Piłka nożna
Noty i opisy po Tychach
GieKSa ponownie wyrwała zwycięstwo w końcówce i wygrała kolejny mecz, co przekłada się na poniższe oceny.
Dawid Kudła – 6,68
Zaskoczył go ten strzał, po którym rywal wyrównał. Mógł lepiej interweniować, choć strzał był paskudny dla bramkarza. Przy drugim bez szans.
Marcin Wasielewski – 7,19
Kapitalnie pomógł Jaroszkowi w akcji i szybkim precyzyjnym zagraniem dopisał sobie asystę. Przy drugim golu był blisko akcji, ale nie kontrolował nabiegającego rywala, tylko pozycję. W końcówce świetnie wkręcił rywala w ziemię przy próbie dogrania.
Bartosz Jaroszek – 8,24
Co on zrobił w całej akcji bramkowej to jego, kapitalna akcja z golem!!! Dobre spotkanie tego zawodnika.
Arkadiusz Jędrych – 7,54
Zawahał się z doskokiem do Rumina przy drugim golu i niestety, przy tak precyzyjnym zagraniu, Kudła był bez szans.
Aleksander Komor – 7,27
Wracał, asekurował, wychodził do przodu. Ciężko winić za dwie stracone bramki.
Mateusz Marzec – 6,40
Starał się i walczył, ale zszedł z kontuzją w 30. minucie.
Adrian Błąd – 8,34
Wzorowo przeczytał zagranie w kontrze rywala w przewadze i oddalił zagrożenie. Mecz na pewno na plus, asysta w kluczowej akcji w doliczonym czasie!
Antoni Kozubal – 7,72
Mógł sięgnąć piłkę przy drugim straconym golu, ale odpuścił rywala. Był najbliżej. Świetna asysta po stałym fragmencie. Bardzo aktywny w tym meczu, schodził do rozegrania i wchodził po piłki w pole karne rywala. Ależ włączył turbo przy bramkowej akcji w doliczonym czasie i, mimo że brał bierny udział, to wielkie brawa, bo swoje zrobił, skupiając uwagę obrońców.
Oskar Repka – 8,09
Świetne i mocne podanie prostopadłe do nogi, między dwoma rywalami, które dały nam dobrą okazję. Najpierw pokazał ciekawy drybling, który ostatecznie mu nie wyszedł, a zaraz potem zdobył gola głową na 2-2.
Mateusz Mak – 6,95
W świetnej okazji trafił w obrońcę na linii, szkoda, że nie strzelił wyżej po błędzie bramkarza.
Sebastian Bergier – 6,77
Dostał doskonałą piłkę za plecy obrońców, ale zamiast po prostu uderzyć na siłę, będąc już blisko bramki, to… podał bramkarzowi. Jak nie trafił głową na start drugiej połowy, to wie tylko on sam – to była świetna okazja.
Grzegorz Rogala – 7,27 (zagrał od 30. minuty)
Świetne dwa dogrania na start drugiej połowy, ale to pierwsze lepsze, zmarnowane przez Bergiera. Kręcił mocno w tej drugiej połowie i wywalczył stały fragment, po którym wyrównaliśmy.
Christian Aleman – bez oceny (zagrał od 75. minuty)
Uruchomił świetnie atak w drugiej połowie podaniem zewnętrzną częścią stopy w okolicach środka pola.
Jakub Arak – bez oceny (zagrał od 75. minuty)
Wszedł na dużym gazie na boisko. W 86. minucie świetnie wygrał pojedynek główkowy w polu karnym rywala, ale nie trafił w bramkę. Ponownie z bramką w doliczonym czasie gry, po świetnym wyjściu z własnej połowy.
Grzegorz Janiszewski – bez oceny (zagrał od 90. minuty)
Zmiana na czas na sam koniec.
Shun Shibata – bez oceny (zagrał od 90. minuty)
Zmiana na czas na sam koniec.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze