Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka
„Satelita” przejdzie modernizację. Będzie więcej miejsc
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ostatniego tygodnia, które obejmują sekcję piłki nożnej, siatkówki oraz hokeja GieKSy. Prezentujemy, naszym zdaniem, najciekawsze z nich.
Piłkarki wróciły w ubiegły poniedziałek do treningów. W ostatnim dokonano zmiany w sztabie trenerskim drużyny żeńskiej oraz została wypożyczona Małgorzata Lichwa. PZPN ogłosił szczegółowy terminarz rundy jesiennej Orlen Ekstraligi. Runda rozpocznie się w weekend 19-20 sierpnia, nasze piłkarki rozpoczną sezon od domowego spotkania z Czarnymi Sosnowiec. Z dokładnym terminarzem można się zapoznać m. in na stronie 90minut.pl. W ostatnim sparingu przed startem Fortuna I Ligi piłkarze rozegrali sparing z Puszczą Niepołomice w którym wygrali 3:1 (1:0). W środę zmarł były kierownik I drużyny Paweł Maźniewski.
Dwóch siatkarzy GieKSy, Sebastian Adamczyk i Łukasz Kozub, otrzymało powołanie do reprezentacji Polski, która wystąpi na 31. Letniej Uniwersjadzie. Mistrzowie Polski w hokeju na lodzie do treningów wrócą 31 lipca. Urząd Miejski w Katowicach ogłosił przetarg na modernizację Satelity, z kolei PZHL przedstawił zmiany w przepisach gry, które będą obowiązywać w nadchodzącym sezonie. Nowy kontrakt z klubem podpisał Aleksi Varttinen.
PIŁKA NOŻNA
kobiecyfutbol.pl – Kto, z kim i kiedy? Wszystko jest już jasne!
Długo wyczekiwany zarówno przez kluby i zawodniczki, jak i wszystkich kibiców kobiecego futbolu terminarz rozgrywek Orlen Ekstraligi w rundzie jesiennej sezonu 2023/2024 jest już opublikowany.
Za nieco ponad miesiąc, w weekend 19-20 sierpnia, zainaugurowana zostanie runda jesienna rozgrywek Orlen Ekstraligi w sezonie 2023/2024. Do zbliżającej się edycji rozgrywek piłkarki GKS-u Katowice przystąpią jako obrończynie tytułu Mistrzyń Polski 2022/2023. W ekstraligowym gronie przywitamy dwóch beniaminków: BTS Rekord Bielsko-Biała oraz KKP Stomilanki Olsztyn. Runda jesienna zakończy się w weekend 18-19 listopada.
Pełny terminarz rundy jesiennej Orlen Ekstraligi 2023/2024 dostępny w serwisie Łączy nas piłka: Terminarz rundy jesiennej Orlen Ekstraligi 23/24
Dwa rozstania z GieKSą. Ciąża i powrót na emeryturę
W dniu dzisiejszym zespół GKS-u Katowice rozpoczął przygotowania do nowego sezonu 2023/2024. Rozgrywki, które niebawem zostaną zainaugurowane, będą dla Katowiczanek absolutnie wyjątkowe co najmniej z dwóch powodów – będą w nich bronić tytułu Mistrzyń Polski i wezmą udział w rozgrywkach Ligi Mistrzyń.
Na pierwszych zajęciach przy ul. Bukowej pojawiły się nowe zawodniczki, które dołączyły do zespołu w letnim okienku transferowym.
Jednocześnie, w dniu dzisiejszym klub z Katowic podał informację na temat pożegnania się z dwoma zawodniczkami. Wygasające kontrakty nie zostaną przedłużone z Darią Marszałkowską oraz Kasandrą Rybaczuk.
Daria Marszałkowska, bardzo doświadczona, świetna bramkarka trafiła do GieKSy na cztery ostatnie mecze sezonu 2022/2023. W obliczu poważnej kontuzji ręki, jakiej doznała Kinga Seweryn, trenerka Katowiczanek – Karolina Koch, zdecydowała się zaproponować krótkoterminowy angaż Marszałkowskiej. Dla 39-letniej bramkarki był to powrót do profesjonalnego futbolu po 6 latach przerwy, propozycja dołączenia do zespołu walczącego o tytuł Mistrzyń Polski była nie do odrzucenia. GKS obdarzył w tej sytuacji Darię Marszałkowską dużym zaufaniem, zaufaniem, na które piłkarka zapracowała na przestrzeni wielu lat znakomitej kariery. W przeszłości reprezentowała bowiem takie kluby jak Unia Racibórz, Ajax Amsterdam, czy AZS PWSZ Wałbrzych. Ponadto Marszałkowska jest pięciokrotną mistrzynią Polski, czterokrotną halową mistrzynią Polski oraz trzykrotną triumfatorką Pucharu Polski. Jeśli dodam do tego występy w reprezentacji Polski, to obraz kariery tej piłkarki można podsumować jednym słowem – wspaniała. Zdobycie tytułu mistrzowskiego z GieKSą jest rewelacyjnym zwieńczeniem jej piłkarskiego dorobku.
Drugą zawodniczką, której wygasająca umowa nie została przedłużona jest Kasandra Rybaczuk. 24-letnia pomocniczka trafiła do zespołu z Katowic przed rozpoczęciem sezonu 2019/2020 opuszczając TME SMS Łódź. Rybaczuk była bez wątpienia ważną postacią zespołu ze stolicy Górnego Śląska, notowała w zespole dobre liczby, a prezentują się one na przestrzeni trzech ostatnich sezonów następująco:
sezon 2020/2021 – 11 rozegranych spotkań,
sezon 2021/2022 – 18 rozegranych spotkań, 1 bramka,
sezon 2022/2023 – 11 rozegranych spotkań, 1 bramka.
Z pewnością Karolina Koch z chęcią zatrzymałaby w zespole Kasandrą Rybaczuk, jednak życie pisze swoje scenariusze, którym musimy się podporządkować. W przypadku zawodniczki grającej z numerem 25 na plecach życie napisało piękny scenariusz – Kasandra Rybaczuk spodziewa się dziecka! Pozostaje zatem trzymać kciuki za szczęśliwe rozwiązanie i niezapomniane pierwsze miesiące ze swoją pociechą. Miejmy nadzieję, że piłkarka niebawem znowu będzie nas cieszyć swoją grą, niezależnie od tego jaki klub będzie w przyszłości reprezentować. Kasandra – wszystkiego dobrego!
Sezon 2023/2024 Orlen Ekstraligi obrończynie tytułu mistrzyń Polski, GKS Katowice rozpoczną w weekend 19-20 sierpnia od spotkania z Czarnymi Antrans Sosnowiec.
Zmiany w sztabie szkoleniowym GKS-u Katowice
Grzegorz Nowak został włączony do sztabu szkoleniowego GKS-u Katowice, w którym będzie pełnił funkcję asystenta Karoliny Koch.
24-letni szkoleniowiec w przeszłości związany był z TOP 54 Biała Podlaska oraz trzecioligowym MKS-em Podlasie Biała Podlaska.
Nowak na stanowisku zastąpił Macieja Wierzbickiego.
Małgorzata Lichwa wypożyczona do beniaminka Orlen Ekstraligi
Małgorzata Lichwa została wypożyczona z zespołu aktualnych mistrzyń Polski – GKS-u Katowice do beniaminka Orlen Ekstraligi Rekordu Bielsko-Biała.
19- letnia pomocniczka była związana z GKS-em Katowice od września 2022 roku. Na Górny Śląsk trafiła z TME SMS Łódź, z którym to w sezonie 2021/2022 świętowała zdobycie tytułu mistrzyń Polski. O ile w sezonie 2020/2021 w barwach łódzkiego klubu Małgorzata Lichwa wystąpiła zaledwie w jednym spotkaniu, to w mistrzowskim sezonie rozegrała już 10 gier, zdobywając w nich 1 bramkę. Powołania do młodzieżowych reprezentacji Polski i dobra gra w Orlen Ekstralidze zaowocowały zainteresowaniem ze strony GKS-u Katowice.
Jednak zarówno w interesie GieKSy, jak i samej Małgorzaty Lichwy jest stałe podnoszenie umiejętności zawodniczki, zbieranie przez nią doświadczenia na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Gwarancją większej ilości minut spędzonych na placu gry jest właśnie wypożyczenie do zespołu bieniaminka Orlen Ekstraligi – Rekordu Bielsko-Biała. Umowa wypożyczenia pomiędzy klubami została zawarta na sezon 2023/2024, który bielszczanki zainaugurują 19 lub 20 sierpnia domowym spotkaniem z Medykiem Konin.
katowickisport.pl – Nie żyje Paweł Maźniewski
Dzisiaj zmarł Paweł Maźniewski – kibic GieKSy z Piotrowic oraz wieloletni kierownik pierwszej drużyny GKS Katowice. Rodzinie i bliskim składamy najszczersze kondolencje.
gol24.pl – GKS Katowice – Puszcza. To nie była prawdziwa twarz „Żubrów”. Przed debiutem w ekstraklasie ekipa Tomasza Tułacza nie odkrywała kart
GKS Katowice – Puszcza Niepołomice 3:1 w sparingu, rozegranym w sobotę 15 lipca na stadionie przy ul. Bukowej w Katowicach. Dla obu ekip był to ostatni mecz kontrolny przed inauguracją sezonu. W przypadku Puszczy będzie to debiutancki sezon w ekstraklasie.
[…] W cisnącym upale zobaczyliśmy raczej mało Puszczy w Puszczy. Ewidentnie, goście grali ekonomicznie, z dużo mniejszą niż standardowo intensywnością, byli mniej aktywni w pressingu, który „Żubry” mają przecież w swoim DNA. To przekładało się na liczbę uzyskanych przez niepołomiczan stałych fragmentów. Było ich mniej niż zwykle, co za tym idzie – mniej okazji do zdobycia bramek metodami, w które Puszcza umie bardzo dobrze. Wyglądało to tak, jakby transmitowany przez klubową telewizję GKS mecz niekoniecznie był tym momentem, w którym trener Tomasz Tułacz i jego zespół chcieli odkrywać karty.
Kewin Komar w 8 min uratował „Żubry” od straty, wygrywając pojedynek z Mateuszem Marcem. Ten zawodnik dał jednak gospodarzom prowadzenie, gdy kapitalnym strzałem od poprzeczki skończył w 41 min swoją przebojową akcję.
Po przerwie w jedenastce Puszczy ostał się tylko ten, który dołączył do zespołu najpóźniej – Craciun. A GKS szybko podwyższył wynik (Antoni Kozubal). Później Krzysztof Wróblewski wykonał kilka fajnych interwencji, a w 86 min Hubert Tomalski wykorzystał błąd jednego z rywali, przejął piłkę i w sytuacji sam na sam z bramkarzem strzelił na 2:1. Na co GKS odpowiedział jeszcze pięknym trafieniem Adriana Danka.
SIATKÓWKA
katowickisport.pl – Śląscy siatkarze na Uniwersjadzie
Zawodnicy czterech klubów z województwa śląskiego pojadą wraz z reprezentacją Polski na letnią Uniwersjadę.
Największe wydarzenie sportu studenckiego odbędzie się w dniach 27 lipca – 8 sierpnia 2023 roku. Ostatni raz zmagania w letniej uniwersjadzie odbyły się cztery lata temu, gdy sportowcy rywalizowali we włoskim Neapolu. Później, z powodu pandemii COVID-19 zaplanowana na 2021 rok w Uniwersjada w chińskim Chengdu była dwukrotnie przekładana – najpierw na 2022, a następnie na obecny rok.
Wśród 12 zawodników powołanych na Uniwersjadę przez trenera Dariusza Luksa znaleźli się dwaj siatkarze GKS-u Katowice, środkowy Sebastian Adamczyk i rozgrywający Łukasz Kozub. Pojedzie także Dawid Dulski, atakujący Aluron CMC Warty Zawiercie. Damian Kogut z Norwida Częstochowa i Dawid Woch z BBTS-u Bielsko-Biała. W ramach siatkarskich zmagań o medale tegorocznej Uniwersjady, które rozpoczną się 28 lipca br., akademicka reprezentacja Polski zagra w grupie A z Portugalią, Koreą Południową i Hongkongiem. Biało-Czerwoni powalczą o poprawienie wyniku z ostatniej Uniwersjady, na której polska kadra sięgnęła po srebrne medale.
HOKEJ
hokej.net – Mistrz Polski z nową umową. Varttinen zostaje!
Aleksi Varttinen to kolejny już hokeista, który nie zmienił barw i w przyszłym sezonie ponownie będzie reprezentował barwy obecnych Mistrzów Polski – GKS-u Katowice, z którym związał się rocznym kontraktem.
26-letni obrońca większość swojej kariery spędził w rodzimym kraju. Chociaż jest wychowankiem drużyny PaRa, więcej grywał jednak dla ekipy Assat, głównie w juniorskich ligach. W tym samym klubie występował jednak też w najwyższej lidze Fińskiej – Liiga.
Tam rozegrał łącznie 117 spotkań, co przełożyło się na 6 bramek, 5 asyst oraz -14 w klasyfikacji plus/minus. Na sezon 2021/22 przeniósł się jednak na Słowację do ekipy Liptowskiego Mikulaszu, ale po roku wrócił do fińskiej Liigi.
Po rozegraniu jednak zaledwie 8 meczów dołączył do drużyny GKS-u Katowice. W Polsce spisywał się ponadprzeciętnie, co przełożyło się na 22 rozegrane konfrontacje z jedną zdobytą bramką i 11 asystami. Ponadto spędził 18 minut na ławce kar i +10 w klasyfikacji plus/minus.
Początkowo miał być tylko uzupełnieniem składu Mistrzów Polski, jednak szybko stał się wzmocnieniem defensywy, czym zasłużył sobie na nowy kontrakt.
–Ściągnięcie Varttinena do GKS-u okazało się strzałem w dziesiątkę. Aleksi okazał się nie tylko uzupełnieniem składu, ale jego wzmocnieniem. Wiedzieliśmy, że Varttinen to odpowiedzialny obrońca, pokazał jednak także spore umiejętności w ofensywie. Zwracam uwagę, że w finałach PHL zanotował trzy asysty. Cieszę się, że doszliśmy do porozumienia w sprawie nowego kontraktu i Aleksi zostaje z nami na kolejny sezon – mówi Roch Bogłowski, dyrektor sekcji hokeja GKS-u.
„Satelita” przejdzie modernizację. Będzie więcej miejsc
GKS Katowice nominalnie swoje domowe spotkania rozgrywa w małej hali Spodku, gdzie może się pomieścić 1420 kibiców. Wiemy jednak, że jest planowa tam nieco rozbudowa trybun.
Obecna pojemność wynosząca 1420 miejsc, często nie wystarczała by pomieścić wszystkich kibiców GieKSy i często dochodziło do sytuacji, że szybko brakowało biletów na mecze GKS-u Katowice. Tak było też choćby w ostatnich play-offach, gdzie niemalże na każdym spotkaniu „Satelita” zapełniała się do ostatnich miejsc.
– Katowickie Inwestycje ogłosiły przetarg na zaprojektowanie i przebudowę trybun. Jak czytamy w dokumentach przetargowych, koncepcja zakłada przebudowę podestów trybun w taki sposób, żeby rzędy miejsc siedzących znajdowały się na trzech poziomach. Nadal za położonym najwyżej rzędem siedzisk zlokalizowane będą miejsca stojące– czytamy na portalu katowice24.info.
Z kolei na północnej trybunie, gdzie do tej pory nie było miejsc dla kibiców drużyny przyjezdnej, zaplanowano dwa rzędy siedzisk na 80 osób.
– Ogłoszony w zeszłym tygodniu przetarg zakłada przeprowadzenie wizji lokalnej z zainteresowanymi firmami. Zaplanowano ją na czwartek, 13 lipca. Wykonawcy mogą składać oferty do 26 lipca. Termin wykonania zamówienia to 3 miesiące od dnia zawarcia umowy – informuje serwis katowice24.info.
Zmiany w przepisach na sezon 2023/2024
Zbliżający się sezon 2023/2024 Polskiej Hokej Ligi zapowiada się niezwykle ciekawie. Jednym z powodów tego stanu rzeczy są istotne zmiany w przepisach zainicjowane przez IIHF.
Jedną z istotnych zmian jest fakt, iż nie będzie teraz automatycznych zawieszeń zawodników po karze meczu za niesportowe zachowanie.
W przypadku analizy wideo dotyczącej złamania przepisów do tej pory, gdy sędzia stwierdził, że nie powinno być jednak większej kary, ani jakiejkolwiek, musiał przyznać przynajmniej karę mniejszą. To też się zmienia od przyszłego sezonu. Teraz, gdy sędzia po wideo analizie stwierdzi, że nie doszło do złamania przepisów, może karę anulować.
Zmiany nastąpiły również podczas sytuacji sam na sam. Do tej pory, gdy w sytuacji sam na sam, bramkarz celowo ściągał sobie kask, przyznawany był rzut karny. Teraz jednak zamiast rzutu karnego będzie przyznawany z automatu gol dla drużyny niezawiniającej.
Felietony Piłka nożna
Wyzerowane atuty – diagnozy brak
Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.
Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.
No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.
Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.
Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.
U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.
Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.
Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.
Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.
Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.
Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.
Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.
I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.
A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.
Piłka nożna
Górak: Brakuje nam wytrawności
Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.
Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.
Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce. Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.
Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.
To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.
Piłka nożna
Piynciok na Arenie Katowice!
W niedzielne popołudnie GieKSa podjęła u siebie Wisłę Płock, która mimo mocnego wejścia w mecz nie zdołała zatrzymać podopiecznych Rafała Góraka, która zaaplikowała im aż pięć trafień.
Już w pierwszych sekundach mocno zabiło serce przyjezdnym, nie potrafili dogadać się co do wybicia długiej piłki zagranej ze środka. Chwilę później Lukas Klemenz zgrał głową do niepilnowanego Emana Markovicia, który sam utrudnił sobie zadanie decyzją o przewrotce – wcale jednak tak dużo nie zabrakło. Po drugiej stronie Hamulić już leciał do wysoko zagranej piłki zupełnie uciekając Jędrychowi, wszystko czujnie wyjaśnił Lukas Klemenz. Napastnik doszedł do strzału głową z kolei w 7. minucie, tym razem to Pau Resta wyekspediował w bezpieczne miejsce. GieKSa nie potrafiła powstrzymać nawałnicy rzutów rożnych Wisły, choć nie przekładało się to też na szczególne zagrożenie bezpośrednio przed bramką Kobylaka. Hiszpan błysnął w 14. minucie dobrym czytaniem gry, błyskawicznie doskakując do przeciwnika za szesnastką i blokując strzał z dystansu. Chwilę później Lukas Klemenz wyprowadził nasz pierwszy atak pozycyjny, który po rajdzie Wasielewskiego rozprowadzili Marković z Wolskim i Restą. Na małej przestrzeni swoją technikę pokazał Galan, z pierwszej piłki odgrywając Markoviciowi: skrzydłowy tylko poprawił sobie piłkę i z niesamowitą rotacją ściągnął pajęczynę z bramki! W 21. minucie wślizgiem Kowalczyk rozpoczął naszą kontrę, której mocy dodał Bartosz Nowak podaniem na kilkadziesiąt metrów w przód – Wisła fizycznym, na pograniczu faulu, wariantem zmusiła szarżujących zawodników do spowolnienia gry. Dwie minuty później to pomocnik gnał na bramkę po zagraniu Markovicia z głębi naszej połowy, ostatecznie Szkurin został o krok uprzedzony przez Leszczyńskiego na skraju szesnastki. Napastnik dobrze odnalazł się też do centry Wasielewskiemu w następnej akcji, jednak nie był zadowolony z jakości podania lądującego za linią końcową. Szkurin ani myślał się poddawać, w 27. minucie po wysokim odbiorze Pau Resty chciał wypuścić techniczną asystą Markovicia i jedynie intuicyjny obrońca zdołał wystawić nogę, odbijając piłkę. W 30. minucie interweniować musiał Kobylak po strzale Sangre, wcześniej potencjalną stuprocentową okazję zablokował Arkadiusz Jędrych wygranym wyskokiem do piłki. Od razu przeszliśmy pod drugie pole karne, gdzie Bartosz Nowak wypuścił Szkurina, a ten bezczelnie dał się sfaulować Leszczyńskiemu: sędzia Kwiatkowski nie miał żadnych wątpliwości – rzut karny! Do piłki podszedł Arkadiusz Jędrych, mocno uderzając w stronę pozbawioną bramkarza. Chwilę później niespodziewanie mógłby dopisać sobie asystę drugiego stopnia po wybiciu głową, gdy Szkurin uprzedził obrońcę i czubkiem buta przedłużył do Markovicia. Norweg minął bramkarza, lecz uderzył w obrońcę zasłaniającego siatkę, po drugiej stronie poprawka Galana również trafiła w defensora. Bardzo mocne tempo narzucili Trójkolorowi po pierwszej bramce, ledwo minutę później uderzał Szkurin po centrze Wasielewskiego. W 41. minucie dwójkową akcję przeprowadzili dwaj Bartosze, nie udało się tego sfinalizować ani Markoviciowi, ani Wasielewskiemu.
W pierwszej minucie po zmianie stron Leszczyński zagrał wprost pod nogi Bartosza Nowaka, na jego szczęście pomocnik zupełnie nie był gotów na taki obrót spraw. W 47. minucie po piłce za obrońców od Mateusza Kowalczyka na bramkę ruszył Ilja Szkurin, przegrywając pojedynek z golkiperem. Poprawka po przechwycie i odbitym strzale Nowaka również nie zakończyła się powodzeniem. Wisła nadal nie potrafiła skutecznie załatać luk w swojej defensywie, uciekała się jedynie do blokowania strzałów. W 52. minucie Wasielewski ze Szkurinem wypuścili Markovicia, który nieco zaplątał się w drybling i przegrał pojedynek z Sangre. Od razu na drugą bramkę ruszył Hamulić, uderzając lekko obok skracającego kąt Kobylaka, a dla pewności piłkę zmierzającą w okolice słupka na wślizgu wybił jeszcze Mateusz Kowalczyk. Trzykrotnie w 60. minucie odpowiedzieć próbowała Wisła, jedynie strzał Pomorskiego przedostał się pod bramkę i tam bezproblemowo interweniował Kobylak. Kolejny raz odbijać piłkę musiał cztery minuty później, tym razem po bardzo mocnym uderzeniu Rogelja. W 71. minucie po rzucie rożnym mocno ucierpiało kilku zawodników, jednak faulu arbiter dopatrzył się tylko na Mateuszu Kowalczyku. W 73. minucie zobaczyliśmy rzut rożny, a jak rzut rożny to i bramkę – Pau Resta wykorzystał złe ustawienie defensywy i przekierował centrę Nowaka na słupek bardziej oddalony od chorągiewki. Sangre próbował jeszcze improwizować wobec złej formacji obranej przez kolegów, ale został niemalże staranowany przez Hiszpana. W 80. minucie Rogelj na pełnym sprincie powrócił do obrony, przecinając kluczowe podanie Bartlewicza i na chwilę oddalając zagrożenie. Minutę później Sekulski w kuriozalny sposób oddał piłkę pod nogi Nowaka po pressingu Resty, ten minął Leszczyńskiego prostym zwodem i wystawił Szkurinowi, który zmieścił futbolówkę pomiędzy trójką obrońców. W 85. minucie Gabriel Kobylak sparował strzał z dystansu Hiszpańskiego, dobijał ją Jurić: arbiter szybko odgwizdał jego pozycję spaloną. W ostatniej minucie Milewski krótko zgrał do Nowaka na 16. metrze, ten z pewną dozą przypadku obsłużył Jakuba Kokosińskiego – młody napastnik dopełnił formalności i umieścił meczówkę obok słupka!
GieKSa pewnie i wysoko pokonała Wisłę Płock. Teraz czekają nas trzy mecze wyjazdowe z rzędu – Zabrze, Gliwice i Lubin.
23.08.2026, Katowice
GKS Katowice – Wisła Płock 5:0 (2:0)
Bramki: Marković (16), Jędrych (33-k), Resta (73), Szkurin (81), Kokosiński (90).
GKS Katowice: Kobylak – Wasielewski (64. Jirka), Klemenz, Jędrych, Resta, Galan (74. Wdowiak) – Wolski, Kowalczyk (82. Milewski) – Marković (74. Bartlewicz), Nowak – Szkurin (82. Kokosiński).
Wisła Płock: Leszczyński – Rogelj, Haglind-Sangre, Kamiński, Silva (82. Więckowski), Kun (82. Kuczko) – Jimenez (71. Sekulski), Radwański, Pomorski (61. Hiszpański), Gallapeni – Hamulić (82. Jurić).
Kartki: Wasielewski – Galapeni.
Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).
Widzów: 10 889.

Najnowsze komentarze