Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka
Wielosekcyjny przegląd mediów: Powrót do tradycji? GKS Katowice wygrał po tie-breaku
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ubiegłego tygodnia dotyczące sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja na lodzie GieKSy. W „prasówce” znajdziecie również fragmenty materiałów dotyczących pracy z młodzieżą w Akademii Młoda GieKSa.
W minionym tygodniu piłkarze pokonali w niedzielę drużynę Motoru Lublin 2:1 (0:0) umacniając się na pozycji wicelidera. Prasówkę po tym meczu znajdziecie TUTAJ. Piłkarki zakończyły rundę jesienną na szóstym miejscu w tabeli z szesnastoma punktami.
Siatkarze rozegrali jedno spotkanie w którym wygrali w Nysie ze Stalą 3:2. Obecnie siatkarze, po dziesięciu rozegranych meczach zajmują szóste miejsce w tabeli z osiemnastoma punktami. Drużyna najbliższy mecz zagra na wyjeździe z Asseco Resovią Rzeszów w piątek. Hokeiści rozegrali trzy spotkania: w piątek z Zagłębiem w Sosnowcu, w którym wygrali 7:2. W niedzielę i poniedziałek drużyna rywalizowała ze Stoczniowcem Gdańsk. W obu spotkania wygrała GieKSa: 2:1 oraz 6:0.
PIŁKA NOŻNA
tylkokobiecyfutbol.pl – Ekstraliga od marca do maja. Znamy ramowy kalendarz rozgrywek rundy wiosennej
Według ramowego kalendarza start rundy wiosennej zaplanowano na weekend 6/7 marca 2021. Jedenaście serii spotkań ma zostać rozegrane przez trzy miesiące i tak ostatnia kolejka sezonu ma zostać rozegrana w ostatni weekend maja 2021.
12. kolejka – 6/7 marca 2021 r.
13. kolejka – 13/14 marca 2021 r
14. kolejka – 27/28 marca 2021 r.
15. kolejka – 1 kwietnia 2021 r.
16. kolejka – 17/18 kwietnia 2021 r.
17. kolejka – 24/25 kwietnia 2021 r
18. kolejka – 1/2 maja 2021 r.
19. kolejka – 8/9 maja 2021 r.
20. kolejka – 15/16 maja 2021 r.
21. kolejka – 22 maja 2021 r
22. kolejka – 29 maja 2021 r
mloda-gieksa.pl – Utalentowane zawodniczki UKKS Katowice rozpoczną treningi w ”Młodej GieKSie”
Utalentowane zawodniczki UKKS Katowice z roczników 2007, 2008 i 2009 rozpoczną treningi w Młodej GieKSie.
Bardzo się cieszymy, że zawodniczki, które swoją piłkarską przygodę zaczynały w UKKS Katowice, trafią na treningi do naszej Akademii, a w przyszłości będą reprezentowały barwy katowickiej GieKSy w rozgrywkach ligowych.
[…] Na zajęcia Młodej GieKSy trafi grupa utalentowanych młodych zawodniczek UKKS Katowice z rocznika 2007, które będą rywalizowały o miejsce w drużynie U15 grającej na wiosnę w rozgrywkach Centralnej Ligi Juniorek oraz zawodniczek z roczników 2008 i 2009, które będą rywalizowały o miejsce w drużynie U13 grającej w turniejach eliminacjach Mistrzostw Polski.
Wywiad z Mariuszem Kiecą – koordynatorem sekcji hokeja
Zapraszamy na wywiad z Mariuszem Kiecą – koordynatorem sekcji hokeja, który nową funkcję pełni w naszej akademii od października.
[…] – Drużyny akademii występują w rozgrywkach ligowych w trzech kategoriach wiekowych. Jakie cele stawia Pan przed tymi drużynami?
MK: Uważam, że dużym sukcesem jest budowanie czegoś od początku i w 3,5 roku od powstania, doprowadzenie do obecnego poziomu. Tak krótki okres funkcjonowania akademii i 3 drużyny grające w lidze to naprawdę duży sukces. Do tego należy dodać 2 grupy minihokeja, które nie uczestniczą jeszcze w rozgrywkach ligowych oraz grupy naborowe, w których uczestniczy łącznie ponad 50 dzieci i liczba ta stale rośnie. Oczywiście optymalnym jest, aby każda drużyna była dwurocznikowa i w każdym roczniku było co najmniej 12-14 zawodników, w tym 1 bramkarz do czego dążymy. Tak zbudowane drużyny pozwalają na optymalną pracę, wprowadzają element rywalizacji w drużynie, a co za tym idzie podniesienie poziomu sportowego zawodników. Rozgrywki ligowe traktujemy jako sprawdzian tych elementów, nad którymi pracujemy na treningach. Chcemy w każdym meczu osiągać jak najlepsze wyniki, na miarę naszych możliwości sportowych. Chcemy jako trenerzy, aby zawodnicy w każdym meczu grali na 100 procent swoich możliwości.
– Trwają aktualnie nabory. W jaki sposób one się odbywają oraz czy jest duże zainteresowanie hokejem wśród dzieci?
MK: Obecnie nabory odbywają się 2 razy w tygodniu, przeważnie w środy i soboty. Zajęcia naborowe odbywają się w dwóch grupach, którym poświęcamy dużo uwagi. Pierwsza grupa trenuje w sprzęcie bez kijów stawiając pierwsze kroki na lodzie. Następnie przechodzi kurs, który składa się z 12 zajęć w oparciu o nasz program, a po tych zajęciach zdaje egzamin. Egzamin pozwala przejść na wyższy poziom treningu z kijem i krążkiem. Druga grupa to strefa, gdzie dzieci pod okiem trenerów uczą się podstaw jazdy na łyżwach i utrzymania równowagi. Obecna sytuacja nieco wstrzymała nasze niektóre aktywności naborowe, które w dużej mierze związane są z bliską współpracą z katowickimi przedszkolami na czele z przedszkolem w Murckach i z projektem ,,Lodowe Przedszkole”. Natomiast zainteresowanie nie słabnie i staramy się to w pełni wykorzystać.
– Co należy zrobić, aby rozpocząć treningi hokejowe?
MK: Najważniejsze, to przyjście na zajęcia naborowe, gdzie dzieci dostają na trening łyżwy i kask. Rodzic nie musi się niczym przejmować. Najlepszym wiekiem, aby rozpocząć przygodę z hokejem jest wiek przedszkolny. Obecnie dzieci rozpoczynają naukę jazdy na łyżwach w wieku 4-6 lat.
– Pandemia koronawirusa wstrzymała projekt realizowany w Akademii pod nazwą „Lodowe Przedszkole”. Czy jest planowane wznowienie projektu, gdy sytuacja w Polsce ulegnie poprawie?
MK: Oczywiście, kiedy będzie tylko możliwość planujemy wznowić projekt ,, Lodowe Przedszkole”. Jest to nasz flagowy projekt i bardzo liczyliśmy w tym sezonie na kontynuację tych działań ze względu na duże zainteresowanie dzieci i przedszkoli, z którymi współpracujemy. Obecnie pozostaje nam skupienie się na działaniach komunikacyjnych, aby informacje o naszych zajęciach trafiały do przedszkoli, które z nami współpracowały lub będą współpracować w przyszłości, gdyż to jest nasza grupa docelowa.
sportdziennik.com – To mogło być wielkie święto
Rozmowa z Kamilem Cholerzyńskim, wychowankiem GieKSy i byłym zawodnikiem Motoru Lublin.
Jest pan wychowankiem GieKSy, a 2017 rok spędził pan w Lublinie. Z jakimi emocjami wypatruje pan niedzielnego (12.45) spotkania z Motorem przy Bukowej?
Kamil CHOLERZYŃSKI: – Oczekiwanie byłoby zupełnie inne, gdyby mecze odbywały się przy pełnych trybunach. Ze znajomych, z którymi grałem w Motorze, został tam tylko Marcin Michota. Nie ukrywam za to, że pozostaję w kontakcie z kibicami Motoru, mamy dobre relacje, od czasu do czasu wymienimy wiadomości, pytają, co u mnie…
Gdy tylko okazało się, że będziemy w jednej lidze, bardzo nastawiali się na wyjazd na GieKSę. Szkoda zatem, że ten mecz odbędzie się w takich okolicznościach, bez publiczności. Z kibicami byłoby to duże święto, od ostatniego spotkania GKS-u z Motorem minęło 10 lat, a to szmat czasu.
[…] A co słychać dziś u Kamila Cholerzyńskiego?
Kamil CHOLERZYŃSKI: – Pracuję z rocznikiem 2007 w Akademii Młoda GieKSa. To jeden z naszych roczników flagowych i prowadzenie go jest dla mnie zaszczytem. Rozwijają się nie tylko zawodnicy, ale także ja dzięki nim. Jestem też koordynatorem 11-osobowej piłki w Akademii, obserwuję rozwój naszych zawodników, czuwam wspólnie z innymi trenerami nad trzymaniem się naszego modelu pracy, udoskonalaniem go.
Do tego pełnię funkcję asystenta trenera Michała Chmielowskiego w drużynie rezerw. Jeśli jest potrzeba, wybiegam na boisko i występuję w klasie okręgowej, ale gdy pojawia się możliwość, ustępuję miejsca młodszym. Ja już moje piłkarskie marzenie spełniłem, bo chciałem wystąpić w pierwszej drużynie GieKSy i przez lata trochę tych spotkań „nastukałem”, a teraz nie chcę stać na drodze marzeń innych.
SIATKÓWKA
siatka.org – Pięciosetowy bój w Nysie, dwa punkty dla GKS-u
Niezwykle zacięty pojedynek stoczyli ze sobą w niedzielny wieczór siatkarze Stali Nysa i GKS-u Katowice. Spotkanie 15. kolejki rozstrzygnęło się dopiero po walce w tie-breaku.
[…] Lepiej mecz w Nysie otworzyli gospodarze, którzy po ataku Moustaphy M’Baye prowadzili 7:4. Katowiczanie nie pomagali sobie popełniając błędy. Siatkarze z Nysy byli bardziej konsekwentnie, kończyli kolejne kontrataki (12:8). Gdy w aut piłkę posłał Kamil Kwasowski pierwszy czas wykorzystał trener Słaby (14:9). Szkoleniowiec GKS-u sięgnął po podwójną zmianę. Skuteczne ataki Wiktora Musiała i dobra gra blokiem Miłosza Zniszczoła pozwoliła gościom odrobić część strat.
[…] Po asie Bartłomieja Lemańskiego drugą przerwę wykorzystał jeszcze szkoleniowiec GKS-u (23:16). Po czasie środkowy dołożył jeszcze jednego asa. Atak Jakuba Jarosza i potrójny blok katowiczan pozwoliły GKS-owi obronić dwie piłki setowe. Trener Stelmach zdecydował się interweniować, a po przerwie blok skutecznie obił Łukasz Łapszyński, kończąc seta.
Z nową energią w drugiego seta weszli katowiczanie. Pewne ataki Jakuba Szymańskiego wyprowadziły GKS na prowadzenie 7:4. W kolejnych akcjach nie brakowało ciekawych wymian, jednak skuteczniej na siatce prezentowali się goście. Przy stanie 11:6 dla GKS-u w Stali nastąpiła podwójna zmiana, na boisko weszli Filip i Szczurek. Skuteczne ataki Bartosza Bućko i błędy rywali pozwoliły gospodarzom zmniejszyć straty (9:12). W kolejnych akcjach trwała zacięta, choć niepozbawiona pomyłek gra.
[…] Kolejne akcje to zacięta walka (21:22). Dopiero atak Kwasowskiego i blok na Ben Tarze dały piłki setowe przyjezdnym (21:24). Po czasie dla trenera Stelmacha seta zakończył atakiem Jarosz.
Od początku trzeciej partii żaden z zespołów nie był w stanie wyjść na wyraźne prowadzenie (9:9). Dobre wejście zaliczył Kamil Długosz (13:13). W dalszej fazie seta sytuacja na boisku nie ulegała zmianie, ręki nie wstrzymywali skrzydłowi obu zespołów (15:15). Dopiero końcowej fazie seta goście zaczęli się mylić i gdy Stal wyszła na prowadzenie 18:16, o czas poprosił trener Słaby. Po tej interwencji GKS szybko odrobił straty i po efektownym zagraniu z szóstej strefy Szymańskiego przerwę wykorzystał szkoleniowiec gospodarzy (18:18).
[…] Efektowny atak Ben Tary dał serię piłek setowych siatkarzom z Nysy (24:20). Już pierwszą z nich wykorzystał M’Baye.
Po asie Marcina Komendy było już 3:0 dla Stali. Katowiczanie nie mieli zamiaru odpuszczać i dzięki kontratakowi Kohuta zmniejszyli straty (8:7). Za sprawą skutecznych ataków Ben Tary Stal ponownie odskoczyła na dwa punkty (11:9), ale szybko straciła przewagę (11:11). W kolejnych akcjach trwała zacięta walka, coraz pewniej punktował Sławomir Stolc (14:15).
[…] Siatkarze obu drużyn walczyli o każdą piłkę, jednak na nieznacznym prowadzeniu pozostawali goście.
[…] Po ataku Jarosza przerwę wykorzystał trener Stelmach. Następnie gospodarzom został odgwizdany błąd ustawienia (21:23). Zwycięstwo GKS-u w tym secie przypieczętował atakiem przez środek Kohut.
Od pierwszych akcji tie-breaka nie brakowało zdecydowanych zagrań (4:4). Gdy z zagrywką Jakuba Jarosza nie poradził sobie Bućko, GKS zbudował dwupunktową przewagę, a o czas poprosił trener Stelmach (5:7). Sygnał do zmiany stron dał celnym atakiem Jarosz (6:8). W dalszej fazie seta nie do zatrzymania był Szymański (8:11). Końcówka to głównie błędy obu zespołów (9:14). Chociaż po bloku na Jaroszu i kontrataku Ben Tary Stal obroniła dwie piłki meczowe, po czasie dla trenera Słabego kropkę nad i postawił Stolc.
MVP: Jakub Jarosz
Stal Nysa – GKS Katowice 2:3 (25:18, 21:25, 25:20, 23:25, 11:15)
polsatsport.pl – Powrót do tradycji? GKS Katowice wygrał po tie-breaku
Siatkarze GKS Katowice wygrali na wyjeździe ze Stalą Nysa 3:2 (18:25, 25:21, 20:25, 25:23, 15:11) w meczu 15. kolejki PlusLigi. Było to szóste zwycięstwo podopiecznych trenera Grzegorza Słabego w tym sezonie, a drugie po tie-breaku właśnie z ekipą beniaminka.
Zdecydowanymi faworytami tego spotkania byli katowiczanie. Początek spotkania jednak wcale tego nie pokazał.
[…] Porażka w premierowej odsłonie wyraźnie nie spodobała się katowiczanom. Po zmianie stron zaczęli grać zdecydowanie lepiej i tym razem to oni kontrolowali przebieg seta. Co prawda w końcówce siatkarze Stali złapali kontakt punktowy (21:22), ale ostatecznie z wyrównania mogli cieszyć się podopieczni trenera Grzegorza Słabego, którzy wygrali 25:21.
Trzecia partia była najbardziej wyrównana. Od początku walka toczyła się punkt za punkt, lecz na finiszu wyższy bieg wrzucili gospodarze, a szczególnie Wassim Ben Tara, który był nie do zatrzymania na siatce. Stal zwyciężyła 25:20 i ponownie wyszła na prowadzenie w całym spotkaniu.
Podopieczni trenera Stelmacha znakomicie otworzyli też czwartą partię. Już na starcie prowadzili 4:1, ale sytuacja ta nie potrwała długo, bo po chwili na tablicy wyników pojawił się remis 11:11. W końcówce gospodarze popełnili absurdalny błąd ustawienia, co w efekcie kosztowało ich później porażkę w czwartej odsłonie 23:25. O losach spotkania musiał więc zadecydować tie-break.
Piąte partie to specjalność siatkarzy z Katowic. Udowodnili to także w Nysie. Po fragmencie zaciętej rywalizacji na zagrywce pojawił się Jakub Jarosz i dał swojemu zespołowi odetchnąć wyprowadzając go na dwupunktowe prowadzenie (7:5). Katowiczanie nie oddali go do samego końca i wygrali całe spotkanie 3:2.
HOKEJ
hokej.net – Męczarnie za trzy punkty
Hokeiści GKSu Katowice w niedzielny wieczór pokonali GKH Stoczniowiec Gdańsk 2:1. Nie było to łatwe spotkanie dla gospodarzy gdyż długo bili głową w mur, a zwycięską bramkę zdobyli dopiero w 48. minucie za sprawą Patryka Krężołka.
Gospodarze na mecz przeciwko Stoczniowcowi wyszli podbudowani wysokim zwycięstwem nad zamykającym tabelę Zagłębiem Sosnowiec. Chociaż w szeregach „GieKSy” nie wystąpił już strzelec ostatniej bramki w piątkowym meczu, Filip Stoklasa, to na papierze katowiczanie mieli więcej argumentów, aby zdecydowanie wygrać to spotkanie. Jednak wszystko zweryfikował jak zwykle lód. A na nim doświadczeniu i umiejętnościom gospodarzy gdańska młodzież przeciwstawiła ambicję i wolę walki. Na efekty świetnej postawy gości nie trzeba było długo czekać. W 8. minucie Michał Rybak dopadł do krążka odbitego po strzale jego brata Macieja i posłał gumę do siatki obok interweniującego Macieja Miarki. Goście nie spoczęli na laurach i po chwili Michał Rybak ponownie stanął oko w oko z golkiperem gospodarzy. Tym razem zastępujący Juraja Šimbocha Maciej Miarka nie pozwolił się pokonać. Bracia Rybakowie byli zdecydowanie najbardziej aktywni na tafli nie tylko w aspekcie sportowym – często dochodziło do spięć między nimi a obrońcami „GieKSy”, a młodzieńcy wcale nie pozwalali sobie dmuchać w kaszę. Pierwsza odsłona w wykonaniu gospodarzy do złudzenia przypominała piątkowe starcie z Zagłębiem. Katowiczanie atakowali, ale nie mogli znaleźć sposobu na doskonale dysponowanego Michała Kielera. Nie potrafili pokonać golkipera gości nawet grając w podwójnej przewadze. Na przerwę goście zjeżdżali z jednobramkowym prowadzeniem.
Szukając analogii do piątkowego meczu druga tercja powinna obfitować w gole strzelane przez hokeistów „GieKSy”. I rzeczywiście początek był obiecujący, ponieważ już w 23. minucie Patryk Krężołek przejął krążek odbity przez Michałą Kielera i technicznym uderzeniem ponad łapaczką pokonał bramkarza gości. Jak się jednak okazało był to „łabędzi śpiew”, jeśli chodzi o bramki w tej odsłonie. Obydwa zespoły grały chaotycznie, brakowało klarownych sytuacji strzeleckich, a jeśli już dochodziło do zagrożenia pod którąkolwiek z bramek, na posterunku byli bramkarze. Zamiast w gole druga tercja obfitowała w wykluczenia. O wiele więcej łapali ich hokeiści gości, co z pewnością było spowodowane brakiem doświadczenia, młodzieńczą porywczością lub zwyczajnie ubytkiem sił. Mimo częstej gry w osłabieniu hokeiści „Stoczni” nie pozwolili sobie wbić kolejnych goli i po dwóch tercjach na świetlnej tablicy widniał remis 1:1.
Na ostatnią część obydwa zespoły wyszły z wolą rozstrzygnięcia pojedynku w regulaminowym czasie gry. Pierwsi atak przypuścili gdańszczanie, jednak Maciej Miarka po raz kolejny udowodnił, że świetnie zna swój fach, broniąc między innymi uderzenia Krystiana Mocarskiego i Dzmitryja Bandarenki. A że niewykorzystane okazje się mszczą, udowodnił gościom Patryk Krężołek, który zmieścił gumę między parkanami Michała Kielera i wyprowadził katowiczan na prowadzenie. W tym momencie z hokeistów Stoczniowca „zeszło powietrze” i gospodarze powoli zaczęli dominować w tej odsłonie. Doskonałą okazję na podwyższenie rezultatu miał w 51. minucie Maciej Kruczek, jednak krążek zatrzymał się na słupku bramki gości. Swoje szanse mieli także Dariusz Wanat i Mateusz Michalski, jednak Michał Kieler wyszedł z tych pojedynków obronną ręką. Do końca spotkania wynik nie uległ zmianie. W Katowicach młodość musiała uznać wyższość rutyny.
[…] GKS Katowice – GKH Stoczniowiec Gdańsk 2:1 (0:1, 1:0, 1:1)
sportdziennik.com – Tym razem dominacja
Spotkanie miało zdecydowanie inny przebieg od tego, które oba zespoły rozegrały dzień wcześniej.
Tym razem katowiczanie od pierwszych minut zdominowali przeciwnika i potrzebowali zaledwie 63 sekundy, aby objąć prowadzenie. Spod niebieskiej na bramkę uderzył Franssila, a krążek umiejętnie strącił Adamus. W pierwszej tercji GieKSa trafiła jeszcze dwukrotnie. Najpierw Paszek objechał bramkę Stoczniowca i sprytnym strzałem podwyższył na 2:0, a następnie Soliński nawet nie mrugnął, kiedy potężnym uderzeniem popisał się Rohtla. Fiński napastnik punktował aż miło, bo przy dwóch kolejnych golach zaliczył asysty. Jego rodak, wspomniany Franssila, uczestniczył też przy trzech trafieniach. Na początku trzeciej odsłony Kruczek nie miał większych problemów z pokonaniem Kielera, który już po pierwszej tercji zastąpił między słupkami Solińskiego. Przewaga gospodarzy objawiła się w statystyce strzałów. Gospodarze oddali aż 46 uderzeń, podczas gdy zespół z Gdańska próbował zaledwie 13 razy.
GKS Katowice – Stoczniowiec Gdańsk 6:0 (3:0, 2:0, 1:0)
Felietony Piłka nożna Piłka nożna kobiet
Runda pełna absurdów #2
Nie będziemy ukrywać, że wraz z redaktorem Flifenem po naszym jesiennym artykule liczyliśmy na nieco spokojniejszą wiosnę i w efekcie krótszy wpis, pozwalający na wakacyjny odpoczynek. Nasze przewidywania okazały się jednak równie skuteczne jak Mileta Rajović… Zapraszamy zatem do obszernej lektury naszej selekcji najzabawniejszych absurdów z wiosny sezonu 2025/26!
Boże miej tę ligę w opiece
Lechia wcale nie spadła (PZPN ich nienawidzi, zobacz jak) – Niektóre kluby do ostatniej kolejki biją się o utrzymanie, co bardziej temperamentne jeszcze kilka dni po zakończeniu sezonu próbują odwoływać się od jakiejś niezrozumiałej decyzji sędziowskiej. Lechia Gdańsk poszła o krok dalej, w oświadczeniu jasno dając do zrozumienia, że utrzymała się w lidze i odebranie jej punktów było wręcz nielegalne. Kto wie – być może jeszcze o tym wątku usłyszymy na starcie sezonu, gdy Lechia będzie domagała się przywrócenia do Ekstraklasy?

Lechia jest bezczelna – Szanowny spadkowicz uraczył swoich fanów prozaicznym wytłumaczeniem kolejnych odejść z klubu – to przez ten krwiożerczy PZPN! Cały sezon Lechia była o włos od utrzymania i sami pracownicy klubu mówili, że nie przejmują się tą karą. Po spadku nagle wszystko się odmieniło, powrócił zakaz transferowy, a zza kulis znów zaczęły wychodzić informacje o pustce w kasie. Trudno wyobrazić sobie rozprawę, gdzie dorośli ludzie będą próbowali pozwać ligę za to, że spłaciła za nich ich własne długi i przymykała oko na dantejskie sceny za kulisami. Z drugiej strony, Paolo Urfer jest prawnikiem i nawet sam Pan Bóg pewnie nie wie, czy Lechia jednak nie zagra w tegorocznej Lidze Mistrzów.
Oświadczenia nad oświadczeniami – Był kiedyś pewien europoseł o imieniu Janusz, który każde wystąpienie kończył słowami “a poza tym sądzę, że…”. Lechia Gdańsk publikuje komunikaty niemal żywcem wyjęte z jego wypowiedzi: “Odszedł ten i ten, z powodu tego i tego, dziękujemy. A poza tym PZPN poniesie odpowiedzialność za bestialskie zrujnowanie naszego klubu i powinien zostać zniszczony, nie dziękujemy”.
Źródło: Strona Główna Klubu i Akademii – Lechia Gdańsk
Przerwanie meczu po odpaleniu 10 rac przez Legię na Arenie Katowice – Pan Damian Sylwestrzak na chwilę wstrzymał grę za sprawą dymu ogarniającego murawę na stadionie, w trosce o zdrowie zawodników i poziom widowiska. Nie udało się niestety ustalić, jaki stadion został zadymiony, bowiem piłkarze nie potrafili doszukać się rzekomej chmury uniemożliwiającej działanie naszego niezawodnego systemu wideoweryfikacji. Jak się okazało, obawy arbitra były jednak słuszne – VAR nie mógł zauważyć Kacpra Tobiasza rzucającego się z uściskami na Szkurina podczas akcji ofensywnej.
Rzut za trzy punkty Kowalczyka z Termalicą – Są różne style piłkarskie: misterne Catenaccio, morderczy Gegenpressing czy też sławetna Tiki-taka. Mateusz Kowalczyk postanowił wprowadzić jednak element innej dyscypliny, po wrzucie z autu zapisując sobie niemalże bezpośrednią bramkę, jedynie z przyczyn legislacyjnych uznanych za samobójczą. Miny dziennikarzy i kibiców zasiadających na trybunach, którzy zobaczyli ten ewenement na skalę światową – bezcenne. Europa nie jest gotowa na nasze sztuki piłkarskie!
Kolejny trener Widzewa, ale tym razem to już naprawdę ostatni! – Każdy z nas w swoim życiu kupił nieco zbyt dużą paczkę chrupek “bo będzie na dwa dni”. Włączamy mecz, a kilka chrupnięć później okazuje się, że paczka już jest pusta. Nieco podobnie miał pan Dobrzycki z kupnem trenerów, bowiem od 2025 roku w Widzewie pracowało już 5 wyszukanych szkoleniowców na lata, każdy z coraz to lepszą argumentacją i CV. Ostatecznie skończyło się na panicznym zatrudnieniu żelaznego Ako Vukovicia, który przyszedł, wywalił ego “gwiazd” tej ligi na bruk i kazał wypierniczać wszystkie piłki w kosmos. Od jednego chrupnięcia na weselu Widzew niemal spadł z ligi, a to byłoby całkiem spore osiągnięcie jak na miliardera.

Bergier kopiący rożne jako najlepszy strzelec Widzewa – Inni trenerzy go nienawidzą, zobacz jak! Poprzednik Vukovicia miał dość niecodzienny plan na Widzew Łódź, wszak wysyłanie walczaka i najlepszego strzelca do kopania rzutów rożnych przy okienku transferowym za miliony monet brzmi jak żart primaaprilisowy. Sęk w tym, że szanowny Pan Czapeczka nawet nie zdołał do tegoż kwietniowego dnia dotrwać, a taki absurdalny pomysł mógł mu tylko w tym pomóc.
Gesty Sebastiana “zwykłego chłopaka” Bergiera do kibiców Korony – W zaledwie kilka sekund skutecznie odświeżył niechęć kibiców do swojej osoby. Gdyby ten gest był jeszcze spontaniczny i szybko się opanował, mógłby to wytłumaczyć jakąś prowokacją, co i tak było już głupie i obelżywe. Wszystko odbyło się już jednak w dość spokojnych jak na wyjazd warunkach po meczu. Zawodnik uskutecznił *machanie ręką na wysokości bioder jednoznacznym gestem* kilka razy, dla pewności szyderczo się uśmiechnął i splunął na murawę. Ech… WIDEO
Najdroższy rozdawacz kwiatów w historii – Cała liga przeżyła szok po pierwszych transferach Widzewa Łódź, a szczególnie po wydaniu ponad 5 milionów euro na Osmana Bukariego, skrzydłowego prosto z MLS. Okazało się, że Osman w warunkach polskiej ligi odnajduje się co najwyżej przeciętnie, a kiedy w Łodzi pojawił się Vuko, to Ghańczyk został wysłany na trybuny. Klub znalazł mu nowe zajęcie zgodnie z kwalifikacjami – na dzień kobiet został zatrudniony do rozdawania paniom kwiatów przed stadionem.
Kapaudi zatrzymany przez prezydenta, a Bukari przez wizę – Obrońca Widzewa regularnie jest zawodnikiem szerokiego składu Demokratycznej Republiki Konga, nie powinno więc nikogo dziwić, że w marcu pojechał on do swojej ojczyzny pomóc jej w awansie na Mistrzostwa Świata. Misja została zakończona sukcesem, a DRK awansowała na mundial po raz pierwszy od ponad 50 lat! Sukces okazał się tak wielki, że aż prezydent zwołał spotkanie z piłkarzami na tydzień po historycznym meczu. Problem w tym, że według reguł FIFA reprezentacje muszą “oddać” zawodników klubom w przeciągu dwóch dni, a tutaj minął ponad tydzień. W tym samym czasie Bukari walczył w polskim konsulacie w Nigerii o uzyskanie pozwolenia na pracę.
Dawid Szwarga kapituluje – Trener Dawid Szwarga znany jest z nowinek technologicznych i ma łatkę analityka, choć czasem mówi się o jego brakach w budowaniu szatni. W jego ostatnim starciu jako trener Arki Gdynia z Koroną Kielce kamery wychwyciły, jak rzucił soczyste “Pie***lę to” i ostentacyjnie usiadł na ławce. Oficjalnym powodem rozstania był rozjazd wizji budowy klubu, co wcale nie wyklucza prawdziwości dwóch mocnych słów trenera.

Arka Gdynia (i nie tylko) bojkotuje groundkeeperów – Raczej nikt nie wyobraża sobie meczów NBA rozgrywanych na betonie, jazdy na łyżwach po bruku, czy gry w piłkę na kartoflisku. Ten aspekt został zakwestionowany przez parę ekip, które wpadły na to samo pytanie: “Jak kiepska może być murawa?”. I w ten sposób Arka Gdynia rozegrała parę kolejek na kretowisku, murawa Poznania w Pucharze Polski wyglądała, jakby nikt jej przez miesiąc nie podlewał, a w Radomiu z tego powodu nawet odszedł trener. Niby tylko zwykła trawa, a tyle z nią kłopotów.
Krzykliwa reklama Legii z Oyakatą – W ciągu istnienia każdego klubu zdarzają się takie momenty, że wszystkim sympatykom aż chce się krzyczeć ze złości. Takie emocje mogły towarzyszyć kibicom Legii, gdy na horyzoncie realnie pojawiło się widmo spadku, chociaż jeszcze przed chwilą zespół brał udział w europejskich pucharach. Ewidentnie tym kierowali się marketingowcy klubu ze stolicy, kiedy w ramach reklamy pewnej zupki instant kazali aktorowi z całej siły krzyknąć pośrodku niczego i… zacząć przygotowywać tę właśnie zupkę. Tych, których ta reklama ominęła, zapraszamy do seansu, bo tego nie można przegapić. WIDEO
Bezlitosny Excel sprzedał Kapaudiego – Dwóch wytrwale zarabiających klubowych dyrektorów sportowych zadało sobie pytanie – po co mieć jakiegokolwiek obrońcę? Marek Papszun zdołał jeszcze złapać zawodnika za rękę przy podpisywaniu kontraktu z Cremonese i przywrócić go do drużyny, by usłyszeć że…i tak muszą go sprzedać, bo nie ma pieniędzy. Zawodnik przeszedł do Widzewa, Legia i tak miała czerwony Excel, a obronę zapełniał pomocnik Rafał Augustyniak z mędrcem Arturem Jędrzejczykiem. Rotacje, zmiany, rezerwy? Wychodzi na to, że to chyba jakieś pojęcia motoryzacyjne.
Wyprzedaż w Legii – Jakby tego było mało, na koniec sezonu budżet stołecznego klubu zaczął pękać w szwach. Nie było to jednak z powodu przepełnienia, a z powodu nerwowego szukania ostatnich monet przez kolejnych dyrektorów. Błyszczący na początku sezonu Nsame ponoć bardzo chciał zostać i zejść z pensji, aprobował to nawet sam Marek Papszun – nic z tego nie wyszło, zawodnik odszedł za darmo do Pogoni Szczecin. Z klubu odeszło (stan na 4 lipca) aż 14 zawodników, a sensowne pieniądze otrzymano jedynie za Barcię i Leszczyńskiego. Z Urbańskim nawet (proszę usiąść) rozwiązano umowę, choć jego przyjście było owiane sporym sukcesem. Żeby było zabawniej, po tej fali i wcześniejszych zmianach w szkółce młodzi zawodnicy podobno zaczęli wypytywać o możliwość zmiany klubu. Gratulujemy Legii konsekwencji – od mistrza do klasy średniej, w końcu cel osiągnięty!
Odwołana kartka Rafała Augustyniaka – Wszystko rozeszłoby się po kościach, gdyby sędzia pokazał po taktycznym faulu żółty kartonik i zaznaczył, że następny taki faul poskutkuje wylotem z boiska. Piotr Lasyk zapewne taki miał zresztą zamiar, jednak po konsultacjach z VAR-em zmieniono to na czerwoną kartkę. Marek Papszun wyszedł na konferencję, niejako wymanifestował jej anulowanie i… PZPN anulował kartonik, nie przyznając w zamian nawet prawidłowej żółtej kartki. Skoro tak sztywno trzymamy się przepisów, jest jedna drużyna, która z powodu zaległości finansowych powinna już dawno znajdować się na niższych szczeblach rozgrywkowych – ich też czeka anulowanie sezonu?

Rajović strzela w swoją drugą nogę przed pustą bramką – Tu nawet nie ma o czym pisać, to trzeba zobaczyć. Jak to mawia młodzież: przednia zabawa, że hoho! WIDEO
PZPN przenoszący Superpuchar przed ostatnią kolejką – Polski Związek Piłki Nożnej (lub czegoś w tym rodzaju) bardzo chciał oddać Wrocławiowi to, co udało się koncertowo zepsuć w poprzednim sezonie zakończonym spektakularnym spadkiem. Dodatkowo miała to być chyba też kara za niewpuszczenie kibiców Wisły Kraków. Oprócz reprezentacji miał się tam pojawić… Wróć, w żadnym momencie nie miał się tam pojawić Superpuchar Polski. Niektórym “baronom” taki pomysł przyszedł do głowy, ale społeczności Górnika i Lecha Poznań bardzo szybko dały znać, że nie będą brać udziału w takiej degrengoladzie i albo jadą do Poznania, albo na wakacje. Nie ma to jak bohaterskie tworzenie problemów, by potem po cichu się z nich wycofywać.
Bitwa pod Gołębnikiem – Derby w polskiej piłce rzadko kiedy odbywają się w neutralnej atmosferze, ale wszystko ma swoje granice. Te zostały przekroczone, kiedy po meczu Radomiaka Radom z Koroną Kielce kibic gospodarzy wtargnął na stadion i ruszył na Tamara Svetlina, którego chronić musiał Konrad Cebula. W międzyczasie butelka rzucona przez innego kibica Radomiaka znalazła dyrektora marketingu Korony, który z całą zakrwawioną głową musiał opuścić boisko. Skończyło się na symbolicznej karze i braku konsekwencji, bo już kilka kolejek później radomscy kibice chwalili się na Twitterze wnoszonymi małpkami.
Kiko Ramires i herb Radomiaka – Ja wiem, co wielu z Was sobie pomyśli: przecież jeszcze niedawno Radomiak nie miał swojego herbu! Tamta sprawa została jednak rozwiązana, o czym prawdopodobnie nie usłyszał pewien były trener Radomiaka. Kiko Ramires, bo o nim mowa, wrzucił na swojego Twittera (nowomowa: X) piękną grafikę z pożegnalną wiadomością skierowaną do kibiców z Radomia. Większość osób skupiła się jednak nie na samej treści, której nic zarzucić nie można, a na stworku w lewym górnym rogu oraz w tle posta. Po chwili Kiko zrozumiał swój błąd i wrzucił poprawioną wersję – a przynajmniej tak to sam ochrzcił, bo nie wyglądało to dużo lepiej. Losowe artefakty, wrzucona cyrylica… Sami rzućcie okiem na te dzieła wprost z profili społecznościowych szkoleniowca.
Źródło: Twitter Kiko Ramiresa
Gonçalo Feio, przygód część kolejna – Mecz 24. kolejki Ekstraklasy pomiędzy Radomiakiem Radom a GieKSą nie jest czymś, co postronny kibic będzie wspominał z wypiekami na twarzy. Zresztą, prawdopodobnie już poza sprzymierzeńcami obu ekip nikt już o jego przebiegu nie pamięta. Kolorytu temu dniu nadał za to znany z tego, że nadaje kolorytu wielu dniom, Goncalo Feio. Znany z rzucania biurowymi przedmiotami ówczesny trener Radomiaka tym razem wdał się w polemikę na temat stanu murawy z miejscowym radnym. W pewnym momencie politykowi siadły nerwy i przyłożył Portugalczykowi, na co ten zareagował rzuceniem papierów. Tak zakończyła się kolejna przygoda Feio w Polsce, ponownie rzuceniem – kuwetą w Motorze, ofertą Legii i teraz papierami.
Minimalistyczny Motor Lublin – Przez ostatnie pocovidowe lata w Ekstraklasie tendencja w rozwoju ligi oraz w ilości wydawanych w niej pieniędzy była raczej wzrostowa. Czasem jednak zdarzają się jednostki, które muszą się przeciwstawić wszystkim trendom, tym razem tę rolę przejął Zbigniew Jakubas. Po sezonie przez Lublin przeszło tornado, zabierające ze sobą aż 12 piłkarzy pierwszego składu. Całe szczęście, że Bright Ede nie uległ pokusie milionowej oferty z Chelsea, inaczej Motor musiałby radzić sobie także bez niego. Po drodze z klubu wywiało też Mateusza Stolarskiego, a powstały w ten sposób wakat został od razu zajęty przez Mariusza Misiurę. Były trener Wisły Płock jest bardzo ceniony przez pana Jakubasa, co objawiało się już wcześniej, gdy prezes dyskutował z nim o grze Motoru… kiedy trenerem był jeszcze Stolarski.
Kibole Lecha, kible Widzewa – To nie jest przypadek, że prawie za każdym razem to są toalety. Tym razem obsługa sanitariów przerosła kibiców Lecha Poznań, którzy pozostawili po sobie widok jak na załączonym obrazku. Szkody pozostawione przez fanatyków łódzki klub wycenił na kilkaset tysięcy złotych, a fani z Poznania zadeklarowali się, że uregulują wszystkie koszta. Dobre chociaż to, lecz może warto zainwestować w edukację od podstaw i rozdawanie przed wyjazdami skróconych instrukcji obsługi toalet. Panowie kibole – porcelana da się lubić!

Thomasberg mówiący, że jego piłkarze bali się wygrać z Termalicą – Nie regulujcie odbiorników, to najprawdziwsze słowa trenera Pogoni Szczecin! Po lutowym remisie z Bruk-Betem Termalicą Nieciecza szkoleniowiec rzucił nowe światło na kwestię formy Pogoni – jego piłkarze po prostu żyli w strachu przed zdobyciem trzech punktów. “Pojawiła się obawa przed zwycięstwem, to nie powinno się wydarzyć” – to brzmi bardziej jak cytat z twórczości Walaszka, niż słowa poważnego trenera na konferencji prasowej po remisie z ostatnią drużyną ligi.
Juwara na wagarach w Berlinie – Miasto, w którym na każdej ulicy leży 60 Euro, może wydawać się wszystkim atrakcyjnym miejscem. Czasem jednak przed pojechaniem tam powinno się sprawdzić, czy na następny dzień nie gra się spotkania w Ekstraklasie. O tej części zapomniał Musa Juwara, który służbowym autem oznaczonym jego nazwiskiem (!) przejechał się do stolicy kraju Autobahn. W efekcie skrzydłowy został odsunięty od składu pierwszej drużyny Pogoni. To znaczy, oficjalnie został przesunięty z powodu drobnego urazu, lecz od tego czasu (czyli połowy lutego) reprezentant Gambii ani razu nie wszedł na boiska Ekstraklasy. Plotki głoszą, że klub już w tym okienku spróbuje pozwolić zawodnikowi iść swoją ścieżką.
O takim Alexie H., co chciał wpłacić na zbiórkę – Pomysły Pana Prezesa są zasadniczo po prostu skrajne: tu zwyzywa kogoś od sodomity służącego siłom ciemności, tu osobiście przyjdzie pogratulować kibicom rywali zwycięstwa. Pod koniec kwietnia postanowił, powiedzmy… Dołączyć? W każdym razie coś w tym stylu, do zbiórki Patryka Łatwoganga na Fundację Cancer Fighters. Skąd nasze zawahanie w doborze słowa? Prezes podrzucił do internetu cennik, za każdy kolejny wygrany mecz Pogoni dorzucając coraz więcej do puli. To jest, obiecując dorzucenie, bowiem już w ostatnich minutach pierwszego starcia zakończyła się szalona passa zwycięstw w liczbie 0, powodując lawinę szydery na social mediach.

PROSZĘ ODDAĆ NASZA DZIAŁKA! – Zarząd pod właścicielstwem Roberta Platka, składający się z Murata Colaka i Davida Amdurera sprezentował dość specyficzną konferencję prasową. Mocno podkreślono totalny brak profesjonalizmu byłej prezes Filipiak przy nagłym rozstaniu z Cracovią, bardzo ładnie prosząc (i to w języku polskim!) o zwrot srebra rodowego, jakim jest działka Cracovii. Została ona sprzedana za ułamek ceny firmie Pani Filipiak, a zarządzający podkreślali gotowość nie tylko do walki prawnej, ale też do odkupienia gruntów dla klubu. Z plusów, przynajmniej za działkę nie zapłaciła Ekstraklasa – doceniamy!
6 zespołów mających w 29. kolejce po 37 punktów (ta liga nie jest poważna) – W innych ligach jedni kibice emocjonują się walką o puchary i mistrza, drudzy każdego dnia wstają z przerażeniem spoglądając w tabelę niższej ligi. W Polsce postanowiono opatentować coś zupełnie nowego, nielimitowane emocje dla każdego. Czy Twój klub spadnie, awansuje, a może zbankrutuje? Wszystko zmieniało się jak w kalejdoskopie, a sytuację w tabeli śledzili ze śmiechem nawet zagraniczni użytkownicy Twittera. Walka o spadek – legendarne motto wszystkich klubów Ekstraklasy.
Nosił Podolski razy kilka – Słyszysz: boiskowy bandytyzm, myślisz: Podolski. W tej rundzie ponownie nowy właściciel Górnika Zabrze stracił kontakt z bazą – tym razem uderzył z pięści Ameyawa w brzuch. Kiedy z kolei to Braut Brunes bez ceregieli zameldował się na jego kostce, był pierwszym, który uspokajał swoją drużynę i w wywiadzie po meczu rzucił: „Czasami są emocje, tak to jest. Ja to rozumiem„. Trzymanie się własnych zasad Lukasa jest godne uznania, lecz chyba nie na tym powinien polegać futbol, by trofea zdobywać kosztem zdrowia innych.
Sebastian Madejski nie zostanie skoczkiem wzwyż – Początek kwietniowego spotkania, niby nic groźnego. Katastrofalnie nieudane dośrodkowanie (a może i nawet strzał?) już ma przekuć się w kontrę, gdy wtem… Kamil Kosowski wykrzykuje: “Dał się zrobić jak junior!”. Piłka z 17. metra na wprost bramkarza powędrowała w jego rękawice, Madejski jednak był nieco zaskoczony i wypiąstkował pionowo do góry. Samo to nie skończyłoby się feralnym golem, gdyby później nie zatoczył się przy ocenie toru lotu piłki i nie wskoczył wprost w plecy napastnika, który bezproblemowo skierował piłkę głową do siatki. WIDEO

Nieuznana bramka po samosfaulowaniu się – Zremisowany mecz 31. kolejki z Piastem przez Koronę Kielce nie pozwolił drużynie oddalić się od miejsc premiowanych spadkiem, choć w końcówce aż huczało od kontrowersji. Arbitrzy odgwizdali faul jednej nogi obrońcy na drugiej, nie czekając na finał akcji i ewentualny udział VAR-u, a szkoleniowiec Korony otrzymał za prostesty czerwony kartonik: WIDEO
Trenerowi Zielińskiemu biją piłkarza, ale klub mówi, że nie – Szkoleniowiec Korony stwierdził po tym spotkaniu na konferencji prasowej, że jeden z jego piłkarzy został pobity przez kibiców. Nie zgodził się z tym stwierdzeniem… sam klub, wydając oświadczenie, aby nie wierzyć takim informacjom latającym po mediach. Zapomnieli jednak dopisać, że źródłem tego newsa jest ich własny trener. Koniec końców okazało się, że racja była po stronie klubu – nietykalność cielesna żadnego z piłkarzy nie została naruszona, a interpretacja sytuacji przez Jacka Zielińskiego była efektem kilku niefortunnych zdarzeń.
#SzacunekDlaArbitra – Proponujemy #litościdlakibiców. Wymyślanie takiej akcji po absurdalnie tragicznym roku sędziowania i tuż przed feralną 21. kolejką… Brzmiało to po prostu jak szukanie tanich wymówek i niedostrzeganie prawdziwego problemu obecnego sędziowania Ekstraklasy. Można by było w końcu wytłumaczyć przepis o zagraniu ręką (chyba że naprawdę losuje go żółw na wozie VAR), upublicznić komunikację sędziowską, poprawić szkolenie nowych sędziów – albo poprosić, żeby fani siedzieli cicho na czterech literach, bo co ich to obchodzi, a może i nawet przeprosili.
Sędziowskie koło fortuny w 21. kolejce – Cały świat został opanowany przez nowoczesne technologie usprawniające sędziowanie… Cały? Nie, jest jedna osada dzielnie stawiająca opór! Pan Adam Lyczmański doszukał się po tej kolejce aż 6 znaczących błędów sędziowskich, całkiem niezły wynik. Sędziowie na cały weekend zupełnie zapomnieli, jak i za co dyktuje się rzuty karne, co poskutkowało wypaczeniem wyników kilku spotkań. To wszystko chwilę po akcji opisanej powyżej…
Spalony z rzutu rożnego w 22. kolejce – Przepisy Gry jasno stanowią, jak profesjonalni sędziowie powinni prowadzić profesjonalne mecze profesjonalnej ligi profesjonalnej piłki nożnej. Ciągle okazuje się jednak, że równie dobrze sędziować mógłby legendarny Franciszek Smuda „na czuja”, bowiem przepisy są dość luźno – o ile w ogóle – rozumiane i stosowane. Jeden z takich śmiesznych podpunktów w tej księdze tłumaczy pozycję spalonego i jest tam napisane czarno na białym – nie można podyktować spalonego po zagraniu stojącej piłki spod chorągiewki. Chwila… Nie można? To patrz teraz! W meczu Piasta Gliwice arbitrowi udało się spłatać takiego psikusa, normalnie wszyscy śmiali się i dokazywali.
Honorable mentions
Zagłębie “XD” Sosnowiec – Pewnie wielu z czytelników pamięta czasy, gdy to Zagłębie występowało w Ekstraklasie, a jeszcze nie tak dawno zapowiedziało wielki projekt i budowę klubu na miarę Europy. Po 13. kolejce zespół był o włos od czołówki i wygrał cztery mecze z rzędu. Jak się okazało, były to niemal ostatnie zwycięstwa w tym sezonie, przez następnych 18 odbytych spotkań udało się Sosnowiczanom zwyciężyć aż zawrotny raz i z hukiem się spie… Spiesznie spaść z ligi. Szykawka, Sobczak (z kontraktem na czołówkę 1. Ligi, został odsunięty od składu po czterech miesiącach), Janiszewski, Rakels; nazwiska przecież okazałe jak na szczebel rozgrywkowy, a nie dały rady mocarnemu Sokołowi Kleczew i skompromitowały się 1:7 z Olimpią Grudziądz. Serdecznie gratulujemy wyniku sportowego, a ciekawskich kibiców zapraszamy na derby ze Spartą Katowice!
Trenerzy legendarnego spadkowicza – A propos „iścia” na dno, sportowa próba reakcji na katastrofalną formę nadeszła aż trzykrotnie. Marek Gołębiewski nie zanotował wyśnionych rezultatów, Wojciech Łobodziński (na chwilę) poprawił sytuację punktową, w marcu przyszedł na 2,5 roku (tak naprawdę to ledwie trzy tygodnie, szybko poszło) Grzegorz Bąk, a spadek przypieczętował Tomasz Łuczywek. Tomasz Łuczywek jest już 25. szkoleniowcem (nie licząc duetów) w ostatniej dekadzie, co daje nowego szkoleniowca co 4 miesiące. Czas wprowadzić jakiś limit szkoleniowców w jednym sezonie, inaczej Zagłębiu niedługo zabraknie nowych nazwisk.
TEN spalony Dżesiki Jaszek z Czarnymi Sosnowiec – Gdyby ktoś kiedyś próbował Wam wmówić, że VAR nie jest potrzebny, prosimy o pokazanie mu tej stopklatki. Sędzia oczywiście ma prawo do pomyłki, jednak przy tak świetnej widoczności i ustawieniu odgwizdanie pozycji spalonej jest równoznaczne, co typowanie Cracovii do wygrania ligi po dwóch tygodniach rozgrywek. Czy obie te rzeczy się zdarzyły w tym sezonie? Zgadza się, i za to kochamy naszą polską piłkę!

Źródło: TVP Sport
Dwie twarze Sandecji Nowy Sącz według Rafała Wolsztyńskiego: Rafał Wolsztyński był bezkonkurencyjnie najlepszym strzelcem Sandecji, mimo to klub zdecydował się podobnież wymusić na nim odejście przed końcem umowy i nie wypłacał mu pensji, co upublicznił sam zainteresowany. Finalnie okazało się, że zawodnik otrzymał część pieniędzy i… postępowanie dyscyplinarne do kompletu. Zakończyło się na niesmaku wśród kibiców, przeprosinach Wolsztyńskiego “za możliwe wprowadzenie w błąd” i odejściu zawodnika. A po czyjej stronie ostatecznie leżała wina? Dobre pytanie.
Sprzedaż kobiecego WKS-u, ale tak w sumie to nie – W marcu punkt kulminacyjny osiągnęły pogłoski o przeniesieniu struktur WKS-u do innego zespołu żeńskiego futbolu. Sfrustrowane piłkarki wystosowały oświadczenie już po spotkaniu, na którym i tak zabrakło osób decyzyjnych: “Usłyszałyśmy, że decyzja o sprzedaży została już podjęta. (…) W tym przypadku zostałyśmy potraktowane skrajnie przedmiotowo.” A na czym się zakończyło? Rzecz jasna na oświadczeniu, tym razem Jacka Sutryka: “Nigdy nie było niczyim zamiarem ani intencją instytucjonalne osłabianie lub likwidacja sekcji żeńskiej Śląska (…) Moi współpracownicy nie zrealizowali postawionych przed nimi zadań.” No i fajnie, tylko szkoda, że szczerze poinformować można było dopiero po upublicznieniu całej sprawy – inaczej jeszcze ktoś mógłby posądzać kogoś o uczciwość, czy nawet przyzwoitość.
Liga Legia plus ekstra po meczu Lech – Legia – 4:0, totalna anihilacja i praktycznie już przyklepany tytuł mistrzowski. Kibice z Poznania z niecierpliwością pewnie czekali na analizę i pochwały w studio po spotkaniu, jednak skończyło się na kolejnym odcinku pt. Studio Łazienkowska. Cóż, może kiedyś Legia była na ustach większości Polski, ale pora na pogodzenie się z faktem, że w naszej lidze są też inne zespoły. Serio!
Termalica Bruk-Bet “pogromca Pomorzan” Nieciecza – Parostatkiem w piękny rejs, statkiem na słoniu – w piękny rejs… Drużyny z Trójmiasta bardzo zasmuciły się na wieść o spadku Termalici, nie dopuszczając do gry słoników o nic w ostatnich kolejkach. Dogadały się na wynik 2:3 w dwóch ostatnich potyczkach i jako gest dobrej woli przekazały im po trzy punkty, jednak bezczelna Termalica odwdzięczyła się jedynie ograbieniem ich z szans na utrzymanie, kto to widział! W efekcie cała trójka spadła z ligi, a to właśnie ta Termalica grająca już o przysłowiową pietruszkę schodziła ze sceny z najszerszym uśmiechem.
Nagroda dla wytrwałych
Jeśli udało Wam się dotrzeć aż tutaj, doceniamy wytrwałość i zapraszamy do kącika ornitologicznego – Pan Alex Haditaghi znalazł nowego dyrektora VAR! TWITTER
Hokeiści GieKSy już za kilkanaście dni powrócą na lód, by rozpocząć przygotowania do sezonu 2026/27. Korzystając z przerwy – Wierzba spotkał się z Bartoszem Fraszko na godzinną rozmowę.
Dajcie znać, jak Wam się podobał odcinek. Prosimy także o pomoc w wypromowaniu podcastu poprzez lajki, udostępnienia, oceny w aplikacjach itd. Nie obrazimy się także na dyskusję w komentarzach. Z góry dzięki!
Możesz nas wesprzeć finansowo (odsłuchanie kosztuje 5 zeta, a komentowanie 19,64 ;)):
Konto:
Santander
87 1090 1186 0000 0001 2146 9533
SK 1964
ul. Bukowa 1a, 40-108 Katowice
Tytułem: Podcast hokej
PAY PAL:
E-mail: [email protected]
Tytułem: Podcast hokej
Posłuchaj archiwalne podcasty:
Jesteśmy dostępni także na Spotify:.


Najnowsze komentarze