Piłka nożna
Nowy trener i dyrektor sportowy w GieKSie
W dniu dzisiejszym odbyła się konferencja prasowa w klubie na której poznaliśmy nowego trenera oraz dyrektora sportowego, czyli osobę odpowiedzialną między innymi za transfery w GieKSie. Nowym trenerem został Jerzy Brzęczek. Dla tego szkoleniowca nie będzie to pierwszy kontakt z GieKSą, gdyż w sezonie 94/95 był piłkarzem naszego klubu.
Nową osobą w klubie jest Dariusz Motała, który obejmie funkcję dyrektora sportowego w naszym klubie. Motała wcześniej pracował w Lechu Poznań.
Więcej szczegółów wkrótce.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Galeria Kibice Piłka nożna
Huczny jubileusz!
To było bardzo udane świętowanie przyjaźni pomiędzy GieKSą i Banikiem! Zapraszamy do fotorelacji z Nowej Bukowej.
Felietony Piłka nożna
Moje 30 lat
Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.
Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.
W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.
Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.
Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.
Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.
Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.
I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.
Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.
Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.
Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.
W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.
Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.
GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.
Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.
W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.
Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.

tomek
28 września 2015 at 15:16
Niestety znowu pochopna i błędna decyzja co do trenera. Tu jest potrzebny ktoś pokroju Lenczyka a nie kolejny mięczak bez warsztatu i doświadczenia. Chyba faktycznie racje maja ci co piszą że źródłem problemu jest Cygan. Nie potrafi wybrać trenera ani zawodników. Ściąga wyeksploatowanych piłkarzy bez ambicji których nic nie motywuje nawet pieniądze. Miejmy nadzieje że ten nowy dyrektor sportowy ma jakieś pojęcie skoro Cygan go nie ma. Osobiście uważam, że za trzy miesiące będzie powtórka z rozrywki. Ciekawe co wtedy Cygan wymyśli.
hanibal
28 września 2015 at 15:47
Tomek za 3-miesiące kupisz kwiaty i przeprosisz to coś dzisiaj napisał i ubliżył prezesa i nowy sztab szkoleniowy,obyś się mylił
kibic bce
28 września 2015 at 15:58
Kolego trzeba Brzeczkowi zyczyc jak najlepiej. Rakow robil duze postepy pod jego wodza. Mam nadzieje ze naszym kopczyka tak srube doje.. Ze w koncu poczuja co to znaczy za… na treningach. Jakikolwieg bunt ze strony zawodnika powinien skonczyc sie wypier… ze skladu a w jego miejsce wprowadzac nowych lebkow zaplecza Gieksy. Nowy dyrektor tez powinien dostac szanse. KolegomTomaszu czemu przekreslasz ich z gory skoro jeszcze nie zaczeli? Dajmy szanse kazdemu. A o premiach powinni zapomniec do konca sezonu.
Brak wyniku rowna sie brak pensji na koncie!!! Cygana bym nie przekreslal to w koncu on nas z bagna wyciagnal i teraz tez da rade.
Zycze im wszystkim dobrego.
Bartolo
28 września 2015 at 16:05
..a najdalej do końca kwietnia 2016 następny proszę…
kibic
28 września 2015 at 17:10
Wedlug mnie nie byl to najlepszy wybur,ale mam nadzieje ze wreszcie nastapi zmiany gry i tego zycze Brzeczkowi,ale aby nastapily zmiany trzeba zmienic caly sztab szkoleniowy bo nie za wszystko odpowiadal Piekarczyk,zle wyszkolenie bramkarzy i wybur sciagania ich do klubu,przygotowanie kondycyjne jak i reszta tez zle wygladala wiec musza nastapic konkretne zmiany i jesli jest mozliwosc sciagniecia do klubu napastnika bo z jednym dlugo nie pociagniemy a jak reszta wyglada to sami widzielismy,wiec nic tylko zyczyc powodzenia trenerowi i niech pogoni tych darmozjadow do roboty a jak sie jaki nie nadaje to po rundzie jesiennej powinien odejsc niema co na sile trzymac tych grajkow i im placic a oni maja to gdzies
lukasz
28 września 2015 at 17:34
Po prostu dajcie szanse popracowac trenerowi i tyle, z gowna bata nie ukreci efekty jak maja przyjsc to przyjda za miesiac – jesli chodzi o pewne elementy gry, schematy a jesli chodzi o podejscie mentalne grajkow to moze krocej. Mam nadzieje ze ludzie z zewnatrz rusza to do przodu, widac ze pomysl z zatrudnianiem „swoich” kompletnie nie wypalil wiec mimo poczatkowego sceptyzmu mysle ze to dobry kierunek. Szczegolnie jesli chodzi o nowego dyrektora – gosc z konkretnym doswiadczeniem. POWODZENIA PANOWIE !!!
GreGi
28 września 2015 at 19:21
To wszystko już było..
@tomek – pełna zgoda,
@hanibal – za 3 m-ce ty przeprosisz,
@kibic bce – Cygan to dobry menedżer, nie nadaje się do pionu sportowego,
@kibic – to samo pisane było, gdy przychodził Skowronek, a potem Moskal.
Tak sobie marudze,bo mam dość marazmu. Mam tylko nadzieję, że „pion sportowy”, a z nim p.Motała wniesie coś nowego.
Irishman
28 września 2015 at 20:20
Jeden facet z Poznania okazał się geniuszem na swoim podwórku. Jeśli teraz ten drugi mu choćby tylko dorówna dorówna, to niedługo będziemy konkretną siłą w polskim futbolu.
A Brzęczek? No, też mam obawy ale trzeba dać facetowi szansę. Przypomnę tylko, że przecież Nawałka, też wcześniej jakoś specjalnie się nie wyróżnił w piłce klubowej zanim do nas trafił. I też wtedy wielu z nas kręciło nosem.
tomassi
28 września 2015 at 20:35
Irishman-dobrze napisane.
Oby wreszcie zaskoczyło to nowe rozdanie.
Powodzenia. I nie bać się decyzji, wyp… jak ktoś nie daje z siebie maxa.
tomek
28 września 2015 at 21:23
Panowie życzę trenerowi jak najlepiej no ale pewne fakty są takie jakie są. Jako trener nic nie osiągnął a zadanie poważne. Nie dał rady Moskal Skowronek i bardzo doświadczony Piekarczyk. Skąd zatem optymizm. Zresztą ta cała zabawa w wybór trenera sprawia wrażenie amatorskiej łapanki a nie znalezienie fachowca. Zresztą osoby o uznanych nazwiskach wyśmiały Cygana. Zresztą nie bardzo rozumie skąd kult Cygana. Całą czarną robote wykonał Prezes Janicki a jedyna zasługa Cygana to to że ma kumpli w UM K-ce. Oczywiscie finanse sa wazne ale w innych okolicznosciach i tego by nie bylo. Powiem wam tyle jestem dyrektorem od wielu lat i tak kiepskiego zarzadzania nie widziałem dawno. Brak analizy i syntezy. Brak wyciagania wniosków z popełnionych błedów. Zreszta jesli prawda jest ze prezes jest kumplem wszystkich to ma mega problem z egzekwowanie czegokolwiek. No bo jak to zrobic kumplom przykrosc. Cygan jest jak PO kupa promocji zero tresci. I na koniec to nie tak ze nie lubie nowego trenera. Nie mam za co go nie lubic. Tyle że pewnych wyborów dokonuje sie racjonalnie a nie emocjonalnie. Nigdy nie zrobilbym u siebie kierownika z pracownika bez predyzpozycji i bez doswiadczenia. Dlaczego? Bo nie stac mnie na eksperymenty które z dużą dozą prawdopodobienstwa skoncza sie totalną porazką. Takie porazki kosztuja i to duzo a moi przelożeni po czyms takim by mi podziękowali. Tylko Cyganowi nikt nie podziekuje bo są kumple od kasy w UM K-ce. Cały patent na sukces.
Mariusz
28 września 2015 at 22:51
Brzeczek nieboj sie odwarznych decyzji.pilkarze wyjebali juz za duzo trenerow.odstaw gwiazdy i zbudoj zespol na miare oczekiwan bo w takim skladzie to Gieksa nieistnieje!!!,byle kto gra o 3 punkty.zapedz ich do roboty bo inaczej znowu bedziesz kozlem ofiarnym.powodzenia
Stary sympatyk
29 września 2015 at 09:51
Czytam, zerkam na kalendarz by sie upewnic ze to nie Prima Aprilis i oczom nie wierze! Jak mozna zatrudnic Brzeczka? Pomijajac kompletny brak sukcesow trenerskich (przeciwnie, same katastrofy!) ten czlowiek to naciagacz, ktorego jedynym celem jest nabijanie kabzy! Juz nikt w klubie ni pamieta co bylo gdy u nas 'gral’? Ze potrafil w jeden sezon swoimi wymaganiami i utarczkami o kase zbankrutowac i Gornika i Giekse? Szkoda gadac, bankructwo pewne, jak przy okazji uniknie sie spadku to bedzie cud!