Piłka nożna Prasówka
Media: Motor Lublin kontra GKS Katowice, czyli chcą pójść za ciosem
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat dzisiejszego meczu Motor Lublin – GKS Katowice.
1liga.org – Zapowiedź 3. kolejki Fortuna 1 Ligi
[…] Motor Lublin – GKS Katowice, niedziela 6 sierpnia, 15:00
Po dwóch kolejkach Fortuna 1 Ligi Motor Lublin ma na swoim koncie sześć punktów. Konia z rzędem temu, kto przed rozpoczęciem rozgrywek spodziewał się takiego obrotu sprawy. Beniaminek mierzył się bowiem z silnymi przeciwnikami: podejmował Zagłębie Sosnowiec oraz rywalizował w Gdańsku z Lechią. Motor pokazał jednak co to znaczy grać do ostatniego gwizdka sędziego i w każdym z tych meczów gola na wagę zwycięstwa strzelał w samej końcówce potyczki. Katowiczanie sezon zaczęli od porażki w Legnicy z Miedzią (0:1), ale ostatnio pewnie pokonali Chrobry Głogów (3:1). GKS nie stoi na straconej pozycji w Lublinie.
motorlublin.eu – Historia meczów z GKS-em Katowice
Historia spotkań z naszym niedzielnym rywalem rozpoczęła się na początku lat 70. XX wieku, kiedy to Katowiczanie pierwszy raz przyjechali do Lublina, w ramach rozgrywek ówczesnej II ligi, niegdyś drugi poziom rozgrywkowy. Spotkanie zakończyło się zwycięstwem drużyny gości, którzy skromną jednobramkową wygraną, zapewnili sobie 2 punkty. Ostatni raz Motor mierzył się z GieKSą w sezonie 2020/2021, oba spotkania zakończyły się wynikiem 2:1, i w każdym z nich to gospodarz meczu wychodził zwycięsko.
[…] Bilans:
Spotkania – 24
Wygrane Motoru: 3
Wygrane GKSu Katowice: 13
Remisy: 8
Bramki: 44-21 na korzyść GKSu Katowice
dziennikwschodni.pl – Motor Lublin kontra GKS Katowice, czyli chcą pójść za ciosem
Tym razem kibice Motor na kolejny mecz swoich pupili muszą poczekać do niedzieli. Lublinianie o godz. 15 zagrają z GKS Katowice. Dodatkowym smaczkiem spotkania jest fakt, że w zespole rywali są byli „Motorowcy” Aleksander Komor i Dawid Brzozowski.
Postawa żółto-biało-niebieskich na początku sezonu, to pozytywna niespodzianka dla kibiców. Po cichu wszyscy oczywiście liczą, że Motor podąży drogą Ruchu Chorzów, który w dwa lata znalazł się w ekstraklasie. Na starcie rozgrywek 23/24 beniaminek z Lublina miał jednak trudny terminarz, bo mierzył się z Zagłębiem Sosnowiec i Lechią Gdańsk. Podopieczni Goncalo Feio wygrali oba spotkania i obecnie są jedną z czterech ekip, która nie straciła jeszcze punktu.
– Gramy u siebie i będziemy robić wszystko, żeby znowu wygrać. Mecz po meczu, punkt po punkcie, zobaczymy, gdzie życie nas doprowadzi. Na pewno są drużyny, które mogą deklarować, jakie mają cele, a my chcemy wygrywać każdy mecz. Jesteśmy ambitni i chcemy patrzeć w górę, zobaczymy, gdzie życie nas doprowadzi – mówi trener Feio.
[…] – Nawet mimo gry w osłabieniu, na inaugurację mieliśmy sytuacje, żeby otworzyć wynik i na pewno przynajmniej nie przegrać. Stało się inaczej, ale skupiliśmy się na dobrych stronach i drugi występ był lepszy. Wiadomo, że mecz był ciężki, bo Chrobry stał nieźle w niskiej obronie i mieliśmy problemy, żeby się przedrzeć. Stracony gol na 1:1 spowodował, że rywale złapali oddech. Po przerwie już jednak dominowaliśmy, czego efektem były dwa gole. Cieszymy się, ze ten pierwszy mecz na Bukowej wypadł pozytywnie i że zdobyliśmy trzy punkty – ocenia Aleksander Komor, były gracz Motoru, który obecnie jest zawodnikiem ekipy z Katowic.
Podobnie zresztą, jak Dawid Brzozowski. „Brzoza” zaliczył w poprzednich rozgrywkach siedem meczów na zapleczu ekstraklasy i dwa w Pucharze Polski. W tym sezonie znalazł się wśród rezerwowych na spotkanie z Miedzią, ale zabrakło dla niego miejsca w kadrze na mecz z Chrobrym. Niedawno do zespołu dołączył również Przemysław Pęksa, były gracz: Górnika Łęczna czy Avii Świdnik, a wychowanek Orlika Lubartów.
[…] Wiadomo także, że zawody obejrzy 9 tysięcy kibiców. Tyle maksymalnie mogło pojawić się na stadionie i wszystkie bilety zostały sprzedane.
Aleksander Komor (GKS Katowice): Pierwszy raz będę miał okazję zagrać przeciwko Motorowi
Rozmowa z Aleksandrem Komorem, byłym piłkarzem Motoru Lublin, obecnie zawodnikiem GKS Katowice
Różnie piłkarze podchodzą do meczów z byłymi klubami, ale akurat dla pana niedzielny mecz z Motorem chyba jednak będzie wyjątkowy?
– Zdecydowanie tak. Zagram tak naprawdę w domu. Pochodzę z Lublina, rodzina będzie na trybunach, znajomi tak samo, a ja mam duży sentyment do Motoru. Na pewno czeka mnie bardzo ciekawy mecz.
A jakie są szanse, że na pewno pojawi się pan na boisku? W pierwszej kolejce nie było możliwości występu ze względu na czerwona kartkę z poprzedniego sezonu, ale w drugiej zaliczył pan już 90 minut…
– Decyzja należy oczywiście do trenera. Jest jeszcze parę treningów i na pewno wszyscy będą walczyć, żeby znaleźć się w podstawowym składzie. Nie ukrywam, że dla mnie byłby to jednak ważny występ, bo odkąd odszedłem z Motoru tak naprawdę nie miałem okazji zagrać przeciwko temu klubowi. Występowałem na Arenie Lublin, kiedy graliśmy tam z Górnikiem Łęczna. Spędziłem jednak w Motorze sporo czasu i mam wielki sentyment do tego klubu. To by było dla mnie naprawdę duże wydarzenie, wiadomo jednak, że teraz gram dla GKS i na boisku nie będzie żadnych sentymentów, zrobimy wszystko, żeby trzy punkty pojechały do Katowic.
gol24.pl – Gonçalo Feio przed „GieKSą”: „Prowadzę zespół świadomy”
W niedzielę o godzinie 15. Motor Lublin podejmie GKS Katowice. Będzie to spotkanie w ramach 3. kolejki rozgrywek Fortuna 1. Ligi sezonu 2023/24.
– GKS Katowice to zespół zorganizowany, powtarzalny z zasadami. Z jednej to strony to dobrze, bo łatwiej można przygotować się do takiego meczu, z drugiej natomiast wiemy, że będziemy musieli być w nim bardzo skrupulatni i konsekwentni. Czeka nas trudny mecz – uważa trener Motoru, Gonçalo Feio.
Zespół z Lublina póki co ma na swoim koncie komplet sześciu punktów, co przekłada się na 4. miejsce w stawce.
– Drużyna nie odleci. To, co nas wyróżnia, to fakt, że nikogo nie trzeba dodatkowo motywować. Mam to szczęście, że prowadzę zespół świadomy. Oczywiście cieszymy się z sześciu punktów, ale bez względu na to czy wygrywamy, remisujemy czy przegrywamy, zawsze tak samo przygotowujemy się do każdego kolejnego meczu – zauważa szkoleniowiec beniaminka z Lublina.
Przed tygodniem Motorowcy pokonali w Gdańsku Lechię, a jedynego gola w doliczonym czasie gry zdobył Bartosz Wolski. Prawdopodobnie nie wszyscy zawodnicy, którzy wówczas zagrali pojawią się w niedzielę na boisku.
– Po Lechii mamy problem z jedną pozycją, ale nie chcę zdradzać jaką. Mogłaby być to cenna informacja dla przeciwnika. Wierzę jednak, że w kadrze Motoru mam zawodników, którzy zawsze są w stanie zastąpić kolegę – uspokaja Feio.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze