Piłka nożna Prasówka
Media o meczu z Pogonią: Mocny powrót GKS-u Katowice
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat wczorajszego spotkania GKS Katowice – Pogoń Szczecin 2:0 (2:0).
weszlo.com – GKS musi na niego chuchać i dmuchać. Dziś załatwił Pogoń
Gdyby Adam Zrelak cieszył się lepszym zdrowiem w sezonie 2023/24, Warta Poznań zapewne nie spadłaby z Ekstraklasy. Niewykluczone, że również od dyspozycyjności Słowaka zależeć będą losy GKS-u Katowice w obecnych rozgrywkach, dlatego w klubie powinni na niego chuchać i dmuchać. Jeżeli trzeba go nosić w lektyce od poniedziałku do piątku, niech tak będzie. Na boisku się odpłaci.
Z takim napastnikiem takiej drużynie jak GieKSa jest po prostu łatwiej. Non stop naciska na obrońców, nigdy nie odpuszcza, potrafi się z nimi rozbijać, wygrać pojedynek, przetrzymać piłkę. A do tego umie dawać ofensywne konkrety.
Dziś Zrelak wespół z Bartoszem Nowakiem i Borją Galanem rozmontowali skrajnie nieefektywną Pogoń Szczecin. Max Moelder cmokałby z zachwytu. Goście mieli 77 procent posiadania piłki. Wymienili aż 743 podania (GKS 231). Oddali aż 27 strzałów, ale te groźne policzymy na palcach jednej ręki. Tylko trzy leciały w bramkę. Jeden wielki festiwal niemocy.
Portowcy refleks Rafała Strączka nieco poważniej sprawdzili raz, gdy zza pola karnego uderzał generalnie słabiutki Sam Greenwood. Do tego z siedemnastu metrów w poprzeczkę technicznie kopnął Jan Biegański, a zaraz po zmianie Strączek zdecydowaną interwencją na przedpolu zatrzymał Juwarę, który chciał skorzystać z kiksu Grosickiego i dwóch rykoszetów od obrońców. Reszta to strzały bez większej historii.
Gospodarze byli za to do bólu konkretni. Szybko objęli prowadzenie po doskonałym dośrodkowaniu Galana i precyzyjnej główce Zrelaka, który idealnie się ustawił między stoperami Pogoni. Katowiczanie mogli się wycofać i czekać na jakąś kontrę po przechwycie. Ta wydarzyła się w 36. minucie – Kowalczyk odebrał piłkę Greenwodowi, Nowak do Zrelaka, Zrelak do Nowaka i pomocnik GKS-u pewnie trafił na 2:0. Piękna, szybka akcja.
Niedługo po zmianie stron GieKSa mogła zamknąć mecz, okazje mieli Marković, Bosch i znów Zrelak. Nie udało się, więc drużyna Rafała Góraka po prostu bez większego stresu dowiozła wynik. Zrelak wytrzymał na murawie niewiele ponad godzinę, przez co potem też trudniej było utrzymać piłkę wyżej, bo Ilja Szkurin nie jest w tym tak dobry.
Pogoń mogłaby klepać do jutra i pewnie nic by nie strzeliła. Czy na szpicy ustawiony był Molnar, czy Paryzek, czy Grosicki – nie miało to znaczenia.
[…] GKS Katowice natomiast pięknie się odrodził. Ostatnich pięć meczów to cztery zwycięstwa i wpadka z Piastem Gliwice. Chyba nie przez przypadek passa ta zbiegła się z powrotem do pierwszego składu Adama Zrelaka…
gs24.pl – Setki podań Portowców i zero konkretów
Pogoń Szczecin na nowym stadionie GKS Katowice miała ogromną przewagę w posiadaniu piłki, ale to gospodarze byli konkretniejsi. Wykorzystali błędy w defensywie Portowców i w sumie zasłużenie wygrali na zakończenie pierwszej rundy sezonu 2025/26.
Spotkanie w Katowicach zapowiadało się ciekawie, ale była spora niepewność, czy zespoły go rozegrają. Na Śląsku – mgła, na stadionie mocno ograniczona widoczność, ale czym bliżej meczu – warunki atmosferyczne zaczęły się delikatnie poprawiać.
90 minut przed meczem zapadła decyzja, że do meczu dojdzie. Oba zespoły chciały grać, sędziowie nie robili problemów, a telewizja też zaakceptowała warunki.
W składzie Pogoni jedna wymuszona zmiana. Za żółte kartki musiał pauzować Danijel Loncar. Bośniaka w wyjściowym składzie zastąpił Marian Huja, czyli tu trener Thomas Thomasberg nikogo nie zaskoczył. Przy dwóch innych roszadach – owszem. Jan Biegański zastąpił Mora Ndiaye’a. Na taką zmianę w mediach społecznościowych naciskali kibice, bo Senegalczyk ostatnio popełniał za dużo prostych strat będąc przy piłce. Na tę zmianę – mało kto by zwrócił uwagę, ale już wystawiając od początku Benjamina Mendy’ego sztab Pogoni – ściągnął dodatkowe zainteresowanie meczem. Mistrz świata z 2018 r., były gracz m.in. AS Monaco czy Manchesteru City – do Portowców dołączył jesienią, długo pracował nad powrotem do odpowiedniej formy fizycznej i kilka dni temu zadebiutował w zespole. Zagrał kilka minut, nie popełnił błędów, więc w Katowicach zastąpił Leonardo Koutrisa, który nie czuł się najlepiej po przeziębieniu.
W składzie GKS też bez większych zaskoczeń. Szczecińscy kibice zastanawiali się w jakim wymiarze czasu zagrają byli Portowcy – Marcel Wędrychowski i Kacper Łukasiak. Do katowickiego klubu dołączyli latem, ale raczej nie zachwycają kibiców Gieksy i są zmiennikami w ostatnich tygodniach. Z kolegami z Pogoni przywitali się przed meczem, ale spotkanie rozpoczęli na rezerwie (podobnie jak bramkarz Dawid Kudła, który szczeciński klub reprezentował dziesięć lat temu).
Katowiczanie świetnie rozpoczęli spotkanie, bo już w 7. minucie objęli prowadzenie. Adrian Przyborek był trochę za bierny po prawej stronie i dopuścili do wrzutki przez Borję Galana. Centra była fantastyczna, idealnie między środkowych obrońców Pogoni i za ich plecy. Piłka spadła na głowę Adama Zrelaka (bliżej do niego miał Marian Huja, ale też był zbyt pasywny), a napastnik z pięciu metrów główkował do siatki. Valentin Cojocaru był bez szans, ale Rumun też ponosi trochę odpowiedzialności za straconą bramkę, bo źle wybił piłkę spod bramki, a katowiczanie po przejęciu piłki przeprowadzili bramkową kontrę.
Obraz gry szybko się zmienił. GKS cofnął się i chciał kontrować, a Pogoń w ataku pozycyjnym naciskała. W 20. minucie Sam Greenwood celnie strzelał z 20 m, ale Rafał Strączek wybił piłkę na bok. Tak samo było przy interwencjach obrońców w trzech kolejnych wrzutkach. Bardzo szybko ten mecz zaczął przypominać występ Pogoni w Płocku, gdzie jej napór był duży, ale brakowało skuteczności.
W 30. minucie kolejne duże zamieszanie w polu karnym GKS, w końcu piłka trafiła do Jana Biegańskiego, a ten technicznie uderzył z 16 m, ale w poprzeczkę. Po minucie soczyście strzelał z dystansu Przyborek, ale nieznacznie niecelnie.
W 37. minucie GKS zabójczo skontrował. Przejął piłkę na swojej połowie, kilka sekund później Bartosz Nowak był już z piłką przed Cojocaru i wykorzystał sytuację sam na sam. Znów kiepsko zachowali się defensorzy Pogoni – byli pogubieni i spóźnieni.
Zaraz po wznowieniu gry – Pogoń znów szukała luk w defensywie GKS, a przeciwnicy cofnięci, czaili się do kolejnej kontry. Portowcy jeszcze w pierwszej połowie oddali dwa groźne strzały, ale oczekiwanego przez kibiców efektu do przerwy zabrakło.
Na drugą połowę Pogoń wyszła z Musą Juwarą i Paulem Mukairu w składzie i już w pierwszej akcji obaj zagrozili bramce gospodarzy. Na boisku pojawił się też Łukasiak do pracy w środkowej strefie boiska.
Minuty uciekały, a z przewagi Pogoni niewiele wynikało. GKS dobrze pracował w tyłach oraz nie zapominał o kontrach. I był w tym konkretniejszy od Portowców. Szczecinianie zakończyli mecz z rekordem – podań (ok. 700), ale kompletnie nic z tego w Katowicach nie zaprocentowało.
dziennikzachodni.pl – GieKSa we mgle wygrała dla Jana Furtoka
W sobotę 29 listopada 2025 roku w meczu 17. kolejki PKO Estraklasy GKS Katowice wygrał z Pogonią Szczecin 2:0 (2:0). Spotkanie było dedykowane Legendzie GieKSy Janowi Furtokowi w pierwszą rocznicę śmierci, przypadającej na 26 listopada.
Przed przerwą na mecze reprezentacji GKS Katowice przegrał na Nową Bukową z Piastem Gliwice 1:3. W poprzedniej kolejce drużyna trenera Rafała Góraka miała zagrać w Białymstoku z Jagiellonią i choć się tam wybrała, to do spotkania nie doszło ze względu na atak zimy. Pogoń Szczecin miała swój mecz w 16. kolejce, w którym rozgromiła Zagłębie Lubin aż 5:1. Po sobotnim zwycięstwie Lechii Gdańsk nad Bruk-Bet Termalicą Nieciecza 5:1 GieKSa znalazła się strefie spadkowej. Do Pogoni miała trzy punkty straty.
Mecz na Nowej Bukowej w zimny sobotni wieczór miał dodatkowe znaczenie dla gospodarzy, ponieważ był dedykowany klubowej Legendzie GKS-u Katowice Janowi Furtokowi. Katowiczanie chcieli wygrać właśnie dla Jasia, którego pierwsza rocznica śmierci minęła 26 listopada.
W sobotę wieczorem Katowice spowiła gęsta mgła i na stadionie GieKSy panowała niepewność, czy dojdzie do meczu z Pogonią. Pojawiły się informacje, że system VAR może mieć problem z wytyczeniem linii spalonego. Na godzinę przed meczem było wiadome, że jeśli widoczność się nie pogorszy, to będzie można grać.
Wejście piłkarzy na murawę było połączone z elementami dedykowanymi Janowi Furtokowi (przed meczem na telebimach pokazano film przypominający m.in. gole napastnika dla GieKSy). Spiker powitał obecną na stadionie rodzinę Legendy GKS-u Katowice.
[…] Jak zauważył stadionowy spiker Jan Furtok czuwał nad katowicką drużyną, a obaj strzelcy bramek mieli na plecach numery nawiązuje do dziewiątki Legendy GieKSy. Adam Zrelak 99, a Bartosz Nowak 27, a 2+7 daje… 9.
sportowefakty.wp.pl – Mocny powrót GKS-u Katowice. A Pogoń Szczecin jak dzieci we mgle
GKS Katowice udzielił lekcji skuteczności Pogoni Szczecin. Już w pierwszej połowie zapewnił sobie zwycięstwo 2:0 w PKO Ekstraklasie, a liderem ofensywy był Adam Zrelak.
GKS Katowice powrócił z werwą do gry w PKO Ekstraklasie po 21 dniach przerwy. Wynikała ona najpierw z meczów reprezentacji, a następnie z zasypania śniegiem boiska na stadionie Jagiellonii Białystok. Spotkanie zostało odwołane, a katowiczanie musieli wrócić do domów bez gry. Energię kumulowali na domowe starcie przeciwko Portowcom.
[…] Konfrontacja rozpoczęła się w gęstej mgle, a drogę do bramki zobaczył w niej GKS. I to już w 7. minucie wygłodniali futbolu katowiczanie objęli prowadzenie 1:0. Wypieszczone dośrodkowanie Borji Galana poleciało między obrońców Pogoni do Adama Zrelaka, który główkował w narożnik bramki obok osamotnionego Valentina Cojocaru. Nawalili Marian Huja i Dimitris Keramitsis.
Kilkanaście minut po stracie gola Pogoń otrząsnęła się i nacisnęła na GKS. Sam Greenwood oddał najgroźniejsze uderzenie, ale poradził sobie na linii Rafał Strączek. Drugoroczniak w elicie wycofał się i bronił rozsądnie. W 30. minucie także szczęśliwie, ponieważ Jan Biegański strzelił w poprzeczkę po podaniu Kamila Grosickiego.
Skuteczność pozostała atutem GKS-u. Od 37. minuty prowadził 2:0 dzięki strzałowi Bartosza Nowaka. Ważną rolę w akcji bramkowej odegrał ponownie Adam Zrelak, który poradził sobie łatwo z Dimitrisem Keramitsisem i w perfekcyjnym momencie uruchomił podaniem kompana. Na koncie Adama Zrelaka był gol oraz asysta.
Na początku drugiej połowy meczu był fragment z licznymi strzałami z obu stron boiska. Ani Pogoni nie udało się podgrzać widowiska, ani GKS-owi zamknąć meczu. Trwał taki stan zawieszenia bez olbrzymiej dramaturgii.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze