Piłka nożna Podcasty
[PODCAST] Rozczarowani po Podbeskidziu, ale z nadziejami przed ŁKS – Trójkolorowa Połowa #23
Zapraszamy Was do odsłuchania dwudziestego trzeciego odcinka podcastu „Trójkolorowa połowa”. Jesteśmy po pierwszym spotkaniu ligowym z Podbeskidziem, które łagodnie mówiąc nam nie wyszło. Nie ma jednak powodów do rozpaczy, choć nie można też obok tego meczu przejść obojętnie. Teraz czas na rehabilitację w Łodzi.
Dajcie znać, jak Wam się podobał odcinek. Prosimy także o pomoc w wypromowaniu podcastu poprzez lajki, udostępnienia, oceny w aplikacjach itd. Nie obrazimy się także na dyskusję w komentarzach. Z góry dzięki!
-> rozstrzygnęli konkurs,
-> ogłosili nowy konkurs,
-> omówili konferencję klubu, na której zaprezentowano nowe koszulki,
-> uznali, że ładniejsze są katalogowe czarne niż dedykowane żółte,
-> wspomnieli o zamieszaniu z Lechem Poznań, którego trzeci komplet jest identyczny jak nasz drugi,
-> zwalili wszystko na firmę Macron,
-> omówili nowych kapitanów i skład Rady Drużyny,
-> nie umieli uwierzyć, że taką pozycję w drużynie ma Tomasz Midzierski,
-> omówili skład na Podbeskidzie,
-> zdziwili się taktyką na mecz,
-> stwierdzili, że dośrodkowania to element, który rzadko przynosi korzyść,
-> uznali, że GieKSa przegrała przez pomoc, a szczególnie słabe skrzydła,
-> stwierdzili, że jedynym jasnym punktem był Mariusz Pawełek,
-> zastanawiali się, jaki byłby odbiór meczu, gdybyśmy przegrali 0:3 lub 0:4 (kilka świetnych interwencji Pawełka),
-> obalili mit zgrania na przykładzie innych drużyn w lidze,
-> stwierdzili, że nie chce im się rozmawiać o Grzegorzu Goncerzu,
-> zastanawiali się nad zmianami w składzie na ŁKS,
-> mieli nadzieję, że pojawi się u nas Artur Siemaszko,
-> odpowiedzieli na pytania słuchaczy,
-> zasmucili się informacją o końcu działalności „Piłkarskich fanatyków” na YouTubie,
Podcast „Trójkolorowa połowa” możesz ściągnąć w formacie mp3 z poniższych linków:
-> odcinek #23 23.07.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #22 18.07.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #21 5.07.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #20 28.06.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #19 21.06.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #18 14.06.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #17 29.05.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #16 21.05.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #15 14.05.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #14 10.05.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #13 7.05.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #12 29.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #11 25.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo)
-> odcinek #10 22.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo)
-> odcinek #9 19.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #8 14.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #7 10.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #6 4.04.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #5 28.03.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #4 21.03.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #3 14.03.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #2 8.03.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo),
-> odcinek #1 2.03.2018 (kliknij tutaj, a pobieranie rozpocznie się samo).
Trzy ostatnie odcinki podcastu „Trójkolorowa połowa” dostępne są także na naszym koncie w SoundCloud (kliknij tutaj).
Podcast „Trójkolorowa połowa” możesz odsłuchać także z poziomu strony GieKSa.pl klikając żółty przycisk w poniższych okienkach. Poniżej obecny i przedostatni odcinek.
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Piłka nożna
Górak: Brakuje nam wytrawności
Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.
Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.
Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce. Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.
Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.
To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.
Piłka nożna
Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?
W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.
Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.
Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.
Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.
Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.
Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Rafał
23 lipca 2018 at 14:12
1;1 Volas. 😉
Keenedy
23 lipca 2018 at 16:48
Dziękuję za odpowiedź na moje pytanie nie była zbyt wyczerpująca ale myślę że sensownie tego nie idzie wytłumaczyć. Podcast jak zwykle fajny i miło się was słucha
Irishman
23 lipca 2018 at 17:24
Jak zwykle fajne podsumowanie i w większości zgadzam się z Wami. Ale jeśli chodzi o wpływ zgrania drużyny na mecz z Podbeskidziem to będę mocno polemizował.
Owszem, my co roku zegnaliśmy kilku zawodników ale na taką skalę to jeszcze nigdy. A pamiętajcie, że trzeba doliczyć jeszcze Mączyńskiego, który na jesieni nie zagra. Przecież z samej formacji defensywnej, która była na wiosnę naszym atutem, z pięciu piłkarzy (4 obrońców + bramkarz) zagrał tylko Kamiński.
@Bartek na forum też niczego nie obalił, bo przecież chyba nie będziemy wyciągać na podstawie wyników tej pierwszej kolejki jakichś wniosków kto będzie mocny w tej lidze, a kto nie. Przecież widzieliście jak przypadkowa była ta gra na Bukowej, z jednej i z drugiej strony. Zapewne na innych stadionach było podobnie, no więc i wyniki też były przypadkowe, więc jak mamy na ich podstawie czegoś dowodzić?
Kurcze, no przecież jak jeden piłkarz grał z drugim przez kilka miesięcy to w ciemno już wie jak mu podać tą piłkę, żeby on ją przyjął, no i co z nią potem zrobi itp. itd. No, a Wy próbujecie przekonywać, że to jest nieistotne?
Ponadto, jak byśmy zatrudnili jakichś doświadczonych „najemników”, którzy już niejeden klub mają w CV, to jasne, że wystarczyłoby im kilka treningów, żeby mniej więcej kumać o co chodzi. Ale my postawiliśmy na młodzież, która dopiero zbiera te doświadczenia! Oni będą dobrze grać bo są młodzi, ambitni i mają charakter ale ponieważ ich indywidualne umiejętności są mniejsze to właśnie zgranie i gra drużynowa będzie ich najskuteczniejsza bronią, a no to trzeba niestety jeszcze trochę poczekać.
kosa
23 lipca 2018 at 23:21
@Irish ale Bartek udowodnił, że w innych klubach też zrobili masę zmian i… udało im się wygrać. To czemu nam się nie udało? Na pewno nie przez zgranie, bo jak widać wszędzie poza Katowicami, to nikomu nie przeszkadza.
Irishman
24 lipca 2018 at 07:18
@Kosa, chodzi mi o to, że uważam te wyniki w I kolejce za przypadkowe i równie dobrze mogłyby być odwrotne. Zróbmy takie zestawienie po 3-4 kolejkach i wtedy zobaczymy.
Poza tym tak jak napisałem – ważna jest nie tylko ilość ale jakość. Jeśli jest w klubie dużo zmian ale przychodzą do niego zawodnicy doświadczeni, to oni prędzej ogarną się w nowej sytuacji niż młodzież.
Ale uważam też, że per saldo na koniec sezonu to my będziemy górą! Choć nie będę się zakładał, że da to awans bo przeciwników mamy groźnych. Tylko musimy teraz zacisnąć zęby i przetrzymać ten najgorszy okres.
Mecza
24 lipca 2018 at 16:54
1. Miedzierski musiał pozostać kapitanem czy też w radzie drużyny pozostając w kadrze. Można sobie wyobrazić co by wyprawiał gdyby został odsunięty a jednocześnie pozostając w kadrze.
2. GKS nie będzie grał ładniej. Taktyka Paszulewicza od początku roku polega na „kopnij, leć” i nie zobaczyłem niczego nowego. To nie jest absolutnie krytyka i trzeba dać spokój trenerowi aby dopieszczał swoją filozofię. Nie wiem jak grał Grudziądz, ale nie słyszałem aby ładnie. Wiadomo, za styl nie ma punktów.
3. Niespodziewanie coś wygrałem ale z Tychami nie będzie mnie chyba w K-ce, można te dwa bilety przekazać komuś?
4. 1:1 wymęczony remis po naszym wyrównaniu pod koniec.
kosa
24 lipca 2018 at 16:58
@Mecza tak możesz przekazać. Napisz na maila dane tych dwóch osób i trybunę.
Piotrek
25 lipca 2018 at 00:17
1:1, Błąd
Mecza
25 lipca 2018 at 07:36
Jeszcze jedna rzecz mi się przypomniała. Nie da się awansować grając z kontry, można walczyć o awans taką taktyką ale nie awansować. Trzeba grać taktyką i mieć zawodników którzy potrafią zdominować tych bardzo słabych 1ligowych zawodników. Jeśli nie potrafi się zdominować powiedzmy Puszczy Niepołomice to po co się pchać wyżej? Raków fajnie grał w zeszłym sezonie i teraz też dobrze zaczął, właśnie z takimi patykami u siebie trzeba jechać po 3:0
bodek
25 lipca 2018 at 21:06
– Co do Frańczaka to nie grał bo jest kontuzjowany, chyba w meczu z Sigmą doznał urazu palca i nie dużo brakowało i by mu go amputowali. W niedzielnym sparingu z Unią Turza Śląska zagrał i to całkiem przyzwoicie.
– na skrzydle postawiłbym na Andrzejczaka , chłop ma gaz. W sparingu najlepszy zawodnik
– trochę mnie dziwi sytuacja z Mandryszem – w niedzielę nawet nie przebrany , czyżby miał jakiś zakaz grania ?
maxiu
27 lipca 2018 at 14:43
Znowu super się słuchało!!Co do składu to nie widze miejsca w meczu z Łks-em Kupca,Błada i Volasa!! I tak z innej beczki czy mozecie wreszcie sciagnąc facjate Goncerza reklamujacego oficjalna strone GieKSy jest zawodnikiem Podbeskidzia i troche jest to irytujące!! Pozdrawiam
potf
28 lipca 2018 at 12:40
Podcast – tradycyjnie, super. Nie wyobrażam sobie już Gieksy.pl bez tego. Wynik 2:1 dla nas, bramki Rumin, Piesio.
Koza
28 lipca 2018 at 14:07
ŁKS 0:2 GIEKSA i strzelcem pierwszej bramki będzie Lisowski.
karo
28 lipca 2018 at 14:09
ŁKS 1:2 GKS Rumin