Siatkówka
Siatkarska krótka przesunięta – [5] – GieKSa wreszcie pokonała rywala zza miedzy
STATYSTYKI MECZOWE GKS-u
Czas trwania spotkania – Mecz GKS-u z MKS-em trwał 92 minuty, z czego I set 30 min. – II set 27 min. – III set 35 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 23: zagrywka 10, atak 9, siatka 2, inne 2.
Punkty oddane przez błędy własne – GKS 24: zagrywka 14, atak 5, siatka 3, inne 2.
Ilość zdobytych punktów – GKS 53: Quiroga 11, Butryn 10, Pietraszko 9, Komenda 7, Kohut 6, Witczak 5, Kapelus 5.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 20: Komenda 5, Quiroga 5, Pietraszko 4, Butryn 3, Witczak 2, Kapelus 1.
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 33: Butryn 7, Kohut 6, Quiroga 6, Pietraszko 5, Kapelus 4, Witczak 3, Komenda 2.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 25: Pietraszko 6, Butryn 5, Kohut 5, Komenda 4, Witczak 3, Quiroga 2, Kapelus 1, Kalembka -1.
Ilość zagrywek – GKS 74: Komenda 17, Quiroga 15, Kapelus 12, Butryn 10, Pietraszko 10, Kohut 6, Witczak 2, Kalembka 2.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 14: Komenda 3, Butryn 2, Kapelus 2, Pietraszko 2, Quiroga 2, Witczak 1, Kalembka 1, Kohut 1.
Ilość asów serwisowych – GKS 8: Komenda 3, Quiroga 3, Butryn 1, Pietraszko 1.
Ilość przyjęć – GKS 60: Quiroga 28, Kapelus 14, Mariański 13, Kohut 2, Komenda 1, Kalembka 1, Pietraszko 1.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 3: Quiroga 3.
Procent przyjęcia dokładnego (perfekcyjne oraz dobre) – GKS 53%: Kapelus 64%, Mariański 62%, Kohut 50%, Quiroga 50%, Komenda 0%, Kalembka 0%, Pietraszko 0%.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 35%: Mariański 62%, Kohut 50%, Kapelus 36%, Quiroga 25%, Komenda 0%, Kalembka 0%, Pietraszko 0%.
Ilość ataków – GKS 83: Quiroga 21, Butryn 16, Kapelus 15, Pietraszko 11, Witczak 9, Kohut 9, Komenda 2.
Ilość błędów w ataku – GKS 5: Butryn 2, Quiroga 2, Witczak 1.
Ilość ataków zablokowanych – GKS 6: Kapelus 2, Quiroga 2, Butryn 1, Pietraszko 1.
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 36: Butryn 8, Quiroga 8, Pietraszko 6, Kohut 6, Kapelus 5, Witczak 2, Komenda 1.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 43%: Kohut 67%, Pietraszko 55%, Komenda 50%, Butryn 50%, Quiroga 38%, Kapelus 33%, Witczak 22%.
Ilość bloków punktowych – GKS 9: Witczak 3, Komenda 3, Pietraszko 2, Butryn 1.
Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 3: Pietraszko 2, Kalembka 1.
Początek meczu nie układał się po naszej myśli. To goście grali pewniej i skuteczniej w ataku, zaczynając już od przewagi 0:3. Dopiero po przerwie na żądanie Piotra Gruszki przy stanie 9:12 nasza gra wróciła na odpowiednie tory, dobra zagrywka plus bloki punktowe i tym razem to rywale mieli problemy z kończeniem własnych ataków. Wystarczy nadmienić, że już do końca tego seta, będzinianie zdobyli tylko 3 oczka po własnych akcjach! – blok punktowy, as serwisowy oraz atak ze skrzydła. Od stanu 15:18 GieKSa grała już na dobrym poziomie i w sumie spokojnie wygrała tego seta. Skuteczność w ataku lepsza po naszej stronie – GKS miał 42% przy 27% MKS-u – w punktach wyszło 11:7. W asach i blokach wygraliśmy 7:5. Tylko błędów własnych było za dużo – GieKSa miała aż 9, a goście 7. Przyjęcie też lepsze u nas – dokładne na poziomie 58% do 33%, a perfekcyjne na poziomie 26% do 28%. W punktowaniu wyróżnił się Pietraszko, który zdobył 6 oczek.
Drugi set zaczął się co prawda od naszego prowadzenia 5:4, ale potem inicjatywa należała do naszych rywali, którzy zdobyli przewagę (5:8) i utrzymywali ją prawie do samego końca (20:21). Końcówkę lepiej zagrali jednak nasi siatkarze i już przy pierwszej piłce setowej udało się zamknąć tego seta, dzięki nieporozumieniu graczy przeciwnej drużyny i błędzie przy siatce. Tym razem w ataku byliśmy słabsi – GKS miał 43% przy 57% będzinian – w punktach podliczono 12:17, a więc spora strata. Odrobiliśmy straty pięcioma asami serwisowymi, bo w blokach był remis 1:1. Resztę zrobiły błędy własne – GKS 5, a MKS 7. Przyjęcie dalej na wysokim poziomie w naszej ekipie – dokładne na poziomie 60% do 29%, a perfekcyjne na poziomie 45% do 24%. Punkty dla GieKSy głównie zdobywali Butryn i Quiroga po 5.
Trzecia partia znów źle zaczęła się dla GKS-u, bo goście prowadzili 0:3, ale dość szybko udało się odrobić straty (6:6), by za chwilę wyjść na prowadzenie 10:8. Wyrównana gra trwała do stanu po 18 i wtedy w rolach głównych wystąpili sędziowie, którzy podjęli wielce kontrowersyjną decyzję, zmieniając ją dwukrotnie po challenge’ach. Po ostrych protestach trenera Piotra Gruszki oraz bardzo długiej przerwie w grze, można było mieć obawy, jak to całe zamieszanie wpłynie na grę naszego zespołu. Na szczęście siatkarze GKS-u wytrzymali ciśnienie i koncentrację w zaciętej końcówce, gdy to goście wciąż minimalnie prowadzili (22:23). Wtedy to gracze MKS-u nie wytrzymali już presji, nie kończąc żadnej swej akcji do końca meczu. Skuteczność była minimalnie lepsza po naszej stronie – GKS miał 45% przy 34% rywali – punktowo wyszło 13:11. W asach i blokach też ciut lepsi nasi zawodnicy – 4:3. Błędy własne GieKSa 10, a MKS 9. Przyjęcie się tym razem wyrównało – dokładne na poziomie 43% do 43%, a perfekcyjne na poziomie 33% do 24%. W punktowaniu najlepsi u nas byli Butryn 5 i Kohut 4 oczka.
Ogólnie mecz na dobrym naszym poziomie, z bardzo dobrymi końcówkami setów. Martwią słabe wejścia w set (pierwszy i trzeci) oraz wciąż zbyt duża ilość błędów własnych. Cieszy również coraz stabilniejsze przyjęcie w naszym zespole. Słów kilka o frekwencji na hali. Na meczu z MKS-em było najmniej widzów w całej historii występów GKS-u w PlusLidze. Na pewno wpływ na to miał środowy termin spotkania i zmiana godziny na wcześniejszą, aby można było zdążyć na Bukową oraz mało atrakcyjny medialnie rywal. Dodatkowo wiele osób, nie chce jeździć na mecze na zad… ale no cóż klub musiał się z tym liczyć „wyrzucając” drużynę tak daleko od centrum miasta. Mecze w Spodku pod względem frekwencji, to zupełnie inna bajka. Wracając do statystyk meczowych, to łącznie skuteczność w ataku była u nas na poziomie 43% przy 40% rywali – w punktach podliczono 36:35.W asach serwisowych nasza spora przewaga bo 8:3, a w blokach punktowych również byliśmy lepsi, bo 9:6. Łącznie punktacja po skończeniu własnych akcji wyszła 53:44 na naszą korzyść. Błędy własne czasami zdarza się ich troszkę za dużo, tym razem u nas było 24 przy 23 u rywali. W przyjęciu widać od początku sezonu znaczący postęp, w środę było – dokładne na poziomie 53% do 35%, a perfekcyjne na poziomie 35% do 25%. Punktowanie rozłożyło się na całą drużynę, najwięcej oczek zdobyli Quiroga 11 oraz Butryn 10, więc nie dziwi wybór na MVP tego meczu, naszego… libero Bartosza Mariańskiego, który miał 62% przyjęcie oraz obronił efektownie kilka piłek po silnych zbiciach przeciwników.
ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE GKS-u – po 5 meczach (18 setów)
Bilans meczów łącznie – 3:2 – Bilans punktów – 9:6 – Bilans setów – 11:7 – Bilans małych punktów – 425:399
Bilans meczów „u siebie” – 1:1 – Bilans punktów – 3:3 – Bilans setów – 4:3 – Bilans małych punktów – 173:170
Bilans meczów „na wyjeździe” – 2:1 – Bilans punktów – 6:3 – Bilans setów 7:4 – Bilans małych punktów – 252:229
Rozegrane mecze – 5: Witczak, Komenda, Butryn, Kapelus, Pietraszko, Kohut, Stelmach, Quiroga, 4: Fijałek, Mariański, 3: Stańczak, Krulicki, Kalembka, 2: Sobański
Rozegrane sety – 18: Kapelus, Quiroga, 17: Komenda, Butryn, Pietraszko, 15: Kohut, 12: Stańczak, Witczak, 11: Fijałek, 10: Mariański, Stelmach, 6: Krulicki, 5: Kalembka, 4: Sobański,
Widzów na meczach GKS-u – „u siebie” / „na wyjeździe” – 2300:5200
Czas trwania spotkań – Mecze GKS-u trwały 473 minuty, z czego I set 120 min. – II set 128 min. – III set 139 min. – IV set 86 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 130: zagrywka 72, atak 37, siatka 10, inne 11.
Punkty oddane przez błędy własne – GKS 120: zagrywka 82, atak 23, siatka 8, inne 7.
Ilość zdobytych punktów – GKS 295: Butryn 59, Quiroga 56, Kapelus 55, Pietraszko 47, Kohut 30, Komenda 16, Witczak 14, Sobański 7, Krulicki 6, Kalembka 2, Stelmach 2, Fijałek 1.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 112: Butryn 22, Kapelus 20, Pietraszko 18, Quiroga 18, Kohut 11, Komenda 11, Witczak 6, Sobański 3, Krulicki 2, Stelmach 1.
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 183: Quiroga 38, Butryn 37, Kapelus 35, Pietraszko 29, Kohut 19, Witczak 8, Komenda 5, Krulicki 4, Sobański 4, Kalembka 2, Fijałek 1, Stelmach 1.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 134: Quiroga 29, Kapelus 28, Pietraszko 28, Butryn 27, Kohut 18, Witczak 4, Krulicki 3, Stelmach 2, Komenda 2, Kalembka 1, Sobański 0, Fijałek -2, Mariański -2, Stańczak -4.
Ilość zagrywek – GKS 423: Quiroga 72, Komenda 65, Pietraszko 61, Butryn 60, Kapelus 58, Kohut 48, Witczak 23, Krulicki 14, Fijałek 8, Kalembka 7, Sobański 6, Stelmach 1.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 82: Pietraszko 18, Kapelus 13, Komenda 12, Kohut 10, Butryn 10, Quiroga 7, Krulicki 3, Sobański 3, Witczak 3, Fijałek 2, Kalembka 1.
Ilość asów serwisowych – GKS 25: Komenda 5, Pietraszko 4, Quiroga 4, Witczak 3, Butryn 3, Kapelus 2, Kohut 2, Krulicki 2.
Ilość przyjęć – GKS 329: Kapelus 120, Quiroga 100, Stańczak 54, Mariański 33, Sobański 9, Kalembka 3, Kohut 3, Pietraszko 2, Komenda 2, Stelmach 1, Fijałek 1, Krulicki 1.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 19: Quiroga 7, Kapelus 4, Stańczak 4, Mariański 2, Fijałek 1, Sobański 1.
Przyjęcie negatywne – GKS 65: Kapelus 25, Quiroga 15, Stańczak 10, Mariański 8, Sobański 3, Komenda 1, Kalembka 1, Pietraszko 1, Kohut 1.
Przyjęcie perfekcyjne – GKS 87: Kapelus 30, Quiroga 24, Mariański 15, Stańczak 12, Sobański 2, Krulicki 1, Pietraszko 1, Stelmach 1, Kohut 1.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 26%: Krulicki 100%, Stelmach 100%, Pietraszko 50%, Mariański 45%, Kohut 33%, Kapelus 25%, Quiroga 24%, Stańczak 22%, Sobański 22%, Komenda 0%, Fijałek 0%, Kalembka 0%,
Ilość ataków – GKS 485: Quiroga 124, Butryn 119, Kapelus 98, Pietraszko 42, Kohut 36, Witczak 29, Sobański 12, Komenda 11, Krulicki 8, Kalembka 3, Stelmach 2, Fijałek 1.
Ilość błędów w ataku – GKS 23: Butryn 11, Quiroga 6, Kapelus 3, Witczak 3.
Ilość ataków zablokowanych – GKS 37: Butryn 11, Kapelus 7, Quiroga 7, Witczak 4, Sobański 3, Kohut 2, Komenda 2, Pietraszko 1.
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 232: Butryn 52, Kapelus 51, Quiroga 50, Pietraszko 29, Kohut 23, Witczak 8, Sobański 6, Krulicki 4, Komenda 4, Stelmach 2, Kalembka 2, Fijałek 1.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 48%: Fijałek 100%, Stelmach 100%, Pietraszko 69%, Kalembka 67%, Kohut 64%, Kapelus 52%, Krulicki 50%, Sobański 50%, Butryn 44%, Quiroga 40%, Komenda 36%, Witczak 28%,
Ilość bloków punktowych – GKS 38: Pietraszko 14, Komenda 7, Kohut 5, Butryn 4, Witczak 3, Kapelus 2, Quiroga 2, Sobański 1.
Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 8: Quiroga 2, Pietraszko 2, Kohut 1, Butryn 1, Kapelus 1, Kalembka 1.
MVP – GKS 3: Komenda 2, Mariański 1.
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Piłka nożna
Górak: Brakuje nam wytrawności
Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.
Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.
Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce. Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.
Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.
To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.
Piłka nożna
Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?
W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.
Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.
Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.
Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.
Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.
Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Najnowsze komentarze