Kibice SK 1964 Społecznie
Jak to się zaczęło?
Nowy tydzień, nowy dyżur – moja kolej. Pamiętacie forumowego klasyka „gdyby interesowała mnie piłka, to zostałbym tabelą”? Do tego właśnie nawiążę, gdyż podczas tygodnia ze mną nie spotkacie tu newsów o piłce nożnej, hokeju, siatkówce, czy nawet tenisie. Stałe rubryki oczywiście pozostaną, jednak ja zamierzam pisać o tym, na czym znam się najlepiej i mam nadzieję, że choć w małym stopniu przybliżę wam moją i nie tylko moją codzienność.
Female Fans GieKSa. Pamiętacie? Dawno, dawno temu istniała taka grupa, do której bardzo chciałam należeć, ale ze względu na to, że byłam jeszcze małym smarkiem nie miałam takiej możliwości. Kiedy w końcu osiągnęłam magiczny wiek 16 lat i mogłabym wstąpić w szeregi dziewczyn, grupa już nie istniała. Pech, smutek, zgrzytanie zębów i… pomysł na utworzenie czegoś lepszego. Czegoś, co będzie działało, a nie tylko istniało.
W 2012 roku po raz pierwszy pojawił się temat założenia czegoś na zasadzie stowarzyszenia kobiet działających w GieKSie. Przeprowadziłyśmy rozmowę z chłopakami z SK1964, gdzie poinformowałyśmy o naszych planach i spotkały się one z akceptacją. Wiecie kto wspierał nas najbardziej? Ś.P. Jacek „Jackoow”, którego większość z was będzie pamiętała. Dawał pozytywnego kopa. Zawsze mówił, że się uda, tylko trzeba postawić ten pierwszy pewny krok i spróbować. Żałuję jedynie, że odwaga przyszła dopiero po Jego odejściu i że nie mógł zobaczyć, że w końcu nam się udało. Choć wierzę, że gdzieś tam z góry patrzy i pilnuje, żeby wszystko było dobrze…
Początkiem 2013 roku w rozmowie z jedną z dziewczyn padły te najważniejsze słowa: „działamy!”. Miałyśmy mały problem z pozbieraniem wszystkich w miarę znanych nam kobiet, jednak w końcu się to udało i na pierwszym spotkaniu organizacyjnym zameldowałyśmy się w ponad 20 głów. Pierwsze spotkanie organizacyjne, pierwsze rozmowy i… pierwsza kłótnia o nazwę 🙂 Tak oto z cukru, słodkości i różnych śliczności powstałyśmy i działamy do dnia dzisiejszego!
Początkowo nie miałyśmy większych planów, jak to wszystko ma wyglądać, jednak z czasem przychodziła coraz to większa ilość pomysłów na cele, które będą przyświecały naszym działaniom. Akcje w szkołach były naszym głównym zamierzeniem, jednak wciąż było nam mało. Postanowiłyśmy więc udzielać się również w przedszkolach, fundacjach, schronisku i co najważniejsze – na sektorze rodzinnym. Mecz z ROW-em Rybnik w 2013 roku zapoczątkował, choć zupełnie przypadkiem, naszą przygodę z aktywnością na dwójce. To właśnie sprawiło, że nie dość, że jako pierwsze w Polsce miałyśmy tego rodzaju atrakcje dla dzieciaków, to jeszcze stałyśmy się pierwszymi kobietami prowadzącymi doping w trakcie meczu ligowego na swoim własnym „gnieździe” 😉
Gdybyśmy miały zliczyć wszystkie odwiedzone placówki, pieniądze zebrane na akcje organizowane przez nas, ilość ucieszonych buziek, a przede wszystkim ilość dziewczyn, które nie wytrzymały częstotliwości działań – miałybyśmy problem. Korzystając jednak ze słynnej wśród kibiców z Wełnowca sentencji „vincit qui patitur” (przyp. tłum. „zwycięży ten, kto wytrwa”) – my zwyciężymy i szybko się nas nie pozbędziecie!:)
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Maryś@
28 grudnia 2016 at 15:44
a kiedy kobiety będą mogły jeździć na wyjazdy w końcu ? tak jak w innych wielkich klubach
Klaudia
28 grudnia 2016 at 18:37
Jak zmądrzeją 🙂