Piłka nożna
Zejdler: Nikt nie mówił, że będzie łatwo
Po meczu z Wigrami chwilę na rozmowę z naszą redakcją znalazł Łukasz Zejdler. Poczytajcie, co miał do powiedzenia nasz zawodnik.
GieKSa.pl: Łukasz dziś zimny prysznic to chyba mało powiedziane. Porażka u siebie 0:1 na inaugurację?
Zejdler: Rezultat jest dla nas fatalny, z gry byliśmy chyba aktywniejsi, szczególnie w pierwszej połowie gdzie mieliśmy swoje sytuacje i pewnie grałoby się nam łatwiej gdybyśmy wykorzystali przynajmniej jedną. Sami straciliśmy bramkę po błędzie indywidualnym a Wigry umiejętnie się broniły.
Trzeba przyznać, że Wigry były bardzo dobrze zorganizowane w obronie przez całe spotkanie
Wigry grały twardo w obronie, nastawiły się na kontrę i dziś to niestety wystarczyło.
Wchodziłeś na boisko przy stanie 0:1 praktycznie zaraz po stracie bramki. Ciężko jest wejść w takim momencie?
Gdy była wypisywana zmiana to padła bramka. Czekaliśmy na bramkę dla nas a tu dostajemy kontrę w takim momencie meczu. Na pewno ta bramka podcięła nam skrzydła.
Chrobry przegrał 0:3. Zapowiada się mecz drużyn, które będą musiały coś udowodnić po tej pierwszej kolejce
Mamy początek sezonu, nikt nie mówił, że będzie łatwo, musimy pokazać, że jesteśmy mężczyznami i wygrywać kolejne mecze.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Galeria Kibice Piłka nożna
Huczny jubileusz!
To było bardzo udane świętowanie przyjaźni pomiędzy GieKSą i Banikiem! Zapraszamy do fotorelacji z Nowej Bukowej.
Piłka nożna Wywiady
Kowalczyk: Spodziewaliśmy się, że Raków coś zmieni
Zapraszamy do wywiadu ze strzelcem bramki na 3:1 dla oraz młodzieżowym reprezentantem Polski Mateuszem Kowalczykiem.
Pewne zwycięstwo GieKSy w Częstochowie. Wróciłeś też do zespołu po przerwie reprezentacyjnej. Jak się czułeś na boisku i jak gra ci się w masce?
Mateusz Kowalczyk: Przede wszystkim cieszy wreszcie zwycięstwo na wyjeździe, i to dosyć przekonujące. Może poza tymi pięcioma–dziesięcioma minutami pod koniec pierwszej połowy, ale poza tym było naprawdę okazale. Realizowaliśmy to, co sobie założyliśmy, więc to na pewno cieszy.
Jeśli chodzi o maskę, to myślę, że po jakimś czasie już się do niej przyzwyczaiłem. Na początku był lekki dyskomfort, ale jeśli mam strzelać gole, to mogę w tej masce zostać już do końca. Zobaczymy.
Wspomniałeś o przekonującym zwycięstwie. Opowiedz o realizacji planu na dzisiejszy mecz.
Myślę, że w Rakowie zaszły spore zmiany i chcieliśmy to wykorzystać. To jeszcze nie jest ten Raków, który oglądaliśmy wcześniej. Dużo się tam zmienia, więc staraliśmy się znaleźć na to sposób. Z boiska wydawało mi się, że chcieliśmy wykorzystywać przestrzenie w środku, a następnie przenosić grę na boki. To nam się udawało. Szkoda, że straciliśmy bramkę na 1:1, bo Raków po zdobyciu gola trochę nas przycisnął. Jednak szybka bramka w drugiej połowie pozwoliła nam ponownie kontrolować mecz i ostatecznie doprowadziła do zwycięstwa. To bardzo cieszy.
To pokazuje, że zespół wykonał dobrą pracę podczas tych trzech tygodni. Ciebie nie było, bo przebywałeś na zgrupowaniu reprezentacji, ale szybko wkomponowałeś się w drużynę. Widać, że jako kolektyw zmierzacie w dobrym kierunku?
Dokładnie. Widać, że dobrze przepracowaliśmy ten okres. Sam oglądałem na YouTubie sparing i widziałem, jak to wszystko wyglądało, więc cieszę się, że idziemy w tym kierunku. Mam nadzieję, że złapiemy stabilność, szczególnie na wyjazdach, i zaczniemy zdobywać coraz więcej punktów, żeby zapewnić sobie spokój w trakcie sezonu i utrzymać GieKSę w Ekstraklasie.
Chciałbym też zapytać o czas spędzony z reprezentacją. Był bardzo dobry mecz ze Szwecją na Arenie Katowice. Nie chcemy skupiać się na spotkaniu z Włochami, ale ostatecznie awansowaliśmy na Mistrzostwa Europy. Jak wspominasz ten okres i jak czułeś się w reprezentacji?
Nie ukrywam, że każde zgrupowanie daje mi bardzo dużo. Jako piłkarz muszę chłonąć wiedzę od trenerów. Z kolegami również dobrze się dogadujemy i mamy bardzo rodzinną atmosferę. Jeśli chodzi o mecz ze Szwecją, to było fajnie. Wydaje mi się, że mieliśmy go pod pełną kontrolą i udało się wygrać w dobrym stylu. Włochy natomiast pokazały nam trochę futbolu i dały nam lekcję. Mimo że nie wszystko poszło tak, jak zakładaliśmy, ostatecznie cieszy awans. Być może ta porażka była nam potrzebna, żeby w przyszłości, już podczas Mistrzostw Europy i meczów z kolejnymi rywalami, pamiętać o tej lekcji i wyciągnąć wnioski. Sam awans bardzo cieszy. Myślę, że większość chłopaków, a pewnie każdy, oglądała ten mecz. Nawet po awansie dzwoniliśmy do siebie i rozmawialiśmy. Bardzo się cieszę, że udało się bezpośrednio awansować na Euro.
W poniedziałek wieczorem gracie kolejny mecz. Po takim zwycięstwie energii i pozytywnego nastawienia chyba wam nie zabraknie?
Dokładnie. Specyfika terminarza jest taka, że gramy mecze w krótkich odstępach, więc czasu na regenerację jest niewiele. Myślę, że to zwycięstwo dało nam kolejny powód, żeby w dobrych humorach i z odpowiednim nastawieniem przystąpić do poniedziałkowego spotkania. Musimy jak najszybciej się zregenerować i przygotować do meczu. Gramy u siebie i liczymy na wsparcie kibiców, bo na pewno będzie nam potrzebne, żeby zdobyć trzy punkty.
Byliście zaskoczeni łatwością, z jaką przedzieraliście się w pole karne Rakowa Częstochowa? W poprzednich sezonach Raków słynął z żelaznej defensywy, a dzisiaj wyglądała ona na bardzo nieszczelną.
Nie ukrywam, że spodziewaliśmy się , że w Rakowie pojawi się sporo nowych rozwiązań. Tak jak mówiłem wcześniej, ten zespół przechodzi pewnego rodzaju przebudowę. Znajduje się chyba w jednym z trudniejszych momentów w Ekstraklasie od X lat, więc na pewno nie jest to dla niego łatwa sytuacja. Chcieliśmy to wykorzystać. Wydaje mi się, że realizacja naszego planu przebiegała zgodnie z założeniami. Rywale nie do końca wiedzieli, jak poruszać się w tej czwórce obrońców, a nasze wejścia w wolne przestrzenie i częste zmiany stron sprawiały im spore problemy. Po strzelonej bramce Raków mocno nas jednak wypchnął. Popełniliśmy kilka prostych błędów i był to trudniejszy moment spotkania. W drugiej połowie mieliśmy już mecz pod kontrolą. Oby jak najwięcej takich połów.
W gruncie rzeczy Raków stworzył sobie tylko jedną sytuację, tę Oskara Repki w samej końcówce drugiej połowy. To było bronienie wyniku po profesorsku.
Też mi się tak wydaje. Wcześniej było kilka sytuacji, w których mogliśmy zachować się lepiej, ale nie da się w stu procentach wyeliminować zagrożenia. W Rakowie również grają bardzo jakościowi piłkarze i jest to dobra drużyna. Cieszę się, że udało się wygrać ten mecz bez większych nerwów. Potrzebowaliśmy przekonującego zwycięstwa na wyjeździe, bo wcześniej mieliśmy z tym ogromne problemy. W końcu udało się to zrobić, więc po przerwie reprezentacyjnej możemy z pozytywną energią kontynuować dobrą grę w Ekstraklasie.
Wróciłeś do zespołu, w którym większość zawodników nie była powołana do reprezentacji. Czułeś po powrocie to, że jednak nie spędziłeś w klubie tych kilku tygodni?
Nie, kompletnie. Spędziłem w GieKSie już tyle czasu, że dobrze znam ten system i nie sprawiło mi to większego problemu. Cieszę się, bo widać, że chłopaki bardzo mocno przepracowali ten okres. Taktycznie nie zmienialiśmy zbyt wiele, więc wystarczyło potrenować raz czy dwa i można było wrócić do pełnych obrotów na mecz.
Na koniec potrzebuję pomocy multimedialnej. Czy planujesz po sezonie zmianę numeru?
Nie, nie, nie. Na pewno nie. Zdecydowanie. Śmiechy śmiechami, ale w życiu.

fanclub dortmund
30 lipca 2016 at 22:02
prezentowanie takich wypowiedzi zawodnikow tylko utwierdza nas w przekonaniu ze my ogladamy inny mecz niz ci pseudozawodowcy…jesli ta miernota twierdzi ze jedna stracona bramka podcina im skrzydla…z Radomia slyszelismy to samo…to kurwa grajcie tylko do 1 bramki a potem zlazcie z boiska jak palanty skrzydla wam ujebalo!!!!!gonic to towarzystwo z katowic i gramy juniorami od 4 ligi,przynajmniej ludzie zaczna nazot na mecze chodzic..wole ogladac zaangazowanych juniorow na murawie niz zblazowanych lewusow nazywajacych sie pilkarzami koniec hanby i wyjebac te towarzycho byle dalej
hajna
30 lipca 2016 at 22:15
Jak to jest że badania wydolnościowe są bardzo dobre a większość zawodników ma ciężkie nogi po 55 min.a Bębenek po 20 min.Wychodzi na to że zataja się kiepskie wyniki badań wydolnosciowych zawodników lub firma która je robi jest nierzetelna o trenerze szkoda pisać bo nadaje się do ligi okręgowej.Gonzo powinien posiedzieć na ławce razem z Kamińskim i łapać formę której im brak.Pocieszeniem są nowi zawodnicy którym jeszcze brak zgrania niektórym też kondycji ale z tym trenerem będzie trudno walczyć o szczyty raczej o utrzymanie.
lukasz
30 lipca 2016 at 22:22
haha zawodowiec placze ze mu skrzydelka podcieli … CIPA. Za taka wypowiedz na jutrzejszym treningu do skarbony powinien wrzucic 2 tys zlotych za kare. Jebane pizdeczki …
andreasw1959
30 lipca 2016 at 23:28
Jezeli ktos przegrywo na swoim boisku 1/0 i godo ze mo podciete skrzydla to wcale nie niepowinien wylazic na boisko bo to jest cipa Potrzeba chopa kiery mo zlosc ze przegrywomy ido z siebie wszystko by tyn wynik zmienic ale czy my momy takich zmienikow ? CHYBA NIE .
Wlodek
31 lipca 2016 at 07:29
Co za ciul kurwa ludzie skąd tacy się biorą i to ma być wzmocnienie po takiej gadce do redaktor powinien mu przyjebac w ryj, jak widać nie nastawial się na walkę i bieganie a sorki lon chciał latać kpina
Mecza
31 lipca 2016 at 17:37
Zostawcie grajków, gubią się przy Brzęczku. Skowronek tyle taktyki nam i w Grudziądzu wpajał że kluby sportowo szły na dno. Tak samo Brzęczek, wielki na skalę ligową w Polce piłkarz i tego nie ogarniają bo myśli są a mamy pokolenie prostych piłkarzy (patrz wyniki w europejskich pucharach od 20 lat)
cierpliwy
1 sierpnia 2016 at 12:21
potrzebuja wiecej czasu aby sie zgrac