Dołącz do nas

Siatkówka

GieKSa wraca do katowickiego Spodka!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

GKS KATOWICE – ŁUCZNICZKA BYDGOSZCZ  4 października (środa) godz. 20.30

 

{RZECZYWISTOŚĆ}

Pierwszy mecz nowego sezonu już za nami, chwila radości też, bo już w środę czeka nas inauguracja nowej kampanii na własnym parkiecie. Rywalem będzie Łuczniczka, która co ciekawe była również naszym pierwszym przeciwnikiem i w PlusLidze i na własnym boisku.

Po dobrej, a momentami bardzo dobrej grze naszego zespołu w meczu w Radomiu, trudno spodziewać się jakichkolwiek zmian w wyjściowej szóstce. Przede wszystkim kluczem do dobrej gry jest równa postawa całej szóstki, co miało miejsce w pierwszym spotkaniu. Trzeba koniecznie przedłużyć też okres gry, z agresywną zagrywką i dobrym blokiem na siatce, który tak naprawdę solidnie funkcjonował tylko w pierwszym secie. Cieszy znaczna poprawa w najsłabszym elemencie poprzedniego sezonu czyli w przyjęciu. Wiadomo, że od zagrywki wszystko się zaczyna, ale jak są kłopoty z własnym przyjęciem to trudno mówić o skutecznym kończeniu własnych akcji. Jeśli utrzymamy odpowiednią skuteczność w tym elemencie gry (na takim poziomie jak to było w Radomiu), to na pewno łatwiej nam będzie wygrywać w meczach z drużynami o podobnym potencjale.

Nasz przeciwnik, drużyna Łuczniczki nie może być zadowolona ze swego pierwszego meczu z ONICO. Bydgoszczanie praktycznie tylko w pierwszym secie nawiązali jakąś walkę, ogólnie przegrali w sposób nie podlegający dyskusji. Podopieczni Bednaruka byli po prostu słabsi w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. Po tak rozegranym spotkaniu, no nie może obejść się bez zmian. Natomiast powstaje pytanie, czy zmiennicy są wstanie podnieść znacząco poziom drużyny. Możliwa jest zmiana na pozycji atakującego i gra od początku Bartosza Filipiaka. Na pewno pożądana byłaby zmiana na środku siatki, ale wobec absencji Mateusza Sacharewicza, bydgoszczanie praktycznie nie mają pola manewru. Jeden z najlepiej blokujących siatkarzy w całej PlusLidze nabawił się urazu mięśni brzucha i jego występ w Spodku jest praktycznie wykluczony.

Co by nie pisać, to GKS jest faworytem tej potyczki i wszystkich kibiców którzy zjawią się jutro w katowickiej hali interesuje tylko wygrana GieKSy za trzy punkty, I tego się trzymajmy!

Przewidywane wyjściowe szóstki:

GKS: Komenda, Butryn, Kohut, Pietraszko, Quiroga, Kapelus, Stańczak (libero).
Łuczniczka: Goas, Filipiak, Jurkiewicz, Szalacha, Ananiew, Batagim, A. Kowalski (libero).

 

{CO PISZĄ O MECZU NASI RYWALE?}

luczniczkabydgoszcz.pl- Po pierwsze punkty do Katowic

Przed nami pierwszy wyjazdowy mecz w nowym sezonie. W katowickim Spodku zmierzymy się z GKS-em i powalczymy o pierwsze ligowe punkty.
Inauguracyjny mecz nowego sezonu nie ułożył się po naszej myśli. W trzech setach lepsi okazali się siatkarze ONICO Warszawy, przewyższając nas szczególnie w polu zagrywki i skuteczności w ataku. – – Moim zdaniem trochę się zagubiliśmy w sobie i zaczęliśmy walczyć sami ze sobą. Dużo naszych błędów skumulowało to, że warszawianie „odskoczyli” na kilka punktów, a na poziomie tych rozgrywek nie można sobie na to pozwolić – mówił o przyczynach słabszej dyspozycji w drugim i trzecim secie Paweł Gryc. Właśnie atakujący był najlepiej punktującym zawodnikiem naszego zespołu, o punkt mniej zdobył Metodi Ananiev.
W znacznie lepszych nastrojach na pewno są siatkarze GKS-u Katowice, którzy sezon rozpoczęli od zwycięstwa. W Radomiu 3:1 pokonali Cerrad Czarnych, pozwalając rywalom na zwycięstwo tylko w trzeciej partii. Dwie pierwsze wygrali bardzo pewnie, odpowiednio do 15 i 16. W czwartym secie triumfowali 25:23, a MVP spotkania wybrano rozgrywającego – Michała Komendę. Najwięcej punktów dla GKS-u zdobył Gonzalo Quiroga – 12, a o jeden mniej – Karol Butryn, Serhiy Kapelus, Paweł Pietraszko. Podopieczni trenera Piotra Gruszki wykazali się znacznie lepszym przyjęciem.
Środowe spotkanie rozegramy w legendarnym Spodku. Cel jest jeden, wygrać spotkanie i zdobyć pierwsze punkty w tym sezonie. (…)

 

{HALA SPORTOWA}

Mecz odbędzie się w hali sportowej, która jest mekką polskiej siatkówki. W sezonie 2016/17 GKS rozegrał w Spodku 5 meczów, osiągając następujące rezultaty: z Effectorem Kielce 0:3, BBTS-em Bielsko-Biała 3:0, LOTOS-em Treflem Gdańsk 3:2, Jastrzębskim Węglem 2:3 oraz na zakończenie kampanii z AZS-em Politechniką Warszawską 3:1. Bilans 3 wygranych i 2 porażek trzeba koniecznie poprawić.

{HISTORIA}

Pierwszy mecz między tymi drużynami, był równocześnie debiutem GKS-u w PlusLidze i odbył się 2 października 2016 roku w hali Szopienice i GKS wygrał ten mecz 3:1 (25:19, 14:25, 25:18, 25:19). Punkty – GKS: Butryn 18, Błoński 15, Kapelus 13, Krulicki 9, Kalembka 8, Falaschi 1, Sobański 1. Łuczniczka: Katić 13, Sacharewicz 12, Yudin 11, Gromadowski 8, Nowakowski 5, Filipiak 5, Szczurek 3, Jurkiewicz 2, Rohnka 1.
Rewanż w Bydgoszczy miał miejsce 30 grudnia 2016 roku i Łuczniczka przegrała z GieKSą 2:3 (25:22, 17:25, 25:21, 23:25, 15:17). Punkty – Łuczniczka: Yudin 19, Rohnka 14, Gromadowski 12, Jurkiewicz 11, Filipiak 11, Sacharewicz 9, Szczurek 5. GKS: Sobański 21, Butryn 16, Van Walle 13, Kalembka 9, Błoński 8, Krulicki 6, Pietraszko 5, Kapelus 2, Falaschi 1, Fijałek 1.

 

{STATYSTYKI W PLUSLIDZE} – {GKS – ŁUCZNICZKA}

[Bilans meczów] – 2:0
[Bilans punktów] – 5:1
[Bilans setów] – 6:3
[Bilans małych punktów] – 199:186

[Rozegrane mecze – 2] – GKS: 2- Krulicki, Butryn, Falaschi, Błoński, Kapelus, Kalembka, Pietraszko, Fijałek, Mariański, Stelmach, Sobański, Stańczak, 1- Van Walle.
Łuczniczka: 2-  Rohnka, Katić, Jurkiewicz, Yudin, Filipiak, Szczurek, Sieńko, Gromadowski, Bobrowski, Czunkiewicz, Sacharewicz, 1- Nowakowski.

[Rozegrane sety – 9] – GKS: 9- Falaschi, Błoński, Kalembka, 8- Butryn, Stańczak, 7- Krulicki, 6- Pietraszko, Sobański, 5- Kapelus, Mariański, 4- Stelmach, 3- Fijałek, Van Walle.
Łuczniczka: 9- Yudin, Szczurek, Czunkiewicz, Sacharewicz, 8- Gromadowski, 7- Jurkiewicz, Filipiak, Sieńko, 6- Rohnka, 5- Katić, Bobrowski, 4- Nowakowski.

[Czas trwania spotkań] – 96:133 = łącznie 229 minut
[Widzów] – 760:1200
[Punkty zdobyte z błędów przeciwnika] – GKS 52 – Łuczniczka 45

[Ilość zdobytych punktów] – GKS 147 – Łuczniczka 141
GKS – Butryn 34, Błoński 23, Sobański 22, Kalembka 17, Kapelus 15, Krulicki 15, Van Walle 13, Pietraszko 5, Falaschi 2, Fijałek 1.
Łuczniczka – Yudin 30, Sacharewicz 21, Gromadowski 20, Filipiak 16, Rohnka 15, Katić 13, Jurkiewicz 13, Szczurek 8, Nowakowski 5.

[Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki] – GKS 58 – Łuczniczka 47
GKS – Butryn 14, Błoński 12, Kalembka 7, Kapelus 6, Krulicki 6, Van Walle 5, Sobański 4, Falaschi 2, Pietraszko 2.
Łuczniczka – Sacharewicz 14, Szczurek 6, Rohnka 6, Yudin 6, Gromadowski 5, Katić 3, Jurkiewicz 3, Nowakowski 2, Filipiak 2.

[Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki] – GKS 89 – Łuczniczka 94
GKS – Butryn 20, Sobański 18, Błoński 11, Kalembka 10, Krulicki 9, Kapelus 9, Van Walle 8, Pietraszko 3, Fijałek 1.
Łuczniczka – Yudin 24, Gromadowski 15, Filipiak 14, Katić 10, Jurkiewicz 10, Rohnka 9, Sacharewicz 7, Nowakowski 3, Szczurek 2.

[Bilans punktów zdobytych do straconych] – GKS 69 – Łuczniczka 67
GKS – Sobański 16, Krulicki 13, Butryn 13, Van Walle 10, Kalembka 9, Kapelus 8, Błoński 2, Fijałek 1, Pietraszko 0, Stańczak -1, Mariański -2.
Łuczniczka – Yudin 14, Gromadowski 13, Sacharewicz 12, Filipiak 10, Jurkiewicz 10, Katić 6, Rohnka 5, Nowakowski 4, Szczurek 3, Sieńko -1, Bobrowski -4, Czunkiewicz -5.

[Ilość zagrywek] – GKS 196 – Łuczniczka 188
GKS – Błoński 42, Krulicki 29, Kalembka 28, Butryn 24, Falaschi 23, Sobański 20, Kapelus 11, Pietraszko 9, Van Walle 9, Stelmach 1.
Łuczniczka – Szczurek 44, Yudin 28, Jurkiewicz 24, Sacharewicz 21, Rohnka 17, Gromadowski 13, Nowakowski 11, Katić 11, Filipiak 8, Bobrowski 7, Sieńko 4.

[Ilość błędów na zagrywce] – GKS 26 – Łuczniczka 31
GKS – Błoński 8, Butryn 5, Kalembka 4, Pietraszko 4, Falaschi 2, Sobański 2, Krulicki 1.
Łuczniczka – Yudin 5, Szczurek 5, Bobrowski 4, Sacharewicz 4, Katić 3, Rohnka 3, Gromadowski 2, Filipiak 2, Nowakowski 1, Jurkiewicz 1, Sieńko 1.

[Ilość asów serwisowych] – GKS 14 – Łuczniczka 13
GKS – Błoński 5, Butryn 4, Krulicki 2, Van Walle 2, Sobański 1.
Łuczniczka – Szczurek 4, Nowakowski 2, Yudin 2, Sacharewicz 2, Katić 1, Rohnka 1, Gromadowski 1.

[Ilość przyjęć] – GKS 157 – Łuczniczka 170
GKS – Błoński 43, Sobański 37, Kapelus 30, Stańczak 23, Mariański 20, Pietraszko 2, Krulicki 1, Kalembka 1.
Łuczniczka – Czunkiewicz 64, Yudin 50, Rohnka 31, Katić 18, Bobrowski 5, Sacharewicz 1, Filipiak 1.

[Ilość błędów w przyjęciu] – GKS 13 – Łuczniczka 14
GKS – Błoński 5, Sobański 3, Mariański 2, Kapelus 2, Stańczak 1.
Łuczniczka – Yudin 7, Czunkiewicz 5, Katić 1, Rohnka 1.

[Procent przyjęcia dokładnego] – GKS 39,5% – Łuczniczka 53%
GKS – Kalembka 100%, Stańczak 52%, Pietraszko 50%, Mariański 45%, Błoński 37,5%, Sobański 22,5%, Kapelus 16,5%, Krulicki 0%.
Łuczniczka – Sacharewicz 100%, Rohnka 69%, Yudin 52%, Katić 51%, Czunkiewicz 47,5%, Bobrowski 20%, Filipiak 0%.

[Procent przyjęcia perfekcyjnego] – GKS 17% – Łuczniczka 23,5%
GKS – Stańczak 30%, Mariański 25%, Sobański 10,5%, Kapelus 8,5%, Błoński 7,5%, Krulicki 0%, Kalembka 0%, Pietraszko 0%.
Łuczniczka – Katić 37%, Rohnka 27%, Yudin 26%, Bobrowski 20%, Czunkiewicz 15,5%, Sacharewicz 0%, Filipiak 0%.

[Ilość ataków] – GKS 234 – Łuczniczka 234
GKS – Butryn 67, Błoński 37, Sobański 34, Kapelus 28, Van Walle 24, Kalembka 21, Krulicki 13, Pietraszko 5, Falaschi 3, Stelmach 1, Fijałek 1.
Łuczniczka – Yudin 53, Gromadowski 40, Filipiak 33, Rohnka 33, Katić 29, Sacharewicz 22, Jurkiewicz 16, Szczurek 4, Nowakowski 3, Bobrowski 1.

[Ilość błędów w ataku] – GKS 15 – Łuczniczka 11
GKS – Butryn 7, Błoński 3, Kapelus 1, Kalembka 1, Krulicki 1, Van Walle 1, Sobański 1.
Łuczniczka – Rohnka 3, Yudin 3, Sacharewicz 3, Katić 1, Gromadowski 1.

[Ilość ataków zablokowanych] – GKS 24 – Łuczniczka 18
GKS – Butryn 9, Błoński 5, Kapelus 4, Kalembka 3, Van Walle 2, Pietraszko 1.
Łuczniczka – Gromadowski 4, Filipiak 4, Rohnka 3, Katić 2, Jurkiewicz 2, Sacharewicz 2, Yudin 1.

[Ilość zdobytych punktów w ataku] – GKS 115 – Łuczniczka 104
GKS – Butryn 28, Sobański 20, Błoński 16, Kapelus 13, Krulicki 11, Kalembka 11, Van Walle 9, Pietraszko 4, Falaschi 2, Fijałek 1.
Łuczniczka – Yudin 27, Gromadowski 17, Filipiak 16, Katić 11, Rohnka 11, Sacharewicz 8, Jurkiewicz 8, Nowakowski 3, Szczurek 3.

[Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków] – GKS 49% – Łuczniczka 44,5%
GKS – Fijałek 100%, Krulicki 83,5%, Pietraszko 80%, Falaschi 75%, Kalembka 52,5%, Kapelus 44%, Sobański 44%, Błoński 43%, Butryn 42%, Van Walle 38%, Stelmach 0%.
Łuczniczka – Nowakowski 100%, Szczurek 75%, Jurkiewicz 56,5%, Yudin 53%, Filipiak 51%, Gromadowski 44%, Sacharewicz 36,5%, Rohnka 33%, Katić 22%, Bobrowski 0%.

[Ilość bloków punktowych] – GKS 18 – Łuczniczka 24
GKS – Kalembka 6, Kapelus 2, Krulicki 2, Butryn 2, Błoński 2, Van Walle 2, Pietraszko 1, Sobański 1.
Łuczniczka – Sacharewicz 11, Jurkiewicz 5, Rohnka 3, Gromadowski 2, Katić 1, Yudin 1, Szczurek 1.

[Ilość błędów własnych „innych”] – GKS 4 – Łuczniczka 10
[MVP] – GKS: Błoński 1, Sobański 1.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Wyzerowane atuty – diagnozy brak

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.

Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.

No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.

Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.

Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.

U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.

Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.

Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.

Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.

Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.

Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.

Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.

I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.

A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Brakuje nam wytrawności

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.

Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.

Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce.  Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.

Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.

To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.

Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.

Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.

Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.

Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.

Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga