Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka

Wreszcie na zero – doniesienia mass mediów na temat GieKSy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ostatniego tygodnia dotyczące sekcji piłki nożnej, siatkówki oraz hokeja GieKSy.

Zespoły piłkarek oraz piłkarzy przygotowują się do startu rundy wiosennej rozgrywek. Panie rozegrały wczoraj przedostatni sparing przed startem rozgrywek rundy wiosennej z MŠK Žilina, remisując 2:2. Za dwa tygodnie (w sobotę 26 lutego) ostatni sprawdzian ze Skrą Częstochowa. Piłkarze również rozegrali przedostatni sparing, przed pierwszymi wiosennymi meczami ligowymi z Garbarnią Kraków. GieKSa wygrała 3:0. Ostatni test-mecz zespół rozegra w najbliższą sobotę (19 lutego) z Odrą Opole. Klub przedłużył kontrakt z trenerem Rafałem Górakiem do 2024 roku.

Siatkarze dopiero dzisiaj wieczorem (o 20:30) zmierzą w Radomiu z Czarnymi. Przeciwnik GKS-u zajmuje trzynastą (przedostatnią) pozycję w tabeli, z szesnastoma punktami, GieKSa zajmuje ósme miejsce w tabeli z dwudziestoma trzema punktami. Transmisję z tego spotkania przeprowadzi kanał Polsat Sport. Kolejny mecz siatkarze rozegrają, u siebie, z ostatnią w tabeli drużyną Stali Nysa, w najbliższą sobotę.

Hokeiści w ubiegłym tygodniu nie rozegrali żadnego spotkania, przygotowując się do końcówki sezonu zasadniczego PHL. W nadchodzącym tygodniu zespół ma do rozegrania trzy spotkania: najbliższe, jutro, (15 lutego, w Satelicie) z liderem rozgrywek Unią Oświęcim. Następne, w piątek, z Ciarko Sanok (również w Satelicie) i w niedzielę, w Sosnowcu, z Zagłębiem.

 

PIŁKA NOŻNA

dziennikzachodni.pl – Fundacja Sportowe Katowice rozwija młodych adeptów w trzech dyscyplinach sportu. Tu szkolą się piłkarze, hokeiści i tenisiści

Wśród licznych fundacji zarejestrowanych w naszym kraju można doszukać się takich, które wyróżniają się na tle innych. Jedną z nich jest fundacja „Sportowe Katowice”, która dba o sportowy rozwój młodych chłopców i dziewczyn.

Sportowe Katowice to fundacja, która wspiera proces szkolenia młodych sportowców wielosekcyjnej akademii “Młoda GieKSa”. Prowadzona jest z myślą o dzieciach, które pragną trenować i rozwijać swoje pasje w GKS-ie Katowice. Aktualnie pod opieką blisko 50 trenerów fundacji szkoli się ponad 600 dzieci, od 4. do 18. roku życia, w trzech dyscyplinach sportu – piłka nożna, hokej i tenis. Co warte podkreślenia są to zarówno chłopcy i dziewczyny, którzy mogą pochwalić się osiągnięciami w skali kraju.

Fundacja “Sportowe Katowice” cały czas stara się udoskonalać i poszerzać swoją działalność. Dzięki temu powstają nowe projekty. Najnowszym z nich jest “Serduszko GieKSy” program stworzony we współpracy z GKS-em Katowice skierowany do dzieci z katowickich przedszkoli.

Aktualnie rozwijamy projekt Serduszko GieKSy. To program skierowany do przedszkoli, ponieważ staramy się trafić do jak najmłodszych dzieci. Są to zajęcia, które prowadzą trenerzy z fundacji – opisuje Kinga Pajerska-Krasnowska, prezes zarządu fundacji “Sportowe Katowice”.

Serduszko GieKSy to zajęcia zabawowo-sprawnościowe dla chłopców i dziewczynek od 3. do 6. roku życia, rozwijające: koordynację, postrzeganie, czucie, umiejętność pracy w grupie, nawyki prawidłowej postawy. W trakcie zajęć kadra trenerska dba o wszechstronny rozwój dzieci poprzez ćwiczenia sportowe, przekazywanie podstawowej wiedzy teoretycznej o sporcie i promowanie zdrowego stylu życia.

Zdecydowanie najliczniejsza grupa podopiecznych fundacji “Sportowe Katowice” to młodzi adepci piłki nożnej. Fundacja mocno stawia nie tylko na rozwój chłopców, ale i dziewcząt. Zarówno jedni, jak i drudzy z powodzeniem radzą sobie na szczeblu wojewódzkim i ogólnopolskim.

Podopieczni fundacji na swoim koncie mają takie osiągniecia jak Mistrzostwo Polski w Centralnej Lidze Juniorek u-15 w 2021 roku, Mistrzostwo Polski w Futsalu Kobiet u-14 w 2020 roku czy awans do Centralnej Ligi Juniorów u-15 w 2020 roku. W CLJ utrzymujemy się i gramy do dnia dzisiejszego – informuje Marcin Cudnowski, kierownik biura zarządu fundacji “Sportowe Katowice”.

Jednak nie same sukcesy młodych sportowców są najważniejsze, a ich rozwój. Szkolenie piłkarek i piłkarzy z Katowic od kilku lat docenia i wyróżnia Polski Związek Piłki Nożnej.

Po raz kolejny otrzymaliśmy złotą gwiazdkę w programie certyfikacji PZPN, która potwierdza jakość szkolenia zawodników piłki nożnej. Myślę, że tę certyfikację możemy traktować jako sukces. Fakt, że otrzymaliśmy ją po raz kolejny potwierdza, że szkolenie w fundacji “Sportowe Katowice” cały czas jest utrzymywane na wysokim poziomie – dodaje Cudnowski.

Szkółek piłkarskich w województwie śląskim jest bardzo wiele. O wybór trudniej chcąc szkolić dzieci w innych dyscyplinach sportu, a już na pewno w hokeju, dlatego powstała sekcja hokeja funkcjonująca od 5 lat. Jest to najmłodsza sekcja w wielosekcyjnej akademii “Młoda GieKSa”.

Zaczynaliśmy od jednej drużyny, a dziś wystawiamy w rozgrywkach drużyny w pięciu kategoriach wiekowych. Stawiamy na jakość. Na każdych zajęciach chcemy mieć jak największą liczbę trenerów. W najmłodszych grupach podstawą są zabawa i pasja. W starszych grupach dochodzą do tego dyscyplina oraz nauka gry. Pracujemy w oparciu o cztery słowa: dyscyplina, jakość, radość, klub. W naszej pracy cele długoterminowe to podstawa – mówi Witold Hornik, menedżer sekcji hokeja.

Poza sportami zespołowymi – piłką nożna i hokejem – w fundacji “Sportowe Katowice” rozwijają się także osoby, które stawiają na sport indywidualny. W sekcji tenisa trenuje aktualnie aż 40 dzieci. Szkolenie w tej dyscyplinie sportu w Katowicach przynosi efekty, bo już teraz młodzi podopieczni sekcji tenisa osiągają sukcesy. Maks Żurek został Mistrzem Śląska w grze pojedynczej i podwójnej w kategorii do lat 12, Aleksandra Leś Mistrzynią Śląska do lat 12 i 14, a Pola Janik może pochwalić się mianem finalistki zawodów Talentiada, dla najlepszych zawodników z rocznika 2012.

Fundacja “Sportowe Katowice” stara się ciągle rozwijać swoją działalność. Co jakiś czas organizowane są nabory do wielosekcyjnej akademii “Młoda GieKSa” prowadzonej przez fundację. W planach jest udoskonalanie wszystkich sekcji, podnoszenie jakości sportowej wychowanków i trenerów oraz wsparcie rozwoju podopiecznych fundacji. Dużą pomoc w rozwoju młodych sportowców stanowi przekazanie 1% podatku na rzecz “Sportowych Katowic”.

Środki, które są przekazywane do nas z 1% podatku, mają szansę być wykorzystane na dobry cel, na szkolenie dzieci i młodzieży. I to moim zdaniem nie tylko w perspektywie ogromnych sukcesów, ale również w celu aktywizacji dzieci, wyciągnięcia ich z domu, nauki zdrowej rywalizacji, pokazania, że sport może być dobrą zabawą i okazją do nawiązania przyjaźni. Fundusze, które pochodzą z 1%, pozwalają przyciągnąć większą grupę dzieci, którym możemy stwarzać coraz lepsze warunki do uprawiania sportu. Te pieniądze pozwalają nam na zakup sprzętu, na wynajem obiektów, tak żeby większa liczba dzieci mogła z nich korzystać i szkolić się w fundacji “Sportowe Katowice” – kończy Kinga Pajerska-Krasnowska, prezes zarządu fundacji “Sportowe Katowice”.

Fundacja Sportowe Katowice posiada status Organizacji Pożytku Publicznego, dzięki czemu każdy może przekazać 1 procent podatku na rzecz Wielosekcyjnej Akademii “Młoda GieKSa”. Przekazując 1% podatku na Młodą GieKSę można wesprzeć rozwój młodych zawodników i zawodniczek – numer KRS: 0000400821.

 

sportdziennik.com – Rafał Górak 2024!

O 2 lata przedłużony został kontrakt z trenerem drużyny z Bukowej. Jeśli go wypełni, przejdzie do historii.

Potwierdziło się to, o czym pisaliśmy w „Sporcie” jeszcze w grudniu. Rafał Górak przedłużył kontrakt z GieKSą. Wcześniejsza umowa szkoleniowca, automatycznie odnowiona po wywalczonym przed rokiem awansie do I ligi, wygasa 30 czerwca tego roku. Nowa obowiązywać będzie o 2 lata dłużej, aż do połowy 2024 roku. Jeśli szkoleniowiec ją wypełni, przejdzie do historii katowickiego klubu.

Drużynę z Bukowej poprowadził już w 171 meczach o ligowe punkty. Pod tym względem lepszy od niego jest tylko Piotr Piekarczyk, który w czterech kadencjach (między 1993 a 2015 rokiem) czynił to 225 razy. Górakowi do legendarnego „Orzecha” brakuje zatem 54 spotkań. Nieco ponad półtora sezonu…

[…] To jego druga katowicka kadencja. Ta pierwsza przypadła na lata 2011-13 i zakończyła się jedynym zwolnieniem w jego trenerskiej karierze. Inne kluby – Ruch Radzionków, GKS Tychy, BKS Stal Bielsko-Biała, Elanę Toruń – opuszczał na własnych warunkach. W tym sezonie jego posada chwiała się na przełomie września i października, bo po 10 kolejkach zespół wyrżnął o dno I-ligowej tabeli, ale potem nastąpił przełom. Choć 13. miejsce, na którym GKS spędza zimę, obliguje wszystkich przy Bukowej do zachowania czujności, to trudno wyobrazić sobie, by mogła znów spaść na trzeci poziom rozgrywkowy.

[…] Jego drużyna w tym okresie przygotowawczym nie poniosła porażki. Pokonała Rekord Bielsko-Biała, GKS Jastrzębie, LKS Goczałkowice i Hutnika Kraków, a zremisowała z Podbeskidziem. Sparingowy serial zakończy za tydzień spotkaniem z Odrą Opole. Poprawia się sytuacja kadrowa zespołu. Nadal po zerwaniu więzadeł rehabilituje się Dominik Kościelniak, ale przed tygodniem na boisko wrócił Oskar Repka, a w pełnym treningu jest też inny zawodnik, który w końcówce rundy jesiennej doznał kontuzji, czyli Bartosz Jaroszek.

 

Wreszcie na zero

Katowiczanie pewnie pokonali na „Rapidzie” II-ligową Garbarnię. Dwa gole strzelił wracający do zdrowia Oskar Repka. Po dłuższej przerwie na murawie zameldował się Bartosz Jaroszek.

Defensywa była przez sporą część rundy jesiennej piętą achillesową GieKSy, a tej zimy traciła gole w każdym z wcześniejszych pięciu sparingów. Po jednej bramce aplikowali jej nawet III-ligowcy z Goczałkowic i Bielska-Białej, podobnie jak Hutnik czy Jastrzębie, zaś konfrontacja z Podbeskidziem zakończyła się remisem 2:2. Tej soboty nie dość, że zachowała status zespołu niepokonanego w okresie przygotowawczym (5 zwycięstw, 1 remis), to wreszcie zachowała czyste konto, a w końcówce pomógł w tym stojący między słupkami Dawid Kudła.

Strzelanie z 8. drużyną II-ligowej tabeli rozpoczął Adrian Błąd, strzałem z pierwszej piłki wieńcząc indywidualną akcję i dogranie Patryka Szwedzika. Potem dublet zapisał na swoim koncie Oskar Repka. 23-letni defensywny pomocnik nie grał od października z powodu problemów z plecami. Wrócił przed tygodniem, na mecz kontrolny z Hutnikiem, a z innym II-ligowcem z Krakowa aż 2-krotnie wpisał się na listę strzelców. W obu przypadkach – po dośrodkowaniach Marcina Urynowicza ze stałych fragmentów gry.

Pierwsze, dochodzące, z rzutu rożnego, wykończył głową. Drugie, odchodzące, z rzutu wolnego – już nogą.

[…] Długo na powrót do grania czekał też tej zimy Bartosz Jaroszek. 28-latek w ostatnim ligowym meczu, z Podbeskidziem, doznał pęknięcia kości strzałkowej. Wystąpił już przed tygodniem z Hutnikiem. W sobotę zagrał przez 80 minut, ale nie tam, gdzie zwykle, czyli pozycji defensywnego pomocnika. Tym razem trener Rafał Górak (przedłużył kontrakt z klubem do połowy 2024 roku) wystawił go na środku obrony.

Jak wyszło? Najlepiej przemawiają efekty, czyli zero w tyłach… Dodajmy, że GieKSa pierwszy raz zagrała na „Rapidzie”, którego murawa została zmodernizowana przez miasto za blisko 4 mln zł. Ostatni sparing – w najbliższą sobotę z Odrą Opole, prawdopodobnie już na naturalnej nawierzchni. Miejsce pozostaje do ustalenia. A potem liga… To, że się zbliża, pokazywał też skład katowiczan. Jedynie na ostatnie 10 minut do boju zostali posłani Alan Bród i Norbert Warmuz, juniorzy z akademii trenujący tej zimy z I zespołem.

 

SIATKÓWKA

siatka.org – Micah Ma’a na dłużej w GKS-ie Katowice

W składzie GKS-u Katowice na sezon 2022/2023 PlusLigi ponownie zobaczymy amerykańskiego rozgrywającego Micaha Ma’a. Klub zdecydował się na przedłużenie umowy z zawodnikiem.

[…] 25-letni Micah Ma’a rozgrywa swój pierwszy sezon w polskiej lidze i trzeci poza granicami swojego kraju – w latach 2019-2021, Amerykanin reprezentował francuskie Stade Poitevin.

Do największych sukcesów w dotychczasowej karierze Amerykanina należy zaliczyć srebro akademickich rozgrywek NCAA (2018) w barwach UCLA Bruins, tytuł najlepszego rozgrywającego tych rozgrywek w sezonie 2017/2018, a także srebro Ligi Narodów i brąz Pucharu Świata (2019) w czasie występów w seniorskiej reprezentacji USA.

Pochodzący z Hawajów siatkarz świetnie zadebiutował w PlusLidze, zdobywając nagrodę MVP w pierwszym meczu sezonu 2021/2022 z Treflem Gdańsk (3:2). W 17 rozegranych meczach obecnego sezonu Ma’a zdobył 60 punktów, w tym 20 asów serwisowych i 22 punktowe bloku. Zagraniczny rozgrywający zbiera dobre recenzje za swoją nieszablonową i szybką grę oraz boiskową energię pomagającą GieKSie w zdobywaniu cennych punktów.

– Micah bardzo szybko wkomponował się w drużynę i całe rozgrywki PlusLigi. Jest graczem młodym, a już posiadającym spore doświadczenie, grającym niekonwencjonalnie i odważnie. Już po pierwszych tygodniach współpracy wiedzieliśmy, że chcemy ją kontynuować w sezonie 2022/23. Bardzo cieszymy się, że ten doskonały gracz, ale przede wszystkim świetny człowiek zostaje z nami na kolejny sezon – powiedział dyrektor siatkarskiej sekcji GKS-u Katowice Jakub Bochenek.

 

HOKEJ

hokej.net – Uraz katowickiego obrońcy. Konieczna operacja

Dawid Musioł nie będzie miło wspominał niedzielnego meczu z KH Energą Toruń. GKS Katowice przegrał na wyjeździe, a 24-letni obrońca nabawił się poważnego urazu.

– Dawid Musioł doznał złamania obojczyka. We wtorek zawodnik przejdzie operację i czeka go kilkutygodniowa rehabilitacja – czytamy w oficjalnym serwisie internetowym GieKSy.

Musioł rozegrał w tym sezonie 36 meczów, ale nie zdobył żadnego punktu. Trener Jacek Płachta ustawiał go głównie w czwartej formacji, a więc czas na lodzie urodzonego w Katowicach obrońcy był mocno ograniczony. Dodajmy, że na ławce kar spędził 4 minuty, a w klasyfikacji plus/minus wypadł na +3.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Wyzerowane atuty – diagnozy brak

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Szczerze mówiąc nie chce mi się pisać tego felietonu, bo myślę sobie, że znowu będę pisał to samo. Rozbieżność między wynikami meczów u siebie i na wyjeździe sięgnęła absurdu. GKS rozegrał w tym sezonie siedem meczów – u siebie wszystkie trzy wygrał, na wyjeździe wszystkie cztery przegrał. Suma tego jest taka, że z europejskich pucharów już odpadliśmy, a w lidze mamy trzy punkty po trzech kolejkach. Czyli słabo – bo to średnia mogąca nawet nie dać utrzymania.

Piszę to wielokrotnie i napiszę jeszcze raz, bo już wiele razy w przeszłości czy to piłkarze czy trenerzy obrażali się na mnie, bo coś tam skrytykowałem. Nie mówię o sytuacjach, kiedy pojechałem z koksem i tak czy inaczej kogoś nazwałem, bo za to obrazę rozumiem. Cóż, młodość (która trwa, ale już inna). Ale my nie możemy doprowadzić do zagłaskania naszej drużyny – za ekstraklasę, za kapitalną w niej postawę czy za puchary. Wszyscy wiemy gdzie byliśmy i co trener wraz z kolejnymi grupami piłkarzy w ostatnich latach nam dał i daje. Więc tu nie ma mowy o podważaniu projektu jako całości. Ale trzeba mieć w tym wszystkim krytycyzm, bo jeśli w którymkolwiek momencie ktoś uznał, że zdobyliśmy już tyle, że teraz po prostu możemy do końca kariery jechać na sukcesie – to jest to – delikatnie mówiąc duży błąd. Więc tak, doceniamy ekstraklasę, super jest jeździć na te wszystkie stadiony w najwyższej polskiej lidze. I niech ten projekt w tym kształcie, z obecnym trenerem trwa jak najdłużej.

No ale są defekty. I ta postawa na wyjazdach naprawdę każe się zastanowić nad kilkoma rzeczami. Bo to jest coś, co jakiś czas się w GieKSie powtarza, mamy powtórkę z czterech przegranych wyjazdów na początek sezonu z zeszłego roku. A w pierwszym po awansie do ekstraklasy sezonie, na wiosnę także przydarzyły się cztery wtopy z rzędu na delegacjach.

Ale to nie chodzi tylko o wyniki. Chodzi o grę, która co prawda nie zawsze ten wynik gwarantuje, a w perspektywie pewnego okresu czasu (raczej krótszego niż dłuższego) dobra gra statystycznie przynosi względnie dobre wyniki. U nas nie jest największym problemem to, że przegraliśmy cztery mecze z rzędu. Problemem jest to, że te mecze przegraliśmy zasłużenie, bo graliśmy bardzo słabo.

Wczoraj chciałem wierzyć, że jak długo ten mecz trwał, w końcu coś wciśniemy. Mecz z Motorem w naszym wykonaniu nie był aż takim paździerzem, jakie trochę razy ostatnio na wyjazdach oglądaliśmy. Przypomniał się mecz z Cracovią, kiedy wydawało się, że przy 0:0 na koniec spotkania pozostanie spory niedosyt. A rywal w końcówce nam wmontował bramkę i już nawet z remisu nie można było się „cieszyć”. Ostatecznie, choć wczoraj GieKSa nie była beznadziejna, to była jednak słaba. Tym bardziej martwi to, że naprzeciw mieliśmy drużynę mocno przeciętną, do tego skleconą naprędce po kadrowych zawirowaniach, z nowym trenerem. A my – stabilni i budowani od kilku lat – nie potrafiliśmy zrobić na tym boisku nic. Przecież, gdyby nie Ndiaye czy może jeszcze Simon, to by Pan Czubak piłkę oglądał z daleka i nie miał okazji zaprezentować swojego świetnego wykończenia. Motor był do bólu średni, ale swoim jednym czy drugim błyskiej robił różnicę.

U nas tym razem w obronie nie było „wesołego miasteczka”, choć oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, po których padły bramki – najpierw nieuznana, a potem już prawidłowa. Jednak w tym meczu to nie obrona była naszym głównym problemem. Tym razem było to słabe/bardzo słabe/beznadziejne rozgrywanie ataku pozycyjnego. O kontrach nawet nie mówię, bo mam wrażenie, że jak my wyprowadzamy kontrę, to zaraz jeden czy drugi nasz zawodnik się zatrzymuje, robi kółeczko, wycofuje nie wiadomo gdzie i po kontrze nici.

Od patrzenia na nasze rozegranie piłki na połowie przeciwnika oczy bolały. Sposobności mieliśmy całe mnóstwo, bo Motor bronił się nieraz dość nisko – nie desperacko w swoim polu karnym – ale mocno na swojej połowie. My graliśmy po obwodzie – to na lewo, to na prawo. I często kończyło się do słabą wrzutką, z którą rywale nie mieli problemu. Przede wszystkim więcej w tym temacie oczekiwałem od Bartosza Wolskiego, bo naprawdę zawodnik ma większe umiejętności niż to, żeby zagrać leciutką piłkę à la serwis Pawła Zagumnego w pole karne i liczyć na czysty przypadek, że akurat trafi w nią ktoś z naszych, a nie przeciwników. Dlaczego nie ma mocnych, takich soczystych wrzutek? Dlaczego nie ma jakiejś próby większej precyzji? Nie mówiąc o tym, że nasi wahadłowi też chyba mocno zapomnieli, co to znaczy żwawość na boku. Nie ma dynamicznych pojedynków 1 na 1 na skrzydle na wysokości pola karnego, wejść w to pole karne. Jest to wszystko takie miałkie i nijakie i taka była ofensywa GKS w tym meczu. Naprawę zestawiając to z pojedynkiem z Motorem z rundy wiosennej i bramek, jakie GieKSa strzelała w tamtym meczu można… dostrzec różnicę.

Ostatecznie najlepszymi okazjami GKS był strzał Ilji w słupek i sytuacja, w której Ilja gola strzelił, ale Bartosz Nowak był w tej sytuacji na spalonym. Tak, był jeszcze strzał napastnika po dośrodkowaniu oraz uderzenie Mateusza Wdowiaka w boczną siatkę. I to tyle. Motor miał swoich groźnych sytuacji więcej.

Widać też, że trener szuka optymalnego składu, ale na razie większość zawodników swoją grą nie przekonuje, by zagościć w jedenastce na stałe. W pomocy kombinujemy. Bartek Nowak ma abonament na granie, ale wychodzi na to, że Bartek Wolski również. Chcieliśmy tego duetu, czekaliśmy na to, jaki zrobią oni techniczny zamęt w tej lidze. Na razie jednak to tylko mrzonki. Nie mamy twardości w środku pola. Jeszcze do tego dokładamy Marcela, który jest ambitny, szybki, ale też nie jest to skała. Do tego wygląda na to, że wczoraj przegrał z upałem, z ręką na sercu, jak widziałem, że podciąga sobie tę koszulkę i w ogóle miałem z daleka wrażenie, że jest cały czerwony, to pomyślałem, że Rafał Górak zrobi wyjątek i ściągnie piłkarza w przerwie. Tak też się stało.

Pamiętam jak w poprzednim sezonie po Górniku Zabrze trener zapowiedział, że coś musimy zmienić w samym podejściu do spotkania i strukturze gry na wyjeździe. Choć potem przegraliśmy jeszcze z Lechią, to za chwilę gra GKS na obcych stadionach zaskoczyła. GieKSa wygrała z Lublinie, Niecieczy, w Pucharze Polski z ŁKS. Na początek roku było zwycięstwo w Lubinie. Były te mecze z Rakowem i Lechem. Czyli da się. Problem jest taki, że jak drużyna wpadnie w wyjazdową otchłań bezradności i niemocy, to trudno z niej się wykaraskać.

Najgorsze jest to, że nie widać, aby był jeden mądry, który zdiagnozował, gdzie leży problem. A to musi być głębszy problem mentalny, bo przecież u siebie ci zawodnicy – zarówno indywidualnie, jak i jako cała drużyna – potrafią przecież grać w piłkę. Co się z nimi dzieje na wyjeździe i dlaczego? Może to jest coś na etapie samego wyjazdu na mecz, podróży, hotelu, dnia meczowe na wyjeździe? Może to tam trzeba poszukać, co się takiego dzieje z piłkarzami, że opada z nich cała ta agresja, moc i siła? Może gdzieś jest zbyt duże rozluźnienie, a może to rozluźnienie jest zbyt małe? Trzeba szukać, w każdym szczególe, w każdym posiłku, w każdej minucie spędzonej w autobusie.

Przyznam, że po tym kolejnym przegranym meczu nie mam smutku, żalu czy załamki. Jest po prostu po raz kolejny irytacja i taka frustracja, bo widzę tę bezradność piłkarzy i mi się udziela. Nie ma w życiu chyba gorszego poczucia niż to, że nie ma się wpływu. A gra GKS a wyjeździe wygląda tak, jakby zawodnicy nie mieli dostępu do swoich atutów, które dają różnicę, tylko próbowali sztampowych, oklepanych i zupełnie nieefektywnych na tym poziomie rozwiązań.

I trzeba coś z tym zrobić szybko, bo wkrótce czekają nas trzy trudne wyjazdy – Zabrze, Gliwice i Lubin. Tu już po prostu obowiązkowo będzie trzeba punktować.

A na razie Wisła Płock. Dobrze, że przynajmniej u siebie te atuty nie są zablokowane. Liczymy, że i tym razem tak będzie, GieKSa swoje gole będzie strzelała i trzy punkty zdobędzie.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

A jak Nowa Bukowa – to koncert

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Żodyn się nie spodziewoł – żodyn. Że GKS Katowice na swoim boisku znów zagra bardzo dobry mecz. No dobra, ale żarty na bok. Bo mimo tych serii u siebie czy na wyjeździe – nigdy nie ma gwarancji, że u siebie stracimy w końcu jakieś punkty. Tak samo, jak nie jest przecież pewne, że na wyjeździe przegramy. Każde serie mają swój koniec i może to się wydarzyć w zupełnie dowolnym momencie. Dlatego trzeba było być czujnym przed meczem z Wisłą Płock i w żadnym stopniu nie przypisywać sobie trzech punktów przed pierwszym gwizdkiem tylko dlatego, że tak nakazuje statystyka.

Natomiast nie spodziewałem się, że GieKSa zagra aż tak dobrze. A wcale wynik nie musiał taki być. Bo to Wisła pierwsza w tym meczu zaatakowała i stworzyła sobie kilka bardzo groźnych sytuacji w pierwszych dziesięciu minutach meczu. Warto tu naprawdę zwrócić uwagę na pracę Ilji Szkurina w defensywie. To właśnie Ilja był naszym kluczowym obrońcą w tym momencie meczu, dwukrotnie stając na linii toru lotu piłki zmierzającej w światło bramki. To tylko pokazało coś – co mam wrażenie, że od kilku meczów jest obecne – że Ilja coraz lepiej pracuje na boisku i jak widać, także w destrukcji może być efektywny.

No i Wisła się w tej pierwszej połowie wyszumiała. Potem grała już tylko GieKSa. Pierwszą wisienką była bramka Emana Markovića. Emana, który póki co w tym sezonie nie notował udanych występów. Tutaj popisał się pięknym, precyzyjnym uderzeniem, trafiając w okienko bramki Leszczyńskiego. Ale cała akcja była kapitalna, bo przecież Eman przemieścił się z prawej strony boiska na lewą, rozprowadził tę akcję, a potem z pierwszej piłki pograł z Borją. Wszystko w tej akcji zagrało idealne. Potem Eman już grał bardzo dobrze, tak jakby coś mu się odblokowało. Był szybki, dynamiczny i dochodził do kolejnych sytuacji. Szkoda, że w tej, gdy minął bramkarza, nie podciął piłki i Halind-Sangré zdołał ją wybić.

Rzut karny. Absurdalna historia dla GKS Katowice. Mieliśmy dwie jedenastki na wyjeździe z Puszczą, potem na Rakowie w pierwszym sezonie w ekstraklasie. W poprzednich rozgrywkach w lidze mieliśmy… jedną jedenastkę w meczu z Górnikiem. I dopiero teraz przyszedł rzut karny. To, o cieszy – to że Arek Jędrych tak pewnie ją wykonał, podobnie zresztą jak z Hapoelem. Różnie to z tymi karnymi kapitana w przeszłości było, ale te dwa ostatnie były kliniczne.

Wisła przypuściła atak w drugiej połowie. Płocczanie zaczęli dominować, nabijali stałe fragmenty gry, kotłowało się pod naszym polem karnym, ale nie tak groźnie jak w pierwszej połowie. No i mieli tę sytuację sam na sam Hamulića. I choć piłka być może nie leciała w światło bramki, to Mateusz Kowalczyk nie mógł o tym wiedzieć. Instynktownie pobiegł ratować tę sytuację  i w spektakularny sposób wybił piłkę. Przy czym Kowal rozegrał świetny mecz i można jedynie powiedzieć, że… brakowało go. Brakowało właśnie tej wyrobniczej, twardej pracy w środku pola we wcześniejszych meczach. Tutaj jego praca była nieoceniona i pokazała, że musimy ciągle szukać tego balansu w środku pomiędzy technikami, a ludźmi od czarnej roboty. Bo to oni są podstawą dla technicznych zawodników, nie odwrotnie. Tak jak dobrą drużynę buduje się od tyłu, tak i w środku pola wszystko zaczyna się od neutralizowania ataków przeciwnika.

I wtedy ci artyści mogą grać. Jak Bartosz Nowak, który po ostatnich słabszych występach, wczoraj znów błysnął. Trzy asysty w drugiej połowie to było coś, co pokazuje, że on to ciągle ma. Dośrodkowanie z rzutu rożnego w punkt, a przecież odchodzącą piłkę jest nieco trudniej zagrać. Potem szybka reakcja po podaniu Sekulskiego, minięcie bramkarza i wypatrzenie Ilji w polu karnym. W końcu asysta do Jakuba Kokosińskiego. Znów Bartek zgłosił akces nie wiadomo gdzie, ale nie będę się na ten temat rozpisywał, bo już masa nerwów poszło na jednego trenera, który jest selekcjonerem.

GKS się otrząsnął z tej przewagi Wisły i właśnie swoje kolejne bramki strzelał. Wyszło tak, że Pau Resta miał tylko dołożyć głowę do tej zagranej z rzutu rożnego piłki i Hiszpan zaliczył swoje pierwsze trafienie w GKS. Bardzo cieszy bramka Ilji – i  jak mówimy, że GieKSa u siebie wygrywa, to nie sposób pominąć wkładu Białorusina, bo przecież w każdym z tych czterech meczów strzelił bramkę. I sama jego gra jest po prostu coraz lepsza. Należy mu kibicować, bo możemy mieć mnóstwo radości z jego poczynań.

No i ta kolejna wisienka na torcie. Gdy sędzia Tomasz Kwiatkowski pokazał, że dolicza zaledwie jedną minutę – taki standard „światowych” sędziów przy wysokim wyniku – pomyślałem, że szkoda, że tak krótko. A w końcówce tej jednej minuty, w absolutnie ostatniej akcji meczu młody napastnik strzelił swojego gola i patrząc na szerszy kontekst, to wspaniała sprawa, bo to dołożony kolejny pozytywny punkcik do tego meczu, całej drużyny, psychiki zespołu. Takie rzeczy naprawdę cieszą, tym bardziej, że gola zdobywa wychowanek, co przecież u nas od wielu lat się nie zdarzyło.

Naprawdę dobrą drużynę, jaką jest Wisła Płock, wypunktowaliśmy. To nie był słaby przeciwnik. To GieKSa była po prostu tak skuteczna w swojej grze. Nie dość, że udało się zachować pierwsze czyste kontro w sezonie (bardzo dobra gra Gabriela Kobylaka), to jeszcze strzelaliśmy bramki, a sytuacji było kilka więcej. Ale z tych klarownych większość wykorzystaliśmy.

Ostatnie tak wysokie zwycięstwo GKS odniósł we wspomnianym meczu z Puszczą w Krakowie w 2024 roku. Wówczas pokonaliśmy rywali 6:0. Żeby poszukać ostatniej wygranej w ekstraklasie u siebie pięcioma bramkami, musimy cofnąć się 33 lata wstecz do marca 1993 i pojedynku z Szombierkami, które GKS wygrał też 5:0. Historia dzieje się na naszych oczach.

A Wisła Płock nie lubi Nowej Bukowej, oj nie lubi. Zagrali tu trzeci mecz w ciągu roku i zainkasowali bagaż 10 bramek. Najpierw w Pucharze Polski GKS wygrał 4:2, w lidze w poprzednim sezonie było 1:0, a teraz 5:0. Rafał Leszczyński w meczu pucharowym nie grał, więc zainkasował u nas sześć bramek. To i tak lepiej niż Filip Majchrowicz, który w trzech spotkaniach na Nowej Bukowej przyjął osiem gongów.

Teraz wypada mieć nadzieję, że wajcha w końcu została przestawiona i na wyjeździe GKS zagra przynajmniej w połowie to samo, co u siebie. To już będzie dużo. A zadanie za tydzień wydaje się najtrudniejsze pod kątem wyjazdów, bo jedziemy na wybitnie nieprzyjazny dla siebie teraz, gdzie od ponad 20 lat bramki nie strzeliliśmy i przegraliśmy wszystko. Okazja wydaje się więc idealna, żeby ten schemat zmienić. Mówiłem to przed meczem z Wisłą i mówię teraz – GieKSę stać na wielkie rzeczy. Trzeba po prostu mieć do nich dostęp. U siebie mamy, na wyjeździe póki co nie. Ale liga jest długa.

Trzy wyjazdy, na których będą się kolejne rozdziały historii tego sezonu zapisywać. Myślę, że czekają nas ekscytujące spotkania i GieKSa w końcu w nich zapunktuje na tyle, że wszyscy będziemy zadowoleni.

I wszystkiego najlepszego dla Wasyla, który miał wczoraj urodziny. I dla Bartka Nowaka, który ma jutro. I w sumie dla Matiego Wdowiaka, bo ma za cztery dni. I dla Ilji, bo miał tydzień temu. Spojrzałem sobie na roczniki. Ilja – rocznik ’99. Boże, jacy wy jesteście młodzi… Sto lat Panowie!

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Nie popadać w euforię ani lament

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu GKS Katowice – Wisła Płock wypowiedzieli się trenerzy obu zespołów Rafał Górak i Adam Majewski. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.

Adam Majewski (trener Wisły Płock):
Muszę pogratulować zespołowi GKS wygranej. Patrząc z mojej perspektywy wydaje mi się, że zdecydowanie za wysokie zwycięstwo i nasza zbyt wysoka porażka. Początek meczu, do straconego gola, zresztą pięknego, prowadziliśmy grę, mieliśmy przewagę, stworzyliśmy sobie sytuacje i szkoda, że w tym momencie nie udało się zdobyć gola, bo być może to spotkanie wyglądałoby inaczej. Rozmiar jest więc szokujący. Patrząc statystycznie, choć statystyki nie grają, ale podobnie jak w meczu z Wisłą Kraków oddaliśmy dwadzieścia kilka strzałów, mieliśmy 11 czy 12 rzutów rożnych, posiadanie piłki 60 do 40 procent lub nawet więcej. Ale w najważniejszej statystyce GKS nas wypunktował, bo był bardzo skuteczny. Nam tego zabrakło, zabrakło jakości w polu karnym, bo swoje sytuacje mieliśmy. Dwa najważniejsze momenty, to możliwość prowadzenia 1:0, a potem gdy przegrywaliśmy 0:2 w drugiej połowie przejęliśmy inicjatywę, mieliśmy sytuację sam na sam. Być może gdybyśmy strzelili gola kontaktowego, obraz gry by się zmienił i walczylibyśmy o jeden punkt. Duże rozmiary porażki, ale nie zwieszamy głów, mamy następny mecz w piątek z Koroną Kielce. Patrząc na sposób gry, zaangażowanie i podejście to mimo takiej porażki idziemy w dobrą stronę. Ale musimy wykorzystywać sytuacje, bo inaczej się nie da. Na końcu indywidualne błędy w obronie, szczególnie przy czwartej bramce, powodują, że skończyło się to taki rezultatem, a nie innym.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Gdy wygrywa się 5:0 to można dużo mówić i to górnolotnie, ale ja wolałbym odpowiadać na pytania. Jestem strasznie zadowolony ze zwycięstwa. To jest taka proza życia, nie ma co nic dorabiać, graliśmy dobre spotkanie, byliśmy skuteczni. Było jeszcze trochę tych sytuacji, rywal nie był banalny, żeby powiedzieć, że skoro 5:0, to co to tam dzisiaj było. Nie, to nie były łatwe zawody, bardzo się cieszę. Pytajcie, jestem do dyspozycji.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga