Dołącz do nas

Piłka nożna

[RELACJA] Mecz inny, a wynik jak w maju

Avatar photo

Opublikowany

dnia

W 3. kolejce 2. ligi GKS Katowice zmierzył się z drużyną, z którą to poprzedni mecz zadecydował o spadku GieKSy – Bytovią Bytów. Trener Rafał Górak w porównaniu do dwóch poprzednich spotkań dokonał jednej, wymuszonej zmiany w wyjściowej jedenastce – kontuzjowanego Daniela Rumina zastąpił Arkadiusz Woźniak. Mecz rozpoczął się o godzinie 19:00 przy Bukowej.

Pierwszą okazję do strzelenia gola miała Bytovia w 4. minucie meczu, kiedy to Stefanowicz sfaulował rywala około 25 metrów przed bramką, ale uderzenie bez problemu złapał Mrozek. Już około minuty później byli skuteczniejsi. Piłka po dośrodkowaniu z rzutu wolnego spadła na głowę Czubaka, a piłka po palcach Mrozka wpadła do bramki. GieKSie pierwszy raz udało się przedostać pod pole karne Bytovii w 11. minucie. Michalski ograł rywala na skrzydle i dograł po ziemi do Wrońskiego, lecz ten nie trafił w piłkę. 4 minuty później po rzucie rożnym piłka odbiła się od nogi Gałeckiego, a piłkę złapał Ryngwelski. Po chwili żółtą kartkę obejrzał Rogala. Kolejny raz zrobił się gorąco po stałym fragmencie gry pod naszą bramką. Bardzo aktywny na naszej prawej stronie był Michalski. W 23. minucie ponownie oszukał swojego rywala na w rogu boiska, wszedł w pole karne i uderzył po ziemi, lecz poprawnie interweniował bramkarz. Chwilę później po wymianie piłki między Woźniakiem i Wrońskim ten drugi pogubił się w szesnastce. W 41. minucie ,,żółtko” zobaczył Kiebzak. Pod koniec pierwszej połowy celny strzał sprzed pola karnego oddał Wroński. Kontuzjowanego w Bytovii Adriana Liberackiego zastąpił Michał Rutkowski. Tuż przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę Deleu z dystansu uderzył nad poprzeczką.

Do drugiej połowy GKS przystąpił bez zmian, natomiast w Bytovii Łukasza Wasiaka zastąpił Adrian Bielawski. Nieco zawahał się Mrozek przy jednym z dośrodkowań, ale sytuację wyjaśnił Jędrych. GieKSa nie miała pomysłu na zagrożenie bramce strzeżonej przez Ryngwelskiego. W 56. minucie Feruga przeprowadził piłkę przez niemal całe boisko, ale ponownie dobrzze interweniował Jędrych. Kiebzak odzyskał piłkę, odegrał do Woźniaka i wybiegał mu na wolne pole, ale nas napastnik podał zdecydowanie za mocno. W 62. minucie Wroński został sfaulowany tuż przed polem karnym, a kartkę za to zagranie obejrzał Kawula. Do piłki podszedł Stefanowicz, ale uderzył w mur. Po chwili trener Górak dokonał jednocześnie dwóch zmian – Tabiś za Wrońskiego i Rogalski za Woźniaka. Gorąco zrobiło się na murawie po tym, jak Bąk zatrzymał atakującego Stefanowicza. W 71. minucie kapitalnie Kiebzak ograł rywala na skrzydle, wszedł w pole karne, podał do Urynowicza, a ten pewnym strzałem umieścił piłkę w bramce. Chwilę po wznowieniu gry Tabiś został powalony przez Lecha i sędzia kolejny raz sięgnął do kieszonki. GieKSa po wyrównaniu stanu meczu zaczęła dążyć do strzelenia bramki dającej prowadzenie. Dobrą okazję miał Rogalski po dośrodkowaniu Tabisia, ale chybił. W Bytovii miejsce Hołtyna zajął Giel. Kiedy wydawało się, że to GKS jest bliżej gola, rywale ponownie skutecznie wykonali rzut wolny. Z ostrego kąta piłkę pod poprzeczką umieścił Rutkowski. Jeszcze przed wznowieniem gry Janik zmienił Czubaka. Rozgrywający bardzo dobry mecz Kiebzak w 84 minucie spróbował strzału z dystansu, a bramkarz Bytovii z problemami przerzucił piłkę nad poprzeczką. Kiebzakowi ponownie udało się dograć do Urynowicza w pole karne, jednak tym razem jego strzał zablokował obrońca. W 90. minucie Urynowicz miał kolejną okazję – tym razem głową, a piłka została wybita, zanim dotarła do linii bramkowej. W doliczonym czasie gry drugą żółtą kartkę utrzymał Kwiatkowski, a kontuzjowanego chwilę wcześniej Urynowicza zastąpił debiutujący w GieKSie Patryk Szwedzik. Mecz zakończył się wynikiem 2:1 dla Bytovii.

GKS Katowice – Bytovia Bytów 1:2
Bramki: Urynowicz – Czubak, Rutkowski

23 komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

23 komentarze

  1. Avatar photo

    Roh

    10 sierpnia 2019 at 21:22

    Widać w Bytowie mają lepszych fschowców od budowania drużyny. To dużo swiadczy o naszych działaczach. Wyglada, ze Pan Goralczyk też się pomylil sciagajać nowych zawodnikow.

  2. Avatar photo

    Jacuś

    10 sierpnia 2019 at 21:38

    Panowie GG coście zmontowali przez te 3 miechy? Ci zawodnicy w większości prezentują 3-cio ligowy poziom. Każdy kto przyjeżdża na Bukową wywozi 3 pkt. Mega dziadostwo.

  3. Avatar photo

    Riko

    10 sierpnia 2019 at 21:48

    Kto obecnie zarządza tym klubem ? Kto bierze za to odpowiedzialność ? Kto odpowiada za tę kontynuację wielu lat upokorzeń ?

  4. Avatar photo

    Kibol

    10 sierpnia 2019 at 22:03

    Słabo mentalnie jednak Bytovia silniejsza od nas szybko gola strzelić kontrolowac i dobic jeszcze GieKSa za młoda na takie numery

  5. Avatar photo

    To

    10 sierpnia 2019 at 23:15

    Bytovia tylko potwierdziła, że to nie był przypadek Gieksa to piłkarska padaka i miejsce jej w 3 lidze nie jest przypadkowe. To nie był żaden pech!

  6. Avatar photo

    Szwejk

    10 sierpnia 2019 at 23:19

    Bytovia miała zespół, my zlepek piłkarzy.

  7. Avatar photo

    maks

    10 sierpnia 2019 at 23:32

    Takiej padaki nie było odkąd chodzę na GieKSę od 1976r ….można sprawdzić w archiwach…jestem już trochę stary i myślę że nie doczekam już GieKSy w 1 lidze…..to wina UM że skończą jak Polonia Warszawa i tym podobne kluby..

  8. Avatar photo

    pablo eskobar

    11 sierpnia 2019 at 00:45

    Maks trafiles w sedno ale kto temu przyzwala gdzie sa kibice?

  9. Avatar photo

    as

    11 sierpnia 2019 at 06:34

    Pewnie ten komentarz nie przejdzie… Jacy kibice? To właśnie kosy i inne mecze kontynuują tu na tym blogu hurra optymizm, namawiają do dopingu mimo istnej tragedii w klubie. A gdzie jest to całe towarzystwo Furtoków i innych zbawców GieKsy? Dlaczego wszyscy na to patrzą i cicho siedzą?

  10. Avatar photo

    Lizak

    11 sierpnia 2019 at 07:32

    Ja sądzę że trzeba dać im jeszcze trochę czasu bo sezon długi o dużo meczów do wygrania, spadek nam nie grozi. Bogate miasto, kasa będzie dalej przelewana/przejadana przez tych grajków. Długów nie mamy, rat nie trzeba spłacać, o strajku i bojkocie nikt tutaj nie mysli. Hokej się zaraz zacznie, więc będzie jeszcze ciekawie w Katowicach. ????????????

  11. Avatar photo

    MARIO76

    11 sierpnia 2019 at 07:43

    Takie miasto jak katowice i taki klub w 2lidze powinien grać wychowankami.Tutaj brak szkolenia młodzieży na dodatek doprowadzili do upadku rozwoju katowice z skąd można by wyciągnąć najzdolniejszych.

  12. Avatar photo

    Korek

    11 sierpnia 2019 at 08:01

    Niby to początek sezonu, dopiero trzeci mecz, dajmy im czas na zgranie, wszystko fajnie i super.
    Tylko że za chwilę czołówka ligi odjedzie, a my będziemy walczyć o utrzymanie, a z taką grą to lecimy jak ta lala.
    W Bytovii grał jeden chłopek z majowego meczu, czyli co? W Bytowie czas leci wolniej? mieli go więcej na zgranie? Zagrali na luzie, przy tym symulując, ciągle wołając ała ała, i na Gieksę starczyło.
    W pierwszej połowie liczyłem z kumplem ile razy Gieksa zagra trzy podania z rzędu do przodu. Naliczyli my całe ZERO. W drugiej połowie już nie liczyłem. Nie mamy umiejętności, stylu, charakteru, nie mamy niczego.
    Nad Bukową wisi jakieś fatum. Jest piłkarz, gra w piłkę w innym klubie, przyłazi do Gieksy i kopie się po czole.
    Smutne to, ale prawdziwe

  13. Avatar photo

    Irishman

    11 sierpnia 2019 at 08:56

    Jak piszecie, że nigdy nie było tak źle, to nie musicie sięgać daleko do przeszłości tylko sobie przypomnieć miniony sezon albo jeszcze wcześniejszy gdy dostawaliśmy regularne baty od chorzowskich gimnazjalistów.
    Za słowa o „zdrajcach” należy się ban nas ten adres ip – o ile jest taka możliwość.

    Co do meczu, to gra nie była taka zła ale jak nie poprawimy wreszcie gry obronnej to faktycznie będzie niewesoło i wcale nie jest powiedziane, ze spadek nam nie grozi.
    Myślę jednak, ze to wszystko w końcu ruszy do przodu i będziemy się tylko cieszyć.

    • Avatar photo

      12w

      11 sierpnia 2019 at 15:14

      Nie ma to jak cieszyć się z własnej głupoty. ip jest zmienne Możesz blokować . Miasto celowo nie wspiera klubu bo jest wszystko ustalone. Ruch już praktycznie jest martwy. Gieksa gra w jakiś pseudoligach. Nie dało się inaczej wyeliminować chuliganstwa to trzeba było sięgnąć po aż tak drastyczne środki i to działa . W kato stawiamy teraz na hockej i siatkówkę i szachy, a wasze dni są policzone. Jesteście naiwni jeżeli tego jeszcze niezauważaliscie. Do następnego meczu z KS Naprzodem Pierdziszew. Tylko zwycięstwo! Drogie dzieci. Tylko Zwycięstwo!

  14. Avatar photo

    Mecza

    11 sierpnia 2019 at 15:50

    Po co tyle frustracji? Ja jestem rozczarowany ale na luzie podchodzę bo tego się spodziewałem. Dajcie czas Górakowi.

    • Avatar photo

      Riko

      11 sierpnia 2019 at 16:44

      Luzik. Jak pisze „Sport” to przecież dopiero rok hańby

  15. Avatar photo

    Mecza

    11 sierpnia 2019 at 17:27

    Pytanie do redakcji. Jak są przekleństwa wpis się nie doda? Może był za długi, bardzo emocjonalny.

  16. Avatar photo

    kosa

    11 sierpnia 2019 at 21:50

    @Mecza nie wiem, czasem niektóre komentarze nie przechodzą i my też ich nie widzimy. Przekleństw raczej nie mamy na liście cenzurowanych, poza tymi które obrażają GieKSę.

  17. Avatar photo

    funclub

    12 sierpnia 2019 at 07:57

    @Riko „Kto obecnie zarządza tym klubem ? Kto bierze za to odpowiedzialność ? Kto odpowiada za tę kontynuację wielu lat upokorzeń ?”

    A może by tak wykupić klub od miasta? Wg danych kapitału w akcjach jest ok. 9 mln. złotych. Przy chętnych 30 tys. kibiców wychodzi po 300 zł na kibica.
    Bo dziś miasto jak będzie chciało to za chwilę na Bukowej będą festyny w stylu Piknik Country żeby zapełnić trybuny chociaż i odmalować płoty.

  18. Avatar photo

    Olo

    12 sierpnia 2019 at 12:08

    Panowie gra nie wyglądała źle ale jak my mamy wygrywać jak napastnicy nie strzelają bramek kiedy w końcu zakontraktuje napastnika z prawdziwego zdarzenia a nie gości którzy nie potrafią trafić w bramkę a jak już trafi to strzela z siłą taka jak mój 7 letni syn

  19. Avatar photo

    Mecza

    12 sierpnia 2019 at 15:40

    Olać to, nie będę próbował go zmieścić. Emocje były czytając wpisy poniżej, nie mam żadnych pretensji do zespołu i sztabu szkoleniowego.

  20. Avatar photo

    kosa

    12 sierpnia 2019 at 23:09

    @Mecza zdecydowanie nie warto odpowiadać na zaczepki anonimów. Swoją drogą uśmiałem się, bo ktoś napisał, że ja i Ty mamy takie samo zdanie. A pewnie w większości tematów się różnimy 😉

  21. Avatar photo

    Irishman

    13 sierpnia 2019 at 10:50

    Jeśli chodzi o wpisywanie tekstów, to ja pisząc długi komentarz zawsze odnawiam raz czy drugi kod, który trzeba wpisać i z reguły nie mam problemów.
    Natomiast jak o tym zapomnę, to faktycznie przy którejś próbie wpisania tekstu on się gdzieś zapamiętuje, pomimo że jest niewidoczny. Wtedy trzeba go zmodyfikować, żeby nie był odrzucany.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Moje 30 lat

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot  było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.

Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.

W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.

Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.

Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.

Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.

Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.

I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.

Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.

Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.

Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.

W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.

Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.

GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.

Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.

W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.

Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Czasem trzeba rzucić ofiarność

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu wypowiedzieli się trenerzy GKS Katowice i Wieczystej – Rafał Górak i asystent Željko Kopića – Florentin Petre. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Florentin Petre (II trener Wieczystej):
Pierwszą połowę zaczęliśmy źle, ale ostatnie 20 minut graliśmy już swoją grę. Mieliśmy szansę, żeby coś strzelić, a po przerwie zaczęliśmy dobrze, mieliśmy dobre momenty, mogliśmy strzelić bramki. Wynik 2:1 to taki wynik niezbyt sprawiedliwy, wynik 2:2 byłby bardziej sprawiedliwy, choć to gdybanie. W ostatnich 15 minutach przycisnęliśmy, mieliśmy sporo szans na zdobycie gola, ale piłka nie zawsze wygląda tak, jak byśmy chcieli.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Trzeba oddać przeciwnikowi, graliśmy bardzo trudne spotkanie, rywal dał nam się we znaki – swoją fizycznością i umiejętnością gry w piłkę. Jestem pod wrażeniem przeciwnika i tym bardziej chylę czoła przed moim zespołem, bo zagrali bardzo dobry mecz. Chcielibyśmy być może mieć jeszcze więcej animuszu i kontroli, ale kiedy nie jesteś przy piłce to też warto tę kontrolę mieć.

Największy problem mieliśmy w 15 minutach drugiej połowy, kiedy rywal atakował już bardzo odważnie i wydawało mi się, że jak wytrzymamy jeszcze 3-5 minut, nie stracimy bramki, to odpowiemy skutecznie. Szykowaliśmy zmiany, ale ciut zabrakło mi czasu. To nie wina zawodników, którzy nie zdążyli wejść czy tych, którzy zeszli. Bardzo dobra energia wszystkich wchodzących i to mnie bardzo cieszy, bo dziś wygraliśmy zespołowością, nastawieniem i trzeba rzucić ofiarność, która może nie jest bardzo lubiana przeze mnie, ale bardzo ją doceniam, bo zawodnicy wykonywali świetną robotę w defensywie.

Naprawdę oddaję rywalowi, że spotkaliśmy się z rywalem bardzo trudnym, bardzo doceniam i szanuję te punkty.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Kowalczyk: Spodziewaliśmy się, że Raków coś zmieni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do wywiadu ze strzelcem bramki na 3:1 dla oraz młodzieżowym reprezentantem Polski Mateuszem Kowalczykiem. 

Pewne zwycięstwo GieKSy w Częstochowie. Wróciłeś też do zespołu po przerwie reprezentacyjnej. Jak się czułeś na boisku i jak gra ci się w masce?

Mateusz Kowalczyk: Przede wszystkim cieszy wreszcie zwycięstwo na wyjeździe, i to dosyć przekonujące. Może poza tymi pięcioma–dziesięcioma minutami pod koniec pierwszej połowy, ale poza tym było naprawdę okazale. Realizowaliśmy to, co sobie założyliśmy, więc to na pewno cieszy.
Jeśli chodzi o maskę, to myślę, że po jakimś czasie już się do niej przyzwyczaiłem. Na początku był lekki dyskomfort, ale jeśli mam strzelać gole, to mogę w tej masce zostać już do końca. Zobaczymy.

Wspomniałeś o przekonującym zwycięstwie. Opowiedz o realizacji planu na dzisiejszy mecz.

Myślę, że w Rakowie zaszły spore zmiany i chcieliśmy to wykorzystać. To jeszcze nie jest ten Raków, który oglądaliśmy wcześniej. Dużo się tam zmienia, więc staraliśmy się znaleźć na to sposób. Z boiska wydawało mi się, że chcieliśmy wykorzystywać przestrzenie w środku, a następnie przenosić grę na boki. To nam się udawało. Szkoda, że straciliśmy bramkę na 1:1, bo Raków po zdobyciu gola trochę nas przycisnął. Jednak szybka bramka w drugiej połowie pozwoliła nam ponownie kontrolować mecz i ostatecznie doprowadziła do zwycięstwa. To bardzo cieszy.

To pokazuje, że zespół wykonał dobrą pracę podczas tych trzech tygodni. Ciebie nie było, bo przebywałeś na zgrupowaniu reprezentacji, ale szybko wkomponowałeś się w drużynę. Widać, że jako kolektyw zmierzacie w dobrym kierunku?

Dokładnie. Widać, że dobrze przepracowaliśmy ten okres. Sam oglądałem na YouTubie sparing i widziałem, jak to wszystko wyglądało, więc cieszę się, że idziemy w tym kierunku. Mam nadzieję, że złapiemy stabilność, szczególnie na wyjazdach, i zaczniemy zdobywać coraz więcej punktów, żeby zapewnić sobie spokój w trakcie sezonu i utrzymać GieKSę w Ekstraklasie.

Chciałbym też zapytać o czas spędzony z reprezentacją. Był bardzo dobry mecz ze Szwecją na Arenie Katowice. Nie chcemy skupiać się na spotkaniu z Włochami, ale ostatecznie awansowaliśmy na Mistrzostwa Europy. Jak wspominasz ten okres i jak czułeś się w reprezentacji?

Nie ukrywam, że każde zgrupowanie daje mi bardzo dużo. Jako piłkarz muszę chłonąć wiedzę od trenerów. Z kolegami również dobrze się dogadujemy i mamy bardzo rodzinną atmosferę. Jeśli chodzi o mecz ze Szwecją, to było fajnie. Wydaje mi się, że mieliśmy go pod pełną kontrolą i udało się wygrać w dobrym stylu. Włochy natomiast pokazały nam trochę futbolu i dały nam lekcję. Mimo że nie wszystko poszło tak, jak zakładaliśmy, ostatecznie cieszy awans. Być może ta porażka była nam potrzebna, żeby w przyszłości, już podczas Mistrzostw Europy i meczów z kolejnymi rywalami, pamiętać o tej lekcji i wyciągnąć wnioski. Sam awans bardzo cieszy. Myślę, że większość chłopaków, a pewnie każdy, oglądała ten mecz. Nawet po awansie dzwoniliśmy do siebie i rozmawialiśmy. Bardzo się cieszę, że udało się bezpośrednio awansować na Euro.

W poniedziałek wieczorem gracie kolejny mecz. Po takim zwycięstwie energii i pozytywnego nastawienia chyba wam nie zabraknie?

Dokładnie. Specyfika terminarza jest taka, że gramy mecze w krótkich odstępach, więc czasu na regenerację jest niewiele. Myślę, że to zwycięstwo dało nam kolejny powód, żeby w dobrych humorach i z odpowiednim nastawieniem przystąpić do poniedziałkowego spotkania. Musimy jak najszybciej się zregenerować i przygotować do meczu. Gramy u siebie i liczymy na wsparcie kibiców, bo na pewno będzie nam potrzebne, żeby zdobyć trzy punkty.

Byliście zaskoczeni łatwością, z jaką przedzieraliście się w pole karne Rakowa Częstochowa? W poprzednich sezonach Raków słynął z żelaznej defensywy, a dzisiaj wyglądała ona na bardzo nieszczelną.

Nie ukrywam, że spodziewaliśmy się , że w Rakowie pojawi się sporo nowych rozwiązań. Tak jak mówiłem wcześniej, ten zespół przechodzi pewnego rodzaju przebudowę. Znajduje się chyba w jednym z trudniejszych momentów w Ekstraklasie od X lat, więc na pewno nie jest to dla niego łatwa sytuacja. Chcieliśmy to wykorzystać. Wydaje mi się, że realizacja naszego planu przebiegała zgodnie z założeniami. Rywale nie do końca wiedzieli, jak poruszać się w tej czwórce obrońców, a nasze wejścia w wolne przestrzenie i częste zmiany stron sprawiały im spore problemy. Po strzelonej bramce Raków mocno nas jednak wypchnął. Popełniliśmy kilka prostych błędów i był to trudniejszy moment spotkania. W drugiej połowie mieliśmy już mecz pod kontrolą. Oby jak najwięcej takich połów.

W gruncie rzeczy Raków stworzył sobie tylko jedną sytuację, tę Oskara Repki w samej końcówce drugiej połowy. To było bronienie wyniku po profesorsku.

Też mi się tak wydaje. Wcześniej było kilka sytuacji, w których mogliśmy zachować się lepiej, ale nie da się w stu procentach wyeliminować zagrożenia. W Rakowie również grają bardzo jakościowi piłkarze i jest to dobra drużyna. Cieszę się, że udało się wygrać ten mecz bez większych nerwów. Potrzebowaliśmy przekonującego zwycięstwa na wyjeździe, bo wcześniej mieliśmy z tym ogromne problemy. W końcu udało się to zrobić, więc po przerwie reprezentacyjnej możemy z pozytywną energią kontynuować dobrą grę w Ekstraklasie.

Wróciłeś do zespołu, w którym większość zawodników nie była powołana do reprezentacji. Czułeś po powrocie to, że jednak nie spędziłeś w klubie tych kilku tygodni?

Nie, kompletnie. Spędziłem w GieKSie już tyle czasu, że dobrze znam ten system i nie sprawiło mi to większego problemu. Cieszę się, bo widać, że chłopaki bardzo mocno przepracowali ten okres. Taktycznie nie zmienialiśmy zbyt wiele, więc wystarczyło potrenować raz czy dwa i można było wrócić do pełnych obrotów na mecz.

Na koniec potrzebuję pomocy multimedialnej. Czy planujesz po sezonie zmianę numeru?

Nie, nie, nie. Na pewno nie. Zdecydowanie. Śmiechy śmiechami, ale w życiu.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga