Piłka nożna Prasówka
Gospodarze zrewanżują się za Puchar Polski?
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat dzisiejszego meczu Wisła Płock – GKS Katowice.
wisla-plock.pl – Zapowiedź: Powrócić na zwycięską ścieżkę!
Już jutro o godzinie 20:30 na płycie ORLEN Stadionu w Płocku dojdzie do konfrontacji Wisły Płock z GKS-em Katowice w meczu 10. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy. Będzie to idealna okazja dla podopiecznych Mariusza Misiury na powrót na zwycięską ścieżkę w lidze!
Ostatnie spotkanie w STS Pucharze Polski nie poszło po myśli Wisły Płock. Nafciarze musieli uznać wyższość GieKSy, która po dogrywce zwyciężyła 4:2, po hattricku Bartosza Nowaka. Oprócz Nowaka dla gospodarzy trafił również Ilya Shkurin, a po naszej stronie Wiktor Nowak oraz Quentin Lecoeuche. Dla tego ostatniego było to premierowe trafienie w niebiesko-biało-niebieskich barwach. Obaj trenerzy w tym spotkaniu zdecydowali się na rotacje i dali szanse gry zawodnikom, którzy do tej pory częściej zaczynali na ławce. Przez to na boisku zobaczyliśmy takich zawodników jak Stanisław Pruszkowski, Nemanja Mjusković, Aleksandre Kalandadze, Matchoi Djaló czy Tomás Tavares.
Jeżeli chodzi o rozgrywki ligowe, to Nafciarze po ostatniej potyczce z Jagiellonią Białystok (0:1) spadli na 3 miejsce w tabeli z dorobkiem 16 punktów, jednak cały czas mają jeden zaległy mecz. Najlepszym strzelcem płockiej drużyny jest Łukasz Sekulski, mający na koncie 4 trafienia. Napastnik jednak w meczu z Arką Gdynia doznał kontuzji, która wyklucza go z gry na kilka tygodni. Dwie bramki ma na koncie Iban Salvador, a po trafieniu dołożyli Jorge Jimenez, Marcin Kamiński i Wiktor Nowak.
Co do GieKSy, to wtorkowe zwycięstwo przerwało ich dwumeczową serię bez zwycięstwa, kiedy również nie byli w stanie strzelić gola. W tabeli plasują się na 16 miejscu, a w dziewięciu spotkaniach stracili 20 goli, co czyni ich jedną z najgorszych defensyw w lidze. Więcej bramek straciła jedynie Lechia Gdańsk. Warto dodać, że GieKSa obok Widzewa Łódź jest drużyną, która w tym sezonie nie wygrała jeszcze na terenie przeciwnika. Mamy nadzieję, że w piątek się to nie zmieni.
Na przestrzeni lat w meczach ligowych z GKS-em Katowice mierzyliśmy się 30 razy, z czego 12 razy padał remis, a obie drużyny wygrywały w sumie po 9 razy.
nafciarski.pl – Wrócić na dobre tory, czyli zapowiedź #WPŁGKS
Już dzisiaj o godzinie 20:30 Wisła podejmie na własnym boisku GKS Katowice. Dla Nafciarzy będzie to okazja do ekspresowego rewanżu po wtorkowej porażce w rozgrywkach STS Pucharu Polski.
Po fantastycznym wejściu w sezon zdaje się, że Wisła złapała lekką zadyszkę – Nafciarze zanotowali trzy porażki z rzędu. Co ciekawe jest to pierwsza taka sytuacja od początku pracy trenera Mariusza Misiury przy Łukasiewicza, co (paradoksalnie) moim zdaniem dobrze świadczy o jakości pracy wykonywanej przez szkoleniowca. Czy jednak ostatnie wyniki powinny stanowić powód do niepokoju? Moim zdaniem nie. Nie licząc meczu z Arką, kiedy trener miał do dyspozycji prawie wszystkich piłkarzy to mamy w kadrze potworny szpital. Jak mogliśmy zauważyć podczas wtorkowego meczu w Katowicach mieliśmy do dyspozycji jedynie jednego (!) nominalnego napastnika, podczas gdy w konsekwentnie wdrażanym od kilkunastu miesięcy systemie gry gramy na dwóch napastników. Wisienką na torcie jest fakt, iż w drugiej połowie na dziewiątkę musiał wejść Kevin Custović, który zwykle gra na wahadle. Aktualnie w Wiśle z napastników kontuzjowani są: Łukasz Sekulski, Deny Jurić, Jorge Jimenez, Giannis Niarchos. Jeśli chodzi o inne pozycje to w Katowicach pod koniec spotkania swoje problemy zdrowotne mieli Quentin Lecoeuche i Žan Rogelj, chociaż nie jest jeszcze wykluczone, że zobaczymy dzisiaj tych piłkarzy w akcji. Może też któryś z dotychczas kontuzjowanych piłkarzy zdoła wrócić do zdrowia przed ustaleniem składu na Gieksę. Wracając jeszcze jednak do kwestii ostatnich wyników: myślę, że nawet z kadrą w pełni rezultaty ostatnich spotkań nie byłyby zbytnio kompromitujące. Jasne, z Arką byliśmy przez niektórych uważani za faworyta, ale też trzeba pamiętać, że jesteśmy beniaminkiem i tak jak Arka gramy głównie o utrzymanie. Jagiellonia to klasowy przeciwnik, któremu możemy próbować dzielnie się postawić (co zresztą zrobiliśmy) lecz ciężko wymagać w takim meczu trzech punktów. Z GieKSą beznadziejna sytuacja kadrowa osiągnęła swoje apogeum, czemu już przed chwilą się przyjrzeliśmy. Jeśli mam być szczery, to mając na uwadze jak bardzo jesteśmy osłabieni kontuzjami nie jestem optymistą przed dzisiejszym spotkaniem. Mam natomiast nadzieję, że w razie porażki jako kibice zachowamy się równie ładnie co po meczu z Jagiellonią, kiedy to kibice skandowali nazwisko trenera po porażce. W pięknych chwilach byliśmy z drużyną, jeśli przyjdzie seria porażek (i to bardziej z powodu plagi kontuzji niż źle wykonanej pracy) też z nią bądźmy.
GKS Katowice był jedną z rewelacji poprzedniej edycji PKO BP Ekstraklasy. Katowiczanie ten sezon rozpoczęli jednak bardzo przeciętnie, w dziewięciu pierwszych spotkaniach podopieczni trenera Góraka zainkasowali jedynie siedem punktów i zajmują miejsce w strefie spadkowej. Wygrana w pucharze z Wisłą znowu wlała w katowickie serca nadzieję. Wydaje się też, że GieKSa odniosła we wtorek mniej strat, a ich zawodnicy na końcu spotkania wyglądali na mniej wyczerpanych. Katowiczanie natomiast nie zdobyli w tym sezonie ligowym ani jednego punktu na wyjazdach. Miejmy nadzieję, że tak pozostanie.
zagranie.com – Gospodarze zrewanżują się za Puchar Polski?
Wisła Płock zmierzy się z GKS Katowice w ramach dziesiątej kolejki Ekstraklasy. Kilka dni temu to GKS Katowice okazał się lepszą drużyną w Pucharze Polski i wyeliminowali Wisłę z rozgrywek. Ekipa z Płocka się zrewanżuje w tym starciu?
Wisła Płock radzi sobie bardzo dobrze w tym sezonie i dlatego też są w czołówce tabeli Ekstraklasy. Ostatnie spotkania to jednak trochę zawód, bo przegrali spotkania na Arkę czy Jagiellonię, z czego z Jagielonią grali u siebie. Do tego doszła porażka na GKS Katowice w Pucharze Polski i takim o to sposobem, Wisła Płock nie wygrała spotkania od trzech meczów. Spory wpływ na taki przebieg wydarzeń, miała kontuzja najlepszego strzelca i kapitana zespołu, Łukasza Sekulskiego. Napastnik miał udział przy sześciu bramkach w tym sezonie Ekstraklasy i bez niego, drużyna ewidentnie cierpi na nieskuteczność w ataku. Trener Misiura musi jednak szybko znaleźć sposób na naprawienie tej sytuacji, bo skoro Wisła i tak w Pucharze Polski już nie gra, to ma spore szanse na zajęcie wysokiego miejsca na koniec sezonu. Tym bardziej, jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt słabej gry Pogoni czy udziału aż czterech polskich ekip w pucharach. Wisła Płock ma sporą liczbę napastnik w odwecie, więc któryś z nich musi w końcu wykorzystać brak Sekulskiego i wziąć więcej na siebie lub przynajmniej spróbować wykorzystać szansę.
GKS Katowice gra na ten moment dość słaby sezon, bo znajdują się obecnie w strefie spadkowej. Nie jest to beniaminek, więc automatycznie trzeba od nich wymagać dużo więcej. Pechem na pewno jest fakt, że ekipy, które awansowały w tym sezonie, grają po prostu w miarę solidnie. Arka i Termalica mają obecnie po 9 punktów i znajdują się nad strefą spadkową, a Wisła Płock jest obecnie bardzo wysoko w tabeli i być może powalczą o coś więcej niż utrzymanie w tym sezonie. GKS Katowice całą swoją ofensywę opiera na Bartoszu Nowaku. Pokazał to zresztą mecz z Wisłą Płock, gdzie ten gracz zdobył 3 bramki. W sumie w tym sezonie ma 7 goli i 2 asysty co jest bardzo dobrym wynikiem. Zawodnik ma już jednak 32 lata i ciężko określić ile jest jeszcze w stanie dać od siebie w tym sezonie. Nie jest to zawodnik młody, który ciągle się będzie rozwijał, a gracz, który w czystej teorii najlepsze lata ma za sobą. Na ten jednak moment wygląda świetnie i dostał spore wzmocnienie w ataku. Shkurin nie jest może napastnikiem wybitnym, ale na pewno jest graczem solidnym jak na standardy Ekstraklasy i zdecydowanie lepszym od Rosołka. GKS może sporo zyskać na tym transferze, jeżeli współpraca Shkurina i Nowaka będzie się układać.
Wisła Płock mimo ostatnich problemów, ciągle potrafi grać u siebie i to jest ich największy atut. Nawet w przegranym meczu na Jagielonię, udało im się oddać aż 17 strzałów i potrafili sobie stworzyć okazję. Bez Sekulskiego może być ciężej o wykorzystanie tych sytuacji, ale w tym spotkaniu może zadecydować jedna bramka. GKS Katowice strzelił tylko jednego gola na wyjazdach w tym sezonie, a stracili ich aż 11. Ewidentnie ta drużyna ma problem by odnaleźć się poza własnym stadionem i to Wisła Płock po prostu musi wykorzystać w tym starciu. Dalej mają jakościowych graczy, tylko inne postacie muszą wziąć grę na siebie. Wyjazdowe starcie z GKS Katowice było przegrane dopiero po dogrywce, a w regulaminowym czasie gry mieliśmy wynik 2:2. Myślę, że Wisła Płock nie pozwoli sobie na tak swobodnę grę rywali u siebie i postawi bardzo solidną defensywę. Obie ekipy mogą mieć spore problemy z wykończeniem sytuacji, ale ostatecznie spodziewam się, że to Wisła Płock wyjdzie zwycięsko z tego pojedynku.
Analizując to spotkanie warto wziąć pod uwagę formę obu ekip, czy też ostatnie bezpośrednie starcia. Ważnym aspektem są też kontuzje czy ogólne przygotowanie zespołu do dalszej części rozgrywek.
· Wisła Płock wygrała 4 z 5 meczów domowych w tym sezonie
· GKS Katowice zdobył tylko 1 bramkę na wyjazdach
· GKS Katowice stracił 11 goli na wyjazdach
Wisła Płock ma ostatnie serię kilku gorszych spotkań. U siebie jednak przegrali tylko raz i to będzie ich największym atutem w tym starciu. Na pewno będą chcieli się zrewanżować GKS Katowice, który wyeliminował ich z Pucharu Polski po dogrywce.
[…] GKS Katowice jest obecnie w strefie spadkowej i na pewno będą chcieli to zmienić po starciu z Wisłą. Udało im się pokonać Nafciarzy w pucharze, ale grali wtedy spotkanie domowe. GKS Katowice ma bilans 1:11 w meczach wyjazdowych w tym sezonie i nie udało im się do tej pory zdobyć nawet punkty poza własnym stadionem.
ekstraklasa.org – To jest ich dzień – 10. kolejka 2025/2026 (piątek)
Dziś obejrzymy tylko dwie drużyny w akcji. Wisła Płock i GKS Katowice czwarty raz w tym sezonie zagrają w piątek.
WISŁA PŁOCK – GKS KATOWICE
SYTUACJA: Wisła Płock gra w piątek trzeci raz na przestrzeni czterech ostatnich kolejek. GKS Katowice natomiast czwarty raz z rzędu występuje w pierwszym dniu danej serii spotkań.
HISTORYCZNIE: To drużyny na podobnym poziomie – przynajmniej, biorąc pod uwagę ich bilans. 3 ostatnie mecze między nimi zakończyły się remisami i podobnie było 7 z 10 poprzednich takich spotkań.
POD LUPĄ – GOSPODARZE: Wisła Płock to 1 z 4 drużyn, która zdobywa średnio minimum 2 punkty/mecz (też: Górnik Zabrze, Jagiellonia Białystok i Cracovia). Z drugiej strony złapali drobną zadyszkę – przegrali dwa ostatnie mecze bez zdobyczy bramkowej.
POD LUPĄ – GOŚCIE: GKS Katowice co prawda nigdy jeszcze w Płocku na poziomie Ekstraklasy nie wygrał, ale za to ma aż 8 meczów z rzędu bez porażki z Wisłą. Co więcej: ma 4 czyste konta w 5 poprzednich spotkaniach z Wisłą Płock.
PRAWDOPODOBIEŃSTWO ZWYCIĘSTWA: Wisła Płock: 48,6%; GKS Katowice: 25,8%
CZY WIESZ, ŻE: Gospodarze zachowali 9 czystych kont w 12 meczach między nimi
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Piłka nożna
Górak: Brakuje nam wytrawności
Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.
Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.
Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce. Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.
Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.
To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.
Piłka nożna
Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?
W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.
Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.
Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.
Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.
Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.
Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Najnowsze komentarze