Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Media o meczu: Ostatni raz wygrali w sierpniu

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat dzisiejszego meczu Motor Lublin – GKS Katowice.

dziennikwschodni.pl – Kontuzjowani piłkarze wracają do gry, ale Motor i tak będzie osłabiony w meczu z GKS Katowice

Trener Mateusz Stolarski w piątkowym spotkaniu Motoru z GKS Katowice będzie musiał trochę pomieszać w składzie. Chociaż szkoleniowiec przyznaje, że kontuzjowani gracze niemal w komplecie wrócili do gry, to nadal kilku zawodników jednak będzie brakować.

Nie dość, że w ostatnim pojedynku przed przerwą na reprezentację żółto-biało-niebiescy zagrali słabe zawody w Częstochowie, to dodatkowo czwarte żółte kartki w tym sezonie obejrzeli: Ivo Rodrigues oraz Bright Ede. A to dla obu oznacza pauzę w piątek. Już w trakcie meczu z Rakowem w ich miejsce na murawie zameldowali się: Mathieu Scalet i Arkadiusz Najemski.

Przeciwko „Medalikom” nie zagrali również: Karol Czubak czy Filip Wójcik. Trener Stolarski ma jednak dobre wieści.

– W środę byli już wszyscy na treningu, nic nowego w kontekście kontuzji się nie wydarzyło. Ivo i Bright pauzują za kartki, ale nie będzie większych zmian, jeżeli chodzi o urazy – wyjaśnia trener Stolarski.

Trzeba jednak dodać, że z drużyną nie trenowali w ostatnim czasie reprezentanci: Filip Luberecki, Renat Dadashov, Paskal Meyer czy Ede. „Luberek” jeszcze we wtorek zaliczył 15 minut w meczu polskiej kadry U21 ze Szwecją, który Biało-Czerwoni wygrali aż 6:0. Okrojona kadra była jednym z powodów, dla których lublinianie nie zdecydowali się tym razem podczas przerwy rozegrać żadnego sparingu.

– Było parę urazów. Jeżeli masz cztery, to dużo. Dodatkowo paru zawodników pojechało na reprezentację. Trzeci najważniejszy powód jest taki, że chciałem, żeby drużyna spokojnie popracowała i skupiła się na sobie. Aby po prostu grać lepiej. Przede wszystkim pracowaliśmy nad tym, żeby nie kalkulować. Nie chcemy remisować, chcemy wygrywać, potrzeba może tej większej lekkości, mniej kalkulacji, bo uważam, że jesteśmy w stanie regularnie punktować za trzy, a nie za jeden – wyjaśnia opiekun Motoru.

Mateusz Stolarski przed meczem z GKS Katowice: Motor ma być znowu Motorem

Już w piątek o godz. 18 piłkarze Motoru rozegrają bardzo ważny mecz z GKS Katowice. W Lublinie spotkają się drużyny, które świetnie radziły sobie w poprzednim sezonie, ale w tym mają sporo problemów i zajmują miejsca w dolnych rejonach tabeli.

Po dziesięciu rozegranych spotkaniach żółto-biało-niebiescy mają na koncie 11 punktów. U siebie jeszcze nie przegrali, ale w czterech domowych występach zanotowali też tylko jedno zwycięstwo. Drużyna trenera Mateusza Stolarskiego znajduje się tuż nad strefą spadkową, na czternastej pozycji.

W jeszcze gorszej sytuacji jest jednak GKS. Katowiczanie rozegrali jeden mecz więcej od Motoru, a w sumie wywalczyli jedynie osiem „oczek”. Dlatego obecnie „świecą się na czerwono”.

Jak przebiegały przygotowania do najbliższego spotkania i na czym przy okazji przerwy reprezentacyjnej skupiali się lublinianie? O tym sporo opowiedział w środę trener Mateusz Stolarski.

– Mieliśmy dwa tygodnie, żeby skupić się na rzeczach, przez które wynik wytrącił nas z rytmu. W tamtym sezonie byliśmy zespołem, który w pierwszej kolejności myślał o tym, żeby rozegrać dobre spotkanie, na własnych zasadach. I to bez względu na to, z kim graliśmy. Czy z Lechem w Poznaniu, czy drużyną w kryzysie, która przyjeżdżała do nas. Chcieliśmy skupić się mocno na sobie, dać radość kibicom, żeby po meczu czuli dumę z gry zespołu – wyjaśnia Mateusz Stolarski.

I sam bierze na siebie większość winy za obecny stan rzeczy.

– W tym sezonie, za moją sprawą zostaliśmy zakładnikiem pewnych oczekiwań i kalkulacji, tego co przeciwnik zrobi. Tego jak wygrać, jak rozpracować przeciwnika. Doprowadziłem do tego momentu, że zamiast myśleć w 100 procentach o moim zespole, zawodnikach, o naszym pomyśle i naszej strategii, zacząłem się zastanawiać, a co się stanie, jak przeciwnik ma szybkiego skrzydłowego, co on nam zrobi, jak będzie miał za dużo miejsca. Zastanawiałem się, a później przekazywałem drużynie, że trzeba uważać na to czy na tamto. Tak zatraciłem to, co doprowadziło mnie do miejsca, w którym jestem i moje drużyny do sukcesów. Zatraciliśmy naszą tożsamość – tłumaczy opiekun zespołu z Lublina.

Przyznaje również, że chce, aby wszystko wróciło do normy już od najbliższego piątku.

– Uległem hałasowi, że Motor powinien tracić mniej bramek. Jak ma zająć 6-7 miejsce w tabeli, to niech straci tyle, co w poprzednim sezonie. Jeśli Motor ma mieć problemy z tym, żeby zagrać na zero z tyłu, to niech wygra 4:3 lub 3:2. To skupienie na tym, żeby bronić powoduje, że tracimy mniej, ale zdecydowanie mniej kreujemy i ten Motor jest nijaki. To powoduje, że poza meczem z Rakowem, który może się zdarzyć raz-dwa w sezonie. Mamy jeszcze 24 spotkania. To była bardzo słaba, żeby nie powiedzieć tragiczna gra. W pozostałych meczach, żeby zdobyć trzy punkty zabrakło tej naszej tożsamości, pójścia w to, co powinniśmy, a nie kalkulacji. Przez te dwa tygodnie pozwoliłem Motorowi być Motorem. Nie wiem czy to wystarczy, żeby zdobyć trzy punkty z Katowicami. Chciałbym, ale nie mogę tego obiecać.

Czego jednak mogą się spodziewać kibice, którzy w piątkowy wieczór pojawią się na Motor Lublin Arenie?

– Chcę, żeby wszyscy mogli powiedzieć, że Motor był Motorem. Nad tym pracowaliśmy przez dwa tygodnie. Najważniejsze jest, żeby być jakimś. Ludzie, którzy osiągają sukcesy, czy drużyny, które zdobywają trofea są jacyś. Adrian Siemieniec na jednej z konferencji dla trenerów powiedział, że przegrał z Ajaksem wysoko lub z Bodo, w sumie trzy początkowe mecze, dlatego, że chciał zmieniać Jagiellonię wbrew zawodnikom i samemu sobie. Zaczął iść w drużynę, którą czują inni, a nie trener Siemieniec. W ostatnich spotkaniach, to nie był ten Motor. Nawet gdybyśmy dowieźli wygrane z Radomiakiem czy Zagłębiem. Może te trzy punkty zamazałyby przyszłość na 24 kolejki. To dużo sezonu i na tym mi bardzo zależy, bo dużo zaczęło się robić szumu wokół naszej gry, uzasadnianego. To sprawiło, że trzeba zacząć od siebie, jako lidera całego zespołu i zawsze uważam, że mam wpływ na bardzo wiele rzeczy i o to powinienem zadbać – mówi trener Stolarski.

gol24.pl – Ostatni raz wygrali w sierpniu

Od meczu Motor Lublin – GKS Katowice zaczyna się w piątek 12. kolejka PKO Ekstraklasy. Oba zespoły rozczarowują. Ostatni raz wygrały w sierpniu. Kto się przełamie już teraz?

Pogoda, wysokie ceny, no i przede wszystkim forma zespołu – to wszystko sprawia, że Motor, który w zeszłym sezonie regularnie wyprzedawał stadion teraz ma z tym duży problem; do czwartku sprzedało się nieco ponad 8 tys. wejściówek z puli wynoszącej około 14 tys.

Motor ewidentnie wpadł w dołek. Przegrywa lub najwyżej remisuje w lidze, odpadł też z Pucharu Polski. Ostatnie zwycięstwo w meczu o stawkę pochodzi z 30 sierpnia. Wtedy udało się sensacyjnie pokonać na wyjeździe dzisiejszego lidera Ekstraklasy, Górnik Zabrze (1:0).

W czym upatrywać nadziei? Otóż do Lublina przybywa GieKSa, która nie radzi sobie wcale lepiej w drugim sezonie po awansie. Zajmuje dopiero szesnaste miejsce z dorobkiem 8 punktów (Motor jest czternasty i ma 11 punktów). Ostatnio musiała uznać wyższość Lecha Poznań (0:1).

weszlo.com – Motor – GKS

Starcie dwóch beniaminków poprzedniego sezonu Ekstraklasy, a więc Motoru i GKS-u nie brzmi obecnie zbyt ekscytująco. Za obiema ekipami słaby okres, który sprawił, że znajdują się one bardzo blisko, lub bezpośrednio w strefie spadkowej.

Dołek, głęboki dołek. Oba zespoły szorują obecnie po dnie, ponieważ swoje ostatnie, ligowe zwycięstwa odniosły jeszcze w sierpniu, przed pierwszą przerwą reprezentacyjną. A przecież za nami już druga. Wrzesień nie był łaskawy dla byłych beniaminków. GieKSa pozwoliła sobie na otarcie łez w Pucharze Polski, gdzie niespodziewanie wyeliminowała Wisłę Płock (przed startem sezonu brzmiałoby to wręcz absurdalnie), natomiast Motor poległ także i na tym polu. Ten, jak i kolejne mecze mogą okazać się sądne dla Mateusza Stolarskiego i Rafała Góraka, wobec których cierpliwość powoli się wyczerpuje.

Obie drużyny strzeliły w lidze po 11 bramek. Patrząc na bilans spotkań, daje to średnio jedną bramkę na mecz ze strony tych klubów. Wynik zdecydowanie poniżej oczekiwań, patrząc na to, co prezentowały te zespoły w swoim pierwszym sezonie po powrocie do elity. Formy nie ma, ofensywy praktycznie nie istnieją, co daje przekonanie, że i tutaj nie zobaczymy gradu goli.

[…] Nie można wskazać tutaj wyraźnego faworyta, a historia starć pokazuje, że nie ma tutaj wyraźnego dominatora. Motor i GKS nie są obecnie w dobrej formie i ciężko wskazać na przewagę którejś ze stron, tym bardziej, że nikt poza Bartoszem Nowakiem nie wychodzi ponad przeciętność. Sam Nowak meczu jednak nie wygra, jak mawiała słynna reklama, dlatego postawimy na remis.

[…] Brak ligowego zwycięstwa od półtora miesiąca mówi sam za siebie. Te drużyny prezentują marną dyspozycję i spisują się zdecydowanie poniżej oczekiwań. Światełka w tunelu nie widać, a przed szkoleniowcami trudne zadanie odzyskania zatraconej formy. Trzeba się jednak spieszyć, ponieważ kolejne słabe spotkania przybliżają do pożegnań.

ekstraklasa.org – Możliwość skoku – 12. kolejka 2025/2026 (piątek)

Kolejkę numer 12 rozpoczną starcia Motoru Lublin z GKS Katowice i Widzewa Łódź z Radomiakiem Radom. Drużyny w obrębie obu par dzieli nieduża różnica miejsc i punktów w tabeli. Pretendenci mogą więc przeskoczyć swoich konkurentów w przypadku korzystnych rozstrzygnięć.

MOTOR LUBLIN – GKS KATOWICE

SYTUACJA: Do rywalizacji staje dwóch beniaminków z minionego sezonu. W tamtej edycji stoczyły całkiem pasjonującą walkę o 7. miejsce, gromadząc ostatecznie taką samą liczbę punktów (49). Rozstrzygnęła się ona na korzyść Motoru Lublin dzięki lepszemu bilansowi bezpośredniemu. Dziś też są bardzo blisko siebie, ale już dużo niżej – na 14. i 16. pozycji – z taką samą liczbą zwycięstw (po 2) i strzelonych goli (po 11).

HISTORYCZNIE: Jeśli w tym spotkaniu nie padnie wynik 0:0, to na pewno zostanie odnotowana 50. bramka w rywalizacji tych ekip na najwyższym szczeblu. Licznik bowiem stanął na razie na 49 trafieniach (20 dla Motoru Lublin i 29 dla GKS Katowice). Gospodarze na razie dwa razy wygrali z Gieksą w Lublinie w elicie i w obu przypadkach zdobywali po trzy bramki. Natomiast gdy katowiczanie zdobywali na tym terenie pełną pulą, to odbywało się to różnicą 1 gola.

POD LUPĄ – GOSPODARZE: W zeszłym sezonie Bartosz Wolski był w czołówce pod względem autorów podań kluczowych (2. miejsce – 78). Teraz też jest całkiem wysoko (5.), ale ma w dodatku wsparcie solidnego partnera przy rozgrywaniu piłki w tercji ataku. Ivo Rodrigues zanotował bowiem 7 takich zagrań w trzech poprzednich starciach (2-2-3-0). Lider drużyny dokonał tego natomiast 6 razy w tym samym okresie. Sumując ich dorobek, średnio na 90 min. gry pochodzi od nich 4,5 podania kluczowego w trwającym sezonie.

POD LUPĄ – GOŚCIE: Skoro o rozgrywających mowa, to GKS Katowice też ma wyjątkowego specjalistę w tym elemencie – Bartosza Nowaka. To on przewodzi pod względem największej liczby podań w pole karne (131). Do tego bierze się za stałe fragmenty gry, przodując w strzałach bezpośrednio z rzutów wolnych (6), czy wykonanych rzutach rożnych (71). Miał on udział przy 6 z 11 goli śląskiej ekipy w trwającym sezonie.

PRAWDOPODOBIEŃSTWO ZWYCIĘSTWA: Motor Lublin – 48%, GKS Katowice – 26%

CZY WIESZ, ŻE: Przy każdej z 5 ostatnich bramek GKS Katowice miał udział Bartosz Nowak (1x gol, 2x asysta) lub Marcin Wasielewski (2x gol)

Motor Lublin: Bez porażki jako gospodarz w tym sezonie (1 zwycięstwo, 3 remisy)

Motor Lublin: Najwięcej remisów ogółem (5; w tym 3 remisy w 4 ostatnich meczach) i u siebie (3, tyle samo: KGHM Zagłębie Lubin; w tym 3 z rzędu) w tym sezonie)

Karol Czubak (Motor Lublin) strzelił 3 gole w Ekstraklasie i zawsze w zremisowanym meczu (3:3 z Lechią Gdańsk – na 1:1; 1:1 z Bruk-Betem Termaliką Nieciecza – na 1:0; 2:2 z Radomiakiem Radom – na 1:1)

Ivan Brkić (Motor Lublin) obronił łącznie 10 strzałów w 2 ostatnich meczach (6 z Rakowem Częstochowa i 4 z Radomiakiem Radom; łączne xG tych strzałów – 1,42)

Motor Lublin 6 z 11 swoich goli strzelił od 46. Do 60. Minuty (54,5% – ; w tym 5 z 7 ostatnich)

Motor Lublin: Jeśli wygrywa jako gospodarz z GKS Katowice w Ekstraklasie to strzela dokładnie 3 gole (1x 3:1, 1x 3:2)

GKS Katowice: 1 remis w 13 meczach wyjazdowych w 2025 roku

GKS Katowice strzelił 42 gole w 16 zwycięskich meczach od początku sezonu 2024/2025 (średnio 2,63 gola w zwycięskim meczu; w tym w 8 z nich strzeli minimum 3 gole); w tym sezonie 7 goli w 2 zwycięskich meczach (3+4)

Piłkarze GKS Katowice oddali najwięcej celnych strzałów głową w lidze w tym sezonie (14)

GKS Katowice: najwięcej wykonywanych rzutów rożnych (74, w tym 72 zakończone wprowadzeniem piłki w pole karne)

Piłkarze GKS Katowice oddali najwięcej celnych strzałów zza pola karnego (22, tyle samo: Lech Poznań; też – najwyższa celność strzałów zza pola karnego: 42,3%)

GKS Katowice 63,6% goli strzelił po stałych fragmentach gry (7 z 11; najwięcej procentowo)

Piłkarze GKS Katowice zanotowali najwięcej podań w pole karne (414; też – 9,9% jego wszystkich podań jest skierowanych w pole karne)

Marcin Wasielewski (GKS Katowice) – w każdej z 3 ostatnich kolejek przebiegał sprintem największy dystans ze wszystkich zawodników w lidze (9. kolejka – 404,53 m, 10. kolejka – 489,23 m, 11. kolejka – 447,26 m)

GKS Katowice: 6 z 11 goli tej drużyny strzelili obrońcy (w tym 6 z 8 ostatnich; 2x Lukas Klemenz, 2x Marcin Wasielewski, 2x Arkadiusz Jędrych)

Bartosz Wolski (Motor Lublin) i Bartosz Nowak (GKS Katowice) – najczęściej wykonują rzuty rożne w tym sezonie (53-71)

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga