Piłka nożna
1. liga. Podsumowanie sezonu
Sezon ligowy za nami, czas na garść statystyk oraz krótkie podsumowanie. Rozstrzygnięcia na zapleczu ekstraklasy są już wszystkim znane i szczególnie nie dziwią, choć trzeba pamiętać, że Nieciecza była 60 sekund od ekstraklasy. Dzięki braku licencji dla Polonii Warszawa z ligi spadną najprawdopodobniej tylko trzy, a właściwie dwa zespoły, bowiem o losie ŁKS-u wiemy od dawna. Nieszczęśnikami zostali Polonia Bytom i Warta Poznań.
Zawisza Bydgoszcz
Forma w sezonie: Z, R, Z, Z, Z, Z, Z, R, R, Z, P, R, P, P, R, Z, Z, Z, R, Z, R, P, P, P, Z, Z, Z, R, Z, Z, Z, R, Z. Oraz Z za walkower z ŁKS.
Popularna Zetka została mistrzem ligi nie bez kłopotów. Trener Szatałow nie dotrwał do końca sezonu i pożar gasić musiał Ryszard Tarasiewicz. Taraś odmienił sposób gry Zawiszy, a ten pewnie kroczył od zwycięstwa do zwycięstwa, aż wywindował się na czoło tabeli. Zespół w obecnych rozgrywkach dwa razy przeżywał załamanie formy. Jesienią Zawisza zanotował serię 5 meczów bez wygranej, a wiosną 4, w tym 3 z rzędu porażki. Obie niechlubne serie miały miejsce pod batutą Szatałowa. Trzeba jednak pamiętać, że i ten szkoleniowiec sporą cegiełkę do tego awansu dokłada, gdyż Zawisza rozpoczął sezon od 10 meczów bez porażki, zaliczając po drodze 5 z rzędu zwycięstw. Niebiesko-Czarni rozgrywki zakończyli serią 9 spotkań bez porażki. Na gwiazdę zespołu wyrósł młody Wójcicki, którym interesują się ponoć możniejsi od Zawiszy. Najlepszym strzelcem okazał się doświadczony Paweł Abbott, który do siatki rywali trafiał 15-krotnie. Wójcicki z kolei zaliczył 9 ostatnich podań.
Cracovia Kraków
Forma w sezonie: R, Z, Z, Z, P, Z, R, P, Z, Z, Z, Z, P, Z, Z, P, R, Z, R, Z, P, P, Z, R, Z, R, P, Z, R, Z, Z, P, Z. Oraz Z za walkower z ŁKS.
Pasy awans zawdzięczają tylko i wyłącznie fatalnej postawie Niecieczy na finiszu rozgrywek. Cracovia zbyt często w tym sezonie zaliczała wpadki, a na dodatek często była krytykowana za nieporadność w przednich formacjach. Suma summarum, to jednak podopieczni trenera Stawowego w przyszłym sezonie będą występowali na ekstraklasowych boiskach i za to, należą się im gratulacje. Pytanie tylko czy ekstraklasową Cracovię nadal poprowadzi Stawowy? Pojawiły się, bowiem informacje, że w Krakowie zdają sobie sprawę, że awansowali dzięki ogromnemu szczęściu, a z ich możliwościami o promocję powinni być spokojni z 5 kolejek przed końcem. Duże słowa uznania dla Vladimira Boljevica, który z defensywnego pomocnika stał się głównym kreatorem akcji ofensywnych Pasów. Boljevic sezon zakończył z 15 golami na koncie, a wśród nich sporo pięknych trafień. 8 goli dorzucił Dudzic. Przed ekstraklasą sporo pracy przed wszystkimi w Cracovii.
LKS Nieciecza
Forma w sezonie: P, Z, Z, P, Z, Z, Z, Z, Z, Z, P, P, Z, Z, R, R, Z, Z, P, Z, R, Z, Z, R, Z, P, Z, P, R, Z, P, R, P. Oraz Z za walkower z ŁKS.
Kolejny sezon piłkarze i działacze z malutkiej małopolskiej wsi muszą obejść się smakiem. Nieciecza wydawało się, że już w tej ekstraklasie sensacyjnie jest, kiedy wszystkie marzenia zabrał im, jak się okazało bramkarz Olimpii – Wróbel. Znów fatalny finisz okazał się gwoździem do trumny. Podopieczni trenera Moskala bardzo długo nie schodzili z fotelu lidera, a ostatecznie wylądowali na najniższym stopniu podium, w tym wypadku medali jednak nie będzie. Słoniki kolejny sezon spędzą w 1. lidze, a ja się pytam, po co w takie twory w ogóle inwestować pieniądze? Najlepszym strzelcem zespołu okazał się Dariusz Pawlusiński autor 13 trafień, 10 razy celnie strzelał Emil Drozdowicz. Najlepsza seria w sezonie, to 6 wygranych pod rząd. Trener Moskal z Termaliki odchodzi.
Flota Świnoujście
Forma w sezonie: Z, Z, Z, Z, Z, Z, Z, Z, R, Z, Z, Z, P, Z, Z, P, P, P, P, P, R, P, R, R, Z, P, P, Z, Z, R, Z, R, P, R, Z. Oraz Z za walkower z ŁKS.
Jesień w wykonaniu Floty była niesamowita. Wyspiarze pobili chyba rekord ligi gromadząc na starcie 8 zwycięstw z rzędu, a w sumie 12 pierwszych gier bez porażki. Koniec jesieni i początek wiosny, to jednak forma bliska dna. Flota zaczęła bić kolejne rekordy, lecz tym razem nieporadności. Dowodem na to niech będzie seria 9 meczów bez wygranej, w tym 6 porażek. Posadę stracił Dominik Nowak, a trener Kafarski zdołał obudzić ten zespół, jednak na awans do ekstraklasy to było za mało. Bardzo pozytywny sezon w wykonaniu bramkarza Kasprzika, który odnalazł formę zgubioną w Poznaniu. 11 goli strzelił z kolei Sebastian Olszar. Flota zimą dokonała naprawdę ciekawych wzmocnień, teraz jednak odbija się im to czkawką. Podobno Flota ma spore problemy finansowe, dlatego kibice obawiają się rozsprzedania drużyny.
Arka Gdynia
Forma w sezonie: Z, Z, R, P, P, P, Z, Z, P, R, Z, R, P, P, Z, P, Z, Z, R, P, Z, R, P, P, Z, Z, Z, R, Z, Z, Z, P, Z. Oraz Z za walkower z ŁKS.
Petr Nemec szkoleniowiec Arki nie wytrwał na stanowisku do końca roku i zastąpił go Paweł Sikora. Sikora kończąc sezon na 5 miejscu oraz notując wiosną serię 7 meczów bez porażki przekonał włodarzy klubu, że zasługuje na kolejną szansę. Rzeczywiście Arka w drugiej części wiosennej rundy zdołała w końcu ustabilizować formę na zadawalającym poziomie. Właśnie brak stabilizacji oraz nierówna gra złożyły się na to, że w Gdyni ten sezon większość uważa za stracony. Za rok jednak Arka może poważnie liczyć się w walce o ekstraklasę. Czołowym zawodnikiem drużyny okazał się Marcus Vinicius strzelec 15 goli. 9 asyst zaliczył z kolei Szwoch. W drodze do ekstraklasy Arce mogą przeszkodzić kłopoty finansowe, o których ostatnio głośno. Pytanie tylko, kto tych kłopotów w polskiej piłce nie ma?
GKS Tychy
Forma w sezonie: R, R, P, P, R, Z, Z, Z, Z, R, P, R, Z, Z, Z, Z, P, P, R, Z, Z, Z, R, Z, P, P, P, R, R, P, Z, Z, R. Oraz Z za walkower z ŁKS.
Zespół Piotra Mandrysza okazał się najlepszym z beniaminków. GKS pierwsze zwycięstwo w sezonie odniósł dopiero w 6 kolejce, jednak zapoczątkowało ono serię 4 wygranych z rzędu. Potem Tyszanie notowali jeszcze raz taką serię zwycięstw, a następnie wygrali 3 razy pod rząd. W momencie, kiedy Tyszan zaczęto wymieniać nawet w kontekście walki o ekstraklasę, zespół zgasł. Wiosną pojawiła się seria 6 spotkań bez zaznania smaku zwycięstwa, jednak biorąc pod uwagę całokształt, w Tychach nie, mają powodów do narzekań. Wynik tym bardziej należy docenić, jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że GKS swoje mecze w roli gospodarza rozgrywa w Jaworznie przy garstce widzów. Piotr Mandrysz ogłosił, iż po tym sezonie odchodzi z zespołu. Najlepszymi graczami zespołu okazali się niezwykle doświadczeni Piotr Rocki i Marcin Folc, którzy strzelili odpowiednio 9 i 8 goli. Rocki zaliczył też 11 asyst!
Dolcan Ząbki
Forma w sezonie: Z, R, R, R, Z, P, P, R, P, P, Z, P, P, Z, Z, Z, P, Z, Z, Z, Z, Z, Z, Z, P, P, P, R, Z, R, Z, P, P. Oraz Z za walkower z ŁKS.
Dobry sezon Dolcanu, który tak naprawdę objawił się wiosną. Ząbkowianie zanotowali w nowym roku serię 7 zwycięstw z rzędu, co wywindowało ich do czołówki ligi. Podobnie, jak Tyszan ich również mówienie o ekstraklasie mocno wystraszyło i przyszły 4 mecze bez wygranej w tym 3 porażki. W obecnych rozgrywkach do użytku oddano nową trybunę na stadionie. Dolcan ma bardzo ciekawego i zdolnego trenera pana Roberta Podolińskiego. Podoliński był nawet blisko zatrudnienia w Jagielloni Białystok, skończyło się jednak tylko na przymiarkach i jednej rozmowie. Ostatecznie szkoleniowiec parafował nową umowę z Dolcanem. Najlepszym strzelcem zespołu okazał się Mateusz Piątkowski zdobywca 13 goli.
Miedź Legnica
Forma w sezonie: Z, P, P, Z, P, Z, Z, P, Z, R, P, Z, Z, Z, Z, R, Z, R, R, P, R, Z, P, Z, P, Z, R, R, P, P, R, Z, P. Oraz Z za walkower z ŁKS.
Kolejny beniaminek po GKS-ie Tychy, który ligę kończy w górnej części tabeli. Jednak to po Miedziance spodziewano się trochę więcej. Zespół długo liczył się w walce o awans, jednak, kiedy tę szansę zaczynał tracić, powietrze zeszło z zawodników. Trenerem, który wprowadził Miedź na zaplecze ekstraklasy jest Bogusław Baniak, który utrzymał posadę przez cały sezon. Wiemy już jednak, że od przyszłego sezonu Miedź poprowadzi Rafał Ulatowski. Największym mankamentem zespołu okazała się nie równa forma. Udało się zaliczyć jeden raz serię 4 zwycięskich spotkań z rzędu. Wiosną widoczny był brak znakomitego jesienią Wojciecha Łobodzińskiego, który wiosną pauzował ze względu na zawieszenie za czyny korupcyjne. Kluczowym strzelcem okazał się Jakub Grzegorzewski, który strzelił 13 goli, drugi w tej klasyfikacji był właśnie Łobodziński z 7 trafieniami. Piotr Madejski został natomiast najlepszym asystentem 1. ligi, piłkarz zanotował 14 ostatnich podań.
Olimpia Grudziądz
Forma w sezonie: P, R, Z, Z, P, Z, P, Z, P, R, R, Z, Z, Z, R, R, R, Z, Z, R, P, Z, P, R, Z, P, R, R, P, R, P, Z, R, Z.
Olimpia miała być czarnym koniem w tym sezonie. Momentami była, ale tylko momentami. Słaba końcówka sezonu w wykonaniu zespołu trenera Asenskyego. W chwili, w której okazało się, że Olimpii nic nie grozi zespół stracił na animuszu. Olimpia może się jednak poszczycić serią aż 11 meczów bez porażki. Przyszła również w drugiej części wiosny seria mniej chwalebna, mianowicie 6 meczów bez zwycięstwa, przerwana dopiero przez naszą GieKSę…Nowy sezon może być tylko lepszy, gdyż zespół już teraz się wzmacnia. Do Olimpii dołączył król strzelców zaplecza ekstraklasy Maciej Kowalczyk oraz czołowy gracz Stomilu Olsztyn Łukasz Suchocki. Wyróżniającymi się postaciami w barwach Olimpii byli oczywiście ich najlepsi strzelcy Adrian Cieśliński oraz Piotr Ruszkul, zdobywcy kolejno 9 i 8 bramek.
GKS KATOWICE
Forma w sezonie: P, R, R, P, Z, P, P, P, Z, Z, Z, P, P, Z, R, Z, P, Z, Z, P, Z, Z, P, Z, R, R, R, R, Z, Z, P, P, R, Z.
Zważywszy, że przed startem sezonu chciano GieKSę uśmiercić, należy obecne rozgrywki docenić. GKS wiosną, kiedy sytuacja w klubie zaczęła się stabilizować grał naprawdę dobrą piłkę, czego dowodem jest dawno nienotowana seria 7 spotkań bez porażki. Jesienią udało się z kolei 3 razy pod rząd wygrać. Zbyt często jednak GieKSa zaliczała wpadki w sytuacji, kiedy była faworytem. Porażki domowe z Okocimskim, Arką, ŁKS-em czy remis wyjazdowy z Polonią. W przyszłość patrzymy z optymizmem, a to jest najważniejsze. Kluczowymi piłkarzami okazali się Przemysław Pitry oraz Denniss Rakels. Pitry zdobył 13 goli, natomiast Rakels 11, dorzucając do tego 8 asyst. Znakomitą wiosnę zanotował bramkarz Łukasz Budziłek.
Kolejarz Stróże
Forma w sezonie: R, Z, R, R, P, R, Z, Z, P, P, P, P, Z, P, P, Z, Z, Z, R, P, Z, P, Z, R, R, Z, R, P, Z, P, Z, P, Z. Oraz Z za walkower z ŁKS.
Taki sobie sezon w wykonaniu podopiecznych trenera Przemysława Cecherza, szczególnie jeżeli przypomni się ten miniony. Zespół nie potrafił na dłużej utrzymać wysokiej dyspozycji, stąd brak spektakularnego miejsca w ligowym zestawieniu. Wiosną Kolejarz zwycięstwa przekładał porażkami i nie wzbił się ani razu do górnej części tabeli. Zdarzyły się również 4 z rzędu porażki, a było by pewnie dużo gorzej, gdyby nie Maciej Kowalczyk, który z 22 golami został absolutnym królem strzelców 1. ligi. Kolejni piłkarze Kolejarza w wewnątrzklubowej klasyfikacji strzelców, mają w dorobku 3 trafienia…
Bogdanka Łęczna
Forma w sezonie: P, P, P, Z, R, Z, R, Z, P, R, Z, R, Z, P, Z, P, Z, R, Z, P, R, R, P, R, P, Z, P, R, R, R, Z, R, R. Oraz Z za walkower z ŁKS.
Bardzo przeciętny sezon Bogdanki. Zespół, jeżeli już notował jakieś serie, było to serie mało chwalebne. 3 porażki z rzędu, 6 meczów bez wygranej, 3 z rzędu remisy. Drużyna trenera Rzepki, regularnie grająca dla pustych krzesełek okazała się zespołem bardzo nieregularnym. Remis, porażka, remis, zwycięstwo, porażka, remis itd. Trudno wyrokować, jak Bogdanka będzie wyglądać w przyszłym sezonie, ale możliwa jest powtórka obecnego stanu rzeczy. Po 5 goli zdobyli w tym sezonie Sebastian Szałachowski i Michał Zuber i to oni zostali najskuteczniejszymi piłkarzami z Łęcznej.
Stomil Olsztyn
Forma w sezonie: P, Z, P, P, R, R, P, P, R, R, Z, R, P, R, P, P, R, P, R, Z, R, P, Z, R, Z, R, Z, R, Z, R, P, Z. Oraz Z za walkower z ŁKS.
Po jesieni wydawało się, że 4 najgorsze zespoły opuszczą ligę. Stomil wiosną uzbierał jednak taką liczbę punktów, która pozwoliła mu cieszyć się z zachowania statusu pierwszoligowca. Gdyby jeszcze duma Warmii i Mazur dorzuciła do ogólnego rozrachunku lepszą postawę u siebie, to naprawdę można by oczekiwać zdecydowanie wyższego miejsca w tabeli. Stomil na własnym boisku wygrał tylko raz w całym sezonie, a w roli gospodarza dwa razy. Jeden z wiosennych meczów, choć w zimowej aurze Stomilowcy rozegrali w Ostródzie, gdzie pewnie rozprawili się z Cracovią. Do Olsztynian należy rekord remisów w zakończonym przed tygodniem sezonie, Stomil punktami dzielił się 14 razy. Najlepszymi strzelcami drużyny prowadzonej cały sezon przez Zbigniewa Kaczmarka, okazali się Szymon Kaźmierowski 6 goli oraz Mindaugas Kalonas, Paweł Piceluk i Łukasz Suchocki 5 trafień.
Sandecja Nowy Sącz
Forma w sezonie: P, Z, P, Z, Z, P, P, Z, P, P, P, Z, P, P, P, Z, P, P, Z, R, R, R, Z, Z, P, R, P, R, P, R, P, R, P. Oraz Z za walkower z ŁKS.
Koszmarny sezon Sandecji, która długo nie mogła być pewna ligowego bytu, a zajęła ostatecznie ostatnie bezpieczne miejsce. Nie może być jednak inaczej skoro zespół po każdym prawie zwycięstwie notował serię meczów bez wygranej. Sandecja w tym sezonie notowała serie 3 porażek z rzędu, aż dwukrotnie, a sezon zakończyła zawstydzającą serią 9 meczów bez zwycięstwa. Najlepszym strzelcem został Arkadiusz Aleksander z dorobkiem 7 goli, a przecież całą wiosnę spędził już w Flocie Świnoujście. 6 goli zdobył Patryk Tuszyński, który był tylko wypożyczony z Lechii. Dużo pracy czeka wszystkich, którym dobro Sączersów leży na sercu, bowiem już niedługo trzeba wziąć się za budowanie silniejszej Sandecji.
Okocimski KS Brzesko
Forma w sezonie: R, Z, P, P, P, P, R, P, P, R, R, R, Z, R, P, P, R, P, P, R, R, Z, P, Z, P, R, R, P, P, P, Z, P, Z. Oraz Z za walkower z ŁKS.
Wiele wskazuje na to, że beniaminki w komplecie się utrzymają. Wprawdzie Okocimski zajmując 15 lokatę w ligowym zestawieniu powinien ligę opuścić, jednak ze względu na brak licencji dla warszawskiej Polonii, z ligi spadną najprawdopodobniej trzy drużyny. Chyba, że sam Okocimski nie dostanie licencji? Był to słaby sezon w wykonaniu Piwoszy, rozczarowanie jest tym większe, iż w 2. lidze Brzesko dzieliło i rządziło, doznając tylko jednej porażki. Tymczasem jesienią Piwosze zanotowali serię 10 meczów bez wygranej, przerwaną w Katowicach…, a potem kolejne 8 gier bez smaku wygranej. Potem była jeszcze passa 6 meczów bez wygranej, jeżeli do tego dodamy fakt, że Okocimski u siebie wygrał tylko raz i to w ostatniej kolejce, to obraz nam się rozjaśni. Piwosze nie zasłużyli na utrzymanie, ale mają szansę się utrzymać przy zielonym stoliku. Na wyróżnienie zasługują Paweł Smółka oraz Wojciech Wojcieszyński zdobywcy odpowiednio 7 i 6 goli.
Warta Poznań
Forma w sezonie: P, R, Z, R, Z, P, R, P, Z, P, Z, P, Z, Z, P, P, R, P, P, P, Z, P, P, R, P, P, P, P, P, P, R, R, R, P, P.
20 porażek w całym sezonie, chyba wystarczy za cały komentarz na temat postawy Warty w tym sezonie. Pani Łykomska-Pyżalska zdecydowanie lepiej sprawdza się w rozbieranych sesjach niż w roli prezesa klubu. Pani prezes obraziła się, że zespół nie walczy o awans i przestała łożyć na klub. Spadek do 2 ligi może okazać się gwoździem do trumny Zielonych. Wiosną kłopoty finansowe zespołu były ogromne i piłkarze Warty znów na niektóre mecze wyjazdowe jeździli własnymi samochodami. 5 goli dla zespołu strzelili w tym sezonie Krzysztof Bartoszak, Tomasz Magdziarz i Wojciech Trochim. Warta zanotowała dwie czarne serie, 6 i 14 meczów bez zwycięstwa.
Polonia Bytom
Forma w sezonie: P, P, P, P, R, P, R, P, P, R, P, R, P, P, P, P, P, P, Z, P, P, P, P, P, R, R, Z, Z, R, P, P, Z, P. Oraz Z za walkower z ŁKS.
Drużyna przystąpiła do rozgrywek, choć przygotowywała się do startu w 2. lidze. Z ligi wycofał się jednak Radzionków i Polonia wskoczyła na ich miejsce. Czy to był dobry wybór? Chyba nie, jak pokazał ten sezon ryzyko się nie opłaciło. Prócz kilku przebłysków na wiosnę Poloniści byli głównym dostarczycielem punktów w tym sezonie. Wstyd, że GieKSa w obu meczach z Polonią zagrała bardzo słabo, raz remisując. Najlepszym strzelcem zespołu okazał się Michał Płókarz z dorobkiem 4 goli. Serie Polonistów to 18 meczów bez wygranej, 6 porażek z rzędu.
ŁKS Łódź
Forma w sezonie: Z, P, R, P, P, P, R, P, R, P, P, R, P, P, Z, P, P, R, P – reszta to walkowery po wycofaniu się z ligi.
Finansowe kłopoty w ŁKS-ie przeszkadzały od lat w budowę stabilnej drużyny. Zespół przystąpił do rundy wiosennej z zawieszoną licencją i po kilku meczach zmuszony był wycofać się z rozgrywek. Nowy ŁKS ma szansę zacząć od 3. ligi. 4 gole dla ŁKS-u zdobył w tych rozgrywkach Jakub Więzik.
Wkrótce na naszej stronie inne ciekawe podsumowania. Zapraszamy.
Felietony Piłka nożna
Niezłomność i perełki
Jak przełamywać niemoce – to właśnie tak. Jak wygrywać po raz pierwszy od pół roku na wyjeździe – to właśnie w taki sposób. Nie wymarzylibyśmy sobie lepszego scenariusza. Choć z drugiej strony… przecież coś podobnego przeżywaliśmy na otwarcie Areny Katowice. Przecież wtedy – nawet minutę później niż Ilja – Filip Szymczak strzelił zwycięskiego gola. W Zabrzu nie lubią liczby sto. Bo to dokładnie w dziesiątej doliczonej minucie nasz super-napastnik zdobył zwycięskiego gola i wprawił w euforię całe Katowice.
Historia i interpretacja pisze się przez strzelone gole. Możemy zaklinać rzeczywistość, ale nie uciekniemy od tego. Oczywiście można zagrać jeden czy dwa lepsze mecze, które się przegra. I można wtedy mówić o tendencji wznoszącej, o optymizmie, o pechu. Jednak jeśli coś powtarza się długo lub wielokrotnie, to raczej tworzy się pewna reguła.
Taką regułą są na przykład drużyny grające ładną, ofensywną piłkę, miłą dla oka, ale ostatecznie dostawającą jednego czy drugiego gonga, który decyduje o niepowodzeniu. Jeszcze za wcześnie, żeby taki wniosek wysuwać, ale prototypem takiego momentu jest dla mnie Wieczysta. Ich naprawdę niezła gra może pójść w dwie strony – albo zaczną w związku z nią punktować, albo będą tymi „wyszumiejącymi” się zawodnikami, którym brakuje pewnej dyscypliny, by osiągnąć korzystny rezultat. Takim przykładem też póki co jest Widzew. W poprzednim sezonie i teraz. Niby cisną, niby mają sytuacje, ba – strzelają sporo goli. Ale co z tych sześciu strzelonych w dwóch ostatnich meczach, gdy dały one ledwie punkt. I dwie przegrane u siebie.
Ta przydługawa dygresja dlatego, bo wynik wczorajszego meczu w oczywisty sposób determinuje patrzenie na to spotkanie. Gdyby utrzymał się wynik 2:1 dla Górnika to oczywiście powiedzielibyśmy, że był to jeden z najlepszych meczów wyjazdowych w ostatnich miesiącach. GieKSa nie pękała, grała swoją piłkę, stworzyła kilka sytuacji. Trudno jednak byłoby nie być znów zirytowanym, gdy ta dobra gra zostałaby zniweczona utratą dwóch goli w dwie minuty. A konkretniej – w 78 sekund! Absurdalna jest to sytuacja, bo przecież w tych 78 sekundach lwia część jest radość piłkarzy, więc czystej gry pozostaje minimum. Od wznowienia gry do utraty drugiego gola minęło około 40 sekund, a przecież jeszcze w tym czasie Chłań miał sytuację.
Przypomniała się Wisła Kraków. Tam co prawda było „dużo” dłużej, bo dwie stracone bramki dzieliło trzy i pół minuty. Ale i tak wszystko przecież tam też odbyło się błyskawicznie. Po utracie dwóch goli nie było czego zbierać i czasu oraz możliwości starczyło tylko na bramkę Bartlewicza. Jeśli w drugim meczu w początkowej fazie sezonu zawalilibyśmy sobie coś w przysłowiowe dwie minuty (uśredniając), to byłoby to coś więcej niż incydent.
Sytuacja zrobiła się piekielnie trudna psychicznie. Grasz na wyjeździe z wicemistrzem Polski i zdobywcą krajowego pucharu. Z drużyną, którą eksperci dokooptowali już do ścisłej czołówki ligi. Która ma za sobą 25 tysięcy kibiców, którzy nic sobie nie robią z niekorzystnego wyniku, tylko ciągle głośno wspierają swój zespół. I w ciągu tych kilku minut – począwszy od sytuacji po rzucie rożnym i zamieszania pod bramką – poziom decybeli systematycznie wzrasta. Podyktowany rzut karny. Gol Kacpra Urbańskiego. „My jesteśmy chłopcy z Zabrza” – wybrzmiewa coraz głośniej, bo jest śpiewane w pobramkowej radości. I z tej radości – w momencie gdy Josema strzela gola na 2:1 – wyłania się już absolutny ryk euforii, ryk, którego dawno nie słyszałem na polskim stadionie. Górnik momentalnie odwrócił losy meczu i dał sobie wszystko, żeby ruszyć z furią dalej.
Sprowadzenie w tym momencie tego meczu do takiego o „letniej” temperaturze było pierwszym zadaniem GieKSy. I tak to odbieram, że właśnie schłodziliśmy to spotkanie, mimo że znaleźliśmy się w fatalnej sytuacji. Oczywiście jakieś tam sytuacje jeszcze były – jak ta, gdy Jarosław Kubicki strzelał, ale ostatecznie – mimo że piłka spadła na poprzeczkę – bardzo dobrze zablokował go Pau Resta. Jednak Górnik nie poszedł za ciosem tak mocno, żeby sobie stworzyć 5-6 kolejnych sytuacji.
Tak więc schłodzenie się powiodło. A potem mieliśmy dwie podwójne zmiany i czas doliczony. Ciekawe, czy kibice Górnika plują sobie w brodę, że zadymili boisko tym zielonym czymś, bo to właśnie w tak mocno doliczonym czasie przez to GieKSa strzeliła dwie bramki.
Trzeba naprawdę docenić upór naszych zawodników. Rozgrywali tę swoją piłeczkę, a gdy była możliwość, zagrywali w pole karne. I to co było wielkim mankamentem w Lublinie, czyli niecelne, kompletnie niecelne dośrodkowania w pole karne – tym razem wykonane porządnie – dały niesamowity efekt. Kapitalne było to podanie Nowaka – choć trudno do dośrodkowanie nazwać, bo było raczej z centralnej części boiska. Ale wykończenie Ilji w tym momencie – majstersztyk. Trzeba naprawdę dobrze ułożyć głowę, żeby przy tak ostrym kącie skontrować piłkę. Pisałem niedawno o meksykańskim piłkarzu Jaredzie Borgettim, który kapitalnie układał głowę do strzału. Pisałem o tym przy okazji gola Mateusza Wdowiaka z Žiliną. Teraz Ilja oddał taki strzał, że Schulze nie miał co zbierać. Trochę to wyglądało, jak gol do pustej bramki – tak było precyzyjne. No a potem geniusz Alana, który dość zabawnie sobie przekładał piłkę na prawą nogę, ale zrobił to tylko po to, by po raz enty już zacentrować idealnie. O to w piłce chodzi – żeby zagrywać idealne zagrania, a napastnicy z tego kapitalnie korzystali. Tu zagrało i jedno i drugie. Oczywiście nie zapominamy o pierwszym golu, bo tam po raz kolejny Bartek Nowak zagrał tak niesamowitą piłkę, która minęła chyba z pięć czy sześć linii zabrzan. Eman co prawda trafił w bramkarza, ale świetnie ustawiony nasz Białorusin pewnie dołożył nogę.
Więc tradycyjnie, jeśli chodzi o Bartka.
Trenerze Urban. Ty wiesz co.
Oprócz wyniku, największym sukcesem tej drużyny jest to, że we wspomnianych niesprzyjających okolicznościach – nie złapała piłkarskiej depresji. Grali swoje, ciągle wierzyli, że mogą przynajmniej najpierw tę jedną bramkę strzelić. Po tym praktycznie nokautującym ciosie Górnika, remis nie byłby wynikiem złym. Wyjechalibyśmy z niedosytem, ale jednak z punktem. A tu nasz zespół strzelił dwa gole i wygrał to spotkanie.
Mieliśmy też w tym meczu trochę pecha i trochę szczęścia. Pecha, bo inaczej nie można nazwać spalonego w postaci pięty Ilji Szkurina w akcji, która zakończyła się golem Erika Jirki. 2:0 do przerwy to byłoby coś. I w erze przed-VARowej taki wynik po pierwszej połowie byśmy mieli. A szczęście? No jednak wydaje mi się, że Arek Jędrych faulował Prekopa na koniec pierwszej połowy, a skoro tak, jeden czy drugi sędzia mógłby rozpatrywać czerwoną kartkę. Wyszło więc na zero.
Nie będę analizował poszczególnych piłkarzy, tym zajmą się trenerzy – jedni zagrali lepiej, jedni trochę mniej, ale jako drużyna było naprawdę dobrze. Chcę tylko jeszcze pochwalić Kowala, bo wykonuje kapitalną robotę w środku boiska. Jak jeszcze zniweluje to dalsze kiwanie się, po okiwaniu dwóch przeciwników – to będzie naprawdę wielki piłkarz. On potrafi tak podziałać z piłką, że pojawia mu się przestrzeń przed nim, ale nie zawsze potrafi to dalej wykorzystać otwierającym podaniem. Ale na to przyjdzie czas. Od powrotu Mateusza na boisko, nasz środek zdecydowanie się ustabilizował.
Tym samym kończymy tę nieciekawą serię wyjazdów bez wygranej. W końcu więc na jakiś czas nie będziemy musieli na to psioczyć. GieKSa odniosła spektakularne zwycięstwo, bez dwóch zdań.
Dodatkowo przełamaliśmy to nieszczęsne Zabrze. Pamiętam to ostatnie zwycięstwo, bo byłem na tym meczu w 2003 roku, kiedy to również strzeliliśmy trzy bramki, a bohaterem był Marcin Bojarski. Pamiętam, jak rok później swoją pierwszą bramkę w GKS zdobył w deszczu przy Roosevelta Dawid Plizga, ale w doliczonym czasie gry gospodarze wyrównali. A potem mieliśmy już same wtopy i przez wiele lat nie potrafiliśmy strzelić tam bramki.
W końcu GKS wygrał też na wyjeździe przy bardzo dużej publiczności. Po awansie do ekstraklasy na tych większych stadionach dostawaliśmy w czapkę. W końcu potem wygraliśmy we Wrocławiu przy 21 tysiącach widzów. Wczoraj na meczu było ponad 27 tysięcy ludzi i również w tym aspekcie nastąpiło przełamanie.
W rundzie wiosennej mieliśmy bardzo dużo meczów, w których traciliśmy prowadzenie. Gdynia, utrata dwubramkowej przewagi z Rakowem, trzykrotnie z Lechem, także z Koroną czy Jagiellonią. W obecnym sezonie co prawda też nam się to zdarzyło z Žiliną, ale za to mecz z Górnikiem jest trzecim, w którym GKS w pewnym momencie przegrywa, a ostatecznie odnosi zwycięstwo. Tak było wcześniej z Radomiakiem i Hapoelem. To się naprawdę ceni.
No i w końcu nie straciliśmy walorów z Nowej Bukowej. Co prawda trener przyznał na konferencji, że trochę zmienili sposób gty bez piłki – rozumiem, że jest to cofnięcie się niżej. Jest to trochę ryzykowna taktyka, bo wiemy, że jak przeciwnik nas przygniecie to mamy duże problemy. Ale jeżeli nie ma zmasowanego ataku, to Katowiczanie dobrze radzą sobie w destrukcji. Przede wszystkim jednak w ofensywie dołożyliśmy ten animusz, który znamy z meczów u siebie. Akcja na 1:0 to właśnie było to, precyzja, energia i szybkość Emana, ale polecam zwrócić uwagę, jak Ilja poszedł do tej akcji. To było świetne.
W ogóle Ilja to nam wyrasta na ulubieńca katowickiej publiczności. Wygląda na to, że zawodnik poczuł ten projekt GKS Katowice, w zakresie nie tylko wykańczania akcji, ale też pracy w środku boiska. Ostatnio ta praca jest bardzo widoczna, robi kawał dobrej roboty w środku pola. A skoro tak, to sam daje kolegom okazję do tego, by potem odwdzięczyli mu się jakimś jednym czy drugim kapitalnym podaniem. Tak – powtórzę to, co pisałem już kilka razy – niech Katowice będą dla Ilji jego miejscem na piłkarskiej Ziemi.
Cieszymy się i prosimy o jeszcze. Przed nami dwa kolejne wyjazdy i trudne spotkania. Nikt nie wymaga kompletu punktów, choć byłoby to wspaniałe. Ale niech GieKSa utrzyma ten vibe z wczorajszego spotkania, a to automatycznie zwiększy prawdopodobieństwo zdobyczy punktowych.
Galeria Piłka nożna
Szkurin show w Zabrzu!
Derby, emocje i bramka na wagę zwycięstwa w samej końcówce! GieKSa po szalonym spotkaniu pokonała Górnika Zabrze 3:2, a wszystkie trzy gole dla zdobył Ilja Szkurin. Zapraszamy do trzeciej galerii, którą przygotował dla Was Marcin.
Galeria Kibice Piłka nożna
Kibicowska galeria z wyjazdu do Zabrza
Zapraszamy do kibicowskiej galerii z wyjazdu do Zabrza. W sektorze gości zameldował się komplet (według przyznanych biletów) – 1503 kibiców GieKSy, w tym wsparcie Banika Ostrava (15) oraz ROW Rybnik (50). Zdjęcia nadesłane przez kibiców.

Najnowsze komentarze