Piłka nożna Prasówka
GKS Katowice jak… Barcelona. Piłkarze nie będą już samotni. Przegląd doniesień mass mediów
Zapraszamy do przeczytania fragmentów wiadomości mass mediów na temat GieKSy:
slask.sport.pl – Rozwiązany kontrakt z Krzysztofem Bodzionym
Pomocnik Krzysztof Bodziony rozwiązał za porozumieniem stron kontrakt z GKS-em Katowice.
Wygrana w sparingu z MKS-em Kluczbork
[…] Mecz z beniaminkiem pierwszej ligi rozpoczął się od szybkiego prowadzenia rywali.
[…] Wynik utrzymał się do przerwy. W drugiej połowie strzelali już jednak tylko katowiczanie. W GieKSie zagrali m.in. pozyskani Wojciech Trochim i Filip Burkhardt.
GKS Katowice chce być polską Barceloną. Powstaje wielosekcyjny klub
W Katowicach mają już dosyć bylejakości, drużyn, które ogląda garstka kibiców i skłóconych działaczy. Miasto podjęło decyzję o budowie silnego, wielosekcyjnego klubu pod szyldem GKS-u. Jego okrętami flagowymi mają być piłkarze, siatkarze i hokeiści.
GKS to sportowa wizytówka miasta, z którą kojarzeni są przede wszystkim piłkarze. Miasto uważa jednak, że za tymi trzema literkami kryje się marka, przy której mogą się ogrzać i wypromować także inne sportowe sekcje.
Plan zakłada, że na początek pod szyldem GKS-u zjednoczy się pięć sekcji: piłka nożna, siatkówka (Czarni, którzy dziś rywalizują na zapleczu PlusLigi), hokej, zapasy oraz szachiści Hetmana. Nie stanie się to od razu. Miasto chciałoby, żeby sekcja szachowa znalazła się pod szyldem GKS-u za rok. Siatkarze najpóźniej po awansie do PlusLigi.
GKS Katowice. Silny klub? Mam nadzieję, że nie powtórzy się błąd sprzed lat [KOMENTARZ]
[…] Teraz władze miasta zapowiadają, że na nowo wielosekcyjny GKS potrzebuje sukcesu przede wszystkim w piłce nożnej. Jak najszybciej. Za rok, za dwa lata. Najpierw ma być awans do ekstraklasy, potem pewnie gra o europejskie puchary. To oczywisty cel ambitnego klubu i wielkiego miasta. Nie obędzie się więc bez transferów bardzo dobrych piłkarzy, może też bardzo znanych trenerów.
Mam tylko nadzieje, że ojcom projektu nie zabraknie konsekwencji. I tak samo jak o piłkarzy, zadbają o pozostałe sekcje klubu.
Tak aby uniknąć błędów sprzed lat, które – choć popełnione w innych realiach – spowodowane były zapatrzeniem się w jeden tylko piłkarski punkt. W ich efekcie droga do próby odtworzenia wielkiego GKS zajęła długich dwadzieścia kilka lat.
sportowefakty.pl – Sparingowo: GKS Katowice lepszy od Podbeskidzia Bielsko-Biała
W sparingowym spotkaniu rozegranym w Dankowicach Podbeskidzie Bielsko-Biała przegrało z GKS-em Katowice 0:1. Jedyną bramkę zdobył Grzegorz Goncerz.
Dla Podbeskidzia Bielsko-Biała był to drugi piątkowy mecz sparingowy. Górale wcześniej przegrali z MFK Rużomberok 1:2. W starciu z katowiczanami trener Dariusz Kubicki dał zagrać zawodnikom, którzy nie wystąpili w starciu ze Słowakami. Szansę debiutu w barwach Górali otrzymali Mateusz Szczepaniak i Adam Mójta, a w bramce zagrał testowany Emilijus Zubas.
[…] W 24. minucie padła jedyna bramka w tym spotkaniu, a zdobył ją Grzegorz Goncerz. Król strzelców I ligi oddał strzał z 16. metra i nie dał Zubasowi szans na skuteczną interwencję.
Na drugą połowę trener Piotr Piekarski wysłał zupełnie inną jedenastkę, a katowiczanie nadal przeważali. Podbeskidzie przed stratą bramki uratował słupek oraz Gracjan Horoszkiewicz, który wybił piłkę z linii bramkowej.
Mateusz Kuchta walczy o miejsce w bramce GKS-u Katowice. „Rywalizacja jest zdrowa i potrzebna”
Mateusz Kuchta najbliższy sezon spędzi w GKS-ie Katowice. 19-latek do klubu ze stolicy Górnego Śląska wypożyczony został z Górnika Zabrze. Bramkarz chce wywalczyć sobie miejsce w podstawowym składzie.
[…] W GieKSie o miejsce pomiędzy słupkami Kuchta walczy z Rafałem Dobrolińskim. – Jestem tu od tygodnia i ciężko pracuję na to, żebym w pierwszym meczu stanął między słupkami. Zostało jeszcze trochę czasu do ligi, więc wciąż czeka nas sporo pracy. Mamy również czas na to, żeby udowodnić swoją wartość. Rafał Dobroliński także jest w bardzo dobrej formie. Jednak ta rywalizacja między nami jest zdrowa i na pewno potrzebna. Dalej będziemy ze sobą konkurować, ale oczywiście nie psuje to naszych stosunków oraz dobrej atmosfery w drużynie – powiedział 19-latek.
Kuchta nie ukrywa, że szybko zaaklimatyzował się w nowym klubie. – Koledzy bardzo fajnie mnie przyjęli. Pochodzę z Katowic, więc GKS zawsze był mi bliski. Jak chodziłem na mecze, to zawsze kibicowałem GieKSie. Znałem też chłopaków i to na pewno też mi pomogło w tym, żeby się szybciej zaaklimatyzować – ocenił bramkarz GKS-u Katowice.
katowickisport.pl – Kolumbijczyk nie zagra w GieKSie
[…] Po wygranym 1:0 sparingu z Podbeskidziem Bielsko-Biała, sztab szkoleniowy GKS-u Katowice podjął decyzję o rezygnacji z usług kolumbijskiego napastnika Victora Zapaty. Piłkarz ten był testowany przez katowicki klub od końcówki czerwca. Pomimo dosyć długiego czasu nie zdołał przekonać do siebie trenera Piotra Piekarczyka i jego współpracowników
dziennikzachodni.pl – GKS Katowice jak… Barcelona. Piłkarze nie będą już samotni
GKS Katowice znów będzie klubem wielosekcyjnym. Do piłkarzy dołączą siatkarze, hokeiści, zapaśnicy i szachości. A potem przyjdzie czas na kolejne dyscypliny.
Plan jest jasny. Piłkarze GKSKatowice w ciągu dwóch lat mają awansować do ekstraklasy. Siatkarze, obecnie Czarni, przejdą pod szyld GieKSy po wygraniu pierwszej ligi i otrzymaniu od PZPS prawa gry w PlusLidze. Naprzód Janów i HCKatowice mają ostatnią szansę osiągnięcia porozumienia i utworzenia nowego klubu, pozostawiając u siebie szkolenie młodzieży. Jeśli to się nie uda miasto powoła własny klub, także pod szyldem GKS, z nowymi działaczami, który będzie walczył o medale i udział w europejskich pucharach.
Zapaśnicy GieKSą będą niemal za chwilę i mają nawiązać do wielkich tradycji tego klubu, natomiast rozmowy z szachistami jeszcze trwają, ale obecny Hetman także ma stać się GKS-em.
[…] Głównymi arenami w mieście mają być przebudowana Bukowa (do 2018 roku) oraz Spodek.
[…] Na razie jasna jest jednak przede wszystkim idea. Gorzej z konkretami, czyli terminami w jakich GKS będzie się wzbogacał o kolejne sekcje, oraz z finansami.
[…] Ujawniono jedynie, że każda sekcja będzie miała własny budżet.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Felietony Piłka nożna
Moje 30 lat
Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.
Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.
W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.
Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.
Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.
Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.
Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.
I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.
Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.
Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.
Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.
W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.
Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.
GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.
Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.
W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.
Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.
Galeria Kibice Piłka nożna
Huczny jubileusz!
To było bardzo udane świętowanie przyjaźni pomiędzy GieKSą i Banikiem! Zapraszamy do fotorelacji z Nowej Bukowej.

Najnowsze komentarze