Dołącz do nas

Piłka nożna

Mała ściąga dla trenera czyli co trzeba zmienić w GKS-ie

Avatar photo

Opublikowany

dnia

2 lata minęły od momentu, kiedy pisaliśmy na stronie wskazówki dla nowo-mianowanego trenera Moskala by pomóc mu w zmianach, które miały wprowadzić w GieKSie lepszą grę. Jako, iż obejrzeliśmy wszystkie mecze, GieKSy i mamy sporo przemyśleń własnych, co do zmian w taktyce, organizacji gry to kolejny raz podpowiemy nowemu trenerowi, co trzeba koniecznie zmienić by zacząć myśleć o regularnym punktowaniu?

  1. Przywrócić pewność siebie- wspominał o tym sam trener i my również zwracamy na to uwagę. GieKSa w ostatnim czasie nie wygląda od strony mentalnej dobrze. Plan na Rozwój był prosty, zagrać jak z Kluczborkiem. Problem w tym, że po pierwszej bramce GieKSa stanęła i nie udokumentowała dobrej gry kolejnymi bramkami. Ponadto od dwóch lat nie wygraliśmy 3 meczów z rzędu.
  1. Zmienić ustawienie przy stałych fragmentach gry- Stałe fragmenty to nasz koszmar w ostatnich latach. Tracimy przez nie sporo bramek. Piekarczyk nie widział bądź nie chciał widzieć tego problemu, więc uparcie broniliśmy całą drużyną. Naszym zdaniem, gdy coś nie wychodzi trzeba próbować zmian i zobaczyć jak to wpłynie na zespół. Przy problemie ze wzrostem trzeba po prostu wysłać do przodu 3 graczy na kontrę tak jak robiliśmy to za trenera Moskala. W środku pola karnego zrobi się luźniej i będzie też szansa na skuteczną akcję z przodu.
  1. Zmiana stałych fragmentów w ofensywie- Mimo asysty w ostatnim meczu ciężko niekiedy patrzy się na stałe fragmenty ( rzuty wolne centrowane i rożne) w wykonaniu Rafała Pietrzaka. Większość z jego centr łapią bramkarze, niektóre są balonikami a zdarzyło się również, że lądowały na pierwszym obrońcy. Wydaje nam się, że trzeba spróbować wystawić kogoś innego do wykonania tych elementów.
  1. Zmiana pozycji niektórych graczy- Potrzebą chwili jest przestawienie Pietrzaka do pomocy. Tam zawodnik powinien dawać więcej drużynie niż grając w obronie. Pietrzak, jako jeden z nielicznych ma ciąg na bramkę, potrafi grać jeden na jeden, zalicza sporo asyst z dośrodkowań. Bardzo często zawodzi jednak w obronie, przez co GieKSa traci bramki. Zmiana wyjdzie na dobre i jemu i formacji obronnej, w której może grać Frańczak.
  1. Wzmocnić bramkarzy- wydaje się, że na ten moment mamy dwóch, co najmniej średnich bramkarzy, podczas gdy potrzebujemy bardzo dobrego. Na ten moment Kuchta i Dobroliński nie gwarantują nam stabilności na tej pozycji. Trzeba zrobić wszystko by bramkarze znowu w krytycznym momencie wybronili nam mecz. Na razie w żadnym wyraźnie nie pomogli.
  1. „Odkurzyć Burkhardta”- Nie było chemii między Piekarczykiem a Burkhardtem. Patrząc z boku na piłkarza i jego zdenerwowanie sytuacją można było odnieść wrażenie, że jest między trenerem a zawodnikiem konflikt, na którym cierpiał Burkhardt i cierpiała GieKSa. Burkhardt z formą z dwóch pierwszych meczy będzie liderem tego zespołu, trzeba mu dać taką szansę, trzeba mu dać swobodę na boisku i pozwolić by dyrygował partnerami. Podanie na wolne pole do Bębenka, jakie widzimy w ostatnich meczach to naszym zdaniem tylko wstęp do tego by takiej dobrej gry było więcej. Jedno jest pewne GieKSa nie może sobie pozwolić na to by Burkhardt siedział na ławce, gdy w składzie jest dwóch defensywnych pomocników.
  1. Zmiana stylu gry- Trener Piekarczyk uparł się na grę skrzydłami i po kilku meczach był problem ze strzelaniem bramek. Statystycznie jedna na kilka centr będzie dobrych i strzelimy bramkę, problem w tym, gdy gra się w taki sposób cały mecz. Nie dało się już patrzeć na taki styl grania, który stał się toporny, monotonny i mocno przewidywalny. GieKSa potrzebuje innych wariantów w rozegraniu akcji. Potrzebujemy szybszego grania piłką, zwłaszcza w środkowej strefie boiska i przed bramką rywali. Kto ma oto zadbać patrz punkt 6
  1. Wykorzystać Prażnowskiego- zupełnie niespodziewanie pojawiła się dla nas kolejna opcja rozegrania ataków. Oliver w 2 spotkaniach, które zagrał zaprezentował kapitalne crossy na pół boiska. Były one bardzo celne, do nogi kolegów z drużyny. Patrząc na nie wierzymy, że może to być dobra broń GieKSy, jeśli chodzi o ofensywę.
  1. Rozwiązań problem „Młodzieżowca”- zwracali uwagę na zachowane Szołtysa kibice GieKSy na forum ( Szołtys po bramce w Bełchatowie nie cieszył się z resztą, z gratulacjami za bramkę z Sandecją pobiegł tylko Frańczak). Nie wiemy czy to przypadek ( Grzegorz Goncerz pytany oto przez nas stwierdził, że nie widział tego w ogóle) czy może jest jakiś niejasny podział w szatni, który psuje atmosferę i sprawia, że młodzieżowcy mają problemy z graniem. Warto poświęcić na to kilka chwil i porozmawiać z zawodnikami o tej sytuacji. Jeśli mamy wyjść z tego kryzysu to wszyscy muszą być jedną drużyną.
  1. Zmiana ustawienia- Systemem 1-4-4-1-1 gramy od dłuższego czasu. Wobec transferów Iwana, Burchardta, Trochima na boisku robiło się ciasno, szczególnie, gdy graliśmy dwójką defensywnych. Czas chyba trochę zmodyfikować ustawienie i zagrać nieco odważniej. My proponujemy wyjście dwoma ofensywnymi pomocnikami, którzy będą grać za Goncerzem.
  1. Selekcja zaczyna się dziś- w kadrze jest kilku zawodników, którzy w tym sezonie dają niewiele zespołowi, niektórzy z nich naszym zdaniem zatrzymali się w rozwoju i nie wiele wskazuje na to, że uda się przełamać tą sytuację. W piłce sentymentów być nie może, więc oczekujemy od trenera jasnej selekcji zawodników już pod kątem tego, co będzie się działo w zimie. Nie możemy sobie pozwolić na testowanie tych graczy na etapie zimowych sparingów.

Nowemu trenerowi życzymy powodzenia. My, jako redakcja zobaczymy już w Bytowie czy któraś ze wskazówek okazała się pomocna trenerowi!

15 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

15 komentarzy

  1. Avatar photo

    A

    29 września 2015 at 18:39

    Dac szanse Jurkowi

  2. Avatar photo

    Mecza

    29 września 2015 at 20:08

    Bajeczna ściąga!!! 100% racji!!! Czytając różne opinie na forum w różnych wątkach mam wrażenie czasem, że my kibice piszemy o różnych klubach. Sedno sprawy, brawo! Nic dodać nic ująć ale dodam coś od siebie na temat Dariusza Motały. Znalazłem wywiad z lipca (pomijam kwestię kierownika drużyny a u nas nie dyrektor sportowy a manager bo taka jest polityka miasta, facet sam zrezygnował mając inną wizję) Wkleję cytat. Dla mnie bomba. Zakładam, że może mu się nie udać ale to jest dla nas droga (jak nie on to ktoś inny) Stała strategia klubu a cała reszta (również trenerzy) dostosowujący się. Jasny cele dla trenerów/piłkarzy przychodzących. Kontrakt nawet na 5 lat, ale jak brak zaangażowania możliwość rozwiązania po 6 miesiącach. CYTAT: Kiedy byłem na stażu w Bazylei, mówiono mi tam, że sprowadzanie graczy doświadczonych jest absolutnie konieczne, ale w sytuacji, gdy nie ma na tę pozycję nikogo z akademii. Jeżeli natomiast taki piłkarz jest, ale niegotowy, wówczas doświadczonego piłkarza należy sprowadzić jedynie na rok, może dwa lata. To akademia ma być bowiem siłą klubu, a dopiero później transfery. Ja wtedy zapytałem, a co będzie, gdy przyjdzie trener z innym pomysłem? Szwajcarzy odpowiedzieli: wówczas nie będzie u nas pracował. To trenera szuka się do obowiązującego systemu, który działa, a nie system dostosowuje do niego. To mi uświadomiło, że w klubie ludzie są jedynie wykonawcami pewnego założonego schematu postępowania, także trener. W takich klubach jak FC Basel trener dostaje 20 procent na realizację swojego pomysłu na klub, pozostałe 80 to wypracowane i sprawdzone struktury klubu. I trener ma zmienić jedynie to, co nie działa”

  3. Avatar photo

    Kibol

    30 września 2015 at 08:46

    Do poprawy przede wszystkim 3 rzeczy . BRAMKARZ . GÓRNE PIŁKI i najważniejsze SZYBKOŚĆ !!!!!!

  4. Avatar photo

    mobil

    30 września 2015 at 15:01

    Zrobiono pierwszy krok zwalniając pierwszego trenera,kolej na trenera bramkarzy.Miał dużo czasu i możliwości aby czegokolwiek nauczyć bramkarzy-zwykłego abecadła:chwyt piłki,gra w polu bramkowym(piłka nie może bezkarnie przemieszczać się w polu bramkowym),gra na przedpolu pola karnego,komunikacja i współpraca z obrońcami oraz wprowadzanie piłek do kontrataków.Pozycja bramkarza nie może ograniczać się do stania między słupkami!.Jeśli tak to lepiej powiesić „ręcznik” licząc że nic nie wpadnie.

  5. Avatar photo

    lukasz

    30 września 2015 at 17:25

    Tylko nie nastawiajcie sie na to ze nagle w ciagu tygodnia druzyna zmieni diametralnie styl i oblicze. Na to trzeba czasu…

  6. Avatar photo

    Mecza

    30 września 2015 at 18:01

    Co do bramkarzy to błędem Jojki nie jest to, iż nie potrafił nauczyć Dobrolińskiego przez kilka miesięcy ale ocena podczas przerwy, że ten bramkarz niczego się nie nauczył. Zero refleksji. Można było zadziałać. Z góry zakładam, że trener bramkarzy powinien mieć coś do powiedzenia. Jak można myśleć o awansie bez bramkarza?

  7. Avatar photo

    Mecza

    30 września 2015 at 18:08

    Dodam jeszcze, że nie jestem ekspertem ale już o wiele wcześniej każdy laik mógł zobaczyć, że poziom 1 ligi dla Rafała jest za wysoki. Każdy laik tylko nie opłacani fachowcy.

  8. Avatar photo

    ula

    30 września 2015 at 18:22

    skoro twierdzisz że dla Rafała 1 liga to jest za wysoki poziom,to odpowiedz mi na pytanie?Jak to się stało,że od sierpnia 2013,odkad jest w Gks-ie, jeszcze nie było mowy o jego odejsciu,a nie grał za czesto,więc lepiej wycofaj,to co napisałeś,bo to bzdury są,Rafał jest Dobry,a nawet najlepszy:)

  9. Avatar photo

    Mecza

    30 września 2015 at 19:37

    Do Ula: Zgadza się, że Rafał jest u nas od wakacji 2013. Nie było mowy wcześniej o jego odejściu bo trener Jojko źle wykonuje swoją pracę i jako jedynego eksperta od bramkarzy w klubie powinniśmy wymagać więcej. Piekarczyk i Proksa zaufali/zaniedbali tą pozycję. Rafał to bardzo sympatyczny gość i życzę mu najlepiej ale bramkarz to na boisku najbardziej odpowiedzialna osoba. Rafał jest z nami od 3 lat, okazji miał aż nadto. Budziłek pojawił się i po prostu bronił bez żadnego 3 letniego okresu ochronnego itd. Każdy wartościowy bramkarz drużyny wyciąga jakąś setkę w meczu. U nas bramkarze nic nie wyciągają a jeszcze zawalają. Do dzisiaj twierdzę, że sukcesy Moskala wzięły się z tego że Budziłek na jesień setki wyciągał. Wiosny nie zaczął i już się posypało. Szkoda, że zrzucili to na Wróbla (po bardzo dobrym sezonie) który po 2 latach jest szybszy od naszych aktualnych obrońców. Pozdrowienie dla Fonfary, również jednego z lepszych. Po odejściu nie miał już serducha aby zapieprzać dla innych. To byli GKSiarze którzy zapieprzali. Pseudo zarząd zatrudnił jakiś przypadkowych, może tańszych co jeszcze zrozumię (chociaż odeszli do słabszych finansowo)

  10. Avatar photo

    Mecza

    30 września 2015 at 19:50

    Jeszcze słowo do Kamińskiego. Jeśli przez pół boiska nie potrafisz wygrać pojedynku biegowego z 6 lat starszym (nie nadawał się do nas ponoć) to przynajmniej biegnąc tak długo potraf go taktycznie sfaulować. Wygrywaliśmy i szło zagrożenie 1/1 z bramkarzem. Po tym biegu w 55 minucie nie miałeś siły rozmawiać po meczu. To nie złośliwość. To fakty.

  11. Avatar photo

    ula

    30 września 2015 at 20:14

    jeszcze twierdzisz że jojko wykonuje źle swoją pracę,no teraz to po legendzie żeś pojechał:/wstyd a rafała i tak bede bronić bo na tle innych bramkarzy których mamy w druzynie to i tak jest najlepszy i co dobrze zauwazyles sympatyczny

  12. Avatar photo

    Kibol

    30 września 2015 at 21:34

    Tylko spokojnie do poprawki musi być – BRAMKARZ – WYGRYWANIE GÓRNYCH PIŁEK bo z cracovią ani jedna nie wygrana , no i najważniejsze SZYBKOŚĆ ! zawsze i wszędzie !

  13. Avatar photo

    kiepski

    1 października 2015 at 06:19

    No to fantastycznie można zostawić Dobro niech gra bo jest sympatyczny haha brawo ! Jest na takim samym poziomie jak i Kuchta o ile nie słabszy , bo jak by ten drugi zaczął systematycznie grać to może by było inaczej no ale cóż jak ktoś napisał nasz trener bramkarzy również jest do wymiany , druga sprawa Kuchta jest tylko na wypożyczeniu ….

  14. Avatar photo

    mobil

    1 października 2015 at 14:16

    Do ula-Jesteś niereformowalna.To może nie jest winą samego zawodnika.Trener „legenda” jak ktoś zauważył,ale jak może nauczyć chwytu skoro sam sobie bramkę „wrzucił”.”Dobro” dla Jego własnego dobra(poza statutowymi zajęciami) powinien poćwiczyć chyt na „ścianie”-forma siatkówki lub chwyt „koszykarski” w rękawicach bramkarskich.Nie wszystkiego można się nauczyć trzeba mieć „to coś” jak muzyk-słuch.

  15. Avatar photo

    Mecza

    1 października 2015 at 17:44

    Legenda, legendą. Janusz Jojko był naszym wspaniałym piłkarzem ale to przeszłość.Ma teraz inne zadania do wykonania z który na razie wywiązuje się słabo. Nie ważne czy ktoś się nazywa Jojko, X, Y, Z ma być dobry. Wiadomo, że przychylniejszym okiem patrzy się na legendy ale tylko chodzi o przychylność. Wymagania dla każdego te same. No chyba że zadawalamy się 1,2,3 ligą i wówczas nawet Janusz Jojko może sam bronić, bo nasza legenda.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Huczny jubileusz!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

To było bardzo udane świętowanie przyjaźni pomiędzy GieKSą i Banikiem! Zapraszamy do fotorelacji z Nowej Bukowej.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Moje 30 lat

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot  było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.

Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.

W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.

Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.

Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.

Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.

Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.

I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.

Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.

Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.

Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.

W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.

Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.

GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.

Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.

W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.

Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga