Kibice SK 1964
Do Krakowa nie pojedziemy?
Dla wielu kibiców Cracovia miała być wyjazdem rundy. Ładny stadion, uznana marka piłkarska, naturalny rywal kibicowski, a jak do tego dołożymy dobrą postawę naszej drużyny, to szykowało nam się wielkie widowisko. Niestety – najprawdopodobniej nie będzie nam dane zobaczyć tego spotkania na żywo. Poniżej prezentujemy korespondencję jaką prowadził nasz klub z MKS Cracovia SSA.
Zaczęliśmy od standardowej prośby o komplet biletów. I tutaj pierwszy szok, który odebraliśmy jako nieporozumienie:
Szybko sprawdziliśmy cennik i rozmieszczenie sektorów na stadionie w Krakowie:
I odpowiedzieliśmy:
Opieraliśmy się na tej Uchwale:
Dostaliśmy odpowiedź, która wprawiła nas w osłupienie:
Dziś puściliśmy naszą odpowiedź:
Na odpowiedź czekamy z niecierpliwością wierząc, że zwycięży duch sportowej rywalizacji. Niemniej szansę na nasze wejście maleją praktycznie do zera. Nie pomogły mediacje Polskiego Związku Piłki Nożnej. My nie robimy Cracovii problemów, ale chcemy wyegzekwowania Uchwały jaką zatwierdził PZPN w lutym bieżącego roku. Jeszcze dzisiaj na naszej stronie pojawi się więcej informacji na ten temat.
Felietony Piłka nożna
Moje 30 lat
Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.
Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.
W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.
Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.
Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.
Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.
Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.
I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.
Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.
Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.
Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.
W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.
Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.
GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.
Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.
W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.
Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.
Piłka nożna
Górak: Czasem trzeba rzucić ofiarność
Po meczu wypowiedzieli się trenerzy GKS Katowice i Wieczystej – Rafał Górak i asystent Željko Kopića – Florentin Petre. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.
Florentin Petre (II trener Wieczystej):
Pierwszą połowę zaczęliśmy źle, ale ostatnie 20 minut graliśmy już swoją grę. Mieliśmy szansę, żeby coś strzelić, a po przerwie zaczęliśmy dobrze, mieliśmy dobre momenty, mogliśmy strzelić bramki. Wynik 2:1 to taki wynik niezbyt sprawiedliwy, wynik 2:2 byłby bardziej sprawiedliwy, choć to gdybanie. W ostatnich 15 minutach przycisnęliśmy, mieliśmy sporo szans na zdobycie gola, ale piłka nie zawsze wygląda tak, jak byśmy chcieli.
Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Trzeba oddać przeciwnikowi, graliśmy bardzo trudne spotkanie, rywal dał nam się we znaki – swoją fizycznością i umiejętnością gry w piłkę. Jestem pod wrażeniem przeciwnika i tym bardziej chylę czoła przed moim zespołem, bo zagrali bardzo dobry mecz. Chcielibyśmy być może mieć jeszcze więcej animuszu i kontroli, ale kiedy nie jesteś przy piłce to też warto tę kontrolę mieć.
Największy problem mieliśmy w 15 minutach drugiej połowy, kiedy rywal atakował już bardzo odważnie i wydawało mi się, że jak wytrzymamy jeszcze 3-5 minut, nie stracimy bramki, to odpowiemy skutecznie. Szykowaliśmy zmiany, ale ciut zabrakło mi czasu. To nie wina zawodników, którzy nie zdążyli wejść czy tych, którzy zeszli. Bardzo dobra energia wszystkich wchodzących i to mnie bardzo cieszy, bo dziś wygraliśmy zespołowością, nastawieniem i trzeba rzucić ofiarność, która może nie jest bardzo lubiana przeze mnie, ale bardzo ją doceniam, bo zawodnicy wykonywali świetną robotę w defensywie.
Naprawdę oddaję rywalowi, że spotkaliśmy się z rywalem bardzo trudnym, bardzo doceniam i szanuję te punkty.
Piłka nożna Wywiady
Kowalczyk: Spodziewaliśmy się, że Raków coś zmieni
Zapraszamy do wywiadu ze strzelcem bramki na 3:1 dla oraz młodzieżowym reprezentantem Polski Mateuszem Kowalczykiem.
Pewne zwycięstwo GieKSy w Częstochowie. Wróciłeś też do zespołu po przerwie reprezentacyjnej. Jak się czułeś na boisku i jak gra ci się w masce?
Mateusz Kowalczyk: Przede wszystkim cieszy wreszcie zwycięstwo na wyjeździe, i to dosyć przekonujące. Może poza tymi pięcioma–dziesięcioma minutami pod koniec pierwszej połowy, ale poza tym było naprawdę okazale. Realizowaliśmy to, co sobie założyliśmy, więc to na pewno cieszy.
Jeśli chodzi o maskę, to myślę, że po jakimś czasie już się do niej przyzwyczaiłem. Na początku był lekki dyskomfort, ale jeśli mam strzelać gole, to mogę w tej masce zostać już do końca. Zobaczymy.
Wspomniałeś o przekonującym zwycięstwie. Opowiedz o realizacji planu na dzisiejszy mecz.
Myślę, że w Rakowie zaszły spore zmiany i chcieliśmy to wykorzystać. To jeszcze nie jest ten Raków, który oglądaliśmy wcześniej. Dużo się tam zmienia, więc staraliśmy się znaleźć na to sposób. Z boiska wydawało mi się, że chcieliśmy wykorzystywać przestrzenie w środku, a następnie przenosić grę na boki. To nam się udawało. Szkoda, że straciliśmy bramkę na 1:1, bo Raków po zdobyciu gola trochę nas przycisnął. Jednak szybka bramka w drugiej połowie pozwoliła nam ponownie kontrolować mecz i ostatecznie doprowadziła do zwycięstwa. To bardzo cieszy.
To pokazuje, że zespół wykonał dobrą pracę podczas tych trzech tygodni. Ciebie nie było, bo przebywałeś na zgrupowaniu reprezentacji, ale szybko wkomponowałeś się w drużynę. Widać, że jako kolektyw zmierzacie w dobrym kierunku?
Dokładnie. Widać, że dobrze przepracowaliśmy ten okres. Sam oglądałem na YouTubie sparing i widziałem, jak to wszystko wyglądało, więc cieszę się, że idziemy w tym kierunku. Mam nadzieję, że złapiemy stabilność, szczególnie na wyjazdach, i zaczniemy zdobywać coraz więcej punktów, żeby zapewnić sobie spokój w trakcie sezonu i utrzymać GieKSę w Ekstraklasie.
Chciałbym też zapytać o czas spędzony z reprezentacją. Był bardzo dobry mecz ze Szwecją na Arenie Katowice. Nie chcemy skupiać się na spotkaniu z Włochami, ale ostatecznie awansowaliśmy na Mistrzostwa Europy. Jak wspominasz ten okres i jak czułeś się w reprezentacji?
Nie ukrywam, że każde zgrupowanie daje mi bardzo dużo. Jako piłkarz muszę chłonąć wiedzę od trenerów. Z kolegami również dobrze się dogadujemy i mamy bardzo rodzinną atmosferę. Jeśli chodzi o mecz ze Szwecją, to było fajnie. Wydaje mi się, że mieliśmy go pod pełną kontrolą i udało się wygrać w dobrym stylu. Włochy natomiast pokazały nam trochę futbolu i dały nam lekcję. Mimo że nie wszystko poszło tak, jak zakładaliśmy, ostatecznie cieszy awans. Być może ta porażka była nam potrzebna, żeby w przyszłości, już podczas Mistrzostw Europy i meczów z kolejnymi rywalami, pamiętać o tej lekcji i wyciągnąć wnioski. Sam awans bardzo cieszy. Myślę, że większość chłopaków, a pewnie każdy, oglądała ten mecz. Nawet po awansie dzwoniliśmy do siebie i rozmawialiśmy. Bardzo się cieszę, że udało się bezpośrednio awansować na Euro.
W poniedziałek wieczorem gracie kolejny mecz. Po takim zwycięstwie energii i pozytywnego nastawienia chyba wam nie zabraknie?
Dokładnie. Specyfika terminarza jest taka, że gramy mecze w krótkich odstępach, więc czasu na regenerację jest niewiele. Myślę, że to zwycięstwo dało nam kolejny powód, żeby w dobrych humorach i z odpowiednim nastawieniem przystąpić do poniedziałkowego spotkania. Musimy jak najszybciej się zregenerować i przygotować do meczu. Gramy u siebie i liczymy na wsparcie kibiców, bo na pewno będzie nam potrzebne, żeby zdobyć trzy punkty.
Byliście zaskoczeni łatwością, z jaką przedzieraliście się w pole karne Rakowa Częstochowa? W poprzednich sezonach Raków słynął z żelaznej defensywy, a dzisiaj wyglądała ona na bardzo nieszczelną.
Nie ukrywam, że spodziewaliśmy się , że w Rakowie pojawi się sporo nowych rozwiązań. Tak jak mówiłem wcześniej, ten zespół przechodzi pewnego rodzaju przebudowę. Znajduje się chyba w jednym z trudniejszych momentów w Ekstraklasie od X lat, więc na pewno nie jest to dla niego łatwa sytuacja. Chcieliśmy to wykorzystać. Wydaje mi się, że realizacja naszego planu przebiegała zgodnie z założeniami. Rywale nie do końca wiedzieli, jak poruszać się w tej czwórce obrońców, a nasze wejścia w wolne przestrzenie i częste zmiany stron sprawiały im spore problemy. Po strzelonej bramce Raków mocno nas jednak wypchnął. Popełniliśmy kilka prostych błędów i był to trudniejszy moment spotkania. W drugiej połowie mieliśmy już mecz pod kontrolą. Oby jak najwięcej takich połów.
W gruncie rzeczy Raków stworzył sobie tylko jedną sytuację, tę Oskara Repki w samej końcówce drugiej połowy. To było bronienie wyniku po profesorsku.
Też mi się tak wydaje. Wcześniej było kilka sytuacji, w których mogliśmy zachować się lepiej, ale nie da się w stu procentach wyeliminować zagrożenia. W Rakowie również grają bardzo jakościowi piłkarze i jest to dobra drużyna. Cieszę się, że udało się wygrać ten mecz bez większych nerwów. Potrzebowaliśmy przekonującego zwycięstwa na wyjeździe, bo wcześniej mieliśmy z tym ogromne problemy. W końcu udało się to zrobić, więc po przerwie reprezentacyjnej możemy z pozytywną energią kontynuować dobrą grę w Ekstraklasie.
Wróciłeś do zespołu, w którym większość zawodników nie była powołana do reprezentacji. Czułeś po powrocie to, że jednak nie spędziłeś w klubie tych kilku tygodni?
Nie, kompletnie. Spędziłem w GieKSie już tyle czasu, że dobrze znam ten system i nie sprawiło mi to większego problemu. Cieszę się, bo widać, że chłopaki bardzo mocno przepracowali ten okres. Taktycznie nie zmienialiśmy zbyt wiele, więc wystarczyło potrenować raz czy dwa i można było wrócić do pełnych obrotów na mecz.
Na koniec potrzebuję pomocy multimedialnej. Czy planujesz po sezonie zmianę numeru?
Nie, nie, nie. Na pewno nie. Zdecydowanie. Śmiechy śmiechami, ale w życiu.









Oberschlesien
19 marca 2013 at 16:57
co za chuje,byle sie nachapać.Dla nich wszystkich kibice to tylko niepotrzebny dodatek i chodzący portfel.Wyszly ich korzenie!!!
Z
19 marca 2013 at 17:21
Fajny ten szablon naszych dokumentów swoją drogą.
BrynowskaGieKSa
19 marca 2013 at 18:04
Każdy to powie, że są dwie kurwy w Krakowie!!!
GieKSiarz
19 marca 2013 at 19:41
będzie ciekawie jak pojedziemy 🙂
Largo
19 marca 2013 at 21:16
Jestem mocno zdziwiony bo Cracovia nigdy nie robiła problemów z wejściem gości. Nawet , gdy stadion był w rozsypce. Mam nadzieję , że sprawa się wyjaśni i kibice Gieksy zawitają na Kałuży.
kris
19 marca 2013 at 21:20
Jap.. czy te 5 zl to az taki duży dla was majątek? rozumiem gdyby chcieli tyle hajsu w Stróżach czy Grudziądzu ale jedziemy na najnowoczesniejszy stadion w Polsce w kategori 15tys. miejsca pod dachem,full catering,zajebista widocznosc z kazdego miejsca na sektorze czy te 20 zl to az taki k.. majatek :/ pod zadaszeniem moglo by byc ostre pierd.. z gardel 750 Gieksiarzy a teraz przez oszczednosci 5 zl. bedziemy sobie ogladac mecz w tv.. zal..
monk
19 marca 2013 at 21:25
Kris, tu raczej chodzi o zasady i cwaniactwo wielu klubów. Kosa kiedyś pisał, że zdarza się to często, ale prawie zawsze kluby ulegają (i słusznie). Tym razem upierają się przy swoim, choć ewidentnie racja jest po naszej stronie. A to nie 5zł, tylko 3750. Dlaczego dla nas ma to być mały wydatek, a dla „wielkiego klubu” z Krakowa są to na tyle duże pieniądze, że robią z siebie idiotów i naginają rzeczywistość?
kris
19 marca 2013 at 21:38
No to wedle zasad obejrzymy mecz w tv heh,a jak brzmi zasada? w POlsce kazdy chce wydymac kazdego jak tylko ma mozliwosc i okazje, taki pazerny narod 😉
mózG
19 marca 2013 at 21:39
5 tysiecy piechotą nie chodzi, zydy jebane …
kosa
19 marca 2013 at 21:45
Tu nie chodzi o te 5 złotych, a o to że kasę Craxa chce z góry. Na to już nie możemy przystać.
mózG
19 marca 2013 at 21:45
btw pewnie na kielbaskach, coli itp dodatkowo jeszcze zarobia wiec pisanie ze tam jest standard taki a taki do mnie nie przemawia… niech zarabiaja na swoich kibicach a nie na nas!
Daniel
19 marca 2013 at 21:50
…prawie jak Barcelona… jak chcą „dorobić” to niech stworzą muzeum z niczego i na koniec oferują fotkę za 30zł ze Stawowym!
gieksiarz
19 marca 2013 at 22:36
ludzie opanujcie się, jakie zasady? na większość sektorów cena biletów jest powyżej 15zł tam a porównywanie sektora gości do sektora gdzie siedzą kobiety i dzieci lub do młynu gdzie wiadomo że na każdym NOWOCZESNYM stadionie rządzi się on swoimi prawami, jest normalne?????? JUż widzę jak my dajemy Cracovii 750 biletów w cenie 10/15 złoty na ten nasz pożal się Boże sektor gości rodem z dożynek z pełnym zadaszeniem o pojemności 300 głów :/ No ale my będziemy się mogli obronić bo równie chu****** widoku jak tam nie będzie na żadnym sektorze a naprzeciw niego po 2 stronie bramki jest „pole z ziemniakami”. I my wielcy kibice nie pojedziemy wspierać naszych piłkarzy na najgorętszy i najładniejszy teren tylko dla 5zł ( o przepraszam przez zasady). Widać będę musiał iść z kumplem z Cracovii na tajniaka na jakiś ich spokojniejszy sektor bo na swoich nie mam co liczyć :/ smutne, no ale zasady muszą być i od kiedy wycieramy sobie głowy przepisami pzpnu ( patrz cena biletów )???? Stworzyli coś tam korzystnego dla nas ( w sensie przepis choć na przestrzeni wielu lat tylko nas gnębili i gnębią) i od razu zaczynamy się tym bronić??? WTYD MI ZA LUDZI PRZEZ KTÓRYCH MOŻEMY TAM NIE POJECHAĆ i mówię tu o ludziach od nas nie z Cracovii bo im tam będzie na rękę ( nie piszcie że zawali im się świat jak nie przyjedziemy i nie kupimy u nich tych biletów). Bez odbioru
Junior
19 marca 2013 at 22:41
gieksiarz, jak widac Cracovia bedzie chyba jednym z Twoich pierwszych wyjazdow… Masz zerowe pojecie o tym co sie dzieje.
soltysio
19 marca 2013 at 23:01
gieksiarz – za walke IBISZ vs MAŁYSZ w systemie PPV zapłacisz 800zł?
właśnie przez takich ludzi jak Ty, zaczynają nas dymać na cenach, bo wiedzą że jak z dupy ustalą sobie cene i zasady to „łosie” i tak to wykupią!!
Miejsca w narożnym sektorze = miejsca koło sektora VIP, tylko w Krakowie
entliczek1964
19 marca 2013 at 23:05
wiadomo już coś?
mati
19 marca 2013 at 23:25
Zamówcie jeden bilet i niech tam jedzie jedna osoba:)
Shellu
19 marca 2013 at 23:53
Jak się czyta takie zjebane wpisy jak „gieksiarza” to ręce opadają… Idź się dawać dymać gdzie indziej!
mózG
20 marca 2013 at 03:07
Przeciez to nie GieKSiarz tylko jakis ipek z Cracovii
Zielu88
20 marca 2013 at 09:08
ogólnie chujowa sytuacja bo rzeczywiście był to wyjazd rundy. Co do malkontentów tu nie chodzi o 5 zł TYLKO o przedpłatę. Cieszy za to wspólna szybka reakcja SK1964 wraz z klubem.
ghost
20 marca 2013 at 09:14
Taaaak pewno, odwołajcie wyjazd i tyle – tak najlepiej…
CHOCHLIK
20 marca 2013 at 09:25
jaja beda jak nie pojedziemy na craxe a na rozwoj ; ))
zbiorka i tak sie odbedzie tylko kierunek sie zmieni ; ))
„gIEKSIARZ” leszczu zamilknij bo smierdzi slaba prowokacja – jak ci za kogos wstyd to podejdz i mu to powiedz w twarz dziadu
Dmsp
20 marca 2013 at 09:27
da nich kibice sie nie licza tylko kasa.. miaa byc cala pula biletow Lipa straszna ;/
Marin
20 marca 2013 at 10:07
Witam tu kibic Cracovii to wszystko to pomysł naszego wspaniałego pana presesa Tabisza więc to że dzieją się takie cyrki w ogole nie dziwi 🙂 jako kibicie Cracovii przepraszamy za niego i mamy nadzieje że uda wam się wejść na meczyk. Do zobaczenia w sobote!!
kibic
20 marca 2013 at 13:32
Frajerski jest wymysł płacenia za bilety przed meczem, ale robienie problemów GKSu o 5zł na bilecie uważam za śmieszne!
rafal
20 marca 2013 at 13:35
juz jest wszystko dogadane jedziemy
SzczekocinyGKS
20 marca 2013 at 14:13
NIE NAPINAC SIE NA CRACOVIE !
Pasiak
22 marca 2013 at 13:26
Jako kibic Cracovii, przepraszam za naszego debilnego wiceprezesa, na pocieszenie powiem tylko że my równiez na kazdym kroku musimy uzerać sie z tym matołem. Mam nadzieje ze problem został rozwiązany i stawicie sie u nas wykorzystując cała pule biletów. I jeszcze uwaga na naszego kierownika ds bezpieczenstwa. Pan Ireneusz Smaś również potrafi robić problemy, choć w ostatnim czasie zdaje sie że kibice gości nie narzekali. PozdrAWiamy i zapraszamy, kibicowsko szykuje sie super spotkanie, oby pilkarze rowniez dostosowali sie do poziomu trybun.