Piłka nożna
Noty po meczu z Widzewem
Zapraszamy do zapoznania się z ocenami za porażkę z Widzewem. Dzięki zdobyciu około 32% Waszych głosów MVP spotkania został wybrany Dawid Kudła. W tym sezonie przeliczamy średnią ocen dla piłkarzy na notę szkolną, czyli na przykład średnia 4,1 da czwórkę, a 2,8 da trójkę z minusem.
Dawid Kudła (3+, MVP) – Wybrał drogę okrężną do piłki zmierzającej na głowę Sebastiana Bergiera, nie mogło się to skończyć dobrze. Co by jednak nie powiedzieć, długo utrzymywał nas w grze i pozwalał na jakiekolwiek próby wyjścia spod pressingu. Mecz raczej na plus, choć pierwsza bramka idzie także na jego konto.
Lukas Klemenz (2) – Utrzymuje ostatnią dyspozycję. Choć radzi sobie mocno przeciętnie, tak naprawdę stara się dać z siebie wszystko i ciężko go całkowicie winić za bycie piłkarzem o atutach innych, niż wymagałaby tego pozycja.
Arkadiusz Jędrych (3-) – Po jego fatalnym wyskoczeniu z linii obronnej straciliśmy gola. Zawsze mogliśmy liczyć na niego w pojedynkach powietrznych, ale z Widzewem zupełnie mu to nie wychodziło. Kiepski występ całej trójki obronnej.
Alan Czerwiński (2) – Jeśli w końcówce zeszłego sezonu był pewnym punktem defensywy, tak nową kampanię zaczął naprawdę niepewnie. Piłki się od niego odbijały. W tym meczu był cieniem samego siebie, występ do zapomnienia.
Marcin Wasielewski (3) – Próbował zdynamizować naszą grę flanką i raz doskonale wypatrzył wolną przestrzeń, później albo się poślizgnął (wersja optymistyczna i najbardziej prawdopodobna), albo próbował w kuriozalny sposób zdobyć rzut karny. Zaprezentował się przyzwoicie na tle nieco rozkojarzonych kolegów, choć finalnie zabrakło konkretów.
Mateusz Kowalczyk (3-) – Samobój przypadkowy, ale bardzo spektakularny. Wykonał „brudną robotę”, jak zresztą już nas do tego przyzwyczaił i był ważnym punktem naszych poczynań w każdej fazie. Jeśli chce jednak faulować, musi to robić bardziej zdecydowanie. Jego niepewna i ostatecznie nieskuteczna próba nieprzepisowego powstrzymania rywala pozwoliła na szybki atak, który mógł skończyć się utratą gola.
Konrad Gruszkowski (2) – Na pewno warto byłoby postawić na niego jeszcze w innym spotkaniu, widać było potencjał na coś więcej. Brakowało nieco automatyzmów, ale starał się nadrabiać zaangażowaniem. Statystyki miał całkiem solidne i całkiem dobrze spisywał się w obu tercjach końcowych, choć dośrodkowania mu nie wychodziły.
Bartosz Nowak (3) – Występ jednocześnie dobry, jak i słaby. Był jednym, jeśli nie jedynym, z liderów naszych poczynań ofensywnych, w parze z tym poszły niestety liczne straty. Trzeba jednak oddać, że Widzew po prostu wyczuł naszą bezradność i tłumnie doskakiwał do naszego rozgrywającego. Eksperyment koniec końców trudny do oceny po takim całokształcie gry – widać było zarówno plusy, jak i minusy jego przesunięcia.
Borja Galan (2) – Czy był zawodnikiem ofensywnym? Na pewno był ustawiony wysoko, ale ciężko mówić o większej pomocy w kreowaniu sytuacji. Ewidentnie coś się w nim zablokowało i trener musi znaleźć dla niego receptę.
Maciej Rosołek (1) – Dochodził do sytuacji i szukał sobie miejsca na murawie, choć długimi momentami był po prostu odizolowany. Raz oddał dobry strzał sytuacyjny, a raz totalnie nawalił w sytuacji co prawda trudnej, lecz nie niemożliwej. Koledzy zupełnie mu nie pomagali, ale to na pewno nie może w pełni tłumaczyć dość niemrawego występu.
Marcel Wędrychowski (3) – Zdecydowanie swoimi wejściami z ławki rozbudził nasze wyobraźnie, szybko jednak je też ostudził tym występem. Nie odbierzemy mu efektywności i technicznych zdolności, ale nie szło to absolutnie w parze z kreowaniem zagrożenia.
Kacper Łukasiak (2-) – Wszedł na murawę i kilka razy dotknął piłkę, ale absolutnie nie dołożył się do konstruowania naszych akcji.
Aleksander Buksa (1) – Wszedł na murawę i nawet dotknął piłkę, raz też wygrał pojedynek powietrzny.
Jakub Łukowski (bez oceny) – Wszedł na murawę i prawdopodobnie też dotknął piłkę.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze