Siatkówka
Siatkarska krótka przesunięta – [4] – GKS ma patent na gdańszczan i znów wygrał w Ergo Arenie
STATYSTYKI MECZOWE GKS-u
Czas trwania spotkania – Mecz GKS-u z Treflem trwał 79 minut, z czego I set 22 min. – II set 27 min. – III set 30 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 24: zagrywka 13, atak 6, siatka 1, inne 4.
Punkty oddane przez błędy własne – GKS 12: zagrywka 10, atak 2, siatka 0, inne 0.
Ilość zdobytych punktów – GKS 51: Kapelus 12, Quiroga 11, Kohut 10, Pietraszko 8, Witczak 7, Butryn 2, Komenda 1.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 20: Quiroga 6, Kapelus 4, Kohut 4, Witczak 2, Pietraszko 2, Komenda 1, Butryn 1.
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 31: Kapelus 8, Pietraszko 6, Kohut 6, Quiroga 5, Witczak 5, Butryn 1.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 29: Kapelus 9, Kohut 7, Quiroga 7, Pietraszko 5, Witczak 2, Butryn 1, Mariański -2.
Ilość zagrywek – GKS 74: Witczak 16, Kohut 12, Quiroga 12, Pietraszko 11, Komenda 9, Kapelus 9, Butryn 5.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 10: Pietraszko 3, Kohut 3, Kapelus 2, Witczak 1, Komenda 1.
Ilość asów serwisowych – GKS 4: Pietraszko 2, Witczak 1, Kohut 1.
Ilość przyjęć – GKS 53: Quiroga 20, Kapelus 18, Mariański 15.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 2: Mariański 2.
Procent przyjęcia dokładnego (perfekcyjne oraz dobre) – GKS 42%: Mariański 47%, Quiroga 40%, Kapelus 39%.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 21%: Mariański 40%, Quiroga 20%, Kapelus 6%.
Ilość ataków – GKS 85: Quiroga 27, Kapelus 22, Witczak 16, Kohut 8, Pietraszko 6, Butryn 5, Komenda 1.
Ilość błędów w ataku – GKS 2: Witczak 1, Quiroga 1.
Ilość ataków zablokowanych – GKS 8: Witczak 3, Quiroga 3, Butryn 1, Kapelus 1.
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 43: Kapelus 12, Quiroga 11, Kohut 7, Witczak 6, Pietraszko 5, Butryn 2.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 51%: Kohut 88%, Pietraszko 83%, Kapelus 55%, Quiroga 41%, Butryn 40%, Witczak 38%, Komenda 0%.
Ilość bloków punktowych – GKS 4: Kohut 2, Komenda 1, Pietraszko 1.
Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 0:
GieKSa zaczęła mecz w Gdańsku na wysokich obrotach, dając wyraźnie do zrozumienia gospodarzom, że nie ma mowy o poddaniu się bez walki. Rozpoczęło się od prowadzenia GKS-u 1:3, 7:9 i 8:13, w którym katowiczanie zaprezentowali siatkówkę na więcej niż solidnym poziomie. Chwila zwątpienia nastąpiła, gdy ambitni gracze Trefla doszli nas na remis po 17 i była obawa, że nas mogą przełamać. Po akcjach punkt za punkt, doszliśmy do stanu 20:20 i wreszcie w końcówce nasz zespół nie pękł. Dwa dobre ataki Butryna oraz trzy nieskończone akcje gospodarzy, dały w sumie wyraźną wygraną pod koniec tego seta 20:25. Skutecznością w ataku biliśmy Trefla wyraźnie – GKS miał 64% do 46% rywali, a w punktach wyliczono 16:12. W asach i blokach minimalnie przegraliśmy, bo mieliśmy tylko po jednym punkcie w tym elemencie, a Trefl miał 3 bloki. W błędach własnych GieKSa miała 5, a gospodarze 7. Przyjęcie tym razem gorsze od przeciwnika – dokładne na poziomie 44% do 57%, a perfekcyjne na poziomie 31% do 38% – ale jak się już nie jeden raz przekonaliśmy, w meczu siatkarskim nie zawsze to ma bezpośrednie przełożenie na wynik spotkania. Punktowanie rozłożyło się na całą drużynę, co też warto podkreślić.
