Piłka nożna
Żegnaj Bukowo, zostawiamy Cię zwycięską
W tym sentymentalnym dniu dla wszystkich fanów i bywalców przy ulicy Bukowej piłkarze stanęli na wysokości zadania i pożegnali stadion zwycięstwem!
Na długo przed spotkaniem na kibiców czekały liczne atrakcje, w tym możliwość spotkania się z legendami zespołu. Na trybuny wystrzelone zostały koszulki klubowe, a sami kibice przygotowali także fenomenalne oprawy.
Spotkanie zaczął Arkadiusz Jędrych popisowym już wybiciem pod pole karne rywali. Poprawka tego zagrania po przechwycie zupełnie mu nie wyszła i Zagłębie ruszyło z groźną kontrą już na samym starcie. Po udanym pressingu Błąda GieKSa znów odzyskała posiadanie i tym razem cierpliwie konstruowała akcję, Filip Szymczak finalnie otrzymał piłkę na 1 na 1 z obrońcą i przegrał pojedynek fizyczny. W 5. minucie fatalnie podał Klemenz do Borjy Galana na skrzydle, na jego szczęście przyjezdni zamiast strzału wybili piłkę wysoko nad stadion. Hiszpański wahadłowy zanotował w kolejnej akcji bardzo dobre podanie na kilkadziesiąt metrów ziemią do Szymczaka, który miał olbrzymie kłopoty z przyjęciem. Powtórka z akcji nieco wyżej była ledwo chwilę później i znów napastnikowi piłka odbiła się od ochraniaczy. W 10. minucie Adrian Błąd z Bartoszem Nowakiem dosłownie przedarli się przez zasieki rywala, wywalczając rzut wolny w – zdawało się – straconej akcji. Po złym podaniu Repki do Kowalczyka Zagłębie Lubin na pełnej szybkości wpadło w pole karne GieKSy, piłka po główce minimalnie minęła bramkę bezradnego Kudły. W 17. minucie koronkową akcję Galana skrzydłem zepsuł Repka podaniem do nikogo, choć pomysł zagrania za linię obrony był niezły. W 21. minucie Alan Czerwiński poślizgnął się przy dośrodkowaniu, a niepilnowany przez niego zawodnik gości „zachował się fair” i uderzył niecelnie. Odpowiedział na to Borja Galan po świetnym wejściu z głębi pola Czerwińskiego, schodząc na prawą nogę i uderzając podobnie niecelnie. Dwie minuty później wahadłowy urwał się flanką i dograł na 6. metr do Szymczaka, obrońca z trudem zdołał wyblokować uderzenie, brakowało ułamka sekundy. Świetnym podaniem przez całą szerokość boiska popisał się Adrian Błąd, a Borja Galan dzięki niemu wywalczył wrzut z autu na wysokości pola karnego. Następne kilkanaście minut toczyło się w środku pola, ze sporadycznymi i nieudanymi próbami ataków z obu stron, najwięcej zagrożenia było po rzucie rożnym w okolice poprzeczki Bartosza Nowaka w 36. minucie. W 40. minucie Czerwiński niczym we wrestlingu wypchnął rywala aż za bandy reklamowe, potem po dżentelmeńsku pomagając mu wrócić na boisko.
Drugą odsłonę rozpoczął Pieńsko minimalnie niecelnym strzałem z dystansu. Zagłębie mocno naciskało na GieKSę, która miała problem z wyprowadzeniem ataku. Dobra okazja do tego była w 50. minucie po wyprowadzeniu piłki przez Repkę na skrzydło, ale Alan Czerwiński bardzo niecelnie dośrodkował. W polu karnym trzy minuty później poczarował Wasielewski po doskonałym podaniu Błąda, ale nikt nie był chętny na finalizację jego podania. Odbita piłka w 55. minucie trafiła do Szymczaka, który z całej siły kopnął w obrońcę, a futbolówka szczęśliwie trafiła pod nogi Kowalczyka. Młodzieżowiec pognał lewym skrzydłem i w ostatniej chwili wybito mu piłkę spod nóg. W 57. minucie zawodnik gości popisał się błyskotliwym dośrodkowaniem do operatora kamery stojącego na wysięgniku za bramką. W 59. minucie po rzucie rożnym Bartosza Nowaka z woleja uderzał Arkadiusz Jędrych, Dominik Hładun z trudem sparował strzał. Minutę później nasz kapitan wrócił z dalekiej podróży, gdy źle obliczył tor lotu piłki i musiał ratować się ostrym wślizgiem, na szczęście trafił w piłkę. Katowiczanie z czasem odzyskali kontrolę gry, jednak nadal brakowało konkretów. W 70. minucie bardzo źle wybił Klemenz, wprost pod nogi rywala, Kudła musiał interweniować na przedpolu po wrzutce. W 76. minucie Bartosz Nowak bezpardonowo wszedł w rywala, zabrał piłkę i wypuścił Bergiera skrzydłem, który dośrodkował do nikogo. Niby nic z tej akcji nie było, a tu Adrian Błąd urwał się niepilnowany na flance i dograł na 5. metr do Sebastiana Bergiera, który wpakował piłkę do siatki! Kibice długo świętowali, na kilka minut pogrążając stadion w nieustającym głośnym dopingu. Aleks Ławniczak miał doskonałą sytuację na wyrównanie wyniku z rzutu rożnego, ale znacząco chybił. Kolejny rzut rożny zakończył się podobnie, Trójkolorowi nie potrafili odpowiednio pokryć przyjezdnych. Już w doliczonym czasie gry nagle starli się ze sobą Wdowiak i Bergier, niby jelenie siłując się czołami – zasłużenie obejrzeli po kartoniku. Rafał Górak w przypływie emocji kopnął blok reklamowy, niewątpliwie zwracając uwagę na markę znajdującą się na nim. Sędzia zagwizdał i…
Pożegnaliśmy Bukową zwycięstwem!
Katowice, 9.03.2025
GKS Katowice – Zagłębie Lubin 1:0 (0:0)
Bramki: Bergier (78).
GKS Katowice: Kudła – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Klemenz (88. Komor), Galan (74. Gruszkowski) – Błąd, Kowalczyk, Repka, Nowak (88. Drachal) – Szymczak (60. Bergier).
Zagłębie Lubin: Hładun – Michalski (88. Woźniak), Ławniczak, Fritzson (68. Listkowski), Wdowiak, Radwański, Pieńko, Nalepa, Kolan (82. Reguła), Kłudka, Szmyt.
Żółte kartki: Bergier, Nowak – Radwański, Wdowiak.
Sędzia: Patryk Gryckiewicz (Toruń).
Widzów: 6751.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze