Kibice Piłka nożna
Głos kibiców po Piaście
Żaden z kibiców GKS Katowice nie cieszy się z utrzymania. To raczej poczucie ulgi i złość, że w takich okolicznościach został uratowany ligowy byt. Na zespole i trenerze sympatycy GKS po raz kolejny nie pozostawili suchej nitki.
Pisarro
Ja pierdole, to jest już dno. doszło do tego, że musimy się cieszyć z tego, że fartownie utrzymaliśmy się w lidze. śmiech przez łzy.
Krzyś
Utrzymanie jest, ale i tak moim i nie tylko moim kopaczom trza coś „uzmysłowić”. Raz już było!
górski1991
No i chuj że się utrzymaliśmy ? Jak sportowo i organizacyjnie pasujemy do okręgówki … Jedynie kibice ta elita …… Górak, Krysiak WYPIERDALAĆ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Mayek
kRol teraz dzwoni do smagorowicza i się tłumaczy czemu nie udało się spuścić Gieksy. Jeżeli nie wyjdziemy spod rak tego układu to spadniemy za rok czy za 2 lata. Ci ludzie robią wszystko żebyśmy spadli, zatrudniają wypożyczonych zawodników, ściągają gierczakow, zatrudniają goraka, zatrudniają na prezesa ciula w cwitrze (czy jaka on tam ma funkcje). Wszystko robią żebyśmy byli w dupie ale z powodu ciulatosci ligi zostajemy dalej w tym gównie.
TedeGKS
0-7 bilans bramkowy z 3 ostatnich meczy. Futbol na TAK. Dzięki treneiro.
ejr
O meczu tylko tyle, że był nieważny. Już nam piłkarzyki pokazali wcześniej, że jak mamy na kogoś liczyć, to na pewno nie na nich, a już prędzej na przeciwników. Gole po rażących błędach, generalna padaka – standard, kto się spodziewał gryzienia trawy i nagłego skoku ambicji i umiejętności to sam siebie oszukiwał. Doszło do tego, że ważniejsze dla nas są mecze na innych stadionach.
Marian Koniuszko
No to mamy utrzymanie po totalnie żałosnym sezonie… Teraz czekam na huragan Katrina przy Bukowej 1. I żeby Nowym Orleanem huraganu okazał się frajer król, kelner krysiak i cała reszta tych imbecyli spod znaku firmy, której nazwy brzydzę się wymieniać :]
whyduck
Dajcie Panowie spokój Górakowi, bo z tej zbieraniny nazelowanych frajerów to nawet Murinio by nie zrobił wyniku. Wyjebać ich wszystkich (poza dwoma, trzema wyjątkami) w pizdu i od nowa budować drużynę
Adddik
Miał dobry okres Górak począwszy od meczu z Dolcanem. Moim zdaniem zrobił co mógł. Też uważam że należy go zmienić, ale na zakończenie sezonu nie wystawiłbym mu niedostateczny.
Atest
Myślałem,ze ostatnio grają tak słabo bo wypłat jak nie było tak nie ma. I pewnie to główny powód braku zaangażowania w grę,słabszej formy itd. Jednak wydawało mi się ,ze na te ostatnie mecze decydujące o pozostaniu w 1lidze się zepną i ambicja nie pozwoli im spuścić Katowic do 2 ligi.
Srogo się niestety rozczarowałem. Spuściliby nas bez mrugnięcia okiem. Dobrze ,ze stało się inaczej. Czystka to słowo, które ciśnie się na usta.
Simao
Domyślam się,ze śmieć typu król/krysiak ma to w dupie co będzie w przyszłym sezonie bo im GieKSa chleba nie daje ale 'zawodnicy’ którzy zakładają nasza koszulkę powinni się kurwa wstydzić Przecież dla nich nasza drużyna powinna być chęcią do pokazania i udowodnienia, ze coś można osiągnąć i się pokazać Ile jeszcze nam przyjdzie upokorzeń?
Wyszo
Smutne jest to co oglądamy już od kilku lat … ale ten sezon był już chyba najgorszy z możliwych – największe nadzieje a skończyło się prawie 2 liga.
Kosa
Piłkarze kompletnie bez ambicji i coś wydaje mi się, że bardzo zmartwił ich wynik w Bytomiu. Możecie pisać że są osamotnieni lub że nie płacą im to nie grają – wali mnie to. W końcówce tego sezonu pokazali, że mają nas w dupie, a liczy się tylko własny interes. Zero szacunku dla gwiazdek i to wszystkich. Nie ma tam ŻADNEJ ikony – każdy ma w dupie ten klub.
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Piłka nożna
Górak: Brakuje nam wytrawności
Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.
Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.
Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce. Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.
Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.
To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.
Piłka nożna
Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?
W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.
Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.
Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.
Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.
Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.
Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Wieczorny
21 maja 2012 at 20:35
Górak to jest ci.. a nie trener razem z tym alkoholikim Skrobaczem mogą A klasę trenowac a nie GKS powinni już dawno go wypierdolic
hanysek1964
21 maja 2012 at 21:56
powiem jedno pilkarze nie zasluzyliscie na to aby grac w barwach gieksy zero ambicji a te bramki to mlodziciy lepjej by zgrali wstyd jeszcze raz wstyd a trener sie nie sprawdzil gorak jest za miekki pakoj zabawki bo niestety ten klub nie dla ciebie zero koncepcji powiedz chlopie prawde gieksa to my
hanysek1964
21 maja 2012 at 22:06
popieram i wszyscy moi znajomi jak nie widzisz co sie dzieje na biosku to idz do okulisty po dobre bryle i co sciagnoles pol radzionkowa i omaly wlos bysmy spadli jezeli w nowym sezonie nie odpadnie 80 %tej druzyny plus zarzad to masakra w co wy gracie z tymi kibicami chodza na gieksa od 1972 roku to tak zle nie bylo kolesiostwo i zlodziejstwo prosze niech zarzad sie zrzeknie wyplat na klub i powie kaj sa pieniadze .panie gorak ztym co pan pokazal to tylko dzieci wfu w szkole uczyc byc prawdziwym chopem i sie przyznaj ze sie nie nadajesz a cale szczescie ze juz nie gracie na bukowej zrobilibysmy ci fajne pozegnanie jedz se na bytom i szukej roboty kaj indziej nas juz pociagnoles na dno i starczy
grzes
21 maja 2012 at 23:15
GieKSa to my !!!!!!! chocby nie wiadomo co, kazda droga jest do przejscia :)) SK1964!
no_name
22 maja 2012 at 01:54
whyduck ma rację, gdyby w grę wkładali tyle serca, co kładą żelu na włosy i samoopalaczy na ryje, to ekstraklasa na pewno by była…
zbyh
22 maja 2012 at 03:45
kto by 10 lat do tylu pomyslal ze GieKSa moze przegrac z Piastem Gliwice 0-3…
Baudolino
22 maja 2012 at 06:47
No to teraz jeszcze po solidnym liściu dla każdego piłkarzyny i wypierdalać kto nie będzie zapierdalać.
Można być słabszym sportowo, mieć gorsze umiejętności ale zapierdalać na meczu trzeba. Tylko tak buduje się charakter drużyny.
kamil
22 maja 2012 at 10:00
zmienimy Goraka i kogo kurrr damy?!!!… wy pomylscie zanim cos pie rdolniecie.. Gorak to dobry trener ale jakbysmy mieli lepszytch grajkow .
młoda
22 maja 2012 at 10:43
zgadzam się z Baudolino
młoda
22 maja 2012 at 10:47
nie wystarczy tylko biegać lub trochę się starać,z naszym herbem na sercu trzeba zapierdalać!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
irek
22 maja 2012 at 17:09
gorak nie nadales tej druzynie stylu majo tego stracili charkter wiec wypierdalaj i zabierz z soba swoich kolesi kopaczy niech zostana ci ktorzy chca grac w gieksie,do nowego sacza zabierz rocznik 93/94 napewno zostawia lepsze wrazenie niz panowie z 1 zespolu a tak przy okazji to chetnie bym ci zajebal w ryj,powinienies sam odejs bo ty nie masz papierow na trenowanie.jestem 64 rocznik i wiem cos na ten temat a nasi pilkarzyki usmiechniete odniesli sukces NIESPADLI plakac mi sie chce tak slabej gieksy niepamietam
irek
22 maja 2012 at 17:15
kamil jak gorak to dobry trener to pokaz mi slabego trenera P.GORAK TO CHYBA TWOJ WUJEK
ty napewno na mecze nie jezdzisz
Starzik
23 maja 2012 at 03:18
Nie rozumie tych co bronia Góraka. To nie jest trener dla GieKSy I ligowej z ambicjami. Moze dobry, ale kajs na 3 liga. Nam potrzebny jest ktos z doswiadczeniem ekstraklasy, I ligi i z twarda reką. Modym grajkom niektórym sie we łbach poprzewracało tako jest prowda. Nie wspomna juz ze ten niudolny prezes do wymiany i TO JAK NAJSZYBCIEJ. póki jeszcze GieKSa dycha…
wujek
23 maja 2012 at 18:30
wszyscy macie racje!!!!! wole wyłożyć 5 zeta i na rozwoju zobaczyć łebków którym grać się chce.
Mecza1977
23 maja 2012 at 20:27
Panowie sezon jest bardzo przykry ale jesteście naiwni jak nie napiszę kto. Piłka nożna to jest biznes kto nie ma $ to niech się nie wychyla nawet z B klasy bo też trzeba coś wyłożyć. Zostawcie w spokoju Góraka i piłkarzy. Oni przyszli do GKS reprezentować swój poziom, podpisują kontrakty i zarabiać z tego $. Dziadostwo organizacyjne z zarządu doprowadziło ich poziom do 3 ligi. Górak i drużyna DZIĘKUJĘ ZA TEN WSPANIAŁY SUKCES przy tych warunkach w jakich pracowaliście a co innego wam obiecali. Następny sezon szykuje się przejebany ale w myśl zasady mniej obiecasz to ci co przyjdą więcej dają a nie na odwrót.