Dołącz do nas

Piłka nożna

[KONFERENCJA] Górak: „Walczymy dalej, bywałem już w bagnie”

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Po porażce z Resovią odbyła się konferencja prasowa. Poniżej wypowiedzi trenerów obu drużyn – Mirosława Hajdo i Rafała Góraka.

Mirosław Hajdo: Radość jest duża w szatni, wiadomo, że punkty są bardzo potrzebne. Wszyscy z dołu punktujemy całkiem nieźle. Przyjechaliśmy po zdobycz punktową i wywozimy trzy. Wydaje się, że taka drużyna, jak GKS Katowice o dużym potencjale piłkarskim, stworzyła sobie tyle okazji. My mieliśmy też swoje, ale ważne, że wykorzystaliśmy jedną. Wielkie słowa dla zespołu, bo po podejściu do spotkania w Gdyni było dużo zastrzeżeń. Przepraszaliśmy za to kibiców, dzisiaj myślę, że nie mają zastrzeżeń. Te punkty były nam bardzo potrzebne.

***

Rafał Górak: Trudny czas niestety za nami, bo nawet jakbyśmy wzięli te parę ostatnich meczów, to cóż powiedzieć. Jak nie możesz wygrać, to nawet zremisuj. Jest duży niedosyt punktowy. Liczą się fakty – niie punktujemy, mimo że prowadzimy grę. Jesteśmy do tyłu i to bardzo boli.

Pytanie: Problem piłkarski czy mentalny?
Górak:
To nie jest mentalny problem, tak niekiedy bywa. Ci najlepsi niekiedy zawodzą, ostatnio Kuba nie strzelił. Niestety nie zakończyło się bramkami.

Pytanie: Na 15 spotkań może, by w paru meczach Resovia wygrała. Tych sytuacji było dużo?
Górak:
To jest tak, jak pan dobiera słowa, ciężko coś powiedzieć. Sama organizacja i pomysł na mecz był taki, a nie inny i powinniśmy to spotkanie wygrać.

Pytanie: Te porażki w takim stylu dobijają?
Górak:
Nic nie można dobijać. Jak się zaczniemy dobijać, to się dobijemy. Wyciągajmy z tego rzeczy, jakie to są porażki. Z Wisłą wiadomo, ale dzisiaj było widać, że gramy lepiej. Nie wolno zabijać w zespole tego, że dobrze konstruuje rzeczy. Wczoraj też w meczu Górnika doskonale grali i przegrywali do przerwy. My mieliśmy sytuacje i powinniśmy to po prostu strzelić. Taki jest stan faktyczny, nie ma się co dobijać. Jutro trzeba iść do roboty.

Pytanie: Co Pan czuł z trybun?
Górak:
Bardzo przykre, ale na całym świecie kibice mają podobne emocje. Frustracja i całe te rzeczy są, nie przekracza to żadnego dobrego smaku. Biorę to na siebie i zdaję sobie z tego sprawę.

Pytanie: Rozumiem, że Pan trener walczy dalej.
Górak:
Nie mam takiej myśli, całe życie walczyłem i byłem w ogromnym bagnie, jeśli ktoś pamięta 2011 rok i nie tylko.

Pytanie: Nie wygraliśmy kolejnego meczu. Jest jakieś wytłumaczenie na to?
Górak:
Wydaje się, że najważniejszą kwestią jest diagnoza tego, gdzie było tak słabo, a gdzie było dobrze. Punkty są niestety najtrudniejszą. Nie wymyśliłbym nigdy aż takich różnic w tym, co drużyna wykonuje na boisku do punktów. Ostatnio czytałem w Sporcie nawet pana artykuł, który tego dotyczył.

Pytanie: Jakie plany na przerwę?
Górak:
Na pewno kwestia mentalna, to fakt i rzecz, którą w zespole musimy wznieść. Mecz na Arce i czas na przygotowania. Skoro z Sandecją i dzisiaj nie zapunktowaliśmy, to jestem przekonany, że jeśli utrzymamy metal, to jesteśmy w stanie wygrywać.

Pytanie: Po Wiśle był temat kierunku, o co gra GieKSa. Jak teraz pan się wypowie?
Górak:
Strasznie brzmi utrzymanie, gdybanie co by było, jakbyśmy wygrali te dwa mecze. Każdy mecz przegrany może spowodować dużą nerwowość. Jesteśmy w buforowym miejscu, jest niezaciekanie, ale utrzymanie mamy bezpiecznie.

Pytanie: Zmienione ustawienie, nie lepiej uprościć grę?
Górak:
Do przemyślenia prostsza gra. Jak oddamy piłkę przeciwnikowi, to Resovia też jest w stanie pograć. Staraliśmy się wysoko pressować, aby przeciwnik miał problemy z rozegraniem. Powinniśmy wyciągnąć z tego wszystko, a dziś bez gola.

Pytanie: Nie potraficie zagrać meczu z dwoma podstawowymi wahadłami.
Górak:
Na pewno jakiś problem jest, przecież miejsce młodzieżowca również jest do wypełnienia. Jeśli Brzoza wypełni zadania, to będzie dobrze.

Pytanie: Z Legią sparing? Nie lepiej ze słabszym?
Górak:
Nie mieliśmy jak zorganizować pierwszoligowego partnera, ale to dobra propozycja. Musimy grać z takimi drużynami. Niech nam Legia da poprzeczkę bardzo wysoko, to też nam może otworzyć oczy, jak dostaniemy 1, 2, 3 bramkę. Te niewykorzystane sytuacje to jest moja złość i muszę ją egzekwować w szatni. Czasem trzeba poczuć miejsce w szeregu. Jak jest taka seria, to jest tak zawsze.

Pytanie: Kto następny do karnego?
Górak:
Nie wiadomo, czy znajdą się chętni po takim czymś, a niekiedy wszyscy gotowi. Niestrzelony karny nie powinien powodować u zawodnika zaburzenia pewności siebie.

Pytanie: Czy trener jest w stanie zdefiniować, co jest potrzebne do tego, żeby w przyszłym sezonie móc powiedzieć wprost o walce o ekstraklasę?
Górak:
Złożone pytanie i bardzo trudne do odpowiedzi. Mamy podpisane kontrakty i zawodników. Gros zawodników na pewno zostaje. Czy my jesteśmy w stanie w ten sposób zadziałać, żeby zespół był gotowy na ekstraklasę? Pytanie ściśle określone dla właściciela, dyrektora. Budowa tej kadry trwała 3,5 roku i na wiele rzeczy żeśmy się umawiali. Ten 5. sezon miał być sezonem mocnym, ale na razie w związku z tymi historiami, które się dzieją i wydarzyły, nawet ze zmianą prezesa, nawet na takie spotkanie czekam. Wiele pretensji i nieścisłości było z wyznaczeniem celu na ten sezon. Ja go nigdy nie chciałem mówić, ale uwierzcie mi państwo, że to właściciel powinien o tym mówić. Trener ma je po prostu rywalizować, bo co ja mogę odpowiedzieć? Czy Wy myślicie, że ja nie chcę grać o ekstraklasę? Bardzo bym chciał, ale zdaję sobie sprawę, że do tego jest potrzebne wiele rzeczy. Po spotkaniu z właścicielem pewnie będę wiedzieć, o co będziemy grać.

16 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

16 komentarzy

  1. Avatar photo

    3kolory

    18 marca 2023 at 23:18

    Oglądanie teraz meczu Gieksy to tylko jedno „panie trenerze „…
    KURWA JA PIERDOLE

  2. Avatar photo

    3kolory

    18 marca 2023 at 23:21

    Panie Górak weź się chopie zwolnij

  3. Avatar photo

    Maks

    18 marca 2023 at 23:42

    Wypierdalaj debilu , i to daleko od GieKSy…z9

  4. Avatar photo

    Irishman

    19 marca 2023 at 00:09

    „To już jest koniec i nie ma już nic”
    Najlepiej chłopie, jakbyś był wolny i mógł już stąd iść (razem z poprzednim szefem, którego tak wychwalałeś).

    Tak się niestety kończy to gdy sobie człowiek nie stawia w życiu ambitnych celów. Chociaż…… teraz mamy bardzo ambitny cel – UTRZYMANIE. I będziemy znów świętować o ile go zrealizujemy…… Boziu, ręce opadają! 🙁 🙁 🙁

  5. Avatar photo

    Rick

    19 marca 2023 at 06:31

    Ani wstydu , ani honoru … mały człowieczek

  6. Avatar photo

    Kato

    19 marca 2023 at 07:20

    Przeczekanie, grając o nic.
    Cele;
    Zapewnienie bezpiecznego pozostania w tej lidze w dole tabeli. Robić dalej swoje, uczyć się tej ligi.

  7. Avatar photo

    Mleczak

    19 marca 2023 at 07:47

    Niestety dopóki ten gość będzie prowadził drużynę to na stadion nie zawitam, słyszę to też od znajomych, a niestety z czasem ta grupa się powiększa. Nie da się na to patrzeć, a wyraźny brak ambicji, związany z brakiem walki o najwyższe miejsca, tylko to potęguje. Nudna drużyna bez charakteru…

  8. Avatar photo

    olek

    19 marca 2023 at 09:57

    Dobrze powiedziane właściciel nakłada cele a trener je realizuje. Po prostu miasto nie chce ekstraklasy więc grają tam gdzie grają i nie wina w tym trenera.

  9. Avatar photo

    Romano

    19 marca 2023 at 10:36

    To co się dzieje to nic dziwnego bo już dawno było powiedziane że
    najważniejsze punkty to te które dadzą utrzymanie no i to realizują

    No niestety powstaje stadion na który zaciągnięty został kredyt
    więc jakby dziś był awans to trzeba mieć lepszych grajków którzy też będą
    zarabiać i większe pieniądze tak więc i miasto musiało by więcej płacić
    Na tą chwile nie idzie to w parze więc wymagać awansu to możemy w momencie
    kiedy powstanie stadion być może wtedy pojawi się jakiś konkretny sponsor
    i konkretniejszy cel

    Nie zmienia to faktu że obecni grajkowie nie mają ambicji, są wypaleni ale mają fajną
    strefe komfortu bo zarabiają kaskę bez ciśnień w klubie a jedyne ciśnienie to kibicowskie z którego oni nic sobie nie robią

    Wnet będzie 20 lat marazmu… przykre jak na stolice Górnego Śląska

    • Avatar photo

      Bolo

      20 marca 2023 at 11:44

      To może te miliony na szkolenie młodzieży za dziesieć lat będą efekty.Bo grupy młodzieżowe to też katastrofa.

  10. Avatar photo

    Kato

    19 marca 2023 at 14:10

    Przeczekalnia

  11. Avatar photo

    Pix

    19 marca 2023 at 20:00

    4 lata buduje … i chce dalej . Nie jestem w stanie dalej słuchać tego jego pierdolenia

  12. Avatar photo

    KiedyśBywałem Tu Częściej

    20 marca 2023 at 00:49

    Siema Wszystkim. Wiecie co nie mam zamiaru nawoływać tutaj do agresjii czy czynów zabronionych prawem ale uważam że powinniśmy w tej sytuacji zareagować.Mam tutaj na myśli wizytę na jednym z treningów lub pod szatnia i wyrazić swoją frustracje spowodowaną stanem sekcji piłkarskiej (Całe szczęście że kobieca i hokejowa broni jeszcze honoru tych barw).Chyba pora dać znać o sobie i wyrazić swój sprzeciw tym gównianym marazmem jaki nam towarzyszy.Sąsiedzi zza miedzy bawią się piłką a my jak ciule będziemy jutro znowu w robocie od tych cweli wysłuchiwać jacy piłkarsko jesteśmy żałosni (nie oszukujmy się pewnie każdy z Was ma styczność z takimi osobami).Ale nie chodzi mi o to żeby popadać tutaj w jakieś kompleksy choć uzasadnione pod względem piłkarskim możemy je posiadać tylko o to żeby ten klub Nasz klub wreszcie ruszył do przodu.Żebyśmy nie musieli czekać kolejnych 20 lat na awansna najwyższy poziom.Długo mógłbym tak pisać ale nie zmienia to faktu że jutro trzeba iść znowu wkurwionym do roboty.
    Serdeczna prośba dla pana panie Górak daj nam pan spokojnie iść spać i wstać do roboty i idź pan w ….

  13. Avatar photo

    Kato

    20 marca 2023 at 08:56

    Gieksa gra strasznie nudno. Spoko nie chcą awansu, rozumiem, nie ma kasy lub woli zarządu. Ale te mecze są nie do oglądania. Emocji nie ma prawie wcale. Jak nie gracie o nic to przynajmniej grajcie ładnie lub widowiskowo. Niech się coś dzieje na boisku. A gramy jakbyśmy prowadzili 1:0 i próbowali utrzymać wynik. Zawodnicy grają asekuracyjnie a trener jest z tego zadowolony.

    • Avatar photo

      Kato

      20 marca 2023 at 18:38

      W pełni się zgadzam z drugim Kato

  14. Avatar photo

    Bolo

    20 marca 2023 at 11:38

    Już nie pamiętam kiedy GIEKSA zagrała fajny mecz . Jak wygrywali to szcześliwie jak przegrywali to zdecydowanie.
    A ten ciul pier…..li że gra jest ok tylko nie strzelają bramek ale poza tym to jest zadowolony. Niestety na te mecze nie idzie patrzeć.Ludzie zróbmy coś bo za chwilę spadniemy z tej ligi.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Wyzerowane atuty – diagnozy brak

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.

Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.

No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.

Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.

Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.

U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.

Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.

Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.

Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.

Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.

Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.

Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.

I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.

A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Brakuje nam wytrawności

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.

Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.

Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce.  Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.

Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.

To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.

Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.

Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.

Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.

Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.

Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga