Dołącz do nas

Piłka nożna

[KONFERENCJA] Marzec: „Stadion mniej realny niż utrzymanie”

Avatar photo

Opublikowany

dnia

W konferencji ze strony gości brał udział trener Dariusz Marzec oraz strzelec dwóch bramek Olaf Kobacki, natomiast GieKSę reprezentował wspólnie z trenerem Rafałem Górakiem obrońca Michał Kołodziejski.

Dariusz Marzec: Przyjechaliśmy tutaj dzisiaj, żeby zdobyć trzy punkty, bardzo nam na tym zależało i udało się. Poprzedni mecz z GKSem Tychy zagraliśmy naprawdę bardzo dobry, pomimo to zeszliśmy pokonani. Dzisiaj może nie był to porywający mecz, natomiast najważniejsze to było zdobyć dzisiaj trzy punkty. Te punkty mamy, także dziękuje zespołowi za pracę, którą dzisiaj wykonali. 

Olaf Kobacki: W porównaniu do meczu z Tychami to na pewno nie zabrakło skuteczności. Z Tychami nie umieliśmy strzelić bramki przy dużej ilości okazji, a dzisiaj udało się wpakować cztery.

Pytanie do trenera Arki: Czy był trener zaskoczony tym, że GKS oddał całkowicie pole? Bo wy rozgrywaliście piłkę i mieliście inicjatywę, tak jakby GKS czekał, a mogło to być zaskoczenie na tym terenie.

Marzec: Muszę powiedzieć, że jeśli popatrzymy na nasze statystyki, to mamy bardzo dobre liczby, jeśli chodzi o posiadanie. To jest dla nas chleb powszedni, że jednak atakujemy, a nadziewamy się na kontry. Widzieliśmy w dzisiejszym meczu, że początek gdzie dominowaliśmy cały czas, dostaliśmy bramkę praktycznie z niczego i wkradła się ta nerwowość. Więc raczej większość zespołów tak z nami gra. Jak ktoś gra grę otwartą, to bardzo tego chcemy i wtedy mecze wyglądają jeszcze lepiej.

Chciałbym jeszcze coś powiedzieć… Trzymam kciuki, żeby GieKSa punktowała. Niedługo, ale trochę czasu tu spędziłem i to były dobre chwile. Więc będę trzymał naprawdę kciuki i mam nadzieję, że wszystko będzie szło dobrze. Wiem, że cały czas walczycie o stadion. Może to jest mniej realne niż to, że się utrzymacie. Dziękuję bardzo.

Rafał Górak: Dobry wieczór. Nie łatwo jest skomentować, kiedy twoja drużyna traci na swoim boisku 4 bramki. To nigdy nie jest proste dla trenera i proszę uwierzyć, że tych myśli są miliony. Ale trzeba wszystko bardzo mocno uporządkować w głowie i to szybko, bo to jest najważniejsze przede wszystkim dla mojej drużyny. Drużyny, która musi poczuć wsparcie, a jednocześnie zdać sobie sprawę z własnych niedoskonałości. Przegraliśmy dzisiaj na pewno z zespołem lepszym i to jest fakt. My zdajemy sobie sprawę, że nie jesteśmy dzisiaj jeszcze zespołem tak mocnym, jakim jest Arka Gdynia, natomiast rzeczywiście 4 bramki stracone na własnym boisku, to nie wiadomo co by się zrobiło, to o 5:4 na pewno ciężko. Moi zawodnicy muszą, tak najnormalniej w świecie zejść na ziemię, z tego tylko względu, żeby zdać sobie sprawę, że ta liga weryfikuje nas bardzo mocno. Płacimy bardzo mocną cenę za naukę. Obyśmy tę naukę zdobywali i potrafili przełożyć na następne dni treningowe, bo ich jest mało, bo w poniedziałek kolejny mecz. Ale mam nadzieję, że niejednokrotnie w szatni w rozgrywkach przez te dwa ostatnie lata widziałem ogromny charakter i ogromną pokorę, także wydaje mi się, że z głową spuszczoną na dół dzisiaj i jutro musimy wrócić do szatni i wrócić na Bukową podnieść się po tej porażce, po tych meczach, w których bramek padło dużo i zdać sobie sprawę po prostu z zadania, które mamy do wykonania. Wiadomo, jakie ono jest. Chcemy się zweryfikować, bardzo mocno pracować nad tym, aby pierwszą ligę w Katowicach utrzymać. Dziękuję.

Michał Kołodziejski: Dobry wieczór. Bardzo ciężko pozbierać się po takim meczu, ale niestety nie ma czasu i pozbierać się musimy jak najszybciej. W piłce jak i w życiu czasami są bardzo trudne momenty. My taki bardzo ciężki moment przechodzimy teraz, ale wierzę w siebie, wierzę w drużynę. Pokornie z głową podniesioną musimy zacząć myśleć o następnym meczu. Tak, jak powiedziałem, wierzę w nas, wierzę w siebie i pokornie pracując damy radę i wyjdziemy z tego ciężkiego kryzysu. 

Pytanie do trenera: Zaczęliście dzisiaj trochę jak nie wy. To nie był wasz dzień. Ten mecz upływał, a na końcu się wydawało, że to wy możecie przechylić szalę na swoją stronę. Może wy próbujecie grać zbyt ładnie, zbyt otwarcie?

Górak: To są kwestie trudne do nazwania. Może próbujemy grać zbyt ładnie, ale na początku mówimy, że musieliśmy oddać inicjatywę Arce. Tak jak mówiłem, my sobie zdawaliśmy sprawę z wysokości zadania, jakie dzisiaj nas czeka na meczu z Arką i to był fakt, natomiast ciężko się ustosunkować do tego, że my chcemy grać zbyt ładnie. My chcemy grać po prostu piłkę zdefiniowaną, piłkę taką, która będzie dawała odpowiedź na pytanie dlaczego wygraliśmy, dlaczego przegraliśmy. I dzisiaj na pewno po tej analizie nocnej taką odpowiedź, dlaczego przegraliśmy, będziemy mieć. To nic nie zmienia w postaci rzeczy, że rzeczywiście przechodzimy trudny moment, bo obojętnie co by się nie działo to najważniejszy jest wynik końcowy. Jest on dla nas niekorzystny i w tym momencie trzeba brać się ostro do pracy, a nie lamentować. 

Pytanie z sali: Był pomysł wystawić tę samą czwórkę obrońców co na Widzewie?

Górak: Ja nie planowałem przed sezonem, że po ośmiu meczach będziemy grali tą samą czwórką obrońców. Jesteśmy beniaminkiem tej ligi, ja sobie zdawałem sprawę, że będziemy popełniać wiele błędów, że będziemy naprawdę obrywać. Nie spodziewałem się na pewno, że będziemy tracić tak dużo bramek, także ta rotacja na niektórych pozycjach wydaje mi się, że absolutnie nie zaburza nam nic. Ci ludzie się weryfikują, mają szansę na to i w pewnym momencie będzie czas podsumowań mojej pracy w pierwszej lidze z nimi i ich pracy jako zawodników w pierwszej lidze. Tutaj kwestia doboru personalnego i tych rzeczy, że rotujemy i tak dalej wydaje się, że są równi i znają się i mogą grać w różnych ustawieniach i to nie powinno być przyczyną straty aż tak wielu bramek. Arek mógł dzisiaj zagrać. Ja po dogłębnej analizie meczu z Widzewem byłem zadowolony z postawy Michała i Grześka i postanowiłem kontynuować grę tą dwójką środkowych obrońców

Pytanie z sali: Najczęściej bramki są strzelane, ze środka pola karnego.

Górak: Tracimy bramki dużo za łatwo i to jest fakt. My wykonujemy ogrom pracy, żeby stworzyć sytuacje, aby tych sytuacji było dużo, ich jest dużo i te bramki strzelamy natomiast w działaniach tej ostatniej kropki nad i w działaniach obronnych cierpimy na gapiostwo, na brak interwencji skutecznej i to jest problem, że tych bramek tracimy za dużo. To nie jest łatwe. Trzeba mieć mocny mental i do następnego meczu podejść z takim przeczuciem, że dzisiaj to po prostu już się nie wydarzy. 

Pytanie z sali: Co z Gierachem i Sadowskim?

Górak: To jest normalna rywalizacja w zespole. Oboje są do mojej dyspozycji.

Pytanie z sali: Jak duże teraz jest wyzwanie dla GieKSy, żeby nie zwariować, tylko się trzymać tego systemu i wierzyć, że to w końcu zacznie przynosić efekty. Tak jak to było w zeszłym sezonie w Piaście Gliwice.

Górak: Trener Fornalik wie, co mówi, bo już jest lata w Piaście, jest fenomenalnym trenerem klubowym i rzeczywiście, jeśli chciałoby się kogoś słuchać, to ja wielokrotnie słucham jego słów i tą drogą zamierzam też podążać. Nie będę wariował, nie będę przewracał krzeseł ani ścian, nie będę klął i mówił, że wszystko to fart, tylko będę ciężko pracował i wiem, że z tymi chłopakami, których mam w szatni wstaniemy z tego miejsca i będziemy punktować.

6 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

6 komentarzy

  1. Avatar photo

    Roh

    16 września 2021 at 23:29

    Kurwa jakie ten facet farmazony pierdoli to sie w glowie nie miesci. Ciekawe jak mu sie te miliony mysli w jego glowie mieszczą. Tu pierdoli ze musza zejsc na ziemie, choc nie wiadomo z czego, a za chwile ze caly czas sie uczą. Jak to kurwa rozumieć.
    Czlowieku powiedz prawde, nie masz warsztatu, nie nadajesz sie na ten poziom i tyle.

  2. Avatar photo

    Olek

    17 września 2021 at 08:35

    Ja wiem czy to jego wina? Był Paszulewicz był Dudek i co? Zawodników niema skład prawie ten sam co na druga ligę z której ledwo awansowali to czego szukać w pierwszej?

  3. Avatar photo

    KaTe

    17 września 2021 at 10:31

    Ciekawe, dlaczego na stronie klubowej przebieg konferencji prasowej jest „pocięty”?
    Niektórych pytań i odpowiedzi tam nie ma.
    Natomiast odnośnie trenera Góraka, to widać, że facet się miota w bezradności. Zaklina rzeczywistość opowiadając androny o „uczeniu się ligi” i super mocnych przeciwnikach. Niestety, nawet grając z Resovią i Chrobrym nasi się nie popisali.
    Górak chyba nie ma pomysłu na poprawę gry obronnej, a i fatalna polityka kadrowa mu tego nie ułatwia. Szczerbowski patrzy tylko by ciąć koszty, a plan długofalowej budowy drużyny chyba nawet nie istnieje.

  4. Avatar photo

    Łukasz Z.

    17 września 2021 at 16:26

    Niestety wygląda na to, że pomysł na drużynę skończył się w przerwie zimowej poprzedniego sezonu. Klub chciał awansować itp się udało, ale wydaje się, że na tym ambicje naszego miasta się skończyły. Trochę to dziwne bo przecież niedługo rozpocznie się budowa nowego stadionu. Przecież nie wykłada się 200 milionów po to by grać w 1 lidze, nie wspominając o 2 do której narazie zmierzamy. Wszyscy widzieli, że nasza gra obronna była fatalna już w 2 lidze więc brak realnych wzmocnień tej formacji jest skandaliczny. To pierwsze okienko transferowe od przyjścia duetu GG w którym realnie się nie wzmocniliśmy! Jak można coś takiego zrobić po awansie?! Jestem przeciwnikiem wypożyczeń i ten mecz potwierdził to co pisałem wiele razy wcześniej, że są one korzystne tylko dla Lecha i piłkarzy którzy do nas przychodzą się ograć. A co my z tego mamy poza tym, że blokują miejsce naszym zawodnika? Oni później robią kariery, ale nie mają wpływu na naszą sytuację tu i teraz. A co do zmiany trenera to u nas nie dali rady nie tacy jak Górak więc to nie tu tkwi problem, zresztą On przynajmniej wywiązał się z poprzedniego zadania co się wcześniej nie zdarzało! Może mecz z Polkowicami będzie przełomem, oby!!!

  5. Avatar photo

    Łukasz Z.

    17 września 2021 at 17:29

    I jeszcze jedno, zauważyliście, że gdy poprzednio gościliśmy w 1 lidze to byliśmy bogaczem jak na realia tu panujące? Minęły 2 lata i pieniądze, które są w klubie na piłkę nożną klasyfikują nas w dolnej części stawki. Wiem, że ściąganie pseudo gwiazd do niczego dobrego nie prowadzi, ale obawiam się, że teraz nikt z nazwiskiem by do nas nie przyszedł. Więc jest pytanie jak rozwijać ten klub bez kasy, pomysłu i wychowanków? Obym się mylilale bez cudu( inwestor, wybitny trener, wysyp mega utalentowanych wychowanków) nie będzie lepiej.

  6. Avatar photo

    Kato

    18 września 2021 at 10:43

    Z całym szacunkiem do Pana trenerze; jak dalej będzie gadanie że musimy się nauczyć i jesteśmy gorsi w tej lidze to k… żadnego więcej meczu nie wygramy.
    Arka była otwarta i obrona też była do przejścia. Tylko należało 100% podbramkowych w gole zamieniać. Byłby hokejowy remis.
    Czasami to widać że nie wiedzą co z piłką zrobić pod bramką.
    Dwa razy prowadzenie i szkoda że na 3:3 nie wpadła.
    Szkoda
    Teraz to już gramy na wygrane, bo ciężko się robi i nic innego nie pozostaje.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Wyzerowane atuty – diagnozy brak

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.

Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.

No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.

Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.

Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.

U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.

Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.

Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.

Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.

Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.

Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.

Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.

I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.

A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Brakuje nam wytrawności

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu Motor Lublin – GKS Katowice wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Mariusz Misiura i Rafał Górak. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Jesteśmy rozczarowani tym, że przegraliśmy spotkanie, włącznie z powiedzeniem, że jeżeli nie możesz wygrać, to powinieneś umieć go zremisować.

Takie mam odczucia w stosunku do tego meczu. Niestety – nie jesteśmy jak na razie w stanie zagrać meczu na zero z tyłu, który dałby nam przestrzeń, żeby wywieźć z takiego spotkania remis, bo może on też nie byłby to szczyt naszych marzeń przed spotkaniem – bo przyjechaliśmy z zamiarem wygrania meczu – ale na pewno remis bardziej odwzorowywałby to, co się działo. Ale to jest nieistotne, bo ten który bramkę strzela ma tę radość, a ten, który tego nie robi – tej radości nie ma. W wielu momentach za dużo mamy rozpiętości poziomowych w spotkaniach. To mnie też trochę na razie smuci, bo powinniśmy się stać bardziej wytrawną drużyną, a tego nam brakuje. Mamy bardzo dobre momenty, kiedy gramy zgodnie z tym, co chcemy robić, a mamy też takie kiedy ta gra na różnych pozycjach w różny sposób ofensywie czy defensywie nam się łamie i powoduje bałagan, który kończy się niekiedy tak, jak się skończył przy straconej bramce. Byliśmy w posiadaniu piłki pod polem karnym przeciwnika i tej wytrawności jeszcze brakuje – tego będziemy szukać. Dziś jest masę rozczarowania i sportowej złości, ale nic tu po narzekaniu, trzeba brać się do roboty i mocno wyciągać wnioski choćby z tego, że przy czterech meczach wyjazdowych w tym sezonie cztery razy schodzimy pokonani i to nas bardzo denerwuje i jesteśmy niezadowoleni. Ale po to niekiedy takie próby są, żeby wychodzić, silniejszym. Teraz będziemy się przygotowywać do następnego spotkania, potem mamy trzy mecze z rzędu na wyjeździe. Czeka nas nie lada sprawdzian i jestem przekonany, że wyjdziemy z tego obronną ręką. Dzisiaj jest dużo złości, rozczarowania i momentów, z których z gry jesteśmy niezadowoleni.

Mariusz Misiura (trener Motoru Lublin):
Bardzo się cieszę, że wygraliśmy mecz i zdobyliśmy trzy punkty. Bo mam poczucie, że to był czwarty naprawdę dobry mecz w naszym wykonaniu i jak ten czas leci – mijają tygodnie – przygotowujesz się do czwartego spotkania, a na koncie masz jeden punkt, to zapominamy, co się wydarzyło w pierwszej czy drugiej czy trzeciej kolejce.  Wydaje mi się, że drużyna zasłużyła, żeby mieć ich więcej. Wierzę, że konsekwentną pracą i procesem będziemy budować silną drużynę.

Co do meczu to wydaje mi się, że wykreowaliśmy więcej sytuacji, na pewno w pierwszej połowie, konsekwencją tego jest bramka. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że musimy zostawić serce i charakter. 104 minuty w takim upale to szacunek dla piłkarzy. Sami państwo siedząc na trybunach czuliście gorąco i zmęczenie.

To jest coś normalnego, że w takim upale przydarzały nam się błędy, cieszę się, że nie było z tego konsekwencji w postaci gola, ale podobało nam się nasze dążenie do strzelenia bramki. Dobre zmiany, każdy z zawodników dał impuls. Bardzo się cieszę z tych trzech punktów i idziemy dalej.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Hapoel: Nowi zawodnicy pomogą drużynie?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W przerwie pomiędzy sezonami działacze Hapoelu dokonali kilku zmian w składzie. Z klubem pożegnało się pięciu zawodników i tylu samo podpisało nową umowę.

Największe nadzieje są wiązane z pochodzącym z Ghany Douglasem Owusu. 20-letni Owusu gra na pozycji napastnika, poprzednie dwa sezony grał w Super liga Srbije – najpierw w Radniku Surdulica, a przez ostatnie pół roku w Crvenie Zvezda Belgrad. W tych dwóch klubach strzelił 11 bramek i zanotował tyle samo asyst. Kontrakt z Owusu został podpisany 5 sierpnia i od razu został zgłoszony do rozgrywek Ligi Konferencji, jednak nie zagrał w meczu w Miszkolcu. Filigranowy (mierzy zaledwie 1,65 m) piłkarz jest wart 4,5 mln euro.

Hapoel podpisał także umowę z obrońcą Doronem Leidnerem. 24-latek występował w drużynie z Tel Awiwu jako junior, później „błąkał” się po Europie (Olympiakos Pireus, Austria Wiedeń, FC Zurich), by ostatecznie wrócić do Hapoela. Leidner występuje w kadrze Izraela. Jego wartość rynkowa wynosi 300 tys. euro. Doron wystąpił we wszystkich meczach pucharowych, w jednym w pełnym wymiarze, w pozostałych był zmieniany po około 60 minutach. W drugim meczu z Ludogortsem zobaczył żółtą kartkę.

Kolejnym obrońcą, który podpisał nową umowę, jest wysoki, mierzący 188 centymetrów, Chico. 27-latek przez większość kariery grał w Brazylii (Sport Recife i Novorizontino), a na początku poprzedniego sezonu został wypożyczony do Hapoelu. Przed tym sezonem związał się z klubem 3-letnią umową. Wartość rynkowa Chico oceniana jest na 1,2 mln euro. Brazylijczyk wystąpił we wszystkich meczach pucharowych. W pierwszym meczu z Ludogortsem strzelił bramkę i zobaczył żółtą kartkę.

Z kolei 24-letni Yonatan Farber gra na pozycji pomocnika i występował tylko w drużynach z Izraela. Farber mierzy 1,9 m, a jego wartość wyceniania jest na 350 tys. euro. W meczach pucharowych wystąpił tylko parę minut – w drugim meczu z Ludogortsem.

Ostatnim zawodnikiem, który dołączył do Hapoela przed sezonem, jest 19-letni Itay Shavit. Shavit jest reprezentantem Izraela U19 i gra na pozycji pomocnika. Jego wartość wyceniana jest na 150 tys. euro. Nie wystąpił w żadnym meczu pucharowym.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga