irishman
6 lipca 2018 at 06:03
Kapitanem powinien zostać Pawełek. Jest najstarszy, z największym doświadczeniem i niekwestionowanym autorytetem. Poza tym jest człowiekiem spoza dawnej szatni, o której już nikt nie chce pamiętać.
Zresztą wydaje mi się, że pomimo pozostania w drużynie Midzierskiego i Kamińskiego czyli dwóch kapitanów z poprzedniego sezonu, po tylu zmianach, a przede wszystkim odejściach nie ma już powrotu do starych układów i relacji, które obowiązywały w poprzedniej drużynie. Podejrzewam, że one wszystkim, łącznie z piłkarzami wyszły bokiem i wszyscy marzą, aby jak najszybciej zapomnieć o tym co było! I myślę, że po tym jednak jakimś tam „resecie”, który miał miejsce, możemy się zdziwić jak w nowej drużynie będą się prezentować np. Mandrysz, Błąd (który moim zdaniem na wiosnę jednak trochę zawodził), a może nawet Midzierski?
I dlatego nawet tak trochę na przekór, aby pokazać, że ci sami piłkarze mogą nie być tacy sami, zastępcą kapitana uczyniłbym Kamińskiego.
Osobno chciałem napisać o Volasie, który moim zdaniem też będzie prezentował się o niebo lepiej. Ale nie dlatego, że zmieniła się mentalność naszej szatni tylko on po prostu nareszcie doszedł do porządnej formy fizycznej! Świetnie się wczoraj oglądało jak on szukał pozycji w ataku, jak próbował rozgrywać, jak świetnie czyścił w naszym polu karnym przy stałych fragmentach gry. Dlatego uważam, ze rozwiązanie z nim kontraktu teraz, byłoby zwykła głupotą, bo to może być jeden z naszych liderów na jesień. Tym bardziej, ze jak mówiliście teraz nareszcie on będzie miał z kim grać. A Siemaszko? Siemaszko może się przez kilka miesięcy aklimatyzować, tym bardziej, że może być zdołowany nieudana próbą załapania się do Ex.
Natomiast totalnie nie zgadzam się z Wami, jeśli chodzi o Nawałkę. Z nim wygraliśmy eliminacje do ME, na których odnieśliśmy sukces i wygraliśmy eliminacje do MŚ. Tak więc na cztery próby zawalił jedną, a przecież pokazał nie raz, że potrafi wyciągać odpowiednie wnioski z błędów. Zresztą my, polscy kibice jesteśmy trochę za bardzo w gorącej wodzie kąpani, za bardzo szukamy „krwi” po porażkach i przeważnie kozłem ofiarnym staje się trener. A zobaczcie na Niemców. Przecież ten Mundial, to była dla nich jedna z największych klęsk w historii! Tymczasem Loew pozostał na swoim stanowisku, zapewne z korzyścią dla wszystkich.
Nie zgadzam się też co do przyszłości trenera Nawałki, bo coś czuje, że niedługo zobaczymy go w barwach Legii.
PS.
A z widzewiakami zagramy pewnie dlatego, żeby spróbować choć po części zmazać plamę jaką dała nasza poprzednia, na szczęście już nieistniejącą drużyna w derbach z ich przyjaciółmi z chorzowa.
A może i trener Paszulewicz ma jakieś rachunki do wyrównania ze swoim byłem klubem?
Mecza
6 lipca 2018 at 08:03
@Irishman, przestań. Kapitan to musi być ktoś kto jest blisko kolegów, sędziego, bramkarz zbyt daleko jest od grania. Rozumiem, że kapitanem może być legenda bramkarska klubu ale nie bramkarz który dopiero dołączył do klubu.
.mózG
8 lipca 2018 at 09:32
GieKSa zagra z Widzewem, bo ŁKS nie lepszy 😉
.mózG
8 lipca 2018 at 09:36
A co do kapitana..Moim zdaniem musi to być ktoś z pola głównie dlatego, że bramkarz nie podbiegnie w trakcie meczu przy jakiejś kontrowersyjnej akcji i nie opierdoli typa, żeby sobie przemyślał swoją decyzję. To musi być ktoś kto szybko zareaguje, kto jest kumaty i kto ma szacunek u reszty piłkarzy. Może to będzie Błąd? Ciężko stwierdzić. Nasi piłkarze to ogólnie musieliby się ogarnąć i na boisku trzymać jako zespół i o tym nie zapominać, a nie być zespołem w jednym meczu a przez 13 meczów być „pracownikiem klubu”.
Czasem ma się wrażenie, że u nas piłkarze zapominają, że są w GieKSie, ze tu się walczy cały mecz, i że trzeba mieć siły na bieganie o „16” do „16”.
PS. Miłego czytania 🙂
TD
8 lipca 2018 at 11:13
Zagramy z widzewem bo Koniar pochytał. 🙂
KruchY
8 lipca 2018 at 11:18
Sparing sparingiem ale karnety same się nie sprzedadzą.#kupkarnet
jarek
8 lipca 2018 at 19:12
A co się z Shellem dzieje? Urlop ma czy coś? Czy może chce sobie odpocząć ze stroną.
Ostatnio można było wyczuć u Niego lekką rezygnacje.
blazej
8 lipca 2018 at 20:54
Shellu jest na wakacjach i spaceruje po górach. Co będzie jak wróci to przed nami dopiero.
stefano
9 lipca 2018 at 09:53
Kapitan, G.Piesio i B. Poczobut.Ktos z tej dwójki i nie interesuje mni eze nie sa u Nas długo. Z ekipy która się zasiedziała nie widać nikogo kto mógłby spełniać ta funkcje.
Irishman
10 lipca 2018 at 11:16
A ja się będę upierał, że kapitanem powinien zostać Pawełek.
Nie szkodzi, ze jest bramkarzem. Ważniejsze, że spełnia dwa podstawowe warunki:
– ma największe doświadczenie i wynikający z tego autorytet
– jest spoza drużyny, która zawiódł na wiosnę.
Ale to są i tak, takie nasze luźne dyskusje, bo przecież nie wiemy jak to wygląda od środka szatni, a to jest najważniejsze.
Sivvy_Brw
10 lipca 2018 at 14:40
Gieksa zagra z Widzewem bo to rowniez śmieszne i zagadkowe jak zostawię ie W kadrze Franczaka i Midzierskiego.
rochol
13 lipca 2018 at 14:36
W giekaesia jet chyba jajgorszy zarząd.tyle lat w 2 lidze to tylko wina tych fachowcow którzy tam pracują.Teraz tez nie wyglaga to za dobrze.Oby w tym sezonie nie bili się o utrzymanie.