Piłka nożna Prasówka
Efekt nowej miotły… Media po meczu Chrobry-GKS
Zapraszamy do przeczytania fragmentów opinii mediów na temat meczu Chrobry Głogów – GKS Katowice 1:2 (0:0). Bramki strzelili: dla gospodarzy Damian Piotrowski, dla GieKSy – Alan Czerwiński, Rafał Pietrzak.
glogow-info.pl – Bolesna porażka
Sobotni pojedynek Chrobrego Głogów z GKS Katowice potwierdza jak niesprawiedliwy bywa futbol. Nasza drużyna od początku dyktowała warunki gry, stwarzając w pierwszej części spotkania kilka okazji na zdobycie bramki, ale ani razu sztuka ta się nie udała. Bliski szczęścia był Bednarski, później niewiele zabrakło Hałambcowi, Hudymie, Michalcowi i Bogusławskiemu. W pierwszych 45 minutach katowiczanie nie wypracowali w zasadzie żadnej klarownej sytuacji na zdobycie gola, z tym większym optymizmem kibice czekali na drugą odsłonę meczu.
chrobry-glogow.pl – GieKSa strzela, więc wygrywa
[…] Wydawało się, że w dzisiejszym meczu Chrobry był zespołem aktywniejszym i groźniejszym, jednak czasami i to jest za mało. GKS Katowice wygrał 2:1 popisując się niemal stuprocentową skutecznością. Chrobry wciąż musi oglądać się na miejscu barażowym i mocno walczyć w kolejnych spotkaniach.
W pierwszej połowie Chrobry wypracował sobie optyczną, momentami wyraźną przewagę w posiadaniu piłki, co z kolei przełożyło się na sytuacje bramkowe. Mieli je właściwie tylko pomarańczowo-czarni, choć nie były jakieś stuprocentowe. Trudno jednak narzekać, bo widmo kontuzji ani myśli opuścić Głogów.
[…] Najlepsze okazje to te, po których interweniowali jednak zawodnicy z pola katowiczan. W 18 minucie wzdłuż bramki piłkę posłał Damian Byrtek, akcję zamykał na dalszym słupku Hudyma, lecz uprzedził go w ostatniej chwili Alan Czerwiński. Przed końcem pierwszej połowy, podobnie chciał kończyć nabiegający na słupek Łukasz Bogusławski, któremu dogrywał Damian Piotrowski. I w tym przypadku wślizg rywala w ostatnim dobrym ku temu momencie zapobiegł utracie gola.
Wydawało się, że po takiej połówce będzie dobrze. Stało się inaczej. W 51 minucie GieKSa – oddając właściwie pierwsze takie uderzenie na bramkę Janickiego – od razu strzeliła na 0:1.
[…] W 89 minucie efektowną bramkę z rzutu wolnego zdobył Rafał Pietrzak. Tym właściwie pozamiatał. Słowa uznania dla graczy Chrobrego, że do samego końca powalczyli. Stąd honorowe trafienie Damiana Piotrowskiego. Była już jednak trzecia minuta doliczonego czasu gry i po tym, jak Dobroliński wypluł piłkę przed siebie, a Piotrowski ją mocno dobił, sędzia Jarosław Przybył zagwizdał po raz ostatni.
sportowefakty.pl – Rehabilitacja GieKSy
[…] Po ostatniej klęsce na własnym stadionie w meczu z KGHM Zagłębiem Lubin funkcję trenerów drużyny GKS przejęli Piotr Piekarczyk i Janusz Jojko. Ich zadaniem było uspokojenie sytuacji w zespole. Katowiczanie po słabszych występach z coraz większą troską musieli spoglądać w dół tabeli. Rywal Chrobry miał do GieKSy 6 punktów straty i plasował się w strefie barażowej.
Mecz rozpoczął się od ataków gości, którzy szybko chcieli zdobyć gola, a potem kontrolować przebieg gry. Jednak uderzenia Krzysztofa Wołkowicza, a następnie Kamila Cholerzyńskiego były zbyt anemiczne aby zaskoczyć bramkarza gospodarzy.
[…] W końcowych minutach zdecydowanie zaatakował Chrobry, ale efektem tego było minimalnie niecelny strzał Mateusza Hałambca. W ostatniej minucie meczu katowiczanie dobili rywali, gdy z rzutu wolnego pięknie, w samo okienko przymierzył Pietrzak. W doliczonym czasie gry gospodarze zdobyli kontaktową bramkę. Do siatki trafił Piotrowski. Na więcej Chrobrego w piątkowy wieczór nie było stać.
ekstraklasa.net – Efekt nowej miotły zadziałał w GieKSie. Katowiczanie pokonali na wyjeździe Chrobrego
[…] Pierwsza połowa spotkania w Głogowie nie należała do najbardziej emocjonujących. Jedynym zawodnikiem, który mógłby ewentualnie wpisać się na listę strzelców był Mateusz Hałambiec. Gracz Chrobrego w 26. minucie meczu zdecydował się na uderzenie zza pola karnego, ale futbolówka o centymetry minęła słupek bramki GKS-u Katowice strzeżonej przez Rafała Dobrolińskiego.
[…] Kwadrans przed końcem gospodarze mogli doprowadzić do wyrównania, ale uderzenie Adama Samca z okolic pola karnego GieKSy w niewielkiej odległości minęło poprzeczkę bramki Sławomira Janickiego.
Piłkarze obu ekip tak naprawdę obudzili się w doliczonym czasie meczu. Najpierw w 90. minucie fantastycznym uderzeniem z rzutu wolnego popisał się Rafał Pietrzak zdobywając gola bezpośrednio z rzutu wolnego, a dwie minuty później wreszcie piłkarze Chrobrego znaleźli drogę do bramki Dobrolińskiego. Damian Piotrowski trafił do bramki GKS-u dosłownie w ostatniej akcji meczu i w końcowym rozrachunku to piłkarze gości wygrali to spotkanie 2:1.
infokatowice.pl – Wyjazdowe zwycięstwo GieKSy. Udany debiut trenera Piekarczyka
GKS Katowice okazał się dzisiaj lepszy od Chrobrego Głogów i tym samym zwiększył przewagę w tabeli nad drużynami walczącymi o utrzymanie i zapewnił sobie spokojny koniec sezonu.
[…] Nowi szkoleniowcy wprowadzili kilka zmian w zespole. W bramce stanął Rafał Dobroliński, a w polu pojawili się rzadko ostatnio grający Cholerzyński i Jurkowski.
[…] W pierwszej połowie mecz stał na słabym poziomie. Przez długie minuty obie drużyny grały statycznie, a z boiska wiało nudą. GieKSa w tym czasie nie przeprowadziła żadnej groźnej akcji, która mogłaby zakończyć się golem. Więcej okazji mieli gospodarze, żadna nie zakończyła się jednak sukcesem.
[…] Dzięki swojemu drugiemu wyjazdowemu zwycięstwu GKS ma już 9 pkt przewagi nad zagrożonym spadkiem Chrobrym i do ostatnich meczów sezonu może przystąpić ze spokojem, bez obaw o pierwszoligowy byt.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Felietony Piłka nożna
Moje 30 lat
Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.
Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.
W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.
Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.
Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.
Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.
Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.
I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.
Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.
Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.
Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.
W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.
Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.
GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.
Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.
W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.
Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.
Galeria Kibice Piłka nożna
Huczny jubileusz!
To było bardzo udane świętowanie przyjaźni pomiędzy GieKSą i Banikiem! Zapraszamy do fotorelacji z Nowej Bukowej.

Najnowsze komentarze