Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka
Drugie zwycięstwo katowiczan w PlusLidze
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ostatniego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki oraz hokeja GieKSy. Prezentujemy, naszym zdaniem, najciekawsze z nich.
Drużyny piłkarskie kobiece i męskie swoje rozgrywki ligowe. Po przerwie zimowej zespoły pierwsze ligowe spotkania rozegrają odpowiednio w marcu i lutym. Piłkarze w ostatnim spotkaniu ligowym pokonali na wyjeździe Chrobrego Głogów 4:1 (2:1). Prasówkę po tym meczu znajdziecie TUTAJ. Siatkarze wygrali drugie spotkanie w bieżącym sezonie PlusLigi, tym razem z Czarnymi Radom 3:0. Następne spotkanie zespół rozegra 30 grudnia z VC Barkom Każany Lwów. Hokeiści nie rozegrali w minionym tygodniu ani jednego spotkania, najbliższe zaplanowano na 20 grudnia z Podhalem. Mecz zostanie rozegrany w Nowym Targu, początek o godzinie 18:00.
PIŁKA NOŻNA
kobiecyfutbol.pl – Runda rewanżowa Orlen Ekstraligi wystartuje wcześniej niż planowano!
Runda rewanżowa Orlen Ekstraligi rozpocznie się 2/3 marca, a nie jak wcześniej planowano 9/10 marca.
Zmiana dokonana została na wniosek TVP Sport, który przeprowadza transmisję ze spotkań najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce. Zmianie uległ również dzień rozegrania spotkań Orlen Pucharu Polski, którego mecze miały zostać rozegrane 2/3 marca, a odbędą się 27 marca.
Spotkania 12. kolejki Orlen Ekstraligi:
UKS SMS Łódź – Pogoń Dekpol Tczew
Medyk POLOMarket Konin – Rekord Bielsko-Biała
Pogoń Szczecin – AZS UJ Kraków
Górnik Łęczna – AP Orlen Gdańsk
Stomilanki Olsztyn – Śląsk Wrocław
Czarni Antrans Sosnowiec – GKS Katowice
sportowefakty.wp.pl – Wyjątkowe opaski na rękach piłkarzy z Katowic. Zobacz, skąd taki pomysł
GKS Katowice zakończył rundę jesienną Fortuna I ligi zwycięsko. Zespół ten pokonał na wyjeździe Chrobry Głogów aż 4:1. Podczas tego spotkania piłkarze gości wystąpili ze specjalnymi opaskami.
[…] W starciu tym można było zauważyć specjalne opaski, które pojawiły się na rękach piłkarzy GKS-u. Jak się okazuje, zostały one założone na cześć poległych w kopalni Wujek. W sobotę (16 grudnia) miała miejsce 42. rocznica tej tragedii. Przypomnijmy, że od milicyjnych kul zmarło dziewięciu górników.
Swoje zrobili również kibice. Ci również oddali cześć poległym górnikom pod kopalnią, a możemy zauważyć to na zdjęciach, które GieKSa opublikowała w mediach społecznościowych.
„Kibice GieKSy oddali cześć poległym górnikom pod kopalnią „Wujek”, natomiast piłkarze uhonorowali pamięć o nich grając w specjalnych opaskach” – poinformował oficjalnie klub z Katowic.
SIATKÓWKA
dziennikzachodni.pl – Drugie zwycięstwo katowiczan w PlusLidze
W rozegranym 15 grudnia meczu 12. kolejki PlusLigi siatkarze GKS Katowice pokonali Eneę Czarnych Radom 3:0. To była druga wygrana katowiczan w tym sezonie.
Mecz dwóch drużyn zamykających ligową tabelę był dla nich niezwykle istotny. Zarówno katowiczanie jak i radomianie zdobyli dotąd po trzy punkty i w hali w Szopienicach walczyli o oddalenie się od strefy spadkowej oraz spędzenie świąt w dobrych humorach. Zwycięsko z tej rywalizacji wyszedł GKS, który w ciągu półtorej godziny uporał się z Czarnymi.
To była druga wygrana podopiecznych trenera Grzegorza Slabego w tym sezonie PlusLigi i choć gospodarze nie stracili w tym spotkaniu nawet seta, to sukces nie przyszedł im wcale łatwo.
W dwóch pierwszych partiach to goście nadawali początkowo ton wydarzeniom na boisku i obejmowali prowadzenie. GKS szybko jednak odrabiał straty mając najskuteczniejszych graczy w osobach Lukasa Vasiny i Jakuba Jarosza. Czeski przyjmujący został wybrany MVP meczu.
Dopiero w trzecim secie katowiczanie prowadzili od początku do końca i chociaż wśród gości punktował Michał Ostrowski nie odpuszczali, to miejscowi zakończyli całe spotkanie w trzech partiach. Katowiczan z trybun dopingowało w piątkowy wieczór 260 kibiców, którzy z wielką radością przyjęli pierwszą wygraną GKS za trzy punkty.
GKS Katowice – Enea Czarni Radom 3:0 (25:21, 25:19, 25:22)
siatka.org – Kolejne zmiany w klubie PlusLigi. Rozgrywający opuścił GKS
Kolejne zmiany zachodzą w GKS-ie. Z katowickim klubem kontrakt rozwiązał Łukasz Kozub, który do drużyny prowadzonej przez Grzegorza Słabego przeniósł się przed sezonem 2023/2024. Według naszych informacji 26-letni rozgrywający ma przenieść się do Asseco Resovii Rzeszów.
[…] Tak słabe wyniki spowodowały, że w zespole z Katowic doszło do kilku roszad kadrowych. Pierwszą z nich było rozstanie się z Jakubem Szymańskim, który przeniósł się do Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. Choć bardziej to ZAKSA potrzebowała przyjmującego. W jego miejsce do Katowic z Rzeszowa przeszedł Jonas Kvalen, a dodatkowo GKS ściągnął doświadczonego rozgrywającego z Włoch, Davide Saitę. On zastąpił w podstawowym składzie Łukasza Kozuba, który rozwiązał umowę z klubem.
Starcie dołu tabeli dla GKS-u
Siatkarze GKS-u Katowice odnieśli drugą wygraną w sezonie w starciu dwóch najsłabszych obecnie drużyn PlusLigi. Siatkarze Enea Czarnych Radom nie zdołali w hali rywala zdobyć choćby jednego seta i z jedną wygraną na koncie zamykają tabelę rozgrywek.
Obie drużyny zaczęły ten mecz od gry blokiem. Po dwóch ,,czapach” Michała Ostrowskiego oraz kontrze w wykonaniu Brodie Hofera było 4:2, ale trzy kolejne punkty zapisali na swoim koncie gospodarze i prowadzący zmienił się. Punkty przez oba zespoły zdobywane były w mini seriach, ale wynik cały czas oscylował wokół remisu. Po skończeniu dłuższej wymiany przez Nikolę Meljanaca zrobiło się 12:11, a kiedy Rafał Buszek powstrzymał Jakuba Jarosza radomianie mieli dwa ,,oczka” więcej. Początek tego spotkania mógł się podobać, a obu drużynom nie można było odmówić waleczności i całkiem niezłej gry.
Katowiczanie szybko doprowadzili do wyrównania, a kiedy Lukas Vasina zagrał blok-aut wyszli na prowadzenie. Po czasie wziętym przez trenera Pawła Woickiego pomylił się Meljanac i na tablicy wyników było 20:18. Końcówkę miejscowi zagrali dobrze. Po złym przyjęciu Macieja Nowowsiaka przechodzącą piłkę skończył Bartłomiej Krulicki (23:20), a zaraz potem Jakub Jarosz posłał asa serwisowego. Premierową odsłonę spotkania zakończyła zagrywka w siatkę Igora Gnieckiego.
Od naprzemiennego zdobywania punktów zaczęła się druga partia. Miejscowi zacięli się przy zagrywkach Wiktora Rajsnera i w jednym ustawieniu stracili cztery punkty z rzędu. Duża w tym zasługa samych radomian, którzy w dalszym ciągu dobrze grali blokiem. Dobre zawody rozgrywał Michał Ostrowski i do skutecznych ataków dokładał także bloki. Błędy własne po stronie Wojskowych sprawiły, że zrobiło się po 10, a gdy Jakub Jarosz posłał asa serwisowego to zawodnicy Grzegorza Słabego mieli punkt więcej. Siatkarze Enei Czarnych słabo spisywali się w przyjęciu.
Po trafieniu Lukasa Vasiny było 15:13, ale gdy przechodzącą piłkę skończył Nikola Meljanac ponownie było po równo. Stan taki nie utrzymywał się długo, gdyż po skutecznym uderzeniu Vasiny katowiczanie powrócili do dwóch punktów przewagi. Dużo dobrego działo się u nich w polu serwisowym. Po ataku w samą linię Jonasa Kvalena różnica jeszcze wzrosła i siatkarze Gieksy powtarzali sytuację z poprzedniego seta. Gdy w polu serwisowym pojawił się Vasina (21:19) to nie zszedł z niego do końca tej części meczu, a prowadzenie 2:0 stawiało jego drużynę w wyśmienitym położeniu.
Dużo lepsze przyjęcie katowiczan przekładało się na ich skuteczność w ataku. Sporo dobrego działo się przy Lukasie Vasinie i to po wykorzystaniu kontry przez tego zawodnika było 3:0. W trzeciej partii gra radomian mocno się posypała. Niewidoczny był Nikola Meljanac, który szybko opuścił boisko. Po błędzie przekroczenia linii trzeciego metra było już 2:7 i przyjezdni zaczęli powoli się zbliżać. Straty odrobili praktycznie w jednym ustawieniu przy serwisie Wiktora Rajsnera. Dobrze u nich zafunkcjonowały zaproponowane przez trenera Woickiego zmiany. Od stanu 12:12 rozpoczęło się naprzemienne zdobywanie punktów i dopiero za sprawą Vasiny siatkarze GKS-u rozpoczęli budowanie sobie przewagi.
Po zagraniu w antenkę Rafała Buszka mieli trzy ,,oczka” więcej i w decydującą fazę wchodzili z takim prowadzeniem. Gospodarze popełniali mało błędów i grali dobre zawody. Wprawdzie po zablokowaniu Jakuba Jarosza goście nawiązali jeszcze kontakt punktowy, ale końcówka seta należała do Vasiny, który był nie do zatrzymania w ataku. To on ustawił dobry blok w ostatniej akcji meczu i zasłużenie zgarnął statuetkę najlepszego zawodnika tego spotkania. Trzy punkty zapisali na swoim koncie gracze Gieksy, którzy odnieśli bardzo cenne zwycięstwo.
MVP: Lukas Vasina
HOKEJ
sport.tvp.pl – GKS Katowice – JKH GKS Jastrzębie. Hokej na lodzie, Puchar Polski, Krynica: 1/2 finału (#1). Transmisja online na żywo (28.12.2023)
Półfinałowe spotkanie Pucharu Polski w hokeju na lodzie, między GKS-em Katowice i JKH GKS Jastrzębiem. Początek transmisji o godzinie 18:05.
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Piłka nożna
Górak: Brakuje nam wytrawności
Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.
Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.
Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce. Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.
Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.
To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.
Piłka nożna
Piynciok na Arenie Katowice!
W niedzielne popołudnie GieKSa podjęła u siebie Wisłę Płock, która mimo mocnego wejścia w mecz nie zdołała zatrzymać podopiecznych Rafała Góraka, która zaaplikowała im aż pięć trafień.
Już w pierwszych sekundach mocno zabiło serce przyjezdnym, nie potrafili dogadać się co do wybicia długiej piłki zagranej ze środka. Chwilę później Lukas Klemenz zgrał głową do niepilnowanego Emana Markovicia, który sam utrudnił sobie zadanie decyzją o przewrotce – wcale jednak tak dużo nie zabrakło. Po drugiej stronie Hamulić już leciał do wysoko zagranej piłki zupełnie uciekając Jędrychowi, wszystko czujnie wyjaśnił Lukas Klemenz. Napastnik doszedł do strzału głową z kolei w 7. minucie, tym razem to Pau Resta wyekspediował w bezpieczne miejsce. GieKSa nie potrafiła powstrzymać nawałnicy rzutów rożnych Wisły, choć nie przekładało się to też na szczególne zagrożenie bezpośrednio przed bramką Kobylaka. Hiszpan błysnął w 14. minucie dobrym czytaniem gry, błyskawicznie doskakując do przeciwnika za szesnastką i blokując strzał z dystansu. Chwilę później Lukas Klemenz wyprowadził nasz pierwszy atak pozycyjny, który po rajdzie Wasielewskiego rozprowadzili Marković z Wolskim i Restą. Na małej przestrzeni swoją technikę pokazał Galan, z pierwszej piłki odgrywając Markoviciowi: skrzydłowy tylko poprawił sobie piłkę i z niesamowitą rotacją ściągnął pajęczynę z bramki! W 21. minucie wślizgiem Kowalczyk rozpoczął naszą kontrę, której mocy dodał Bartosz Nowak podaniem na kilkadziesiąt metrów w przód – Wisła fizycznym, na pograniczu faulu, wariantem zmusiła szarżujących zawodników do spowolnienia gry. Dwie minuty później to pomocnik gnał na bramkę po zagraniu Markovicia z głębi naszej połowy, ostatecznie Szkurin został o krok uprzedzony przez Leszczyńskiego na skraju szesnastki. Napastnik dobrze odnalazł się też do centry Wasielewskiemu w następnej akcji, jednak nie był zadowolony z jakości podania lądującego za linią końcową. Szkurin ani myślał się poddawać, w 27. minucie po wysokim odbiorze Pau Resty chciał wypuścić techniczną asystą Markovicia i jedynie intuicyjny obrońca zdołał wystawić nogę, odbijając piłkę. W 30. minucie interweniować musiał Kobylak po strzale Sangre, wcześniej potencjalną stuprocentową okazję zablokował Arkadiusz Jędrych wygranym wyskokiem do piłki. Od razu przeszliśmy pod drugie pole karne, gdzie Bartosz Nowak wypuścił Szkurina, a ten bezczelnie dał się sfaulować Leszczyńskiemu: sędzia Kwiatkowski nie miał żadnych wątpliwości – rzut karny! Do piłki podszedł Arkadiusz Jędrych, mocno uderzając w stronę pozbawioną bramkarza. Chwilę później niespodziewanie mógłby dopisać sobie asystę drugiego stopnia po wybiciu głową, gdy Szkurin uprzedził obrońcę i czubkiem buta przedłużył do Markovicia. Norweg minął bramkarza, lecz uderzył w obrońcę zasłaniającego siatkę, po drugiej stronie poprawka Galana również trafiła w defensora. Bardzo mocne tempo narzucili Trójkolorowi po pierwszej bramce, ledwo minutę później uderzał Szkurin po centrze Wasielewskiego. W 41. minucie dwójkową akcję przeprowadzili dwaj Bartosze, nie udało się tego sfinalizować ani Markoviciowi, ani Wasielewskiemu.
W pierwszej minucie po zmianie stron Leszczyński zagrał wprost pod nogi Bartosza Nowaka, na jego szczęście pomocnik zupełnie nie był gotów na taki obrót spraw. W 47. minucie po piłce za obrońców od Mateusza Kowalczyka na bramkę ruszył Ilja Szkurin, przegrywając pojedynek z golkiperem. Poprawka po przechwycie i odbitym strzale Nowaka również nie zakończyła się powodzeniem. Wisła nadal nie potrafiła skutecznie załatać luk w swojej defensywie, uciekała się jedynie do blokowania strzałów. W 52. minucie Wasielewski ze Szkurinem wypuścili Markovicia, który nieco zaplątał się w drybling i przegrał pojedynek z Sangre. Od razu na drugą bramkę ruszył Hamulić, uderzając lekko obok skracającego kąt Kobylaka, a dla pewności piłkę zmierzającą w okolice słupka na wślizgu wybił jeszcze Mateusz Kowalczyk. Trzykrotnie w 60. minucie odpowiedzieć próbowała Wisła, jedynie strzał Pomorskiego przedostał się pod bramkę i tam bezproblemowo interweniował Kobylak. Kolejny raz odbijać piłkę musiał cztery minuty później, tym razem po bardzo mocnym uderzeniu Rogelja. W 71. minucie po rzucie rożnym mocno ucierpiało kilku zawodników, jednak faulu arbiter dopatrzył się tylko na Mateuszu Kowalczyku. W 73. minucie zobaczyliśmy rzut rożny, a jak rzut rożny to i bramkę – Pau Resta wykorzystał złe ustawienie defensywy i przekierował centrę Nowaka na słupek bardziej oddalony od chorągiewki. Sangre próbował jeszcze improwizować wobec złej formacji obranej przez kolegów, ale został niemalże staranowany przez Hiszpana. W 80. minucie Rogelj na pełnym sprincie powrócił do obrony, przecinając kluczowe podanie Bartlewicza i na chwilę oddalając zagrożenie. Minutę później Sekulski w kuriozalny sposób oddał piłkę pod nogi Nowaka po pressingu Resty, ten minął Leszczyńskiego prostym zwodem i wystawił Szkurinowi, który zmieścił futbolówkę pomiędzy trójką obrońców. W 85. minucie Gabriel Kobylak sparował strzał z dystansu Hiszpańskiego, dobijał ją Jurić: arbiter szybko odgwizdał jego pozycję spaloną. W ostatniej minucie Milewski krótko zgrał do Nowaka na 16. metrze, ten z pewną dozą przypadku obsłużył Jakuba Kokosińskiego – młody napastnik dopełnił formalności i umieścił meczówkę obok słupka!
GieKSa pewnie i wysoko pokonała Wisłę Płock. Teraz czekają nas trzy mecze wyjazdowe z rzędu – Zabrze, Gliwice i Lubin.
23.08.2026, Katowice
GKS Katowice – Wisła Płock 5:0 (2:0)
Bramki: Marković (16), Jędrych (33-k), Resta (73), Szkurin (81), Kokosiński (90).
GKS Katowice: Kobylak – Wasielewski (64. Jirka), Klemenz, Jędrych, Resta, Galan (74. Wdowiak) – Wolski, Kowalczyk (82. Milewski) – Marković (74. Bartlewicz), Nowak – Szkurin (82. Kokosiński).
Wisła Płock: Leszczyński – Rogelj, Haglind-Sangre, Kamiński, Silva (82. Więckowski), Kun (82. Kuczko) – Jimenez (71. Sekulski), Radwański, Pomorski (61. Hiszpański), Gallapeni – Hamulić (82. Jurić).
Kartki: Wasielewski – Galapeni.
Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).
Widzów: 10 889.

Najnowsze komentarze