Druga partia miała zdecydowanie inny przebieg. Po początkowym okresie wyrównanej gry, gdy prowadzenie zmieniało się kilkukrotnie (2:3, 5:4, 6:7, 10:9), to GieKSę dopadł kryzys, gdy mieliśmy problemy ze skończeniem własnych akcji i było już 15:12 dla gospodarzy. Potem po akcjach punkt za punkt z obu stron doszliśmy do stanu 23:19 i sprawa wydawała się już rozstrzygnięta na korzyść Trefla. Na szczęście nasi siatkarze byli odmiennego zdania i ambitnie powalczyli o wygranie tego seta. Po bloku Pawła Pietraszki, na zagrywkę poszedł Karol Butryn, który nie powstrzymywał ręki, nie ułatwiając zadania miejscowym. Prawdziwym bohaterem tej emocjonującej końcówki został jednak Gonzalo Quiroga, który aż 4 razy skutecznie zaatakował i walnie przyczynił się do tej wygranej. Katowiczanie znów, jak w poprzedniej partii pokazali charakter, odporność na stres i wolę walki, co zaowocowało pięcioma, a w drugiej partii aż sześcioma zdobytymi punktami z rzędu! Skuteczność w ataku procentowo się wyrównała – obie ekipy miał po 47% – w punktach 15:15. W blokach i asach znów lepsi byli gracze Trefla – GKS miał ponownie po jednym punkcie w obu elementach, a gdańszczanie 1 asa i 3 bloki, co łącznie po własnych skutecznych akcjach dało wynik 19:17 dla gospodarzy. Nadrobiliśmy straty błędami własnymi, których GKS miał tylko 4, gdańszczanie aż 8. Przyjęcie zdecydowanie na naszą korzyść – dokładne na poziomie 47% do 19%, a perfekcyjne na poziomie 21% do 10%. Tym razem najlepiej punktującym graczem w naszej drużynie był Quiroga zdobywca 6 oczek.
W trzecim secie GKS od początku wyszedł na prowadzenie, którego nie oddał już do samego końca. Wygranie poprzedniej końcówki seta w tak dramatycznych okolicznościach, podbudowało tylko pewność siebie i chęć zamknięcia tego spotkania w trzech partiach. Zaczęliśmy od prowadzenia 0:3, chwilę potem już było 2:7, by na momencik dopuścić gospodarzy do głosu 8:9. Równie szybko nasza przewaga wróciła do początkowego stanu, czyli 8:11, 11:16, by doszła do rezultatu 13:19. Szkoda, że doprowadziliśmy do troszkę nerwowej końcówki, bo Trefl doszedł na 18:20. W decydujących momentach znów nasi siatkarze byli uważni i pewni swych akcji, grając z gospodarzami akcje punkt za punkt, tym samym doprowadzając do trzeciego już zwycięstwa nad drużyną z Gdańska w PlusLidze! Skuteczność z lekką przewagą Trefla – GKS miał 43% przy 50% rywali – w punktach wyszło 13:15. Asy i bloki na lekką korzyść naszego zespołu – GieKSa miała po dwa punkty w tych elementach, natomiast przeciwnicy 1 asa oraz 2 bloki. Błędy własne – GKS popełnił ich 4 przy 8 gdańszczan. Przyjęcie troszkę lepsze po naszej stronie – dokładne na poziomie 33% do 23%, a perfekcyjne na poziomie 11% do 14%. Punktowanie wzięli na swoje barki, Kapelus i Kohut, którzy zdobyli po 5 oczek.
Ogólnie siatkarze GKS-u zaprezentowali poziom na jaki ich stać. Dobra gra w każdym z elementów rzemiosła siatkarskiego plus walka i nieodpuszczanie oraz bardzo dobrze rozegrane i wytrzymane końcówki setów, dały taki a nie inny wynik. Możemy tylko żałować, że wciąż brakuje u naszych graczy stabilności w grze, a to na pewno w przegranych dwóch meczach dałoby nam minimum 3 punkty więcej. Skuteczność w ataku – GKS 51% przy 48% Trefla – w punktach wyliczono 44:42 dla nas. Asy serwisowe – 4:2, a bloki punktowe 4:8. Łącznie po własnych akcjach uzyskano wynik remisowy 52:52. Błędy własne – GKS 13, a Trefl 23. Przyjęcie lepsze po stronie GKS-u – dokładne na poziomie 42% do 33%, a perfekcyjne na poziomie 21% do 20%. Najwięcej punktów zdobyli Kapelus i Quiroga, ale trzeba tutaj koniecznie podkreślić dobrą grę naszych środkowych, gdzie Pietraszko z Kohutem zdobyli razem aż 18 punktów. Paweł miał 83% skuteczność w ataku, a Emanuel aż 88% skuteczność! Oby tak częściej. A i tak po raz drugi statuetkę MVP otrzymał nasz rozgrywający Marcin Komenda.
ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE GKS-u – po 4 meczach (15 setów)
Bilans meczów łącznie – 2:2 – Bilans punktów – 6:6 – Bilans setów – 8:7 – Bilans małych punktów – 349:331
Bilans meczów „u siebie” – 0:1 – Bilans punktów – 0:3 – Bilans setów – 1:3 – Bilans małych punktów – 97:102
Bilans meczów „na wyjeździe” – 2:1 – Bilans punktów – 6:3 – Bilans setów 7:4 – Bilans małych punktów – 252:229
Rozegrane mecze – 4: Witczak, Komenda, Butryn, Kapelus, Pietraszko, Fijałek, Kohut, Stelmach, Quiroga, 3: Stańczak, Krulicki, Mariański, 2: Kalembka, Sobański
Rozegrane sety – 15: Butryn, Kapelus, Quiroga, 14: Komenda, Pietraszko, 12- Stańczak, Kohut, 11: Fijałek, 9: Witczak, 8: Stelmach, 7: Mariański, 6: Krulicki, 4: Sobański, 3: Kalembka,
Widzów na meczach GKS-u – „u siebie” / „na wyjeździe” – 1850:5200
Czas trwania spotkań – Mecze GKS-u trwały 381 minuty, z czego I set 90 min. – II set 101 min. – III set 104 min. – IV set 86 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – GKS 107: zagrywka 62, atak 28, siatka 8, inne 9.
Punkty oddane przez błędy własne – GKS 96: zagrywka 68, atak 18, siatka 5, inne 5.
Ilość zdobytych punktów – GKS 242: Kapelus 50, Butryn 49, Quiroga 45, Pietraszko 38, Kohut 24, Witczak 9, Komenda 9, Sobański 7, Krulicki 6, Kalembka 2, Stelmach 2, Fijałek 1.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 92: Butryn 19, Kapelus 19, Pietraszko 14, Quiroga 13, Kohut 11, Komenda 6, Witczak 4, Sobański 3, Krulicki 2, Stelmach 1.
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 150: Quiroga 32, Kapelus 31, Butryn 30, Pietraszko 24, Kohut 13, Witczak 5, Krulicki 4, Sobański 4, Komenda 3, Kalembka 2, Fijałek 1, Stelmach 1.
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 109: Quiroga 27, Kapelus 27, Butryn 22, Pietraszko 22, Kohut 13, Krulicki 3, Stelmach 2, Kalembka 2, Witczak 1, Sobański 0, Fijałek -2, Komenda -2, Mariański -2, Stańczak -4.
Ilość zagrywek – GKS 349: Quiroga 57, Pietraszko 51, Butryn 50, Komenda 48, Kapelus 46, Kohut 42, Witczak 21, Krulicki 14, Fijałek 8, Sobański 6, Kalembka 5, Stelmach 1.
Ilość błędów na zagrywce – GKS 68: Pietraszko 16, Kapelus 11, Komenda 9, Kohut 9, Butryn 8, Quiroga 5, Krulicki 3, Sobański 3, Fijałek 2, Witczak 2.
Ilość asów serwisowych – GKS 17: Witczak 3, Pietraszko 3, Komenda 2, Krulicki 2, Butryn 2, Kapelus 2, Kohut 2, Quiroga 1.
Ilość przyjęć – GKS 269: Kapelus 106, Quiroga 72, Stańczak 54, Mariański 20, Sobański 9, Kalembka 2, Krulicki 1, Pietraszko 1, Stelmach 1, Komenda 1, Fijałek 1, Kohut 1.
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 16: Kapelus 4, Stańczak 4, Quiroga 4, Mariański 2, Fijałek 1, Sobański 1.
Przyjęcie negatywne – GKS 57: Kapelus 24, Quiroga 14, Stańczak 10, Mariański 5, Sobański 3, Komenda 1.
Przyjęcie perfekcyjne – GKS 66: Kapelus 25, Quiroga 17, Stańczak 12, Mariański 7, Sobański 2, Krulicki 1, Pietraszko 1, Stelmach 1.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 25%: Krulicki 100%, Pietraszko 100%, Stelmach 100%, Mariański 35%, Kapelus 24%, Quiroga 24%, Stańczak 22%, Sobański 22%, Komenda 0%, Fijałek 0%, Kohut 0%, Kalembka 0%,
Ilość ataków – GKS 402: Butryn 103, Quiroga 103, Kapelus 83, Pietraszko 31, Kohut 27, Witczak 20, Sobański 12, Komenda 9, Krulicki 8, Kalembka 3, Stelmach 2, Fijałek 1.
Ilość błędów w ataku – GKS 18: Butryn 9, Quiroga 4, Kapelus 3, Witczak 2.
Ilość ataków zablokowanych – GKS 31: Butryn 10, Kapelus 5, Quiroga 5, Witczak 4, Sobański 3, Kohut 2, Komenda 2.
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 196: Kapelus 46, Butryn 44, Quiroga 42, Pietraszko 23, Kohut 17, Witczak 6, Sobański 6, Krulicki 4, Komenda 3, Stelmach 2, Kalembka 2, Fijałek 1.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 49%: Fijałek 100%, Stelmach 100%, Pietraszko 74%, Kalembka 67%, Kohut 63%, Kapelus 55%, Krulicki 50%, Sobański 50%, Butryn 43%, Quiroga 41%, Komenda 33%, Witczak 30%,
Ilość bloków punktowych – GKS 29: Pietraszko 12, Kohut 5, Komenda 4, Butryn 3, Kapelus 2, Quiroga 2, Sobański 1.
Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 5: Quiroga 2, Kohut 1, Butryn 1, Kapelus 1.
MVP – GKS 2: Komenda 2.
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Piłka nożna
Górak: Brakuje nam wytrawności
Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.
Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.
Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce. Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.
Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.
To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.
Piłka nożna
Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?
W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.
Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.
Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.
Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.
Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.
Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Najnowsze komentarze