Dołącz do nas

Piłka nożna Wywiady

[WYWIAD] Brzęczek: Zawodnicy muszą odzyskać pewność

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Po oficjalnej części konferencji do dyspozycji dziennikarzy pozostał nowy trener zespołu Jerzy Brzęczek. Poczytajcie, co miał do powiedzenia nasz nowy trener:

Powiedział Pan, że wyzwanie w GieKSie to ciekawe wyzwanie. Bardziej ciekawe czy bardziej ciężkie?

Myślę, że ciężkie i każdy zdaje sobie z tego sprawę. Patrząc przez pryzmat oczekiwań, wielu lat sukcesów. Wiele zmieniło się w sferze organizacyjnej, trzeba teraz popracować nad pionem sportowym.

Dla Pana to trzeci klub po Rakowie i Lechii. W którym miejscu jest GieKSa? Bliżej Rakowa czy bliżej Lechii?

Z jednej strony bliżej do Rakowa ze względu na klimat śląska. W Gdańsku w ostatnim czasie jest jednak inna filozofia, bo właściciele są zagraniczni i to oni decydują o zespole. Pod względem przywiązania, klimatu, charakteru jednak bliżej GieKSie do Rakowa.

Przychodzi Pan do klubu, który wyznaczył jasne cele. Wszyscy czekają na awans.

Ja myślę, że w większości klubów cele są wyznaczane, na dzień dzisiejszy projekt w GieKSie jest rozpisany na dwa sezony. Cel mamy wyznaczony, ale teraz musimy się skupić na wyjściu z sytuacji, w której się znajdujemy. Potrzebne są wygrane by zespół złapał pewność siebie.

Pytanie jak to zrobić z tymi, co są w zespole. Wiele zmian Pan nie wprowadzi, jeśli chodzi o personalia.

Muszę poznać zespół, zobaczyć, czym dysponujemy pod względem charakteru. Patrząc na nazwiska, doświadczenie w zespole jest, potencjał na pewno też. Trzeba jednak sobie zdawać sprawę, że doświadczeni gracze muszą zrozumieć, że to od nich dużo więcej zależy i to oni muszą sobie poradzić z tą presją.

Będzie drugi trener w sztabie, będzie analityk być może przydałby się temu zespołowi jeszcze psycholog?

Myślę, że zawsze mówi się o różnych metodach, różnych osobach. Psychologowie są potrzebni, teraz mówi się o indywidualnych trenerach. Ja wychodzę z założenia, że to sam zawodnik musi czuć indywidualną potrzebę spotkań z taką osobą. Z doświadczenia wiem, że narzucenie grupie spotkań z psychologiem może przynieść odmienny skutek.

Co Pan powiedział zawodnikom w szatni?

Mieliśmy już spotkanie, przypomniałem im spotkanie z Rozwojem. Dla nich to też doświadczenie. Powiedziałem im, że chciałbym byśmy się spotykali z kibicami w przyjemniejszych okolicznościach po wygranych meczach. Powiedziałem, że umiejętności i potencjał jest dużo wyższy niż miejsce, które zajmujemy. To też pokazuje, że na papierze wszystko może być inne a rzeczywistość boiskowa jest inna. Wierzę w drużynę, wierzę, że będziemy grać skutecznie i piąć się w górę tabeli.

Jak będzie Pan traktował ten sezon gdzie po 10 kolejkach GieKSa ma mało punktów.

Na tą chwilę musimy skupić się na konkretnym meczu. Zajmując 14 pozycję nie da się mówić o awansie. Trzeba skoncentrować się na kolejnym meczu, trzeba stworzyć klimat w drużynie tak by ona mogła grać i walczyć przez pełne 90 minut na boisku. Trzeba przede wszystkim grać skutecznie by zdobywać punkty. Patrzymy na tabelę, różnice punktowe są małe, ale my nie możemy mówić o górnej części tabeli, gdy mamy teraz 6 porażek na 10 meczów. Zawodnicy rozumieją, że gra i wyniki nikogo nie zadowala. Musimy wyjść z tej sytuacji razem. Chcemy grać piłkę skuteczną i przyciągać kibiców na trybuny. Wiadomo, że one będą pełne, jeśli będziemy wygrywać, wtedy będziemy mieć wszyscy satysfakcję.

Nad propozycją GieKSy Pan się wahał?

Była ona interesująca biorąc pod uwagę organizację w GieKSie, to jak klub jest prowadzony. Miałem miesiąc przerwy od piłki, jako trener, myślałem, że przerwa potrwa dłużej, ale gdy dostaje się taką propozycję nie można odmówić.

Jak Pan ocenia pierwszą ligę z perspektywy ekstraklasy?

Oglądałem parę spotkań GieKSy, na żywo i na komputerze. Byłem na innych meczach. Na pewno jest różnica w otoczce, mamy więcej walki, agresji kosztem kultury gry. Infrastruktura jest lepsza niż kilka lat temu. Liga jest wyrównana podobnie jak w ekstraklasie. Dla atrakcyjności ligi jest to dobra sytuacja, może być zmiana lidera, roszady w tabeli.

Planuje Pan spotkania integracyjne z piłkarzami?

Na razie nie planujemy, wszystko jest dozwolone, czasem jest to pomocne, ale dziś skupiamy się na innych aspektach przygotowań. Widziałem w klubie salkę i ring, więc może tam coś przygotujemy ( śmiech…)

GieKSa w środowisku nie uchodzi za klub, „Kto go nie weźmie to się sparzy?

Oczywiście zawsze można do tego tak podchodzić, ja myślę, że jeżeli jest taki klimat to tym większa satysfakcja będzie dla mnie, gdy uda się coś zrobić. Nie będzie to łatwe zadanie, ale wierzę, że można to zrobić. Trzeba jednak ciężko zapracować by grać w ekstraklasie.

Co od strony piłkarskiej będzie pan chciał zmienić przed meczem w Bytowie?

Patrząc na ostatni mecz zagraliśmy dwie różne połówki. Tracimy bramkę po stałym fragmencie gry, gdy nie szło na boisku coś się zacięło w grze i brakowało pewności. Ja jestem zwolennikiem grania piłką i utrzymywania się przy niej, będę chciał kontrolować grę.

Był to jednak kolejny gol stracony ze stałego fragmentu gry. Czy to dziś znaczący problem?

Na pewno będziemy próbować to zmieniać, tym bardziej patrząc na personalia i posturę chłopaków. Będziemy trenować nie tylko defensywne stałe fragmenty, chcemy również stwarzać zagrożenie z ofensywnych. Nie zawsze jest tak, że to przychodzi od razu po paru treningach. Czasem trzeba poczekać, aż to wszystko w odpowiedni sposób się zazębi.

Analityk jest w składzie i ma pomagać w analizie zespołu a nie przeraża pana myśl, że ten zespół od dwóch lat nie wygrał 3 meczów z rzędu?

To czas najwyższy to zrobić. W Gdańsku również straszono mnie stadionem, Lechia mało tam punktowała. Wszystkie statystyki są po to by je łamać i mam nadzieję, że wejdziemy w taki etap, że je przełamiemy.

Sceny po meczu z Rozwojem były nietypowe, Pan zna taką presję z boiska?

Oczywiście wiem jak reagują kibice, którzy utożsamiają się z klubem. Kibice chcą zwycięstw, awansów, radości- oni wydają swoje pieniądze na klub. Jeśli brakuje wygranych to jak najbardziej rozumiem złość kibiców, rozumiem, że jest ona coraz większa. Ja nie posądzam zawodników, że oni nie chcą. Zaangażowanie było ok., brakuje jednak pewności i potem są problemy. Jeżeli zawodnicy będą słuchać i wykonywać moje polecenia to powinno to dobrze wyglądać.

Chciałby Pan zaapelować o cierpliwość do kibiców?

Ja nie jestem od tego by apelować do kibiców. Kibice dobrze wiedza jak wystartowaliśmy, wiedzą jak zorganizowany jest klub i widzą jak wygląda sytuacja w tabeli. Ja mam nadzieję, że kibice docenią to, co będziemy robić. Jeśli będzie widać zaangażowanie i serce na boisku kibice będą to akceptować i nawet, gdy w takich meczach zabraknie zwycięstwa to przy takiej postawie będą punkt szanować.

20 lat temu przychodził Pan do, GieKSy jako piłkarz. Jakie wspomnienia z tego okresu?

Bardzo miłe, bo wtedy graliśmy w ekstraklasie, byliśmy w pucharach. Klub liczył się polskiej piłce, mieliśmy sukcesy na arenie krajowej i międzynarodowej. Myślę, że zachowanie kibiców po meczu z Rozwojem jest też wyrażeniem tęsknoty do tych czasów. To jest rzecz normalna, że kibice marzą o tym by oglądać na B1 ekstraklasę. Potrzebujemy do tego pokory, cierpliwości. Czasem trzeba dać szanse ludziom, którzy są w klubie by sami wyszli z tego kryzysu. Jeśli im się to uda to wtedy stają się mocniejsi.

Miał Pan okazję pracować z którymś z zawodników?

Spotkałem chyba tylko Bębenka, gdy grałem w Górniku, ale on wtedy zerwał wiązadła. Krótko w Polonii był również Kamiński.

Jak przebiegał dzisiejszy dzień w szatni?

Pierwsze testy szybkości i wydolności. Chcemy zobaczyć, z czego startujemy, jak wyglądamy i nad czym trzeba pracować by się przygotować do trudnych meczów, szczególnie, że gramy większość meczów na wyjazdach. W szatni jest Janusz Jojko, zostaje w sztabie Łajczak. Będziemy rozmawiać z nimi o drużynie i zawodnikach.

7 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

7 komentarzy

  1. Avatar photo

    Misiek

    28 września 2015 at 18:19

    Jedynie szkoda, że od 4 ligi nie został skład budowany o wychowanków którzy by tu serce zostawiali na boisku… Lepiej grać parę klas niżej i widzieć postępy aniżeli ten syf który teraz mamy… Wierzę jednak że grajki zaczną zapierdalac na treningach i może kiedyś będziemy z nich dumni…

  2. Avatar photo

    Mecza

    28 września 2015 at 20:39

    Mnie cieszą słowa „Ja jestem zwolennikiem grania piłką i utrzymywania się przy niej, będę chciał kontrolować grę” Nie chcę bramkarza, 8 defensywnych (4 obrona, 2 defensywnych, 2 bocznych pomocników wracających) + Ciechańskiego w ataku walcząc o awans… trauma po byłym trenerze. Dla zawodników takich jak Pielorz, Leimonas nie powinno być miejsca. W niczym nie są lepsi od Cholerzyńskiego a jak nie są lepsi on powinien być w kadrze bo nasz. W dodatku młodszy.

  3. Avatar photo

    Kibol

    28 września 2015 at 21:08

    Oby trener sie nie zdygał gwiazdorów i dał im porządny wycisk w zapierdalaniu na pełnych obrotach a jak sie jakiejś gwieżdzie nie podoba to wy…….ć z GieKSy i tyle w temacie

  4. Avatar photo

    Mecza

    28 września 2015 at 21:37

    Obejrzałem wywiady. Są przekonujący. Pamiętam Nawałkę jak przychodził. Gościu ze słabą reputacją trenerską (m.in mocne Lubin spóścił z ligi) i z szaliczkiem aby go nie przewiało czasem. Na koniec jesieni chyba 0:4 lub 1:4 z Łomżą u siebie przy pustych trybunach. Później mega wyniki i kariera. Jurek B. byłem przeciwny ale mocno kibicuję. W najbliższych miesiącach objawią się kolejni wartościowi trenerzy, obyś mył jednym z nich. Czytałem dzisiaj o Smudzie, nazwisko ok ale jak patrząc to tylko głośne i drogie nazwisko które chyba nikogo nie wychowało. To samo chyba można powiedzieć o zachwalanym wszędzie Ojrzyńskim. W cafe futbol ostatnio był Bobo Kaczmarek – facet ponad 60 lat, kupę lat temu nas prowadził ale pamiętam jak mówił o Gajtkowskim – z tego małolata GKS będzie miał pożytek kiedyś. Na Lewandowskiego też zwrócił uwagę jak grał w Zniczu (strzelił nam 2 bramki u nas po awansie naszym do 1) Reasumując – na najlepszych i drogich trenerów nas nie stać a jeśli któryś był przymierzany do GKS to znaczy że nie jest najlepszy (1 liga polska) Zostają tylko drodzy lub tacy którzy mogą być najlepsi. OBY!

  5. Avatar photo

    GieKSiarz

    28 września 2015 at 21:51

    … mnie nowe osoby nie przekonują do siebie. Dla mnie to kolejne dwie osoby z co najwyżej średnim doświadczeniem chcących przede wszystkim wybić się na trampolinie zwanej GieKSa. Wnioskuję tak po obejrzeniu konferencji prasowej i przeczytaniu powyższego wywiadu. Podobnie jest z niektórymi piłkarzami przychodzą do GKS aby odbudować swoją formę Kuchta, Bukhardt może Iwan. Przykre ale taki stan rzeczy nie dziwi dopóki tu nie będzie porządnego strategicznego sponsora (patrz. Termalica). Wioska z firmą Brukbet radzi są całkiem całkiem w ekstraklasie potrafiąc np. remisować z legią i jest w środku tabeli ekstraklasy. A my tam po co, żeby kompromitoać się na całą Polskę – wystarczy już dzisiaj że wiochy z nas się śmieją bo to my pomału stajemy się piłkarką wiochą i na chwilę obecną pewnie nie wiele się zmieni. Pewnie nie spadniemy ale pierwszej czwórki ter z nie osiągniemy bo o awansie nie ma nawet co próbować marzyć.

  6. Avatar photo

    Mariusz

    28 września 2015 at 22:59

    Brzeczek jezeli masz jaja i bedziesz samodzielny to zrob porzadek z gwiazdorami i kurwa do roboty !!!!! Niech zapierdalaja a jak nie to dograj sezon juniorami i wypierdol ich na zbity ryj wszyscy smieja sie z giekswy.do roboty

  7. Avatar photo

    lukasz

    29 września 2015 at 12:58

    Gieksiarz to ciekawe co piszesz ze przychodza zeby odbudowac forme. Jedynym pilkarzem ktory tu sie odbudowal po kontuzji i przejsciach to Gonzo. Reszta nawet jak przychodzi z dobra opinia to tylko doluje, wiec skoncz pisac bzdety. Nie musi to nikogo przekonywac ale tak jest i tylko od kibicow zalezy czy damy im szanse czy nie. Szanse dac trzeba bo gorzej byc nie moze. GKS

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Huczny jubileusz!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

To było bardzo udane świętowanie przyjaźni pomiędzy GieKSą i Banikiem! Zapraszamy do fotorelacji z Nowej Bukowej.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Moje 30 lat

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot  było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.

Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.

W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.

Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.

Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.

Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.

Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.

I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.

Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.

Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.

Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.

W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.

Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.

GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.

Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.

W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.

Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga