Dołącz do nas

Piłka nożna

[NOWY KONTRAKT] Goncerz zostaje w GieKSie!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Klub GKS Katowice poinformował, że Grzegorz Goncerz – podpisał nową umową z naszym klubem. Będzie ona obowiązywać od 1 lipca 2016 roku, aż do 30 czerwca 2019. Bieżąca wygasała 30 czerwca tego roku i Goncerz mógł już prowadzić rozmowy z nowymi klubami. Zdecydował się jednak pozostać w GieKSie.

15 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

15 komentarzy

  1. Avatar photo

    Trojkolorowa Holandia

    16 stycznia 2016 at 14:12

    Gratulacje Gonzo najlepszy wybor jakiego dokonales! !!!!!!!!!!!!Gratulacje p.Motala.Gratulacje p.Prezesie KATOWICKA KREW OKRAZYLA CALY SWIAT POZDR Z HOLANDII

  2. Avatar photo

    Tomasz

    16 stycznia 2016 at 14:32

    NO i fajnie!

  3. Avatar photo

    Karlik

    16 stycznia 2016 at 15:37

    Brawo !!!!!!

  4. Avatar photo

    Mecza

    16 stycznia 2016 at 15:50

    Duży szacunek. Dzięki Gonzo. W dodatku na 3 lata. Stawiasz wszystko na jedną kartę, oby się nam udało.

  5. Avatar photo

    pawelas197

    16 stycznia 2016 at 18:42

    szacunek zycze awansu gonzo jak nie w tym to w nastepnym sezonie)

  6. Avatar photo

    Marcin

    16 stycznia 2016 at 19:45

    Wielki szacun dla Gonza ma szanse zostać Legendą, jeszcze 2-3 takich jak on i byłoby niezle. Reszta do roboty bo nie chcemy być kolejny rok w tej p.. 1 lidze !!! Prezes proponuje zdobyć kasę i za AWANS dać im konkretną premie bo tak to oni maja w dupie byle by się zgadzała wypłata na koniec miesiąca..

  7. Avatar photo

    fanclub dortmund

    16 stycznia 2016 at 20:15

    panowie pilkarze ,najlepszy zawodnik dal przyklad teraz dac z siebie wszystko i moze juz teraz awans…a potem pojawia sie tez wieksze pieniadze…dawno w katowicach nie bylo tak honorowego pilkarza

  8. Avatar photo

    Igor

    16 stycznia 2016 at 23:37

    No nareszcie dobra wiadomość! Zaimponował mi tą decyzją. Teraz trzeba aby reszta zespołu stanęła na wysokości zadania. Gonzo pokazał w którą stronę iść, bo chyba nadal chce być piłkarzem ekstraklasy 😉

  9. Avatar photo

    Fjodor

    17 stycznia 2016 at 11:41

    Ja pierdyka, uszczypnijcie mnie! Wracam sobie z urlopu i tu takie info!!!

  10. Avatar photo

    tyta

    17 stycznia 2016 at 12:10

    … dzięki Gonzo. Oczekiwałem od Ciebie wiadomości od tygodni choć nie spodziewałem się takiego finału. Tak jak i Ty tak i ja wierzę, że spełnisz swoje piłkarskie marzenia i dasz GieKSie i nam kibicom jeszcze wiele radości i to w ekstraklasie 🙂 Naprawdę tą decyzją wlałeś wg mnie świeżą krew we wszystkich naprawdę we wszystkich którzy kochają GKS KATOWICE!!!!!

  11. Avatar photo

    tyta

    17 stycznia 2016 at 12:20

    … no i brawo Dyrektorze Motała, Prezesie i Właściciele Klubu. Wg mnie tym wydarzeniem można naprawdę wierzyć, że wszystkim Wam a nie tylko kibicom zależy na GieKSie w ekstraklasie. To będzie jeszcze trudna doga ale widać dobry kierunek działań

  12. Avatar photo

    kibic bce

    17 stycznia 2016 at 13:34

    Brawo Gonzo duzy szacunek za decyzje jaka podjales. Dajmy temu wyraz na 1wszym szpilu na B1. Ta decyzja wchodzisz juz dzis do legendy klubu. Panie trenerze, prezesi i p. Motala teraz czas aby znalesc 2 chlopa co beda mu bale dogrywac w czasie szpilu. By nie bylo tak ze synek zas sie bedzie cofal po pilke na wlasna polowe. O awans bedzie ciezko ale Gonzo wierzy w to wiec i my uwierzmy. Jak nie teraz to za rok. Reszta druzyny powinna wziac przyklad z niego. Moze pare szpilow mu nie szlo ale za walke i ambicje nie mozna mu nic odmowic. Oby Bury z Ajwenem odpalili na wiosne to bedzie dobre trio. Szkoda ze Pietrzak odszedl ale jego prawo. Moze Duda ogarnalby jego miejsce? Solidnie przepracujcie okres zimowy a bedzie dobrze. Trenerze liczymy ze wprowadzi pan wychowanka do skladu na wiosne.
    Czy mlody Sawicki jest dalej wkregu zainteresowania trenera? To tyle dziekuje.
    Gonzo jestes wielki.

  13. Avatar photo

    gieksiorz z köln

    17 stycznia 2016 at 17:53

    Brawo Gonzo !!!!pozdrowienia Gieksiarskiego Köln

  14. Avatar photo

    GzG

    17 stycznia 2016 at 18:35

    GrATY GONZO !

  15. Avatar photo

    realista

    18 stycznia 2016 at 05:54

    🙂 Ej… marzyciele :-). Dla klubu taka umowa to skarb, bo pewnikiem jakaś kwota odstępnego lub inny korzystny zapis gwarantujący zarobek w razie „W” istnieje w kontrakcie. Ludzie, jeśli myślicie, że z idei się żyje, to jesteście w grubym błędzie. Piszcie, co chcecie, ale zapamiętajcie ten mój post ;-).

    Pozdro!

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Huczny jubileusz!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

To było bardzo udane świętowanie przyjaźni pomiędzy GieKSą i Banikiem! Zapraszamy do fotorelacji z Nowej Bukowej.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Moje 30 lat

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot  było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.

Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.

W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.

Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.

Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.

Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.

Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.

I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.

Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.

Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.

Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.

W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.

Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.

GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.

Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.

W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.

Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga