Piłka nożna
[TRANSFER] Kalinkowski w GieKSie
W dniu dzisiejszy klub poinformował, iż umowę z klubem podpisał Bartłomiej Kalinkowski. 21-letni środkowy pomocnik trafił do GieKSy na zasadzie transferu definitywnego z Legii Warszawa. Kalinkowski związał się z katowickim klubem dwuletnim kontraktem.
Poprzedni sezon spędził na wypożyczeniu w Wigrach Suwałki. Wystąpił w 31 meczach 1 ligi i strzelił w nich 3 gole. Wcześniej znajdował się w kadrze Legii Warszawa. Na koncie ma 3 występy w Ekstraklasie.
Zawodnikowi życzymy powodzenia!
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Felietony Piłka nożna
A jak Nowa Bukowa – to koncert
Żodyn się nie spodziewoł – żodyn. Że GKS Katowice na swoim boisku znów zagra bardzo dobry mecz. No dobra, ale żarty na bok. Bo mimo tych serii u siebie czy na wyjeździe – nigdy nie ma gwarancji, że u siebie stracimy w końcu jakieś punkty. Tak samo, jak nie jest przecież pewne, że na wyjeździe przegramy. Każde serie mają swój koniec i może to się wydarzyć w zupełnie dowolnym momencie. Dlatego trzeba było być czujnym przed meczem z Wisłą Płock i w żadnym stopniu nie przypisywać sobie trzech punktów przed pierwszym gwizdkiem tylko dlatego, że tak nakazuje statystyka.
Natomiast nie spodziewałem się, że GieKSa zagra aż tak dobrze. A wcale wynik nie musiał taki być. Bo to Wisła pierwsza w tym meczu zaatakowała i stworzyła sobie kilka bardzo groźnych sytuacji w pierwszych dziesięciu minutach meczu. Warto tu naprawdę zwrócić uwagę na pracę Ilji Szkurina w defensywie. To właśnie Ilja był naszym kluczowym obrońcą w tym momencie meczu, dwukrotnie stając na linii toru lotu piłki zmierzającej w światło bramki. To tylko pokazało coś – co mam wrażenie, że od kilku meczów jest obecne – że Ilja coraz lepiej pracuje na boisku i jak widać, także w destrukcji może być efektywny.
No i Wisła się w tej pierwszej połowie wyszumiała. Potem grała już tylko GieKSa. Pierwszą wisienką była bramka Emana Markovića. Emana, który póki co w tym sezonie nie notował udanych występów. Tutaj popisał się pięknym, precyzyjnym uderzeniem, trafiając w okienko bramki Leszczyńskiego. Ale cała akcja była kapitalna, bo przecież Eman przemieścił się z prawej strony boiska na lewą, rozprowadził tę akcję, a potem z pierwszej piłki pograł z Borją. Wszystko w tej akcji zagrało idealne. Potem Eman już grał bardzo dobrze, tak jakby coś mu się odblokowało. Był szybki, dynamiczny i dochodził do kolejnych sytuacji. Szkoda, że w tej, gdy minął bramkarza, nie podciął piłki i Halind-Sangré zdołał ją wybić.
Rzut karny. Absurdalna historia dla GKS Katowice. Mieliśmy dwie jedenastki na wyjeździe z Puszczą, potem na Rakowie w pierwszym sezonie w ekstraklasie. W poprzednich rozgrywkach w lidze mieliśmy… jedną jedenastkę w meczu z Górnikiem. I dopiero teraz przyszedł rzut karny. To, o cieszy – to że Arek Jędrych tak pewnie ją wykonał, podobnie zresztą jak z Hapoelem. Różnie to z tymi karnymi kapitana w przeszłości było, ale te dwa ostatnie były kliniczne.
Wisła przypuściła atak w drugiej połowie. Płocczanie zaczęli dominować, nabijali stałe fragmenty gry, kotłowało się pod naszym polem karnym, ale nie tak groźnie jak w pierwszej połowie. No i mieli tę sytuację sam na sam Hamulića. I choć piłka być może nie leciała w światło bramki, to Mateusz Kowalczyk nie mógł o tym wiedzieć. Instynktownie pobiegł ratować tę sytuację i w spektakularny sposób wybił piłkę. Przy czym Kowal rozegrał świetny mecz i można jedynie powiedzieć, że… brakowało go. Brakowało właśnie tej wyrobniczej, twardej pracy w środku pola we wcześniejszych meczach. Tutaj jego praca była nieoceniona i pokazała, że musimy ciągle szukać tego balansu w środku pomiędzy technikami, a ludźmi od czarnej roboty. Bo to oni są podstawą dla technicznych zawodników, nie odwrotnie. Tak jak dobrą drużynę buduje się od tyłu, tak i w środku pola wszystko zaczyna się od neutralizowania ataków przeciwnika.
I wtedy ci artyści mogą grać. Jak Bartosz Nowak, który po ostatnich słabszych występach, wczoraj znów błysnął. Trzy asysty w drugiej połowie to było coś, co pokazuje, że on to ciągle ma. Dośrodkowanie z rzutu rożnego w punkt, a przecież odchodzącą piłkę jest nieco trudniej zagrać. Potem szybka reakcja po podaniu Sekulskiego, minięcie bramkarza i wypatrzenie Ilji w polu karnym. W końcu asysta do Jakuba Kokosińskiego. Znów Bartek zgłosił akces nie wiadomo gdzie, ale nie będę się na ten temat rozpisywał, bo już masa nerwów poszło na jednego trenera, który jest selekcjonerem.
GKS się otrząsnął z tej przewagi Wisły i właśnie swoje kolejne bramki strzelał. Wyszło tak, że Pau Resta miał tylko dołożyć głowę do tej zagranej z rzutu rożnego piłki i Hiszpan zaliczył swoje pierwsze trafienie w GKS. Bardzo cieszy bramka Ilji – i jak mówimy, że GieKSa u siebie wygrywa, to nie sposób pominąć wkładu Białorusina, bo przecież w każdym z tych czterech meczów strzelił bramkę. I sama jego gra jest po prostu coraz lepsza. Należy mu kibicować, bo możemy mieć mnóstwo radości z jego poczynań.
No i ta kolejna wisienka na torcie. Gdy sędzia Tomasz Kwiatkowski pokazał, że dolicza zaledwie jedną minutę – taki standard „światowych” sędziów przy wysokim wyniku – pomyślałem, że szkoda, że tak krótko. A w końcówce tej jednej minuty, w absolutnie ostatniej akcji meczu młody napastnik strzelił swojego gola i patrząc na szerszy kontekst, to wspaniała sprawa, bo to dołożony kolejny pozytywny punkcik do tego meczu, całej drużyny, psychiki zespołu. Takie rzeczy naprawdę cieszą, tym bardziej, że gola zdobywa wychowanek, co przecież u nas od wielu lat się nie zdarzyło.
Naprawdę dobrą drużynę, jaką jest Wisła Płock, wypunktowaliśmy. To nie był słaby przeciwnik. To GieKSa była po prostu tak skuteczna w swojej grze. Nie dość, że udało się zachować pierwsze czyste kontro w sezonie (bardzo dobra gra Gabriela Kobylaka), to jeszcze strzelaliśmy bramki, a sytuacji było kilka więcej. Ale z tych klarownych większość wykorzystaliśmy.
Ostatnie tak wysokie zwycięstwo GKS odniósł we wspomnianym meczu z Puszczą w Krakowie w 2024 roku. Wówczas pokonaliśmy rywali 6:0. Żeby poszukać ostatniej wygranej w ekstraklasie u siebie pięcioma bramkami, musimy cofnąć się 33 lata wstecz do marca 1993 i pojedynku z Szombierkami, które GKS wygrał też 5:0. Historia dzieje się na naszych oczach.
A Wisła Płock nie lubi Nowej Bukowej, oj nie lubi. Zagrali tu trzeci mecz w ciągu roku i zainkasowali bagaż 10 bramek. Najpierw w Pucharze Polski GKS wygrał 4:2, w lidze w poprzednim sezonie było 1:0, a teraz 5:0. Rafał Leszczyński w meczu pucharowym nie grał, więc zainkasował u nas sześć bramek. To i tak lepiej niż Filip Majchrowicz, który w trzech spotkaniach na Nowej Bukowej przyjął osiem gongów.
Teraz wypada mieć nadzieję, że wajcha w końcu została przestawiona i na wyjeździe GKS zagra przynajmniej w połowie to samo, co u siebie. To już będzie dużo. A zadanie za tydzień wydaje się najtrudniejsze pod kątem wyjazdów, bo jedziemy na wybitnie nieprzyjazny dla siebie teraz, gdzie od ponad 20 lat bramki nie strzeliliśmy i przegraliśmy wszystko. Okazja wydaje się więc idealna, żeby ten schemat zmienić. Mówiłem to przed meczem z Wisłą i mówię teraz – GieKSę stać na wielkie rzeczy. Trzeba po prostu mieć do nich dostęp. U siebie mamy, na wyjeździe póki co nie. Ale liga jest długa.
Trzy wyjazdy, na których będą się kolejne rozdziały historii tego sezonu zapisywać. Myślę, że czekają nas ekscytujące spotkania i GieKSa w końcu w nich zapunktuje na tyle, że wszyscy będziemy zadowoleni.
I wszystkiego najlepszego dla Wasyla, który miał wczoraj urodziny. I dla Bartka Nowaka, który ma jutro. I w sumie dla Matiego Wdowiaka, bo ma za cztery dni. I dla Ilji, bo miał tydzień temu. Spojrzałem sobie na roczniki. Ilja – rocznik ’99. Boże, jacy wy jesteście młodzi… Sto lat Panowie!
Piłka nożna
Górak: Nie popadać w euforię ani lament
Po meczu GKS Katowice – Wisła Płock wypowiedzieli się trenerzy obu zespołów Rafał Górak i Adam Majewski. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.
Adam Majewski (trener Wisły Płock):
Muszę pogratulować zespołowi GKS wygranej. Patrząc z mojej perspektywy wydaje mi się, że zdecydowanie za wysokie zwycięstwo i nasza zbyt wysoka porażka. Początek meczu, do straconego gola, zresztą pięknego, prowadziliśmy grę, mieliśmy przewagę, stworzyliśmy sobie sytuacje i szkoda, że w tym momencie nie udało się zdobyć gola, bo być może to spotkanie wyglądałoby inaczej. Rozmiar jest więc szokujący. Patrząc statystycznie, choć statystyki nie grają, ale podobnie jak w meczu z Wisłą Kraków oddaliśmy dwadzieścia kilka strzałów, mieliśmy 11 czy 12 rzutów rożnych, posiadanie piłki 60 do 40 procent lub nawet więcej. Ale w najważniejszej statystyce GKS nas wypunktował, bo był bardzo skuteczny. Nam tego zabrakło, zabrakło jakości w polu karnym, bo swoje sytuacje mieliśmy. Dwa najważniejsze momenty, to możliwość prowadzenia 1:0, a potem gdy przegrywaliśmy 0:2 w drugiej połowie przejęliśmy inicjatywę, mieliśmy sytuację sam na sam. Być może gdybyśmy strzelili gola kontaktowego, obraz gry by się zmienił i walczylibyśmy o jeden punkt. Duże rozmiary porażki, ale nie zwieszamy głów, mamy następny mecz w piątek z Koroną Kielce. Patrząc na sposób gry, zaangażowanie i podejście to mimo takiej porażki idziemy w dobrą stronę. Ale musimy wykorzystywać sytuacje, bo inaczej się nie da. Na końcu indywidualne błędy w obronie, szczególnie przy czwartej bramce, powodują, że skończyło się to taki rezultatem, a nie innym.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Gdy wygrywa się 5:0 to można dużo mówić i to górnolotnie, ale ja wolałbym odpowiadać na pytania. Jestem strasznie zadowolony ze zwycięstwa. To jest taka proza życia, nie ma co nic dorabiać, graliśmy dobre spotkanie, byliśmy skuteczni. Było jeszcze trochę tych sytuacji, rywal nie był banalny, żeby powiedzieć, że skoro 5:0, to co to tam dzisiaj było. Nie, to nie były łatwe zawody, bardzo się cieszę. Pytajcie, jestem do dyspozycji.

bartek
28 czerwca 2016 at 20:09
O Boże kolejny hit transferowy. Walczymy o ekstraklasę czy o utrzymanie bo transfery wskazuja na to drugie
kibic2
28 czerwca 2016 at 21:35
Chyba nikt z kibiców nie zakłada awansu, chociaż gdzie nie spojrzę to czytam wpisy, że transfery przemyślane :))) Dobrze, że wietrzymy szatnię ale nie jest to skala wietrzenia na ekstraklasę. Może zrobi się z tych zawodników szkielet drużyny ale moim zdaniem nic więcej.
Boss
28 czerwca 2016 at 21:46
Jak twierdziłem to samo co przedmówca to sie ze mnie śmiano, ze sie nie znam, ze brak optymizmu itp ale widzę ze poziom niezadowolenia rośnie. Wzmocnienia w 90 procentach to na ławkę rezerwowych.
kibic2
28 czerwca 2016 at 23:13
@Boss oczywiście, że kibice są niezadowoleni ale nieliczni mają klapki na oczach i będą pisać, że tacy jak my to typowi „krzykacze, malkontenci i marudy”. Zobacz ilu kibiców ucieka z Bukowej. Natomiast nieliczni zaślepieni piszą „dla nas nic się nie zmienia”. Zastanawiam się, bo skoro dla tych ludzi nic się nie zmienia – to po co lepsi gracze, nowy stadion czy awans do ekstraklasy skoro teraz też jest fajnie:))) Powiem tak nie jestem „pelikanem” nie nikt mi nie wmówi, że zbroimy się na ekstraklasę:))) bo prezes obiecał :))) Patrzę na to obiektywnie.
Irishman
29 czerwca 2016 at 08:49
Faktycznie! Niedawno przejeżdżałem obok Bukowej – żadnego kibica! Wszyscy uciekli!!!
😉 😉 😉
...
29 czerwca 2016 at 10:44
oj marudy . Chyba na ławke też potrzebujemy ludzi !!!
kibic bce
29 czerwca 2016 at 10:46
Jak to ma byc ekstraklasa to dupy nieurywa co najwyzej utrzymanie.
Do zarzadu nie kupuje karnetu na ten sezon mam w was w d… tak ja wy kibicow.
Bede jezdzil tylko na wybrane szpile.
Moze jak bedzie za 50zeta to sie zastanowie.
Kpiny to sobie pan Cygan i Motala robia dawno.
Do dymisji!!!!
tomek
29 czerwca 2016 at 11:47
Jak mówiłem że to idzie w złym kierunku i podawałem konkretne argumenty to znawcy typu jarecki i pawelas wyśmiewali i obrażali. Nie ma mowy o ekstraklasie z takim zaciągiem i oge sie z tymi Panami założyc o duże pieniądze że awansu nie bedzie. Ciekawe czy oni też są w stanie postawic duże pieniądze na ten niczym nieuzasadniony optymiz
miro
29 czerwca 2016 at 16:11
Zgadzam się, że pozornie to nie wygląda zbyt dobrze, ale poczekajmy, bo boisko zweryfikuje te transfery. Tak naprawdę nie liczy się nazwisko, dokonania, ale stworzenie drużyny, która będzie walczyć przez 90 minut, a jak się walczy, to jest efekt. Nie liczą się indywidualności, ale atmosfera w drużynie, odpowiednia taktyka i jej realizacja w każdym meczu,bo dzięki temu można zrobić wynik. Pamiętajmy, że piłka nożna to sport zespołowy. Nie wygląda to może najlepiej, ale radziłbym po prostu poczekać do pierwszych kilku szpilów.
Mecza
29 czerwca 2016 at 16:48
@miro 100% racji. Zresztą artykuł wcześniej było wspomnienie – Tomasz Moskała- były naszego piłkarza wtedy EKTRAKLASOWEGO GKS i facet przyszedł z jakiegoś Bielska do Katowic. Znawcy pewnie nie zostawili na tym transferze suchej nitki a teraz piszą takich nam trzeba! Każdy mądry po fakcie. Ja wam napiszę tak. Trzeba nam takich którzy są młodzi i mało ich kto zna, kariera przed nimi i będą teoretycznie nowymi Lewandowskimi itd. Oczywiście młodzież powinna grać u boku 3-4 starych wyjadaczy ale Ci to powinni być Gieksiarze a nie transfery ale Foszmańczyk (tylko ten transfer mi się nie podoba, mam nadzieję że się mylę) Kto jest odpowiedzialny za opuszczenie klubu przez Pitrego, Wróbla, Fonfarę!? Czy ktoś mi wyjaśni dlaczego zrezygnowano z Wróbla który jako pomocnik miał 6 bramek i kilka asyst a 2 lata później jest w 1lidze przykładem waleczności i jest nadal skuteczny? Ktoś w ogóle dopuszcza jego powrót przynajmniej jako uzupełnienie? Ha, pewnie nie bo od razu byłby jednym z lepszych w GKS a tego zarząd nie chciałby bo to przyznanie się do winy. Zarząd = nieudacznicy (nie mylić z Motałą i Brzęczkiem – oni jeszcze mają czas i zostaną podsumowani) Cygan nie masz pojęcie a piłce i tyle.
Dudzio1964
29 czerwca 2016 at 17:24
Kibice sukcesu widzę 😉
JARECKI
29 czerwca 2016 at 20:34
Ha jak zwykle ci sami .Jak tak sobie przegladam nasze dyskusje to zastanawiam sie czy nie naogladaliscie sie za duzo angielskiej niemieckiej czy hiszpanskiej pilki w tv.
Transfery zle dawajcie gwiazdy tylko kogo dajcie rozsadne przyklady. Okienko dopiero wystartowalo a wy juz ze zle a moze choc do konca okienka poczekacie.
@kibic2 „pelikan” nie raczej kruk ,wrona 😉 to normalne ze jak druzyna gra slabo to kibicow jest mniej tak to jest w sporcie zostaja tylko ci najwierniejsi
@kibic bce przeciez nik cie nie zmusza do kupienia karnetu(ja tak go kupie )
@tomek musisz miec straszne problemy ze soba bo wycieczki personalne to twoja domena no ale penie nie mam racji ty przeciez jestes ten jedyny sprawiedliwy
…..
no to teraz sie zacznie jazda po mnie …. wisi mi to
ps. nie zauwazyliscie ze praktycznie nikt tu z wami nie pisze
maxiu
29 czerwca 2016 at 21:27
@jarecki Brawo!!!Niech ci pseudo znawcy i prorocy podaja choc 2 zawodnikow którzy by ich zadowolili!!Pisac i narzekac to kazdy potrafi!!!A tego pajaca co nie chce kupic karnetu to jest mi naprawde szkoda!!! Ino GieKSa
tomek
29 czerwca 2016 at 21:36
do Jarecki. Twoje wypowiedzi są nic nie warte i niczym nie uzasadnione. Jak jestes taki kozak i taki pewien sukcesu to proponuje ci prostą sprawe. Stawiamy po 50 tysiecy ty na awans a ja ze go nie będzie. Wchodziszw to czy cykor dupę sciska. Wtedy zobaczymy ile są warte twoje brednie. Pasuje
tomek
29 czerwca 2016 at 21:39
jarecki . Jeszcze jedno pisałeś ze dostanę w morde. Ponownie zapraszam gdzie i kiedy.
bartek
29 czerwca 2016 at 21:44
Faktycznie niejaki jarecki to cięzki debil. Wystarczy poczytac jego posty. Niech w koncu uzasadni swoje stanowisko
Irishman
30 czerwca 2016 at 07:52
@Bartek, nie chcę tu nikomu pojechać personalnie, bo kłótnie między nami kibicami niczego dobrego GieKSie nie dają. A Jej dobro powinno być najważniejsze.
Ale to trzeba albo mieć, że tak powiem trochę „nie OK” z głową albo mieć tak naprawdę jakieś złe intencje żeby już teraz pozbawiać nas szans na awans, gdy jeszcze nie wiadomo do końca kto odejdzie-kto przyjdzie, albo co ci nowi, którzy już przyszli potrafią.
Trochę młodsi mogą wspominać Tomka Moskałe, albo drużynę trenera Nawałki, ja mógłbym przypomnieć drużyny m.in. trenerów Nowoka, Łyski, Podedwornego, którym też wielu nie dawało żadnych szans, a jak było to starsi pamiętają.
Bo w fusbalu liczy się co potrafi cała drużyna, a nie jej poszczególne „gwiazdeczki”.
Wspominacie Wróbla, Pitrego, Fonfarę. Mieli umiejętności? Niby mieli! Ale to dlaczego ponad 2 lata temu nie ciągnęli drużynę do zwycięstw? Zamiast tego cała wiosnę musieliśmy się za nich wstydzić.
Kolejny przykład – Bury. Niby ma umiejętności. Ale w takim razie dlaczego nie pokazywał tego na boiska, zamiast zwalać winę za blamaż z Zagłębiem na młodszych kolegów?
Na koniec napisze tak – nikt nikogo nie zmusza żeby chodził na mecze. A nawet więcej – jak ma przyjść i od początku być na NIE, wypatrywać tylko jakichś nieudanych zagrań jednego, czy drugiego piłkarza, żeby go zbluzgać z trybun, to faktycznie lepiej niech se idzie na piwo, na ryby albo z rodziną na spacer i wróci jak zaczniemy wygrywać mecz za meczem – oby jak najszybciej.
W każdym razie ja tam nie mogę się doczekać nie tylko ligi ale nawet tego, żeby już w sparingach zobaczyć tych nowych piłkarzy w akcji, no i żeby mieć jakieś podstawy, aby o nich podyskutować.
Pozdrawiam i bez urazy, a raczej do przemyślenia GieKSiorze!
kibic bce
30 czerwca 2016 at 08:11
Maxiu pajac z ciebie jest. Ile ty k.. masz lat na Giekse jezdze od 1991 roku wiec nie p.. mi tu.
Na klubie zeby zjadlem. Gdyby nie Furtok i grupa zapalencow to dawno by nie bylo tego klubu na mapie Polski.
25lat z tym klubem jestem na dobre i zle. Byly takie czasy ze brakowalo kasy na wszystko. Ile bylo zbiorek na nich zeby mieli za co pojechac na mecz albo zeby miec na zaliczki na nich wyplaty. Troche kasy wylozylem za te 25 lat wiec mam prawo wymagac.
Obecna polityka J. Cygana wyczerpala swoj format. Ten gosc sorry Jacek tez poswiecil swoj czas, kase na ten klub.
Teraz to jest ciepla polityka miasta i mysle ze p. Cygan wiecej by chcial ale ktos w nie ktorych decyzjach go blokuje.
Dziekuje i nie wyzywajcie sie na forum bo to do niczego nie prowadzi.
Zgadzam sie boisko zweryfikuje nasze transfery, ale dalej bede twierdzil ze dupy nie urywa.
kibic
30 czerwca 2016 at 08:17
Jak widac jedno co umiemy to klucic sie miedzy soba i krakac co bedzie a tego nikt niewie,moze i te transfery na chwile obecna nie wruza nic dobrego,ale to sie dopiero okaze,bo wole i to moje zdanie mlodych chcacych grac i rozwijac sie pilkarzy niz takich co sezon zmieniajacych dla kasy gwiazdorow co maja wszystko gdzie byle by kasa byla,tez uwazam ze potrzebujemy wzmocnien i to znazwiskami ale nie takich co siedza w ekstraklasie na lawkach i nie graja a licza tylko kase bo gdyby przyszli do nas to zachowywali by sie podobnie,mam tez nadzieje ze klub wspulpracuje z skaltami przeszukajacymi rynki czeskie,slowackie ale i tez ze wschodu bo tam latwiej znalesc pilkarzy dobrych a szukajacych sie wybic a nie grzac lawe no i na koniec sezon transferowy dopiero sie zaczol i mam nadzieje ze to nie kolejny sezon z wymiana polowy skladu bo byl by to kolejny blad zarzadu
maxiu
30 czerwca 2016 at 13:41
kibic bce@ Na GIEKSe jezdzisz od 1991 i czym ty sie tu chwalisz śpiku jeden!! Jak ci nie pasuje to wypirdal…j do chorzowa ,zabrza radzionkowa,! Takich kibicow jak ty to nam nie potrzeba.Jak ja zaczynałem jezdic na GieKSe i z GieKSa to twoj tata po płocie szczał!!Wiec lepiej dla wszystkich bedzie jak ciebie zabraknie na B1!! Ino GIEKSA!!
Mecza
30 czerwca 2016 at 18:09
Wzmocnienia? Nikt mający pewny plac w ekstraklasie do nas nie przyjdzie, nie mamy takich pieniędzy a nawet jeśli mielibyśmy taką kasę to co jest warty zawodnik który idzie ligę niżej dla pieniędzy? Nie takich nam trzeba. My musimy wyłapywać okazje z 1, 2 ligi ale pamiętajcie że konkurujemy z ekstraklasą. Inną opcją jest „podbieranie” młodych co się nie mieszczą w Ex, kiedyś byli wychwyceni z niższych lig ale nie zdołali się wybić. Innej opcji nie ma. Jest jeszcze rynek słowacki, czeski i pewnie ukraiński (mam na myśli niższe ligi gdzie poziom jest wyższy od naszego) ale o nim nikt nie ma pojęcia w GKS.
bartek
30 czerwca 2016 at 19:27
Jarecki jak widac tylko gadac umie bez sensu. Dostał ofertę postawienia kasy i co. Zamilkl bo strach go obleciał.
kibic bce
1 lipca 2016 at 13:29
Maxiu wiecej oleju w glowie!!! Legitymujesz sie debilizmem.
W.. do smierdzielowa sam jak cie ciagnie a od ojca to sie od.. glupku.
Nie zejde do twojego poziomu.
Mysle ze jedziles palcem po mapie.
Dziekuje.
tomek
1 lipca 2016 at 14:33
Uwaga zaginął Jarecki lub strach sparaliżował mu ręce.
bartek
1 lipca 2016 at 14:37
Ale się ubawiłem jarecki zaginął. To było pewne tomek, że tak będzie. Z pewnością też nie ma takiej kasy o której piszesz bo jego poziom intelektualny wskazuje na to że pracuję za pensje minimalną.
Mecza
2 lipca 2016 at 21:02
@bartek każdy z nas przedstawia swoją opinie, na forum o to chodzi (całe szczęście że się nie zgadzamy, bo to oznacza duże zainteresowanie) To jest portal kibiców GKS a nie 90minut.pl. Najważniejszy jest szacunek dla innych…tutaj tym bardziej trzeba warzyć słowa bo uderzasz do przybranego „brata” Wątki o płacy minimalnej…świadczą o Tobie, cytat oryginalny „bo jego poziom intelektualny wskazuje na to że pracuję za pensje minimalną” …
bartek
3 lipca 2016 at 18:31
To poczytaj sobie tego człowieka. Obraza ludzi na poziomie sam nie potrafi uzasadnić sensownie swojego stanowiska. Dostał konkretna propozycję od tomka i się zesrał. Tyle są warte jego poglądy i komentarze.