Siatkówka
Roszady kadrowe w PlusLidze na sezon 2017/18 [część 2]
Rozpoczęcie nowych rozgrywek w siatkarskiej ekstraklasie tuż, tuż… więc pora przyjrzeć się zmianom w kadrach poszczególnych drużyn. Dzisiaj przedstawiamy pozostałą siódemkę zespołów w lidze.
ONICO Warszawa
AZS Politechnika Warszawska zmieniła szyld na ONICO Warszawa zostawiając w nazwie sponsora klubu oraz wprowadzając nazwę „Warszawa” aby drużynę bardziej kojarzono ze stolicą Polski. Kadra klubu zmieniła się mocno na korzyść sprowadzając utalentowanych Francuza Brizarda i Kanadyjczyka Vernon-Evansa oraz doświadczonego Macedończyka Gjorgiewa, to jeśli chodzi o obcokrajowców. Z Polaków zagrają w Warszawie jeden z najlepiej punktujących w lidze przyjmujący Włodarczyk, libero Wojtaszek mający za sobą grę w reprezentacji Polski, a także doświadczeni środkowi Nowakowski I Warda. Z odejść zaskoczeniem była strata utalentowanego Filipa na rzecz Czarnych, którzy mają (przynajmniej na papierze) słabszy skład od warszawian.
Przyszli: Antoine Brizard (Spacer’s Toulouse VB – Francja), Nikola Gjorgiew (Toray Arrows – Japonia), Sharon Vernon-Evans (Mississauga Pakmen – Kanada), Jan Nowakowski (Łuczniczka), Sebastian Warda (Warta Zawiercie), Wojciech Włodarczyk (AZS Olsztyn), Damian Wojtaszek (Resovia).
Odeszli: Paweł Zagumny i Paweł Mikołajczak (koniec kariery), Michał Filip (Czarni Radom), Przemysław Smoliński (Cuprum), Waldemar Świrydowicz (szuka klubu), Paweł Halaba (VK Jihostroj České Budějovice – Czechy), Łukasz Łapszyński (Dafi Społem Kielce), Maciej Olenderek (Trefl Gdańsk).
MKS Będzin
W Będzinie zadowoleni z 11 lokaty w zeszłym sezonie dokonali tylko kosmetycznych zmian. Na pewno szkoda odejścia Rejno, którego może zastąpić Grzechnik. Dwóch obcokrajowców, którzy nie do końca sprawdzili się w polskiej lidze, zmienił utalentowany Słoweniec Koek. Reprezentant kraju po raz pierwszy zagra poza swoją ojczyzną. Czy taki skład zagwarantuje spokojne utrzymanie się w PlusLidze?
Przyszli: Rafał Faryna (SKS Hajnówka), Bartłomiej Grzechnik (BBTS), Matej Koek (Triglav Kranj – Słowenia), Jakub Burnatowski, Robert Kuc, Mikołaj Grobelny (rezerwy).
Odeszli: Mateusz Piotrowski (Stal Nysa), Krzysztof Rejno (ZAKSA), Nathan Roberts (AS Cannes VB – Francja), Kyle Russell (Berlin RV – Niemcy), Paweł Stysiał (AICH/DOB Posojilnica – Austria).
Espadon Szczecin
Po sporych zawirowaniach w kadrze zespołu w trakcie poprzednich rozgrywek w Szczecinie znów nie obyło się bez rewolucji w składzie. Wymieniono obu rozgrywających, a podstawowym ma być doświadczony Fin Tervaportti. Na środku siatki zagrają dwaj równie doświadczeni gracze jak Gawryszewski z Gdańska oraz Kanadyjczyk Duff, który grał już wcześniej w PlusLidze w ekipie z Bydgoszczy. Ostatnim nabytkiem jest Amerykanin Menzel, który z niejednego siatkarskiego pieca chleb jadł. Widać wyraźnie w Szczecinie w jaki sposób zamierzają się utrzymać w lidze na kolejny sezon.
Przyszli: Tomasz Kowalski (AZS Częstochowa), Eemi Tervaportti (Stade Poitiers – Francja), Mateusz Malinowski (Cuprum), Justin Duff (Olympiakos Pireus – Grecja), Bartosz Gawryszewski (Trefl Gdańsk), Adrian Kacperkiewicz (MOS WOLA Warszawa), Jeffrey Menzel (Al-Wasl VC – ZEA), Marcin Jaskuła (SMS Spała).
Odeszli: Michal Sladecek (TSV Herrsching – Niemcy), Georgij Bratojew (Neftochimik Burgas – Bułgaria), Veljko Petković (koniec kariery), Danaił Miłuszew (Basi Grafiche Lagonegro – Włochy), Bartosz Cedzyński (BBTS), Łukasz Perłowski i Dominik Depowski (Resovia), Maciej Wołosz (szuka klubu), Ivan Borovnjak (Afyon Belediye Yüntas – Turcja), Maciej Kowalonek (UKS Mickiewicz Kluczbork), Michał Kozłowski (Trefl Gdańsk).
Dafi Społem Kielce
Nie ma już Effectora Kielce, który po stracie głównego sponsora, miał spore kłopoty ze spięciem swego budżetu na nowe rozgrywki. Wreszcie, acz ze sporym opóźnieniem znaleziono nowych darczyńców i rozpoczęto budowę nowej drużyny w Kielcach. Zmian dużo, ale jak będzie z jakością? No cóż… kibice tego zespołu będą (chyba) drżeć do końca rozgrywek nad losem swej ekipy. Stracono graczy którzy decydowali o sile tego zespołu, takich jak Komenda, Andrić czy Wohlfahrstaetter, a pozyskano solidnych acz z małych doświadczeniem PlusLigowym siatkarzy.
Przyszli: Piotr Adamski (AZS AGH Kraków), Bartosz Drewniak (rezerwy), Przemysław Stępień (Trefl Gdańsk), Maksim Morozow (Dinamo Sankt Petrsburg – Rosja), Mariusz Schamlewski (Victoria Wałbrzych), Jakub Szymański (SMS Spała), Łukasz Łapszyński (ONICO Warszawa), Grzegorz Duluk (MOS Wola Warszawa), Mateusz Czunkiewicz (Łuczniczka).
Odeszli: Marcin Komenda (GKS), Krzysztof Antosik (Krispol Września), Leo Andrić (Sir Safety Perugia – Włochy), Jędrzej Maćkowiak (Krispol Września), Peter Wohlfahrstaetter (Tourcoing Lille Métropole – Francja), Konrad Formela (Biogas Volley Näfels – Szwajcaria), Bartosz Bućko (AZS Częstochowa), Damian Sobczak (VK Ostrava – Czechy).
BBTS Bielsko-Biała
Do prawdziwego trzęsienia ziemi doszło w Bielsku, bo jak inaczej nazwać wymianę aż 10 siatkarzy! Wszystko to oczywiście z myślą o uniknięciu słabego wyniku z zeszłej kampanii, który groziłby meczami barażowymi o utrzymanie w tym roku. Pozyskanie doświadczonego reprezentanta Australii na rozegraniu oraz dwóch Rosjan to może być za mało, aby grać o coś więcej niż dół tabeli. Do tego dochodzi sprawa zgrania całej praktycznie nowej ekipy, na co czasu może zabraknąć. Zapowiada się trudny sezon w Bielsku-Białej.
Przyszli: Harrison Peacock (Hurrikaani-Loimaa – Finlandia), Jarosław Macionczyk (Warta Zawiercie), Jakub Bucki i Piotr Łukasik (KPS Siedlce), Oleg Krikun (Jugra-Samotłor Niżniewartowsk – Rosja), Bartosz Cedzyński (Espadon), Wiaczesław Tarasow (Lokomotiw Nowosybirsk – Rosja), Maciej Skowroński, Tomasz Piotrowski, Kajetan Marek (rezerwy).
Odeszli: Dmitrij Storożyłow (szuka klubu), Krzysztof Bieńkowski (ZAKSA), Paweł Gryc (Łuczniczka), Bartłomiej Lipiński (Pallavolo Azzura Alessano – Włochy), Bartłomiej Grzechnik (MKS Będzin), Kamil Kwasowski (Czarni Radom), Krzysztof Modzelewski (Lindemans Aalst – Belgia), Adam Bartos (Nice VB – Francja), Milos Vemić (OK Vojvodina Nowy Sad – Serbia), Łukasz Koziura (AZS Częstochowa).
Łuczniczka Bydgoszcz
Również w Bydgoszczy zapaliła się czerwona lampka, że tak słaby sezon już nie może się przytrafić, bo w przeciwnym razie poskutkuje to spadkiem z PlusLigi. Stąd też duże zmiany w kadrze zespołu. Za rozegranie będzie odpowiedzialny Portorykańczyk Goas, a na przyjęciu zagra doświadczony Bułgar Ananiew oraz obiecujący zawodnik, Brazylijczyk Batagim. Czy to wystarczy aby oddalić się z zagrożonej spadkiem strefy? Wszystko zweryfikuje boisko.
Przyszli: Edgardo Goas (Konya Büyükşehir Belediye – Turcja), Paweł Gryc (BBTS), Michał Szalacha i Adam Kowalski (AZS Częstochowa), Metodi Ananiew (Zamalek – Egipt), Henrique Batagim (Pamvohaikos V.C. – Grecja), Wojciech Kowalski (rezerwy).
Odeszli: Patryk Szczurek i Mateusz Siwicki (AZS Częstochowa), Marcel Gromadowski (Volejbal Kladno – Czechy), Jan Nowakowski (ONICO Warszawa), Wojciech Ferens (Trefl Gdańsk), Igor Yudin (Zenit Kazań – Rosja), Milan Katić (Skra), Mateusz Czunkiewicz (Dafi Społem Kielce).
Aluron Virtu Warta Zawiercie
W Zawierciu od razu zdawano sobie sprawę, że łatwiej było awansować do PlusLigi niż się w niej utrzymać. Dlatego bardzo poważnie zabrano się za przebudowę kadry zespołu. Pozyskano bardzo ciekawych obcokrajowców, dobrze znanych z parkietów PlusLigowych, Amerykanina Smitha i Słowaka Pataka oraz Brazylijczyka Guimaraesa i występującego na libero Japończyka Kogę. Do tego doszedł doświadczony Bociek oraz mniej grający w czołowych klubach Pająk i Marcyniak. Może z tego wyrosnąć niezła mieszanka wybuchowa. Na pewno beniaminek ligi nie będzie łatwym rywalem do pokonania.
Przyszli: Grzegorz Pająk i Grzegorz Bociek (ZAKSA), Mariusz Marcyniak (Skra), David Smith (Czarni Radom), Hugo de Leon Guimaraes (Kemas Lamipel Santa Croce – Włochy), Matej Patak (Chaumont VB – Francja), Krzysztof Andrzejewski (Ślepsk Suwałki), Taichiro Koga (Paris Volley – Francja).
Odeszli: Sebastian Warda (ONICO Warszawa), Jarosław Macionczyk (BBTS), Kamil Dębski (TS Volley Rybnik), Kamil Gutkowski i Dawid Ogórek (Lechia Tomaszów Maz.), Paweł Filipowicz (Ślepsk Suwałki), Grzegorz Wójtowicz (szuka klubu), Jakub Lewandowski (TSV Sanok), Bartosz Dzierżanowski (Energetyk Jaworzno), Adam Sobolewski (KPS Siedlce).
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Piłka nożna
Górak: Brakuje nam wytrawności
Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.
Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.
Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce. Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.
Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.
To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.
Piłka nożna
Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?
W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.
Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.
Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.
Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.
Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.
Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Najnowsze komentarze