Siatkówka
Z kim gra GieKSa? – BBTS Bielsko-Biała
Kto chciałby sobie przypomnieć lub zapoznać się z historią klubu z Bielska, może to zrobić tutaj.
BBTS Bielsko-Biała nie był zaliczany przed sezonem nawet do grupy średniaków i niestety dla kibiców siatkówki z Bielska prognozy sprawdziły się co do joty. Zaledwie cztery zwycięstwa w 17 meczach, to nie jest powód do dumy, mało tego, bo gdyby spojrzeć chłodnym okiem na statystyki z całej ligi, to bez wątpienia BBTS jest najsłabszym klubem w całej stawce drużyn. Sezon bielszczanie rozpoczęli od niespodziewanego zwycięstwa z Czarnymi Radom 3:1 i to w dodatku na wyjeździe. Potem było już tylko gorzej, passa 10 porażek z rzędu mówi w zasadzie wszystko. Dopiero w ostatnich sześciu spotkaniach BBTS odniósł trzy wygrane i to w jakimś tam stopniu może napawać ich lekkim optymizmem. Co ciekawe również w meczu rewanżowym okazali się lepsi od Czarnych Radom, a ponadto pokonali Politechnikę oraz Espadon. Bez wątpienia gra bielszczan poprawiła się po zmianie szkoleniowca, Rastislav Chudik zastąpił pracującego od początku sezonu Miroslava Palguta. Mimo tego BBTS jest w gronie pięciu najsłabszych ekip ligowych i zapewne z tego grona wyłoni się najsłabsza drużyna, która wystąpi w barażach o utrzymanie.
Jeśli chodzi o dokonania indywidualne to kibice bielskiego zespołu najmniej pretensji mogą mieć do postawy środkowego Wojciecha Sieka, który ma swoim koncie 31 bloków punktowych co klasyfikuje go w pierwszej piętnastce specjalistów w tym elemencie gry. Również dobrą grę prezentował ukraiński rozgrywający Dmitrij Storożyłow, który jak na swą pozycję zdobył aż 51 punktów. Na pewno BBTS ma (miał?) problemy z pozycją atakującego. Dochodzącego do pełni sił po długotrwałej kontuzji Pawła Gryca, próbował zastępować Bartosz Janeczek, grał tam nawet środkowy Bartłomiej Lipiński, który wobec urazów dwóch przyjmujących wylądował w końcu na tej pozycji. To się nazywa wszechstronność. Wiele obiecywano sobie też po grze innych obcokrajowców-przyjmujących, Czechu Adamie Bartosie i Chorwacie Milosu Vemiciu, ale obaj nie mogą zaliczyć dotychczasowego okresu w lidze do udanych.
BILANS MECZÓW „U SIEBIE”; 7 spotkań – 7 punktów – w setach 8:17 – małe punkty 517:589 – 2 zwycięstwa i 5 porażek (jedno po tie-breaku)
BILANS MECZÓW „NA WYJEŹDZIE”; 10 spotkań – 8 punktów – w setach 11:26 – małe punkty 724:872 – 2 zwycięstwa i 8 porażek (dwa po tie-breaku)
ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE BBTS-u Bielsko-Biała
Czas trwania spotkań – BBTS 1518;;
Ilość rozegranych setów – BBTS 62; Koziura 62, Siek 61, Storożyłow 60, Czauderna 52, Bartos 50, Janeczek 46, Vemić 46, Lipiński 44, Kwasowski 43, Grzechnik 42, Gryc 41, Bieńkowski 39, Gaca 35, Modzelewski 11.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – BBTS 414;
Ilość zdobytych punktów – BBTS 827; Janeczek 140, Siek 108, Lipiński 108, Gryc 100, Bartos 95, Vemić 68, Grzechnik 59, Storożyłow 51, Kwasowski 40, Gaca 30, Modzelewski 24, Bieńkowski 4.
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – BBTS 260; Siek 37, Lipiński 36, Janeczek 35, Bartos 29, Gryc 28, Storożyłow 22, Grzechnik 21, Vemić 19, Kwasowski 15, Gaca 9, Modzelewski 5, Bieńkowski 4.
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – BBTS 567; Janeczek 105, Gryc 72, Lipiński 72, Siek 71, Bartos 66, Vemić 49, Grzechnik 38, Storożyłow 29, Kwasowski 25, Gaca 21, Modzelewski 19.
Bilans punktów zdobytych do straconych – BBTS 220; Siek 63, Janeczek 52, Gryc 37, Grzechnik 27, Storożyłow 27, Lipiński 27, Gaca 22, Bartos 16, Vemić 0, Modzelewski -3, Bieńkowski -3, Kwasowski -6, Koziura -39.
Ilość zagrywek – BBTS 1256; Siek 165, Storożyłow 137, Bartos 134, Lipiński 134, Vemić 125, Grzechnik 123, Janeczek 115, Gaca 110, Gryc 91, Kwasowski 52, Bieńkowski 43, Modzelewski 27,
Ilość błędów na zagrywce – BBTS 200; Janeczek 35, Lipiński 28, Siek 23, Grzechnik 20, Gryc 19, Storożyłow 18, Bartos 14, Vemić 12, Kwasowski 10, Modzelewski 9, Gaca 6, Bieńkowski 6.
Ilość asów serwisowych – BBTS 47; Janeczek 6, Storożyłow 5, Siek 5, Gryc 5, Vemić 5, Lipiński 5, Bartos 4, Gaca 3, Grzechnik 3, Bieńkowski 3, Modzelewski 2, Kwasowski 1.
Ilość przyjęć – BBTS 1198; Koziura 312, Bartos 224, Vemić 220, Lipiński 205, Kwasowski 153, Modzelewski 62, Grzechnik 6, Siek 5, Gaca 3, Storożyłow 3, Janeczek 3, Gryc 1, Bieńkowski 1.
Ilość błędów w przyjęciu – BBTS 114; Koziura 39, Vemić 25, Bartos 21, Lipiński 13, Kwasowski 5, Modzelewski 4, Storożyłow 3, Gaca 1, Siek 1, Gryc 1, Bieńkowski 1.
Przyjęcie negatywne – BBTS 339; Koziura 78, Lipiński 76, Bartos 75, Vemić 43, Kwasowski 42, Modzelewski 22, Grzechnik 2, Siek 1.
Przyjęcie perfekcyjne – BBTS 261; Koziura 65, Bartos 59, Vemić 53, Kwasowski 43, Lipiński 24, Modzelewski 15, Grzechnik 1, Siek 1.
Procent przyjęcia perfekcyjnego – BBTS 22%; Kwasowski 28%, Bartos 26%, Modzelewski 24%, Vemić 24%, Koziura 21%, Siek 20%, Grzechnik 17%, Lipiński 12%, Gaca 0%, Storożyłow 0%, Gryc 0%, Janeczek 0%, Bieńkowski 0%.
Ilość ataków – BBTS 1597; Janeczek 300, Bartos 232, Lipiński 209, Gryc 200, Vemić 181, Siek 138, Kwasowski 105, Grzechnik 88, Modzelewski 54, Gaca 48, Storożyłow 42.
Ilość błędów w ataku – BBTS 135; Gryc 22, Bartos 22, Janeczek 21, Lipiński 19, Vemić 15, Kwasowski 14, Siek 9, Grzechnik 7, Modzelewski 4, Storożyłow 2.
Ilość ataków zablokowanych – BBTS 158; Janeczek 32, Bartos 22, Gryc 21, Lipiński 21, Kwasowski 17, Vemić 16, Siek 12, Modzelewski 10, Grzechnik 5, Gaca 1, Storożyłow 1.
Ilość zdobytych punktów w ataku – BBTS 678; Janeczek 128, Lipiński 95, Gryc 91, Bartos 82, Siek 72, Vemić 60, Grzechnik 43, Kwasowski 37, Storożyłow 28, Gaca 21, Modzelewski 21.
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – BBTS 42%; Storożyłow 67%, Siek 52%, Grzechnik 49%, Gryc 46%, Lipiński 45%, Gaca 44%, Janeczek 43%, Modzelewski 39%, Bartos 35%, Kwasowski 35%, Vemić 33%.
Ilość bloków punktowych – BBTS 102; Siek 31, Storożyłow 18, Grzechnik 13, Bartos 9, Lipiński 8, Gaca 6, Janeczek 6, Gryc 4, Vemić 3, Kwasowski 2, Modzelewski 1, Bieńkowski 1.
Ilość błędów dotknięcia siatki – BBTS 27; Lipiński 5, Grzechnik 4, Vemić 4, Modzelewski 3, Gryc 3, Storożyłow 2, Siek 2, Bartos 2, Bieńkowski 1, Kwasowski 1.
Ilość tie-breaków (wygrany do przegranego) – BBTS (0-3);
MVP meczów – BBTS 4; Janeczek 2, Gryc 1, Lipiński 1.
Bielsko-Bialskie Towarzystwo Sportowe Spółka Akcyjna
barwy:pomarańczowo-zielone
data założenia: grudzień 1999 roku (kontynuacja tradycji Włókniarza)
adres: ul. Karbowa 26, 43-300 Bielsko-Biała
hala: HWS w Bielsku-Białej „pod Dębowcem”
ul. Karbowa 26, 43-300 Bielsko-Biała
maskotka: Kuba i Śruba
Prezes: Piotr Pluszyński
Rada nadzorcza: Kazimierz Kalisz, Jan Michna, Aleksandra Podsiadlik
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Piłka nożna
Górak: Brakuje nam wytrawności
Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.
Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.
Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce. Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.
Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.
To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.
Piłka nożna
Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?
W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.
Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.
Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.
Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.
Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.
Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Najnowsze komentarze