Siatkówka
Z kim gra GieKSa? – Asseco Resovia Rzeszów
Kto chciałby sobie przypomnieć lub zapoznać się z historią klubu z Rzeszowa, może to zrobić tutaj.
Bilans Resovii na tę chwilę nie jest jakiś zły – 17 wygranych i 5 porażek – ale do ich formy sportowej miano różne uwagi. Początek sezonu nie był jakiś olśniewający w wykonaniu rzeszowian. Po ośmiu kolejkach Resovia miała już na koncie 3 porażki i zajmowała dopiero piątą lokatę w tabeli. Właśnie w tej serii gier doznała sensacyjnej porażki z GKS-em 2:3 i to na własnym parkiecie, po czym trener tej drużyny Andrzej Kowal oddał się do dyspozycji zarządu klubu, ale pozostawiono tego szkoleniowca na swoim stanowisku. Od tego momentu nastąpiła znaczna poprawa gry, w skutek czego wicemistrz Polski odniósł aż 9 zwycięstw z rzędu. Ostatnia przegrana z Jastrzębskim była drugą w przeciągu pięciu spotkań, co pozwoliło trójce innych drużyn na dogonienie ich z punktami.
Kadra Resovii była budowana też z myślą na odegranie znaczącej roli w rozgrywkach Ligi Mistrzów, ale dotychczasowe występy przyniosły kibicom rzeszowskim duże rozczarowanie. Na pięć meczów grupowych udało się wygrać zaledwie 2 razy i awans do dalszej fazy LM z trzeciego miejsca w grupie jest jeszcze możliwy, ale muszą też poukładać się odpowiednio mecze w innych grupach. Z pięciu grup Ligi Mistrzów, tylko dwie ekipy z trzecich miejsc awansują dalej. Dwie przegrane z włoską drużyną Cucine Lube Civitanova były wkalkulowane, bo to jeden z faworytów tych rozgrywek. Natomiast męczarnie z Berlin Recycling Volleys – porażka i wygrana po tie-breakach – oraz drugie zwycięstwo po tie-breaku z czeską Duklą Liberec, to już raczej niemiła niespodzianka dla kibiców tej drużyny.
Rzeszowianie dysponują mocną, wyrównaną i szeroką kadrą, dlatego trener tego zespołu chętnie korzystał z rotacji w wyjściowej szóstce, co niekoniecznie wyszło temu zespołowi na dobre. Oczywiście niektóre zmiany były wymuszone kontuzjami. Dla przypomnienia, Kanadyjczyk Gavin Schmitt przyjechał do Polski kontuzjowany, którego na pozycji atakującego zastępował przyjmujący, Francuz Thibault Rossard. Rezerwowy atakujący, Niemiec Jochen Schoeps też dopiero co był, po niedawno zaleczonym urazie i nie wrócił jeszcze do optymalnej formy. Również środkowy Marcin Możdżonek zmagał się w pewnym okresie z kontuzją i nie występował, a Amerykanin Thomas Jaeschke wrócił do Rzeszowa dopiero po nowym roku, kończąc po igrzyskach olimpijskich swoją edukację i zagrał pierwszy raz w lidze dopiero w poprzedniej kolejce. I to na dodatek nie jako przyjmujący, ale atakujący zastępując ponownie niedysponowanego Gavina Schmitta. Od rundy rewanżowej wypożyczono przyjmującego, Dominika Depowskiego do beniaminka Espadonu Szczecin. Taka ilość zmian mogła mieć wpływ na formę i dyspozycję zespołu, aczkolwiek i tak rzeszowianie dysponują dużą siłą rażenia i mogli uniknąć kilku porażek, bo przecież prócz dwóch przegranych z Jastrzębskim Węglem, wpadki zdarzyły się w meczach z Cuprum, GKS-em oraz LOTOS-em.
Tak więc przed naszym GKS-em kolejna trudna przeprawa z dodatkowym smaczkiem, bo na pewno Resovia przyjedzie do Katowic podrażniona przegraną z naszym zespołem w pierwszej rundzie.
BILANS MECZÓW „U SIEBIE”; 11 spotkań – 26 punktów – w setach 30:13 – małe punkty 1004:868 – 9 zwycięstw (dwa po tie-breaku) i 2 porażki (jedna po tie-breaku)
BILANS MECZÓW „NA WYJEŹDZIE”; 11 spotkań – 24 punkty – w setach 27:13 – małe punkty 919:853 – 8 zwycięstw (jedno po tie-breaku) i 3 porażki (jedna po tie-breaku)
ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE Asseco Resovii Rzeszów
Czas trwania spotkań – Resovia 2099;;
Ilość rozegranych setów – Resovia 83; Wojtaszek 76, Nowakowski 74, Drzyzga 73, Perrin 69, Lemański 65, Ivović 64, Rossard 62, Możdżonek 60, Dryja 48, Schmitt 45, Tichacek 27, Schoeps 25, Winters 24, Masłowski 12, Depowski 6, Jaeschke 4, Karakuła 0.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – Resovia 543;
Ilość zdobytych punktów – Resovia 1379; Perrin 240, Rossard 229, Schmitt 209, Ivović 199, Nowakowski 140, Lemański 114, Możdżonek 66, Schoeps 47, Winters 39, Dryja 37, Drzyzga 35, Jaeschke 13, Tichacek 11.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – Resovia 528; Rossard 89, Perrin 88, Schmitt 77, Nowakowski 63, Ivović 62, Lemański 45, Możdżonek 24, Drzyzga 23, Schoeps 15, Dryja 14, Winters 14, Jaeschke 7, Tichacek 7.
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – Resovia 851; Perrin 152, Rossard 140, Ivović 137, Schmitt 132, Nowakowski 77, Lemański 69, Możdżonek 42, Schoeps 32, Winters 25, Dryja 23, Drzyzga 12, Jaeschke 6, Tichacek 4.
Bilans punktów zdobytych do straconych – Resovia 637; Schmitt 131, Perrin 114, Rossard 105, Nowakowski 83, Ivović 76, Lemański 66, Możdżonek 46, Schoeps 21, Winters 15, Dryja 13, Tichacek 1, Jaeschke 0, Masłowski 0, Depowski -2, Drzyzga -12, Wojtaszek -20.
Ilość zagrywek – Resovia 1908; Nowakowski 256, Drzyzga 233, Rossard 228, Perrin 220, Ivović 215, Lemański 198, Możdżonek 148, Schmitt 141, Dryja 96, Schoeps 57, Tichacek 50, Winters 49, Jaeschke 16, Depowski 1.
Ilość błędów na zagrywce – Resovia 360; Rossard 55, Perrin 44, Drzyzga 43, Schmitt 43, Nowakowski 39, Ivović 38, Lemański 37, Dryja 20, Winters 10, Tichacek 9, Schoeps 9, Możdżonek 9, Jaeschke 3, Depowski 1.
Ilość asów serwisowych – Resovia 181; Rossard 34, Nowakowski 25, Ivović 24, Perrin 21, Schmitt 18, Lemański 16, Drzyzga 11, Dryja 10, Możdżonek 9, Tichacek 6, Schoeps 4, Jaeschke 2, Winters 1.
Ilość przyjęć – Resovia 1410; Ivović 375, Wojtaszek 347, Perrin 338, Rossard 171, Winters 85, Masłowski 48, Nowakowski 16, Lemański 6, Możdżonek 6, Drzyzga 5, Schmitt 4, Jaeschke 3, Dryja 3, Schoeps 2, Depowski 1.
Ilość błędów w przyjęciu – Resovia 104; Ivović 34, Wojtaszek 20, Perrin 19, Rossard 16, Winters 8, Nowakowski 2, Lemański 2, Dryja 1, Schoeps 1, Schmitt 1.
Przyjęcie negatywne – Resovia 392; Ivović 116, Perrin 99, Wojtaszek 80, Rossard 41, Winters 21, Masłowski 17, Nowakowski 5, Drzyzga 5, Lemański 2, Schmitt 2, Jaeschke 1, Dryja 1, Schoeps 1, Możdżonek 1.
Przyjęcie perfekcyjne – Resovia 310; Wojtaszek 87, Ivović 84, Perrin 60, Rossard 44, Winters 20, Masłowski 11, Nowakowski 2, Dryja 1, Schmitt 1.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – Resovia 22%; Dryja 33%, Rossard 26%, Schmitt 25%, Wojtaszek 25%, Winters 24%, Masłowski 23%, Ivović 22%, Perrin 18%, Nowakowski 13%, Jaeschke 0%, Lemański 0%, Schoeps 0%, Drzyzga 0%, Depowski 0%, Możdżonek 0%.
Ilość ataków – Resovia 1980; Perrin 436, Ivović 345, Rossard 332, Schmitt 289, Nowakowski 127, Lemański 114, Schoeps 94, Winters 74, Możdżonek 68, Dryja 35, Drzyzga 34, Jaeschke 28, Tichacek 3, Depowski 1.
Ilość błędów w ataku – Resovia 131; Perrin 32, Rossard 19, Schmitt 19, Ivović 17, Nowakowski 9, Schoeps 8, Możdżonek 7, Lemański 6, Jaeschke 5, Winters 5, Tichacek 1, Dryja 1, Drzyzga 1, Depowski 1.
Ilość ataków zablokowanych – Resovia 147; Ivović 34, Rossard 34, Perrin 31, Schmitt 15, Schoeps 8, Nowakowski 7, Jaeschke 5, Możdżonek 4, Lemański 3, Drzyzga 3, Dryja 2, Winters 1.
Ilość zdobytych punktów w ataku – Resovia 1023; Perrin 200, Rossard 177, Schmitt 171, Ivović 164, Nowakowski 83, Lemański 68, Schoeps 43, Winters 35, Możdżonek 33, Dryja 23, Drzyzga 15, Jaeschke 10, Tichacek 1,
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – Resovia 52%; Dryja 66%, Nowakowski 65%, Lemański 60%, Schmitt 59%, Rossard 53%, Możdżonek 49%, Ivović 48%, Winters 47%, Perrin 46%, Schoeps 46%, Drzyzga 44%, Jaeschke 36%, Tichacek 33%, Depowski 0%.
Ilość bloków punktowych – Resovia 175; Nowakowski 32, Lemański 30, Możdżonek 24, Schmitt 20, Perrin 19, Rossard 18, Ivović 11, Drzyzga 9, Tichacek 4, Dryja 4, Winters 3, Jaeschke 1.
Ilość błędów dotknięcia siatki – Resovia 24; Dryja 4, Możdżonek 4, Nowakowski 3, Lemański 3, Ivović 3, Rossard 3, Winters 2, Perrin 1, Schmitt 1.
Ilość tie-breaków (wygrany do przegranego) – Resovia (3-2);
MVP meczów – Resovia 17; Schmitt 4, Ivović 3, Rossard 3, Drzyzga 2, Lemański 2, Perrin 1, Masłowski 1, Możdżonek 1.
Asseco Resovia Spółka Akcyjna
barwy: biało-czerwone
data założenia: 1937 (sekcja siatkarska)
adres: ul. Podpromie 10, III piętro
35-045 Rzeszów
hala: HWS Podpromie
ul. Podpromie 10, 35-045 Rzeszów
maskotka: wilk Soviak
Prezes: Bartosz Górski
Wiceprezes zarządu: Andrzej Gerlach
Dyrektor organizacyjny: Jarosław Gutowski
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Piłka nożna
Górak: Brakuje nam wytrawności
Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.
Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.
Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce. Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.
Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.
To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.
Piłka nożna
Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?
W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.
Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.
Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.
Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.
Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.
Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Bartosz
20 lutego 2017 at 21:23
witam serdecznie. Bardzo proszę o kontakt z osobą, która wyjaśni mi w jaki sposób po zarejestrowaniu na ForumGieKSy zwiększyć uprawnienia i móc pisać tematy
kosa
21 lutego 2017 at 10:04
Bartosz musisz po prostu trochę poczekać. Admin aktywuje konta ręcznie i zajmuje to różną ilość czasu.
lukasz
21 lutego 2017 at 22:21
Schoeps to niemiec a nie holender