Piłka nożna
Duża stawka dla obu drużyn
Jak po grudzie idzie w obecnym sezonie Piastowi Gliwice. W 31 kolejkach PKO BP Ekstraklasy zdobyli 40 punktów i zajmują 10. miejsce. Zespół wypracował cztery punkty przewagi nad miejscem spadkowym.
Piastunki, pomimo sporych nadziei, bardzo słabo rozpoczęły sezon – po 10 kolejkach zajmowały ostatnie miejsce w tabeli. Spowodowało to zwolnienie trenera Maxa Möldera (7 zdobytych punktów, przy bilansie 1-4-5), a nowym szkoleniowcem został Daniel Myśliwiec. 41-latek pracował wcześniej w sztabach szkoleniowych m.in. Lechii Tomaszów Mazowiecki, Wólczanki, Stali Rzeszów i Widzewa. Najwięcej mówiło się o Myśliwcu w trakcie jego pracy w Stali, z którą awansował z II do I ligi a w sezonie 2022/23 wziął udział w barażach o awans do PKO BP Ekstraklasy (Stal przegrała z Bruk-Betem). Od września 2023 roku Myśliwiec prowadził Widzew, z którym dotarł do ćwierćfinału Pucharu Polski. Od 23 października 2025 roku Piast pod wodzą Myśliwca zdobył 33 punkty (bilans: 10-3-8, bramki: 31-28). W tabeli za ten okres niebiesko-czerwoni zajmują wysoką czwartą lokatę. U siebie zespół zdobył 16 punktów, a na wyjeździe 17. Bilans spotkań u siebie: 5-1-4, bramki 13-11, a na wyjeździe 5-2-4, bramki 18-17. Początek sezonu miał duży wpływ na to, że w całym bilansie domowych spotkań Piast zdobył w 15 meczach (bilans: 6-3-6) 21 punktów i wyprzedza pod tym względem tylko Bruk-Bet.
W trzech ostatnich meczach Piastunki zmierzyły się z Radomiakiem (3:1), Pogonią (0:2) i Arką (4:1). W spotkaniu z Radomiakiem Piast od początku był bardziej zdeterminowany, co udokumentował zdobyciem bramki w 7. minucie. Do końca pierwszej połowy gospodarze mieli jeszcze kilka dobrych sytuacji, ale razili nieskutecznością oraz dobrze spisywał się bramkarz Radomiaka. Po kwadransie gry w drugiej połowie padła bramka dla gości i po dwóch minutach ponownie na prowadzenie wyszedł Piast. W ostatnich minutach meczu Piast dołożył trzecią bramkę i zwycięsko wyszedł z wyrównanego meczu. W meczu z Pogonią obie bramki padły przed przerwą – pierwsza z karnego po 20 minutach przewagi Portowców. Po straconej bramce Piast śmielej zaatakował, ale nie zdało się to na wiele. W doliczonym czasie gry pierwszej połowy Pogoń strzeliła drugą bramkę. Od początku drugiej części Piast atakował, ale robił to bez pomysłu. Pogoń nie miała problemów ze skutecznym rozbijaniem ataków. W meczu z Arką Piast zagrał skutecznie i nie dał gościom nadziei. Już w 8. minucie Piast wykonywał rzut karny, ale fatalnie go przestrzelił. Po dwóch minutach gospodarze strzelili bramkę i spokojnie kontrolowali grę do końca pierwszej połowy. Zaraz po przerwie podwyższyli wynik. Chwila dekoncentracji Piasta w 54. minucie pozwoliła Arce na zdobycie kontaktowej bramki, ale gospodarze kontrolowali przebieg meczu, w ostatnich 10 minutach strzelając jeszcze dwie bramki.
Z 40 strzelonych bramek najwięcej strzelił zdobył… Erik Jirka – pięć. Kolejni na tej liście są: Gierman Barkowskij, Jorge Félix i Juande Rivas – po cztery. Najdokładniej podającym jest Leandro Sanca z pięcioma ostatnimi podaniami. Następni na tej liście zawodnicy mają po trzy podania – są to Jorge Félix, Patryk Dziczek, Igor Drapiński i Oskar Leśniak.
W kadrze niebiesko-czerwonych możemy znaleźć jednego piłkarza mającego wcześniej związek z GieKSą. Tomasz Mokwa w sezonie 2017/18 grał w Katowicach. Mokwa w tym sezonie wystąpił łącznie w pięciu spotkaniach – trzech ligowych i dwóch pucharowych.
W spotkaniu z GieKSą na pewno nie zobaczymy kontuzjowanego Františka Placha.
Forma drużyny dostarczony przez Superscore
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze