Piłka nożna Prasówka
Lech Poznań wiele zawdzięcza Rafałowi Górakowi
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat popołudniowego meczu Lech Poznań – GKS Katowice.
weszlo.com – Lech – GKS
Dwa szalone mecze, w których łącznie padło aż 14 bramek. To bilans po starciach Lecha z Legią i Cracovii z GKS-em. Tak akurat się złożyło, że w tej kolejce Legia podejmie Cracovię, a Lech zmierzy się z GieKSą.
Starcie dwóch zwycięzców spotkań rozegranych przed przerwą reprezentacyjną zapowiada się naprawdę dobrze. Lech jest w gazie, zdemolował w klasyku Legię i umocnił się na pozycji lidera Ekstraklasy po remisie Jagiellonii. Znakomicie funkcjonuje środek pola w postaci Murawskiego i Kozubala. Szczególnie wychowanek Lecha imponuje formą i zbiera zasłużone pochwały, które przerodziły się w reprezentacyjny debiut. Nie odstają także skrzydła, w świetnej dyspozycji strzeleckiej jest Mikael Ishak. Kolejorz w tym momencie jest faworytem do mistrzostwa i trzeba o tym głośno mówić. Kapitalną robotę wykonuje Niels Frederiksen.
Katowiczanie nie są już najlepszym beniaminkiem, ponieważ z formą wystrzelił Motor, jednak to nadal zespół, który ze spokojem powinien utrzymać się w Ekstraklasie. Solidny, regularnie punktujący, ale potrafiący także namieszać w meczach z silniejszymi od siebie. Cracovia to zespół z czołówki, a GKS potrafił wbić jej 4 gole. Ofensywnie gra drużyny naprawdę może się podobać, ale defensywa często i gęsto jest ogrywana przez rywali. Jeśli GieKSa pozostanie w Ekstraklasie, to będzie musiała wzmocnić tyły.
[…] GKS lubi zaskakiwać silniejszych od siebie, jednak na stadionie Kolejorza szanse na to będzie miał zdecydowanie mniejsze. Poznańska twierdza, szczególnie po tak efektownym pokonaniu Legii, powinna być w tym momencie nie do zdobycia. Lechici skrupulatnie gromadzą kolejne punkty i trzy oczka w takim meczu to dla nich obowiązek.
gol24.pl – Lider ma szansę odskoczyć w Ekstraklasie
Mecz Lech Poznań – GKS Katowice zapowiada się smakowicie. Z jednej strony lider PKO Ekstraklasy, z drugiej beniaminek, który wielu zalazł już za skórę. A na trybunach wysoka frekwencja, jak na końcówkę mroźnego i śnieżnego listopada.
Plan Lecha na sobotę jest prosty: wygrać i odskoczyć w tabeli. Lider chce wykorzystać wczorajsze „potknięcie” drugiej Jagiellonii Białystok, czyli jej remis (2:2) z ostatnim Śląskiem Wrocław. W przypadku zwycięstwa przewaga wzrośnie do czterech punktów.
Lech na meczu spodziewa się około 30 tys. kibiców. Po efektownym obiciu Legii Warszawa (5:2) przed przerwą reprezentacyjną wszyscy nastawiają się na kolejne widowisko. Łatwo jednak nie będzie go GieKSa to rewelacja rundy; ostatnio pokonała Cracovię na jej boisku (4:3). Na wyjeździe, zresztą też przy Kałuży w Krakowie, odniosła też najwyższe wyjazdowe zwycięstwo – nad Puszczą Niepołomice (6:0).
[…] Nie zagrają w meczu Lech Poznań – GKS Katowice
Lech Poznań: Douglas, Dagerstal
GKS Katowice: Nowak, Zrelak
kkslech.com – Lech – GKS historycznie
Dziś po południu Lech Poznań podejmie przed własną publicznością GKS Katowice. Klub z Górnego Śląska jest ważny dla polskiej piłki i dobrze znany przede wszystkim starszym kibicom. Z Gieksą rywalizowaliśmy w wielu historycznych dla nas sezonach, a przez Bukową przewinęło się też wielu zawodników reprezentujących niebiesko-białe barwy.
Ciekawostki Lech vs GKS:
Pierwszy mecz Lecha z GKS-em odbył się w 1962 roku w 1/16 Pucharu Polski (wygrana w Katowicach 3:1)
Pierwsze 4 ligowe mecze z GKS-em odbyły się w ramach II-ligi (dziś to I-liga)
5 bezbramkowych remisów z GKS-em (3 w Poznaniu)
Lech ostatni raz zagrał z GKS-em 20 kwietnia 2005 (wtedy 3:1 w Poznaniu)
Wliczając mecze Ekstraklasy i Pucharu Polski zespół Lecha ma serię 5 kolejnych wygranych nad GKS-em
Lech w ostatnich 5 zwycięskich meczach z GKS-em na 2 frontach wbił katowiczanom aż 14 goli
Lech ostatni raz uległ GKS-owi dnia 27 września 2003 roku, gdy przegrał w Poznaniu 1:2
Pierwszy mecz Lecha z GKS-em odbył się w 1962 roku w 1/16 Pucharu Polski (wygrana w Katowicach 3:1)
Pierwsze 4 ligowe mecze z GKS-em odbyły się w ramach II-ligi (dziś to I-liga)
5 bezbramkowych remisów z GKS-em (3 w Poznaniu)
Lech ostatni raz zagrał z GKS-em 20 kwietnia 2005 (wtedy 3:1 w Poznaniu)
Wliczając mecze Ekstraklasy i Pucharu Polski zespół Lecha ma serię 5 kolejnych wygranych nad GKS-em
Lech w ostatnich 5 zwycięskich meczach z GKS-em na 2 frontach wbił katowiczanom aż 14 goli
Lech ostatni raz uległ GKS-owi dnia 27 września 2003 roku, gdy przegrał w Poznaniu 1:2
[…] Lech Poznań VS GKS Katowice (bilans spotkań):
Ekstraklasa: 17-12-15, 54:53 (44 mecze)
Ekstraklasa (u siebie): 10-6-6, 33:22 (22 mecze)
Ekstraklasa (na wyjeździe): 7-6-9, 21:31 (22 mecze)
Ogólny (Ekstraklasa, I-liga, PP): 21-14-18, 65:66 (53 mecze)
gloswielkopolski.pl – Trener Lecha Poznań: Mamy plan na GKS, ale raz trzeba będzie wyciągnąć śrubokręt, a raz młotek
Lech Poznań w sobotę o 17.30 przy Bułgarskiej zmierzy się z GKS Katowice. Ostatnie stracie miało miejsce 19 lat temu. Kolejorz wygrał wtedy 3:1 po golach Gajtkowskiego, Świerczewskiego i Nawrocika. Trener Lecha Poznań Niels Frederiksen przyznał, że ma plan na rozmontowanie defensywy GieKsy, ale porównał go do obsługi skrzynki z narzędziami. – Raz trzeba będzie wyciągnąć śrubokręt, a raz młotek – powiedział Duńczyk.
Lech Poznań przygotowywał się do meczu 16.kolejki z GKS Katowice podbudowany wygraną 5:2 z Legią Warszawa. To zwycięstwo pozwoliło w dobrych humorach przygotować się do ostatniego tegorocznego występu przed własną publicznością.
Trener Kolejorza zapytany, czy w przypadku potknięcia z GKS Katowice, zwycięstwo nad Legią straci na znaczenie odparł, że ten mecz, tak czy inaczej będzie długo zapamiętany.
– Po takiej wygranej nie zakładamy wpadki czy gorszego występu. Ale GKS Katowice to nie jest typowy beniaminek. Spodziewam się otwartego spotkania, ale to będzie działało na naszą korzyść – powiedział Niels Frederiksen.
Duńczyk dodał, że GKS gra odważnie, mają dobrą strukturę.
– Na pewno rywal będzie chciał wywierać na nas presję, gdy to my będziemy atakować. GKS Katowice może też bronić piątkę z tyłu, dlatego musimy mieć plan jak tę defensywę rozmontować. To będzie jak wybieranie narzędzi ze skrzynki. By coś dobrze zrobić raz potrzebny będzie śrubokręt, a raz młotek – mówił z uśmiechem.
Można się tylko domyślać jakimi narzędziami operować będą Afonso Sousa czy Patrik Walemark, a kto będzie miał za zadanie przybić gwóźdź. O ile jednak o formację ofensywną nie ma się co na zapas martwić, o tyle mały niepokój może być związany z brakiem kontuzjowanego Aleksa Douglasa. Szwed będzie pauzował do końca tegorocznego etapu rozgrywek. Ostatnio zastępował go Bartosz Salamon. Dwóch meczach na stadionie przy Kałuży z Cracovią zagrał bardzo dobrze, a z Puszczą, delikatnie mówiąc, słabo.
– Nie powiem, czy Bartosz Salamon zagra od początku. To jednak dobry zawodnik i wszyscy znamy jego jakość. Ostatnio nie posadziłem Bartka na ławce za błędy popełnione w meczu z Puszczą. To doświadczony piłkarz, który na pewno poradzi sobie z obecną sytuacją. Ostatnio dobrze trenował, jest dobrze przygotowany do tego meczu – powiedział szkoleniowiec Kolejorza.
Niels Frederiksen nie ukrywał, że bardzo liczy na doping kibiców.
– Moi piłkarze są gotowi. Mam nadzieję, że w dobrej formie będą kibice. To ostatni mecz domowy w tym roku. Kibice wykonali dobrą robotę w meczu z Legią i liczymy na powtórkę — zakończył trener Lecha Poznań
Warto dodać, że sobotę beniaminek wystąpi na stadionie lidera ze swoim trenerem Rafałem Górakiem na ławce. Szkoleniowiec dostał czerwoną kartkę podczas meczu z Cracovią. GKS złożył protest i Komisja Ligi Ekstraklasy SA po zapoznaniu się z opinią Kolegium Sędziów PZPN podjęła decyzję o nieuwzględnianiu kary dla Góraka. W Krakowie GieKSa straciła jednak Adama Zrelaka, który nabawił się kontuzji. Konieczna okazała się operacja stawu skokowego, oznaczająca około czteromiesięczną przerwę w treningach.
– Myślę, że w tym meczu padnie dużo goli. GieKSa nie stawia autobusu w polu karnym, bo nawet nie umie tego robić. Będzie chciała grać w piłkę, tak jak z Cracovią, gdzie strzeliła 4 gole, ale też 3 straciła. Zobaczymy, w jakiej formie strzeleckiej będzie Lech Poznań, ale w tym meczu to katowiczanie nie mają nic do stracenia, a presja będzie po stronie gospodarzy – powiedział nam Rafał Musioł z „Dziennika Zachodniego”, który pisze o beniaminku.
transfery.info – Lech Poznań wiele zawdzięcza Rafałowi Górakowi. Ten nie oczekuje sentymentu od byłych podopiecznych. „Tak ten sport wygląda”
W sobotnie popołudnie dojdzie do starcia Lecha Poznań z GKS-em Katowice. W barwach gospodarzy zobaczymy zapewne Bartosza Mrozka, Antoniego Kozubala czy Filipa Szymczaka, którzy wiele zawdzięczają Rafałowi Górakowi i prowadzonemu przez niego zespołowi.
Drużyna z województwa wielkopolskiego korzystała w ostatnich latach bardzo chętnie z dobrych relacji łączących ją z beniaminkiem Ekstraklasy za sprawą wysyłania jej w ramach wypożyczeń kilku zawodników, którzy w późniejszym okresie rozkwitli na poziomie krajowym oraz międzynarodowym. Mowa tu o Kamilu Jóźwiaku czy Tymoteuszowi Puchaczowi.
raz w ich ślady zamierzają pójść reprezentujący barwy Lecha Poznań – Bartosz Mrozek, Antoni Kozubal oraz Filip Szymczak, którzy w sobotnie popołudnie staną zapewne przed szansą pokazania się na tle GKS-u Katowice.
Trener Rafał Górak wspomina bardzo dobrze niedawną współpracę z wymienioną trójką, o czym wspomniał na łamach „Super Expressu” w rozmowie z Dariuszem Leśniowskim.
– Nie zawiodłem się na żadnym z lechitów, z którymi miałem okazję pracować przy Bukowej. To bardzo dobrze ułożeni młodzi ludzie. Zawsze podkreślałem, że – poza zagwarantowaniem dużej jakości piłkarskiej swych chłopaków – Lech przygotowuje ich także do wyjazdu, do gry w nowym otoczeniu, wśród nowych ludzi. To są zawodnicy, którzy potrafią się odnaleźć w sytuacjach trudnych: na treningu, w szatni, ale i poza nią. Temperamentni – nie siedzą w kącie i przepraszają, że żyją. Jako młodzi ludzie mają na swoje prawa, są weseli i niekiedy skorzy do żartów. Ale zarazem kulturalni, potrafiący działać w grupie. Zawsze zresztą pytamy o ten mental, nie szukamy „enfant terrible”. Wolę tego rodzaju trudności zostawiać poza szatnią GKS-u – przyznał.
Jednocześnie zapewnił, że nie oczekuje od nich żadnej taryfy ulgowej, bo sam nie ma czegoś takiego w planach w stosunku do nich.
– Antek i Filip będą dla mnie tego dnia wyłącznie zawodnikami Lecha, rywalami mojej drużyny. Bo tak ten sport wygląda. Pojadę z nimi walczyć i wcale nie oczekuję, że będą mieć jakiś sentyment do Góraka. Ja do nich też go nie będę mieć tego dnia. Natomiast wiadomo, że to zawsze będą „moje dzieciaki” – odniósł się do pytania o zdobycie bramki po akcji przeprowadzonej przez duet Kozubal-Szymczak.
Trener Górak dodał jednocześnie, że współpraca na płaszczyźnie testowania w boju wychowanków Lecha Poznań przynosi profity GKS-owi Katowice, jeżeli ci sprawdzą się w macierzystej drużynie i pójdą dalej w świat tak, jak to miało miejsce w przypadku Jóźwiaka i Puchacza.
– Nie jest tak, iż GieKSa tylko płaci za wypożyczenie. Otrzymuje także profity, gdy zawodnik gra i się rozwija. Dla Lecha to też interes, bo bez tego po prostu tych chłopaków nie sprzeda dalej – powiedział.
– Współpracujemy na jasnych zasadach: po okresie wypożyczenia chłopaki wracają do Poznania i tam zapada decyzja, co dalej. Gdyby ktoś tam zdecydował, że zawodnik jest „na sprzedaż”, to zapewne usiedlibyśmy do rozmów. Ale Lech po prostu chce zobaczyć, co się z nimi dzieje, bo oni naprawdę z Katowic wracają dużo mocniejsi – dodał.
Bartosz Mrozek nawiązał współpracę ze szkoleniowcem GKS-u jeszcze, gdy ten odpowiadał za wyniki Elany Toruń w sezonie 2018/2019. Następnie w kolejnych rozgrywkach podążył za nim do ekipy z Katowic, gdzie w przeciągu dwóch lat zanotował piętnaście czystych kont w 65 rozegranych meczach.
Po opuszczeniu klubu przez bramkarza przybył do niego Szymczak, by na zapleczu Ekstraklasy popisać się jedenastoma trafieniami i dwoma asystami w 32 występach.
Natomiast Kozubal spędził w ówczesnym beniaminku elity półtora roku, przyczyniając się do wywalczenia awans za sprawą zanotowania łącznie 42 gier, okraszonych sześcioma golami i jedenastoma otwierającymi podaniami.
Teraz w ich ślady próbuje podążyć Jakub Antczak, który ma znacznie trudniejsze zadanie, bo przychodzi mu sprawdzać się w boju w najwyższej klasie rozgrywkowej, a nie jej zapleczu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze