Siatkówka
Z kim gra GieKSa? – Łuczniczka Bydgoszcz
Kto chciałby sobie przypomnieć lub zapoznać się z historią klubu z Bydgoszczy, może to zrobić tutaj.
Łuczniczka to chyba największe rozczarowanie sezonu. Co prawda drużynę z Bydgoszczy nikt przed rozpoczęciem rozgrywek nie zaliczał do ekip mogących odegrać znaczącą rolę… ale odniesienie zaledwie dwóch zwycięstw w 15 kolejkach jest sporym zaskoczeniem. To najgorszy wynik z całej ligi. Jakimś tam usprawiedliwieniem mogą być kontuzje Wojciecha Ferensa, który wciąż nie jest w pełni sił i nie wrócił jeszcze do treningów, a tym samym nie zagrał jeszcze w ani jednym meczu oraz Serba Milana Katicia, który również nie jest zdolny do gry. Mimo tego biorąc pod uwagę, że bydgoszczanie w zeszłym sezonie zajęli 9 miejsce w lidze, to tak słaby wynik jak i sama forma sportowa siatkarzy Łuczniczki są niespodzianką in minus. Początek rundy nie wyglądał jakoś nadmiernie źle, bo przecież po 7 kolejce bydgoski klub zajmował 12 lokatę z 8 punktami na koncie. Miało to miejsce po ostatnim zwycięstwie z MKS-em Będzin w dniu 5 listopada. Od tego czasu Łuczniczka przeżywa coraz większy kryzys, ponosząc aż 8 porażek z rzędu. W tym okresie tylko w dwóch spotkaniach bydgoszczanie nawiązali wyrównaną walkę przegrywając po tie-breakach w Szczecinie z Espadonem oraz w Bydgoszczy z Czarnymi Radom.
Indywidualnie najmniej pretensji mogą mieć kibice z Bydgoszczy do postawy trójki siatkarzy. To atakujący Bartosz Filipiak zdobywca 195 punktów, dobrze spisujący się w ataku oraz najlepiej serwujący w drużynie (oprócz rozgrywającego Patryka Szczurka). Australijski przyjmujący Igor Yudin, który ma na koncie 170 punktów i jedno z lepszych przyjęć w drużynie. Trzecim, którego trzeba wyróżnić to środkowy Mateusz Sacharewicz zdobywca 124 oczek, ale mający aż 45 bloków punktowych, to najwięcej z całej PlusLigi. W klasyfikacji na najlepszego środkowego Sacharewicz zajmuje w tej chwili bardzo wysokie, bo 4 miejsce. Solidnie na pozycji libero spisuje się też Mateusz Czunkiewicz (10 miejsce w klasyfikacji na najlepszego libero).
BILANS MECZÓW „U SIEBIE”; 8 spotkań – 7 punktów – w setach 10:18 – małe punkty 601:642 – 2 zwycięstwa i 6 porażek (w tym jedno po tie-breaku)
BILANS MECZÓW „NA WYJEŹDZIE”; 7 spotkań – 3 punkty – w setach 9:21 – małe punkty 611:681 – 0 zwycięstw i 7 porażek (w tym trzy po tie-breaku)
ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE Łuczniczki Bydgoszcz
Czas trwania spotkań – Łuczniczka 1454;
Ilość rozegranych setów – Łuczniczka 58; Czunkiewicz 58, Nowakowski 56, Yudin 56, Szczurek 56, Sacharewicz 55, Filipiak 53, Katić 42, Bobrowski 42, Sieńko 32, Rohnka 29, Gromadowski 29, Jurkiewicz 15, Ferens 0, Siwicki 0,
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – Łuczniczka 342;
Ilość zdobytych punktów – Łuczniczka 870; Filipiak 195, Yudin 170, Sacharewicz 124, Katić 100, Nowakowski 91, Rohnka 71, Szczurek 46, Gromadowski 45, Jurkiewicz 17, Sieńko 7, Bobrowski 4,
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – Łuczniczka 277; Sacharewicz 53, Filipiak 48, Yudin 43, Katić 33, Szczurek 29, Nowakowski 28, Rohnka 20, Gromadowski 14, Jurkiewicz 4, Sieńko 4, Bobrowski 1,
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – Łuczniczka 593; Filipiak 147, Yudin 127, Sacharewicz 71, Katić 67, Nowakowski 63, Rohnka 51, Gromadowski 31, Szczurek 17, Jurkiewicz 13, Sieńko 3, Bobrowski 3,
Bilans punktów zdobytych do straconych – Łuczniczka 342; Filipiak 91, Sacharewicz 85, Yudin 81, Nowakowski 59, Szczurek 22, Katić 16, Rohnka 13, Jurkiewicz 10, Gromadowski 8, Sieńko 0, Bobrowski -18, Czunkiewicz -25,
Ilość zagrywek – Łuczniczka 1221; Szczurek 219, Filipiak 160, Yudin 154, Sacharewicz 154, Katić 146, Nowakowski 126, Rohnka 85, Bobrowski 58, Gromadowski 50, Sieńko 36, Jurkiewicz 33,
Ilość błędów na zagrywce – Łuczniczka 210; Filipiak 39, Katić 26, Yudin 25, Sacharewicz 25, Nowakowski 22, Szczurek 19, Bobrowski 19, Rohnka 16, Gromadowski 11, Sieńko 5, Jurkiewicz 3,
Ilość asów serwisowych – Łuczniczka 61; Filipiak 16, Szczurek 16, Katić 9, Sacharewicz 6, Yudin 4, Nowakowski 2, Rohnka 2, Sieńko 2, Gromadowski 2, Jurkiewicz 1, Bobrowski 1,
Ilość przyjęć – Łuczniczka 1123; Czunkiewicz 355, Yudin 297, Katić 227, Rohnka 207, Bobrowski 22, Sacharewicz 6, Jurkiewicz 4, Nowakowski 2, Szczurek 2, Filipiak 1,
Ilość błędów w przyjęciu – Łuczniczka 88; Czunkiewicz 25, Katić 21, Yudin 21, Rohnka 20, Jurkiewicz 1,
Przyjęcie negatywne – Łuczniczka 296; Czunkiewicz 88, Rohnka 75, Yudin 72, Katić 52, Bobrowski 7, Szczurek 2,
Przyjęcie perfekcyjne – Łuczniczka 246; Czunkiewicz 91, Yudin 66, Katić 63, Rohnka 20, Bobrowski 4, Nowakowski 1, Sacharewicz 1,
Procent przyjęcia perfekcyjnego – Łuczniczka 22%; Nowakowski 50%, Katić 28%, Czunkiewicz 26%, Yudin 22%, Bobrowski 18%, Sacharewicz 17%, Rohnka 10%,
Ilość ataków – Łuczniczka 1484; Filipiak 382, Yudin 310, Katić 220, Sacharewicz 136, Rohnka 134, Gromadowski 117, Nowakowski 115, Szczurek 33, Jurkiewicz 24, Bobrowski 8, Sieńko 5,
Ilość błędów w ataku – Łuczniczka 104; Filipiak 35, Yudin 17, Katić 16, Rohnka 13, Gromadowski 7, Sacharewicz 7, Szczurek 3, Nowakowski 2, Jurkiewicz 2, Sieńko 1, Bobrowski 1,
Ilość ataków zablokowanych – Łuczniczka 126; Filipiak 30, Yudin 26, Katić 21, Gromadowski 19, Rohnka 9, Nowakowski 8, Sacharewicz 7, Szczurek 2, Bobrowski 2, Jurkiewicz 1, Sieńko 1,
Ilość zdobytych punktów w ataku – Łuczniczka 683; Filipiak 171, Yudin 154, Katić 82, Sacharewicz 73, Nowakowski 66, Rohnka 61, Gromadowski 42, Szczurek 18, Jurkiewicz 12, Bobrowski 3, Sieńko 1,
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – Łuczniczka 46%; Nowakowski 57%, Szczurek 55%, Sacharewicz 54%, Jurkiewicz 50%, Yudin 50%, Rohnka 46%, Filipiak 45%, Bobrowski 38%, Katić 37%, Gromadowski 36%, Sieńko 20%,
Ilość bloków punktowych – Łuczniczka 126; Sacharewicz 45, Nowakowski 23, Yudin 12, Szczurek 12, Katić 9, Rohnka 8, Filipiak 8, Jurkiewicz 4, Sieńko 4, Gromadowski 1,
Ilość błędów dotknięcia siatki – Łuczniczka 18; Nowakowski 4, Katić 4, Yudin 4, Szczurek 2, Sacharewicz 2, Filipiak 1, Gromadowski 1,
Ilość tie-breaków (wygrany do przegranego) – Łuczniczka 0-4;
MVP meczów – Łuczniczka 2; Filipiak 1, Szczurek 1,
Bydgoski Klub Sportowy „Chemik” / Łuczniczka Bydgoszcz Spółka Akcyjna
barwy: niebiesko-biało-czerwone
data założenia: 1956
adres: ul. Glinki 79, 85-861 Bydgoszcz
hala: „Łuczniczka” ul. Toruńska 59, 85-023 Bydgoszcz
maskotka: Chemiś
Prezes: Piotr Sieńko
Rada nadzorcza: Andrzej Będziński, Jerzy Winiarski i Piotr Florek
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Piłka nożna
Górak: Brakuje nam wytrawności
Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.
Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.
Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce. Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.
Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.
To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.
Piłka nożna
Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?
W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.
Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.
Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.
Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.
Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.
Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Najnowsze komentarze