Piłka nożna Prasówka
Media: Mecz o fotel lidera w Lubinie
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat dzisiejszego spotkania Zagłębie Lubin – GKS Katowice.
zaglebie.com – Raport medyczny przed meczem z GKS-em Katowice
[…] Informujemy, że w meczu z GKS-em Katowice w 19. kolejce PKO BP Ekstraklasy, który zostanie rozegrany w piątek 30 stycznia, czterech zawodników KGHM Zagłębia Lubin nie będzie dostępnych do dyspozycji trenera z powodu urazów.
30 stycznia KGHM Zagłębie Lubin wraca do gry w PKO BP Ekstraklasie. Miedziowi w pierwszym meczu zagrają u siebie z GKS-em Katowice. Start spotkania zaplanowano o godzinie 18:00.
Niedostępni do gry w spotkaniu będą Dominik Hładun, Tomasz Makowski, Cyprian Popielec i Marcel Reguła. Czterej piłkarze są kontuzjowani, dlatego trener Leszek Ojrzyński nie będzie mógł z nich skorzystać.
gazetawrocławska.pl – Zagłębie Lubin – GKS Katowice: Transfery za pięć dwunasta i mecz o fotel lidera w Lubinie
Ekstraklasa budzi się z zimowego snu. Już dziś o godz. 18 KGHM Zagłębie Lubin podejmie GKS Katowice. Lubinianie dwa dni przed tym meczem ogłosili nazwiska dwóch nowych piłkarzy.
Wraca PKO Ekstraklasa, czyli najbardziej wyrównana liga świata, jak lubią trochę ironicznie mawiać kibice. Tabela faktycznie od lat nie była tak spłaszczona. Świadczy o tym m.in. fakt, że 5. po rundzie jesiennej Zagłębie Lubin wygrywając dziś z GKS-em Katowice, zostanie liderem. Przynajmniej na kilkanaście godzin, czyli sobotniego meczu Górnika Zabrze z Piastem Gliwice.
Na 100% w osiągnięciu tego celu nie pomoże Leonardo Rocha. Niezwykle bramkostrzelny Portugalczyk nie został wykupiony z Rakowa Częstochowa, czym władze Miedziowych rozsierdziły kibiców. Zagłębie ustalało kwoty odstępnego w przypadku konieczności wykupienia napastnika „Medalików” zarówno w letnim, jak i zimowym oknie transferowym, by ostatecznie uznać, że jest za drogo i Rocha musiał wracać pod Jasną Górę.
Prezes Paweł Jeż i dyr. Rafał Ulatowski uspokajali, że są przygotowani na taką ewentualność i w zanadrzu mają innych napastników do rywalizacji z Michálisem Kossídisem, bo teraz to Grek wydaje się naturalnym numerem jeden w ataku „Miedziowych”. No i sprowadzili…
W środę przed wieczorem klub ogłosił zakontraktowanie Levente Szabó. To niespełna 27-letni Węgier, który ostatnie półtora roku spędził w 2. Bundeslidze, a konkretnie w Eintrachcie Brunszwik. W pierwszym sezonie strzelił 4 gole w 25 ligowych wstępach, a w obecnym jednego w 13. Mówiąc delikatnie – Niemcy nie byli nim zachwyceni.
Wcześniej Szabó grał głównie w ojczyźnie. Nigdy nie strzelił więcej, niż 7 bramek na przestrzeni jednego sezonu (kampania 2023/24 w węgierskiej ekstraklasie, kiedy grał w Diósgyőr i Videotonie Fehérvár).
Szabó jest wysoki (195 cm) i silny, ale wedle niemieckich źródeł brakuje mu szybkości, a do tego ma być dość surowy technicznie. Problemem miała być także wydolność przy intensywności, z jaką gra się w 2. Bundeslidze. Profilem bardziej przypomina więc Kossídisa, aniżeli Rochę.
Drugim wzmocnieniem Zagłębia jest będący z drużyną już od jakiegoś czasu Sebastian Kowalczyk. Kończący w tym roku 28-lat wychowanek Pogoni Szczecin wraca do Polski po 2,5-letnim pobycie w Stanach Zjednoczonych. Reprezentował tam barwy Houston Dynamo. W MLS uzbierał 70 występów, strzelił 5 goli i zanotował 3 asysty. To ofensywny pomocnik, mogący grać także na obu skrzydłach. Ma wzmocnić rywalizację po odejściach Marka Mroza i Mateusza Wdowiaka.
Obaj mogą zadebiutować w dzisiejszym meczu, który wedle prognoz może zostać rozegrany w dość mroźnej aurze. Wprawdzie temperatura ma oscylować w okolicach 0° Celsjusza, ale uczucie zimna mogą potęgować podmuchy wiatru. Kto lepiej poradzi sobie w tych okolicznościach?
mkszaglebie.pl – Po raz 44. z GKS-em Katowice. Historia pojedynków
Ostatnie dwa ligowe pojedynki z GKS-em Katowice lubinianie rozgrywali w delegacji. Tym razem, na początek zmagań w 2026, zespół Leszka Ojrzyńskiego zmierzy się z GieKSą przed własną publicznością inaugurując rundę wiosenną.
Początki ligowych pojedynków obu klubów sięgają sezonu 1975/1976 i nie należały do udanych dla Zagłębia. Dwie porażki, 0:5 i 1:2, na długo zapisały się w statystykach. Na bardziej okazałe zwycięstwo przyszło nam długo poczekać. Dopiero w rozgrywkach 2004/2005 lubinianie rozbili GKS aż 7:0. Kolejna wysoka wygrana przyszła dekadę później, już na zapleczu ekstraklasy, gdy Zagłębie wygrało 5:0. Historia tej rywalizacji wielokrotnie dostarczała więc zarówno bolesnych lekcji, jak i efektownych triumfów.
Dotychczas oba zespoły spotkały się 43 razy. Zagłębie wygrało 13 meczów, 14 razy padł remis, a 16 spotkań zakończyło się zwycięstwem drużyny z Katowic. Warto jednak zwrócić uwagę na bilans bramek, który minimalnie przemawia na korzyść lubinian i wynosi 51:47.
Ostatnie ligowe mecze przed powrotem GKS-u do Ekstraklasy rozegrano w sezonie 2014/2015. Był to trudny okres dla Zagłębia, zakończony spadkiem do 1. ligi i przegranym finałem Pucharu Polski. Jesienią tamtych rozgrywek „Miedziowi” wygrali w Lubinie 1:0 po trafieniu Michala Papadopulosa, a wiosną rozgromili rywali na wyjeździe 5:0. Na listę strzelców wpisywali się wtedy m.in. Arkadiusz Woźniak, dziś ponownie związany z Zagłębiem, oraz Adrian Błąd, obecnie jedna z kluczowych postaci GKS-u.
Najświeższy rozdział tej historii to mecz z rundy jesiennej obecnego sezonu. W drugiej kolejce PKO BP Ekstraklasy Zagłębie bardzo dobrze weszło w spotkanie i do przerwy prowadziło 2:0. Po zmianie stron obraz gry uległ jednak wyraźnej zmianie. Zespół Leszka Ojrzyńskiego cofnął się, oddał pole gry rywalom, a roszady personalne nie przyniosły oczekiwanego efektu. GKS wykorzystał swoją szansę i doprowadził do remisu 2:2. Choć w końcówce pojawiły się jeszcze okazje na zwycięstwo, defensywne nastawienie w drugiej połowie sprawiło, że pełna pula wymknęła się naszym piłkarzom z rąk.
[…] Bilans spotkań Zagłębie Lubin – GKS Katowice:
Zwycięstwa Zagłębia: 13
Remisy: 14
Zwycięstwa GKS-u Katowice: 16
Bilans bramek: 51:47 dla Zagłębia
wroclaw.tvp.pl – Na inaugurację w Lubinie Zagłębie podejmie GKS Katowice
Wiosenna część sezonu piłkarskiej ekstraklasy rozpocznie się meczem Zagłębia Lubin z GKS-em Katowice. Jesienią lepiej spisywali się „Miedziowi”, którzy zajmują piąte miejsce w tabeli z dorobkiem 28 punktów. Katowiczanie mają osiem punktów mniej i są w strefie spadkowej, na 16. pozycji.
Trener GKS-u spodziewa się trudnego meczu w Lubinie.
– Inauguracja. Wszyscy na pewno mocno naoliwieni i mocno skoncentrowani przed rozgrywkami. Zagłębie to niewątpliwie pewnego rodzaju czarny koń. Wiadomo, Wisła Płock pozostaje liderem, a oni też bardzo wysoko w tabeli. Także spodziewam się bezpośredniego meczu, Zagłębie będzie bardzo agresywnie przygotowane. Musimy być gotowi na to wszystko. Wielu jakościowych, dobrych piłkarzy w Lublinie. My mamy swoje sposoby i swój sposób na ten mecz i wydaje mi się, że wiemy, co trzeba zrobić – mówi Rafał Górak.
Obrońca GKS-u Arkadiusz Jędrych zapewnia, że zespół jest dobrze przygotowany do rundy wiosennej.
W moim odczuciu jesteśmy gotowi. Niech liga weryfikuje, niech ten pierwszy mecz i każdy kolejny weryfikuje, a my zrobimy wszystko, żeby piąć się w górę tabeli i na koniec sezonu być w tym miejscu, w którym chcemy – twierdzi piłkarz.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze