Piłka nożna
Nic z was już nie będzie…
Do meczu z Rozwojem Katowice, GieKSa przystępowała w kiepskich nastrojach i po sporych zawirowaniach. Takiej serii katowiczanie jeszcze w tym sezonie nie mieli, a składały się na nią trzy porażki z rzędu – z Sandecją, Olimpią i Cracovią. Dodatkowo do dymisji podali się trener Piotr Piekarczyk i dyrektor sportowy- Grzegorz Proksa.
Przed katowiczanami zadanie wydawało się tym cięższe, że rywal z Brynowa przełamał się tydzień temu, ogrywając u siebie Wisłę Płock. Ekipa Mirosława Smyły pałała również żądzą rewanżu za lipcowy mecz Pucharu Polski, który zespół z Bukowej bez problemu wygrał 2:0.
W składzie GieKSy mieliśmy kilka zmian. W bramce stanął ponownie Mateusz Kuchta. W obronie od początku zagrał Oliver Prażnovsky, w pierwszym zestawieniu oglądaliśmy również Bartosza Iwana.
I to właśnie Ajwen otworzył wynik spotkania, wykorzystując w 10. minucie świetne dośrodkowanie Adriana Frańczaka zakończył strzałem głową z najbliższej odległości. Potem w ciągu kilku minut jeszcze dwa razy uderzał na bramkę Solińskiego. Golkiper gości w jednej sytuacji bawił się z piłką i nieomal odebrał mu ją Grzegorz Goncerz. GKS niby kontrolował spotkanie, Rozwój prezentował się beznadziejnie i był bierny – rywale nie byli zainteresowani atakiem. Tymczasem w 26. minucie rzut rożny i po dośrodkowaniu Tomasza Wróbla Łukasz Kopczyk trafił do siatki Kuchty. Po dwunastu minutach GieKSa strzeliła drugą bramkę. Dośrodkowanie Rafała Pietrzaka z rzutu rożnego bardzo dobrym strzałem głową zamknął Oliver Prażnovsky, choć na linii tańczył jeszcze Grzegorz Goncerz. Do przerwy GKS prowadził 2:1.
W drugiej połowie Rozwój zaczął nieco bardziej odważnie. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Od połowy boiska poszedł na sprincie Tomasz Wróbel, minął tak naprawdę całą linię obrony, wszedł w pole karne i strzelił drugą bramkę. Gra GKS układała się bardzo źle i po 17 minutach Ireneusz Kościelniak zdecydował się na zmianę Trochima. W jego miejsce wszedł Filip Burkhardt i już w pierwszej akcji mógł zaliczyć asystę. Niebywałą okazję miał Goncerz w 72. minucie, gdy po akcji Bębenka w idealnej wprost sytuacji trafił wprost w Solińskiego. Chwilę później Burkhardt uderzał z dystansu, ale obok słupka. W 79. minucie na boisku pojawił się na boisku Sebastian Gielza i po chwili popisał się nieprawdopodobnym strzałem z 20 metrów, ale piłka trafiła w słupek. Nastroje na trybunach były coraz gorsze, a piłkarze bezradni. Pojawiały się okrzyki nawołujące zawodników do zejścia z boiska. W końcówce GKS miał kilka stałych fragmentów. Rozwój też nie rezygnował z wygranej.
Po beznadziejnym meczu GKS zremisował z Rozwojem. Zrozumiałe, że kibice nawołali piłkarzy do opuszczenia murawy w niewybrednych słowa. Was czas już minął.
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Piłka nożna
Górak: Brakuje nam wytrawności
Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.
Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.
Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce. Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.
Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.
To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.
Piłka nożna
Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?
W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.
Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.
Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.
Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.
Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.
Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

roman gertych
25 września 2015 at 19:57
jeśli komentator stacji mówi że nie dziwi się kibicom że krzyczą „wypi…” to czy trzeba dodawac coś więcej?
roman gertych
25 września 2015 at 19:58
rozwój był o klase lepszy niestety, dno dna
kibic
25 września 2015 at 20:00
Wstyd,tragedia nic lepiej juz nie bedzie ci ludzie rozpierdolili nasz klub,a szykuja nam z Brzeczkiem kolejna jaja,sprawdzie jego wyniki w lechi i jakie zdanie mieli onim kibice tu zaden normalny trener nie przyjdzie aby byc pionkiem a rzadza w klubie kolesie
klop
25 września 2015 at 20:08
Co jest z tym klubem?? Banda pajacy ktorym nawet nie chce sie biegac. Po lisciu powinni dostac przynajmniej. Oni hanbia nasza ukochana GieKSe. Trzeba cos z tym zrobic! Tego juz za wiele. I pytanie do prezesa cygana. Jaki masz plan ? Bo jesli go nie masz to lepiej odejdz spokojnie. Bo jesli dalej tak bedziesz walil w chu. Ja do cie ludzie za jaja powiesza. Kaminski, bebenek, wolkowicz, leimonas, jurkowski, szoltys, franczak, i inni wasz czas minal, do widzenia do widzenia do widzenia. Idzcie w chu j . Walcie w chu jaw innym klubie. !!! Cierpliwosc sie kiedys konczy.
Korek Zawodzie
25 września 2015 at 20:08
Brzęczek, Nawałka, Guardiola, Mourinho, Enriqe, Ferguson, tutaj nikt z nich nie pomoże.
Kamiński cianki jak polsilver, do tego zdania po polsku sklecić nie umie.
To jest tragedia.
Za co panie Cygan Ty im płacisz?
Ach szkoda słów, nie chce mi się już pisać.
tom
25 września 2015 at 20:10
jeżeli na ławce trenerskiej siądzie Pan Brzęczek to na bank II liga szkoda szkoda szkoda jak długo to jeszcze potrwa wszyscy się z Nas śmieją….
łysy
25 września 2015 at 20:13
witam do meczu nie będę nawiązywał bo wszyscy widzieli co i jak tylko są potrzebne zmiany i nie tylko w zarządzie ,zawodnikach, tylko też w kibicach Junior brak posłuchu jego czas miną niestety ,młodzi brak, starzy na głównej, niestety teraz na głównej więcej kibiców niż na blaszoku dla czego odpowiedź prosta cztery pieśni przez cały mecz, tak byliśmy wychowani chyba nie. Dwa przychodzisz z dzieckiem chcesz napój dostajesz bez nakrętki (ustnik)GIEKSA stadion przyjazny rodzinie pytanie do personelu jak dziecko ma się napić cza było se nakrętkę z domu przynieść inni tak robią żenada tyle w temacie postarajmy się o nasz stary stadion a potem nawołujmy zagraj jak za dawnych lat pozdro dla wszystkich kibiców na dobre i na złe
Wlodek
25 września 2015 at 20:15
BANDA PATAŁACHÓW !!! niestety opłacanych z UM – Prezesik tez -ciepła posadka po co sie wychylac . NIby jest dobrze długi spłacamy ale jedne pytanie a nawet 2 KAJ JEST TA GieKSa i – gdzie jest SPONSOR ??????????????????????????????????????????????????????????????????
p.s spłacac długi za nie swoje plny kazdy potrafi nie zrobiłes niczego bez pomocy z miasta . Brak sponsora Brak wyników DNO DNO DNO . Nic juz nie rób nie zatrudniaj Murinho Brzeczków itp. Kup 0,7 i miłego wekenda i blagam wypierdaj
KOSZUTKA.EU
25 września 2015 at 20:16
ktoś nas tu ostro C Y G A N I
marek
25 września 2015 at 20:20
niby to na pilkarzach sie skupia caly gniew, ale powiedzenie, iz ryba psuje sie od glowy, nie wzielo sie znikad. moim zdaniem z cyganem awansu nie bedzie. jest on zainteresowany posada i ewidentnie przyklejony do stolka, a wszelkie wykonywane przez niego ruchy to jedynie pozorowane dzialania, majace dac mu dodatkowy czas.
adrian
25 września 2015 at 20:21
kurwa to co graja te patałachy to jest po prostu masakra.wypier..ać nędzni kopacze-zero ambicji dziady jedne.jak jezdze 20 lat na Giekse to czegoś takiego jeszcze nie widziałem.brawo dla Rozwoju za abicje,szacun dla Wróbla i byłych graczy Gieksy co teraz są w Rozwoju.
Wujo
25 września 2015 at 20:26
Cygan – tylko jedno – WYPIERDALAJ!!!!! Prezes do dupy to i grajki do dupy!!! I zarząd też do dupy jak tego nie widzi!!!! Kasa z miasta na dwa kluby!!! Rozwój i GKS!!!!
marek
25 września 2015 at 20:28
cygan powinien stad wyjechac na taczce, a grzegorz proksa, jedyny co mial ambicje na zmiane panujacych zasad, pownien byc przywrocony do pracy.
jo
25 września 2015 at 20:36
Kamiński chopie ta twoja gra pppp co jo godom to niy można nazwać grom 2 tory z Cracowiom twoja wina i 2 tory z Rozwojym tysz chopie idz se do Bytomia nazot Prazdowski najleprzy w GieKSie drugi szpil oni grajom jakby posrani byli panika na boisku i zero ambicji gańba nom robiom weż sie chopie pokosz na osiedlu przez takich nieudaczników.
łysy
25 września 2015 at 20:42
gra jak gra zero ambicji a Jo się pytom gdzie są kibice a Jo się ku*wa pytom kaj są kibice
Mariusz
25 września 2015 at 20:46
Pilkarzyki chuj wam dupe wypierdalac.
łysy
25 września 2015 at 20:54
wszyscy na piłkarzy a może problem leży gdzie indziej a oni dają nam kibicom znać swoją postawą kiedyś kasy nie było i grali a teraz jest i jest problem grajcie tak by nie awansować bo nas na to nie stać a rozmowa typu awans w ciągu dwóch lat wam nie dał do myślenia takie zarząd przedstawił wymagania więc więcej czytajmy i myślmy co tak naprawdę oni chcą
Rafal
25 września 2015 at 20:55
Nie płacić przez dwa miesiące wypłaty nikomu, razem z zarządem. Zakrecic ciepła wodę, to może będzie lepiej. A jak się nie podoba to wypierdalac. Dość tej farsy. WYPIERDALAC!!!!!
kibol
25 września 2015 at 21:10
Na stojąco meczu sie nie wygra 1 bramka to tradycyjne stałe fragmenty 2 to szybkość czyli bieganie ale wam po prostu sie biegać nie chce to było widać na meczu katastrofa wybiegania i waleczność z taką grą to tylko 2 liga niestety !
kamil iks
25 września 2015 at 21:31
Za mocno nadmuchany balon z takimi zapowiedziami takimi ojej takie az kolorowe optymistyczne
kamil iks
25 września 2015 at 21:37
Bardzo takie wszystko było cacy to jak obiecanki rzadowych capów a głupiemu radość ciekawe komu no tak prezesurom-anty a zazwyczaj chodzi o sianko prawda Cyganku ty łbie zakuty
Igor
25 września 2015 at 22:29
Rozwój grał o wiele lepiej. Tam jest DRUŻYNA a u nas zbieranina zapatrzonych w siebie kutasów. Siedziałem na 5, gdzie rozgrzewali się rezerwowi Rozwoju i Gieksy. Ci z Rozwoju zapierdalali na rozgrzewce, że się po nich lało, a nasi: Burchard, Wołkowicz i jeszcze trzecia łajza, truchtali jak panienki i z ociąganiem rozciągali to i owo. Jak tak treningi wyglądają to się nie dziwię, że KAŻDY zespół z 1 ligi jest od nas szybszy…
kris
25 września 2015 at 23:30
Kibice 🙂 hahaha! NIGDY w życiu, NIGDY, żaden KIBIC nie traktuje tak swojej drużyny. Kiedyś GieKSa spadała z 1. ligi (ekstraklasy), a tłumy chodziły i KIBICOWAŁY. A teraz, bandyctwo i chamstwo zwykłe. Dzieci mnie pytają, dlaczego tab brzydko kibice krzyczą. A ja muszę im tłumaczyć, że to nie kibice… Ech… Wyjdźcie na murawę, zagrajcie. Proszę. „Gieksa to my” – hahaha! Żenada. Jak się nie podoba, to sobie zorganizujcie inne zajęcie.
sąsiad
25 września 2015 at 23:35
prawda jest taka, że po pierwsze cały zarząd jest do wymiany bo niestety jak ktos napisał ryba się psuje od głowy, lecz w klubie od lat jest kolesiostwo i kumoterstwo i wychodzą tego wyniki. aż dziw sponsorom, czyli miasttu i mpgk że godzą się na takie marnotrastwo pieniędzy (nie małych zapewne). a piłkarzom dla „zachęty” uciąć nieco pensji aby ich zmobilizować by zostawić na boisku serce a nie żel z włosów. w tym klubie zawsze panowało kolesiostwo, nie było szacunku dla wielu byłych zasłużonych piłkarzy. najpierw zmiana składu zarządu poźniej brać się za drużyne.
jo
26 września 2015 at 05:02
Zamknij ryj synek. Trzy razy piszesz to samo