Dołącz do nas

Piłka nożna

Noty i opisy po Górniku Zabrze

Avatar photo

Opublikowany

dnia

GieKSa została dosłownie rozbita i wypunktowana przez Górnik, co ma odzwierciedlenie w ocenach. MVP spotkania wybraliście Oskara Repkę, którego zapamiętamy z solowego rajdu i bomby w słupek. Poniżej oceny poszczególnych graczy.

Dawid Kudła – 3,75
Przy pierwszej bramce bez szans, dobrze złapał strzał Podolskiego w pierwszej połowie. Trochę szczęśliwa, ale doskonała interwencja w 28. minucie. Masa obronionych strzałów, przy drugim golu bez szans. Przy trzecim ręce opadły, ale wydaje się, że coś dało się zrobić. W ostatnich minutach po rzucie rożnym instynktowna obrona nogami, gdzie przy strzale był rykoszet.

Marcin Wasielewski – 4,00
Uaktywnił się w dalszej części pierwszej połowy, ale nie było za dużo konkretów w pierwszej połowie z jego strony. Później lepiej nie było i opuścił boisko w 69. minucie, choć dużo biegał, to nic nie wybiegał w tym meczu.

Marten Kuusk – 3,39
Raz zagrał dobrze, raz gorzej, niestety po błędzie na koniec pierwszej połowy rywal miał bardzo dobrą okazję. W drugiej połowie bardzo mocno zaangażowany w grę obronną i chyba nieco zderzył się z brutalną rzeczywistością.

Arkadiusz Jędrych – 3,59
Obronił nogą strzał Podolskiego i wydaje się, że uratował zespół przed stratą drugiej bramki w doliczonym czasie gry pierwszej połowy. Nie będzie tego meczu dobrze wspominał, bo mimo braku bezpośredniego udziału w straconych golach, to ich ilość musi boleć.

Aleksander Komor – 2,75
Tak zaasekurował i wybił piłkę, że oddał Podolskiemu, który spokojnie wpakował do siatki obok bezradnego Kudły. Na radar krył Buksę, który oddał strzał z pola karnego na bramkę, ale Kudła był na posterunku.

Grzegorz Rogala – 3,00
Z trudnej pozycji zdołał oddać strzał, ale pomógł bramkarzowi obrońca w interwencji. W drugiej połowie ogrom niedokładności i prostych błędów, niestety nie będzie dobrze wspominał tego meczu, choć był aktywy i nie unikał gry, co przełożyło się na błędy.

Oskar Repka – 4,62
Wziął piłkę w środku pola, przedryblował pod pole karne i huknął w słupek, ale szkoda tej akcji. Pechowo zablokował strzał rywala, po czym straciliśmy bramkę. Fatalnie stracił piłkę w 55. minucie, co zakończyło się strzałem przeciwnika w poprzeczkę. Zmieniony w 60. minucie, ewidentnie nie szedł mu ten mecz od pewnego momentu.

Mateusz Kowalczyk – 4,28
Świetne przejęcie w 14. minucie dało nam świetną okazję, ale niestety niewykorzystaną. Później też miał dynamiczne wejścia po przejęciach w środku pola. Straty przeplatał dobrymi zagraniami.

Adrian Błąd – 3,5
Świetne dogranie do Rogali w 22. minucie. Dobra pozycja i siła strzału w 41. minucie, szkoda, że prosto w bramkarza. Niedokładności też było i mimo biegania bardzo widocznego nie wpłynął pozytywnie na wynik i zszedł w 69. minucie.

Bartosz Nowak – 2,68
Kapitalnie rozpędził akcję w 22. minucie, szkoda, że w kontynuacji nie poszedł do końca za strzałem przewrotką Bergiera, bo mógł sięgnąć piłkę. Ogólnie duże niezrozumienie z kolegami, brakuje precyzji przy ważnych piłkach do przodu. Błysk w 60. minucie kiedy odwrócił się z dwoma rywalami na plecach i pobiegł do przodu.

Sebastian Bergier – 2,85
W pierwszych minutach kilka razy mocno poturbowany przez rywali. Ładnie szukał piętką kolegi w polu karnym po podaniu Kowalczyka. Nie zdążył doskoczyć do rywala przy stracie drugiej bramki. Zmieniony w 60. minucie przez Galana.

Sebastian Milewski – 3,03 (zagrał od 60. minuty)
Taka bezjajeczna zmiana, ciężko go zapamiętać z tego spotkania, a grał 30 minut.

Borja Galan – 3,68 (zagrał od 60. minuty)
Mało jakościowa zmiana. Próbował pograć, ale chyba sam ze sobą, takie można było odnieść wrażenie. Ostatecznie dograł w końcówce dobrze do Czerwińskiego.

Mateusz Mak – bez oceny (zagrał od 69. minuty)
Pobiegał i próbował robić zamieszanie, ostatecznie nic z tego nie wyszło, choć jakieś pozytywy można znaleźć.

Alan Czerwiński – bez oceny (zagrał od 69. minuty)
Po wejściu dwukrotnie podał piłkę rywalom. Dobry strzał przed końcem regulaminowego czasu, ale ostatecznie po rykoszecie minimalnie nad bramką.

Alan Bród – bez oceny (zagrał od 82. minuty)
Po wejściu faul i sporo biegania bez piłki, a na koniec dał dobre dośrodkowanie w pole karne.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Mecz Legend GieKSy i Banika

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.

Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.

W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk. 

Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.

Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna kobiet

Demolka stołecznej drużyny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami. 

Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę.  Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.

W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.

Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!

26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki:
Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice:
Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga