Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka
Tygodniowy przegląd mediów: Tylko oni byli w stanie pokonać GKS Katowice
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ostatniego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja na lodzie. Prezentujemy najciekawsze z nich.
Drużyna kobiet zakończyła rozgrywki rundy jesiennej na 4. miejscu ze stratą 10 punktów do liderek rozgrywek Czarnych (mamy rozegrany jeden mecz mniej). Obrończyni Alicja Wojas otrzymała powołanie na zgrupowanie reprezentacji Polski do lat 19. Drużyna męska rozegrała ostatnie dwa mecze w 2025 roku – w Barbórkę pokonała Jagiellonię 3:1 w 1/8 finału Pucharu Polski oraz przegrała 0:1 z Rakowem w Ekstraklasie. Prasówkę po tych meczach znajdziecie odpowiednio TUTAJ i TUTAJ. Według portalu transfery.info GieKSa jest zainteresowana pozyskaniem Ołeha Horina.
Siatkarze w ubiegłym tygodniu przegrali pierwsze spotkanie w I lidze z wiceliderem rozgrywek CUK Anioły Toruń 1:3. Kolejne spotkanie drużyna rozegra w Arenie Katowice 13 grudnia (sobota) o 17:00 z SMS-em PZPS Spała.
Hokeiści w ubiegłym tygodniu rozegrali trzy mecze. W pierwszym z nich przegrali z Cracovią 2:3, następnie pokonali Zagłębie 3:1 oraz STS Sanok 7:0. Ze względu na przerwę reprezentacyjną następny mecz ligowy rozegramy 17 grudnia z Polonią. Do reprezentacji Polski na konsultację oraz Turniej European Cup of Nations powołani zostali: Michał Kieler, Kacper Maciaś, Mateusz Michalski, Patryk Wronka oraz Jonasz Hofman.
PIŁKA NOŻNA
kobiecyfutbol.pl – Powołania na grudniowe zgrupowanie konsultacyjne reprezentacji Polski do lat 19 kobiet
Selekcjoner reprezentacji Polski do lat 19 Marcin Kasprowicz ogłosił nazwiska zawodniczek, które wezmą udział w zgrupowaniu konsultacyjnym, które odbędzie się w dniach 9-11 grudnia w Pruszkowie.
Grudniowe zgrupowanie będzie jednym z etapów przygotować kadry do II rundy eliminacji do mistrzostw Europy U-19.
Biało-Czerwone pierwszą rundę eliminacji przeszły bez straty gola i z kompletem trzech zwycięstw.
Powołane zawodniczki:
Roksana Jagodzińska, Mariua Ostopinka (AP Orlen Gdańsk), Alicja Bednarek, Oliwia Zgoda (Rekord Bielsko-Biała), Martyna Nowakowska, Zofia Tomaszewska (Diamonds Academy), Alicja Wojas (GKS Katowice), Nina Budzińska (Medyk Konin), Julia Janczy, Faustyna Korzekwa (Czarni Antrans Sosnowiec), Aleksandra Kuśmierczyk, Martyna Łuczak, Monika Poniedziałek, Małgorzata Rogus (Lech UAM Poznań), Gabriela Jankiewicz, Martyna Kośmińska (Legia Ladies), Zuzanna Rybińska (Pogoń Szczecin), Gabriela Fesinger, Aleksandra Grzelak, Inez Sikora (UKS SMS Łódź), Gabriela Lewicka, Dominika Szkwarek. Paulina Guzik (Śląsk Wrocław).
transfery.info – Wisła Kraków i GKS Katowice zainteresowane byłym graczem Jagiellonii Białystok?!
Na radarach rywalizującego w Ekstraklasie GKS-u Katowice i pierwszoligowej Wisły Kraków miał znaleźć się Ołeh Horin. Takie wieści przekazał serwis Ua-football.com.
Zdaniem Ua-football.com Ołeh Horin mógł ponownie wylądować w Polsce już latem, ale wtedy po rozstaniu z Ruchem Lwów ostatecznie pozyskał go ŁNZ Czerkasy. Od tamtej pory środkowy obrońca rozegrał w jego trykocie 12 meczów w ukraińskiej ekstraklasie, a dwa występy dorzucił w pucharze kraju.
Jak można przeczytać, teraz temat powrócił, a zainteresowanie defensorem mają wykazywać przedstawiciele Wisły Kraków oraz GKS-u Katowice. W tym momencie nie wiadomo, kto ewentualnie jest bliżej sprowadzenia go do siebie.
Urodzony we Lwowie 25-latek pierwotnie trafił do Polski w 2019 roku, dołączając do Jagiellonii Białystok. Na boiskach Ekstraklasy zaprezentował się raz – w starciu z Piastem Gliwice. Następnie oprócz Ruchu oraz Czerkasów był związany z FK Minaj oraz SK Dnipro-1.
Były młodzieżowy reprezentant Ukrainy w sumie uzbierał dotychczas 59 spotkań i trzy gole w rodzimej ekstraklasie.
Wspomniane na początku źródło nazwało go jednym z najlepszych piłkarzy aktualnej ekipy w trwających rozgrywkach.
SIATKÓWKA
siatka.org – Doczekali się! Tylko oni byli w stanie pokonać GKS Katowice
Sobotnie mecze na zapleczu PlusLigi rozstrzygnęły się bez podziału punktów. Najwięcej emocji przysporzył hit w Toruniu, między dwoma czołowymi drużynami. GKS Katowice w końcu był do pokonania. Po raz pierwszy w tym sezonie uległ i to 1:3.
Do pierwszej grudniowej soboty niezwykłą serią mógł się poszczycić GKS Katowice. Spadkowicz z minionego sezonu PlusLigi jako jedyny pozostawał niepokonany w rozgrywkach na jej zapleczu. Niewiele brakowało, by z takim statusem dotrwał do półmetka rundy zasadniczej.
Jedna drużyna była jednak w stanie temu zapobiec. Biorąc pod uwagę dyspozycję Aniołów Toruń, można było liczyć na wyrównany pojedynek między zespołami. Tymczasem torunianie oddali rywalom tylko jednego seta. W pozostałych oni dominowali, a w trzecim nawet wygrali do 14. O to, by toruńska twierdza nie została zdobyta, zadbał przede wszystkim Luis Paolinetti. Niekwestionowany lider Aniołów zanotował 26 „oczek”, utrzymując aż 71% skuteczności i 67% efektywności w ataku! Katowiczanie za to nie byli sobą. W ataku popełnili masę błędów, bo aż jedenaście. Jedynie Bartłomiej Krulicki trzymał poziom, ale sam niewiele był w stanie zdziałać.
CUK Anioły Toruń – GKS Katowice 3:1 (25:23, 21:25, 25:14, 25:19)
HOKEJ
hokej.net – Specjaliści od dogrywek! Cracovia z kolejnym zwycięstwem
W 25. kolejce TAURON Hokej Ligi Comarch Cracovia pokonała u siebie GKS Katowice 3:2 po dogrywce. To już czwarte zwycięstwo Pasów w ostatnich pięciu spotkaniach, co wyraźnie pokazuje ich dobrą formę w ostatnich tygodniach.
Cracovia na początku spotkania narzuciła swoje tempo i stwarzała groźniejsze sytuacje. Po kilku niewykorzystanych okazjach Makiego, Tiali i Montgomerego to jednak goście wyszli na prowadzenie. W 11. minucie Jonasz Hofman popisał się znakomitą indywidualną akcją, umieszczając krążek pod poprzeczką. Gospodarze mogli strzelić gola na wyrównanie, lecz brakowało im skuteczności przy podaniach Kapicy, szansę zmarnowali kolejno Montgomery i Karjalainen. Kolejne trafienie dla Katowic przyszło już w 15. minucie, Chodor uderzył z dystansu, krążek przeleciał pod pachą Lipiananena i wpadł do bramki. Pod koniec tercji Pasy grały jeszcze w przewadze, ale wynik nie uległ zmianie i katowiczanie z zaliczką dwóch bramek schodzili do szatni.
Katowice mocno zaczęły drugą tercję, Maciaś uderzył z niebieskiej, a Pasiut i Wronka tworzyli groźne akcje pod bramką rywala, lecz Lipianen świetnie interweniował. Cracovia musiała bronić dwóch kar, jednak goście mimo przewagi nie potrafili oddać decydującego strzału. W 28. minucie Pasy odpowiedziały golem kontaktowym: Karjalainen zagrał bekhendem do Kapicy, a ten z bliska wpakował krążek między parkanami Kielera. Katowice po stracie bramki wzięły się do pracy i znów przejęły inicjatywę. Jednak do końca tercji wynik nie uległ już zmianie.
Trzecia tercja przyniosła sporo emocji po obu stronach. Drużyny tworzyłyataki, jednak brakowało skuteczności. Decydujący moment nastąpił w 56. minucie, kiedy Cracovia dopięła swego: Valtola huknął w samo okienko i doprowadził do wyrównania. W końcówce Katowice miały jeszcze pojedyncze szanse, lecz ich strzały były niecelne. Mecz zakończył się remisem i zawodnicy szykowali się do dogrywki.
Dodatkowy czas gry toczył się spokojnie, były okazje dla obu drużyn, lecz żadna nie była stuprocentowa. Przełomowy moment nastąpił w 65. minucie, Karjalainen indywidualnie wjechał w tercję rywala i precyzyjnym strzałem wpakował krążek do bramki, dając Cracovii zwycięstwo 3:2.
Lider pokonany! I to wcale nie dziwi. Patent na Zagłębie podtrzymany
Katowice utrzymują dominację nad liderem ligi! GKS Katowice po zaciętym i emocjonującym spotkaniu pokonał ECB Zagłębie Sosnowiec 3:1, udowadniając, że to właśnie GieKSa ma sposób na ekipę z Sosnowca, jako jedyna drużyna w obecnym sezonie, która nie dała się im ograć.
Od początku wiadomo było, że katowicko-sosnowieckie derby hokeja, choć ogołocone z lokalnych zawodników, dostarczą kibicom niezapomnianych emocji. Temperatura rywalizacji była wysoka, a zawodnicy nie szczędzili sobie twardej, hokejowej walki.
Pierwsza odsłona meczu była naznaczona wzajemnym badaniem sił i mocnym tempem, ale brakowało konkretów pod bramkami. Zagłębie miało swoje szanse – w 6. minucie po strzale Sołtysa krążek obił słupek, a Bernacki i Nahunko stworzyli dobre okazje strzeleckie.
Katowiczanie odpowiadali, głównie za sprawą duetu Dupuy-Hoffman, ale Halonen w bramce gości był na posterunku, podobnie jak Eliasson. Charakterystycznym elementem tercji były częste przepychanki (m.in. Monto i Piipponen) i obustronne wykluczenia, które nie doprowadziły do gry w przewadze.
Przełom nastąpił w 28. minucie. Po faulu na Dupuy sędziowie podyktowali rzut karny. Do krążka podszedł Stephen Anderson, który pięknym manewrem podniósł gumę pod poprzeczkę, dając GKS Katowice prowadzenie 1:0!
Radość gospodarzy nie trwała jednak długo. W 34. minucie Zagłębie zdołało wyrównać. Po strzale z dystansu Wanackiego, krążek wyleciał spod parkanu Eliassona, a najszybciej zareagował Joni Piipponen, pakując gumę do bramki na 1:1.
Do końca drugiej tercji gra była wyrównana. Tuż przed przerwą GieKSa otrzymała szansę na grę w przewadze (wykluczenie Ciury), ale power play był totalnie nieproduktywny.
Decydująca okazała się trzecia tercja, która rozpoczęła się od dużej walki i mniejszej liczby celnych strzałów. W 45. minucie na prowadzenie ponownie wyszła GieKSa. Po wrzuceniu krążka przez Varttinena i zamieszaniu pod bramką, krążek znalazł drogę do siatki. Pomimo natychmiastowej wideoweryfikacji, sędziowie orzekli, że gol jest prawidłowy, a autorem trafienia na 2:1 został Joona Monto.
Chwilę później, w 53. minucie, GKS Katowice zdobył trzecią bramkę. Jednak i to trafienie musiało zostać sprawdzone. Sędziowie uznali, że strzał Dupuy (po akcji Hoffmana) został poprzedzony utrudnianiem obrony Halonenowi przez Hoffmana i gol został anulowany.
Zagłębie, grając pod dużą presją czasu i wyniku, w końcówce wycofało bramkarza, stawiając wszystko na jedną kartę. Katowiczanie skutecznie odpierali ataki, choć w 58. minucie byli o centymetry od wepchnięcia krążka do bramki po akcji Piiponena i Alanena. Na osiem sekund przed końcem, Stephen Anderson przypieczętował zwycięstwo, trafiając do pustej bramki i ustalając wynik na 3:1.
Na trzy formacje i trzech obrońców walczyć ciężko. GieKSa zrobiła swoje w Sanoku
GKS Katowice odniósł pewne zwycięstwo, pokonując w wyjazdowym spotkaniu STS Sanok 7:0. Borykający się z wieloma trudnościami sanoczanie przystąpili do dzisiejszego spotkania na trzy formację i jedynie… trzech nominalnych obrońców. Co gorsza, w 35. minucie z powodu urazu spotkanie musiał zakończyć jeden z sanockich defensorów, Michał Starościak.
Sporą zagwozdkę miał z pewnością trener Bogusław Rąpała zestawiając skład swojej drużyny na dzisiejsze spotkanie. I tak już wąska kadra sanoczan została dodatkowo uszczuplona powołaniem Wiktora Biedy i Wojciecha Wilczoka na Mistrzostwa Świata Dywizji IB do lat 20. Te okoliczności sprawiły, że zobaczyliśmy w składzie STS-u jedynie trzech nominalnych obrońców. Co gorsza dla ekipy trenera Rąpały, występ jednego z nich – Michała Starościaka, zakończył się już w 35. minucie z powodu kontuzji. Wobec takich ekscesów kadrowych, najbardziej zapracowanym zawodnikiem w sanockiej arenie, był rzecz jasna Filip Świderski. Choć golkiper gospodarzy robił co mógł i naprawdę popisał się kilkoma dobrymi interwencjami, to sam nie mógł przeciwstawić się ofensywnej sile rywala. Łącznie GieKSa na bramkę strzeżoną przez Świderskiego oddała aż 59 strzałów. Największym zwycięzcą dzisiejszego spotkania okazał się Joona Monto, który zdołał dwukrotnie wpisać się na listę strzelców oraz zaliczył kluczowe podanie przy inauguracyjnej bramce Mateusza Bepierszcza.
Będzie debiut! Utalentowany napastnik powołany do reprezentacji Polski. Wiemy, kogo zastąpi
Jeszcze jedna zmiana nastąpiła w seniorskiej reprezentacji Polski. Pekka Tirkkonen wysłał dodatkowe powołanie do Jonasza Hofmana. Ma to związek z chorobą etatowego kadrowicza.
20-letni napastnik radzi sobie w tym sezonie bardzo dobrze, bo w 24 rozegranych meczach zdobył 4 bramki i zanotował 6 asyst.
Teraz dostanie szansę pokazania się w seniorskiej reprezentacji Polski, bowiem został powołany w miejsce chorego Pawła Zygmunta. Wychowanek KTH Krynica z orzełkiem na piersi rozegrał 73 spotkania i strzelił w nich 20 bramek.
Zgrupowanie w Tychach potrwa do czwartku. W piątek biało-czerwoni rozpoczną zmagania w Memoriale Tamása Sárközy’ego, w którym zmierzą się z Francuzami, Włochami i Węgrami. Z „Les Bleus” zagramy 12 grudnia (piątek) o 15:00, dzień później zmierzymy się z Italią (15:00), a na zakończenie turnieju skrzyżujemy kije z „Madziarami” (16:30).
Skład reprezentacji Polski:
Bramkarze:
Michał Kieler (GKS Katowice), Maciej Miarka (ECB Zagłębie Sosnowiec), Mateusz Studziński (KH Energa Toruń)
Obrońcy:
Kamil Górny (BS Polonia Bytom), Karol Biłas, Michał Naróg, Jakub Wanacki (wszyscy ECB Zagłębie Sosnowiec), Olaf Bizacki (GKS Tychy), Bartosz Florczak (KS Unia Oświęcim), Mateusz Zieliński, Eryk Schafer (obaj KH Energa Toruń), Kacper Maciaś (GKS Katowice), Oskar Jaśkiewicz (Comarch Cracovia)
Napastnicy:
Patryk Krężołek (Baník Sokolov – 1. liga, Czechy), Damian Tyczyński (HC Frydek-Mistek – 1. liga, Czechy), Jonasz Hofman, Mateusz Michalski, Patryk Wronka (wszyscy GKS Katowice), Sebastian Brynkus (ECB Zagłębie Sosnowiec), Szymon Kiełbicki, Jakub Ślusarczyk (obaj JKH GKS Jastrzębie), Alan Łyszczarczyk, Dominik Paś, Mateusz Gościński, Bartłomiej Jeziorski (wszyscy GKS Tychy), Jakub Lewandowski (KH Energa Toruń), Łukasz Krzemień (Unia Oświęcim) i Dominik Jarosz (BS Polonia Bytom).
Piłka nożna
Mecz Legend GieKSy i Banika
W przerwie sobotniego Meczu Przyjaźni zostanie rozegrane spotkanie Legend GKS Katowice i Banika Ostrava. Będzie to nie lada gratka dla fanów obu drużyn. Ci starsi będą mogli powspominać piłkarzy, których pamiętają z przeszłości, a młodsi – zobaczyć Legendy, o których opowiadali im starsi koledzy.
Do pierwszego spotkania Legend GKS Katowice i Banika Ostrava doszło na Bazalach 27 czerwca tego roku. To właśnie wtedy na legendarnym stadionie Bazaly odbywał się kibicowski turniej Chachar Cup 2026, a w Ostrawie pojawiło się ponad 1100 kibiców GieKSy. Sam mecz Legend zakończył się remisem 6:6. Poniżej relacja wideo z oficjalnej telewizji klubowej.
W sobotę w trójkolorowych barwach będziemy mogli zobaczyć: Artura Andruszczaka, Adama Kucza, Marka i Piotra Świerczewskich, Andrzeja Nikodema, Zdzisława Strojka, Grzegorza Górskiego, Damiana Sadowskiego, Dominika Sadzawickiego, Dawida Plizgę i Jarosława Tkocza. Trenerem naszej drużyny będzie Piotr Piekarczyk.
Banik reprezentować mają: Nemanja Kuzmanović, Vít Baránek, Martin Lukeš, Aleš Neuwirth, Antonín Buček, Petr Zajaroš, Rostislav Pikonský, Marek Heinz, Jan Daněk, Michal Daněk, Jan Laštůvka, Michal Papadopulos i Pavel Besta.
Przypominamy, że cały czas dostępne są bilety na sobotni Mecz Przyjaźni. Najprościej wejściówki zakupić na www.bilety.GKSKatowice.eu.
Galeria Piłka nożna
GieKSa&Baník – 30 lat przyjaźni
Mecz GKS-u Katowice z Baníkiem Ostrava był wyjątkową okazją do świętowania trzech dekad kibicowskiej przyjaźni. Zobaczcie fotorelację, którą przygotował dla Was Marcin.
Piłka nożna kobiet
Demolka stołecznej drużyny
Kibice długo czekali na powrót Ekstraligi do Katowic, jednak zawodniczki w pełni wynagrodziły dłuższy okres piłkarskiej pustki aż sześcioma bramkami.
Jeśli wracać po przerwie reprezentacyjnej, to tylko z takim hukiem, jak Patricia Hmirova! Po pressingu Kalaberovej i jej późniejszej centrze Hmirova tylko dołożyła nogę do pustej siatki, Nowak bardzo źle obliczyła sytuację i opuściła posterunek. Legia bardzo łatwo pozwalała wrzucać sobie długie piłki w boczne strefy, już chwilę później Nicola Brzęczek po takim zagraniu otrzymała piłkę na 12. metr od Klaudii Maciążki i tylko pozycja spalona pozbawiła ją szansy na bramkę. W 8. minucie po stracie McLaughlin wydawało się, że swoją szansę będą miały przyjezdne – nic bardziej mylnego. Błyskawicznie z Kalaberovą odzyskały posiadanie, a Hmirova ruszyła sam na sam w przegrany pojedynek z Nowak. Gra Legii zupełnie się nie kleiła w pierwszych akcjach, choć z każdą minutą udawało im się przedzierać coraz bliżej bramki Frankovej. W 13. minucie w końcu udało się stworzyć zagrożenie po błędzie przy przekazaniu krycia Zawadzkiej z Milovanović, choć golkiperka GieKSy zdawała się mieć wszystko pod kontrolą. Po przerwie spowodowanej urazem nastąpił rzut rożny, po którym Julia Przybył idealnie odnalazła głowę McLaughlin – nie udało się Legii dobrze zablokować jej wbiegnięcia. W 26. minucie złe wybicie Milovanović powinno zakończyć się przynajmniej sytuacją bramkową, jej błąd naprawiła Marcjanna Zawadzka zablokowaniem uderzenia. Dwie minuty później, po centrze Maciążki, o krok była Hmirova od wykorzystania równie nieudanego wybicia defensorki, która zdołała jednak w porę się obrócić i tym razem skutecznie wyekspediować piłkę na połowę gospodyń. 32. minutę rozpoczęła Julia Przybył od ciętej wrzutki na 7. metr, najmniejszy błąd przy próbie wyjaśnienia akcji spowodowałby ogromne zamieszanie. Chwila oddechu, wrzut z autu pomocniczki przerodził się w błyskawiczny zwód Hmirovej i podanie wzdłuż bramki do Kalaberovej, która wślizgiem dopełniła formalności. Zupełnie Legia odpuściła krycie przy tym fragmencie gry, jakby od początku nie wierzyły w możliwość jego obrony. Samodzielnie odpowiedziała Materek, oddając celny i kozłujący, acz lekki strzał w pobliże słupka bramki Frankovej. Podwyższyć mogła Maciążka po podaniu McLaughlin za linię defensywy, liniowa uniosła jednak chorągiewkę. Po rzucie rożnym nieco później znów było groźnie, Hmirova huknęła w bliższe okienko i Nowak bardzo dobrze interweniowała. Poprawka Słowaczki spod drugiej chorągiewki i Amerykanka głowkowała w poprzeczkę, znów było bardzo blisko. W 42. minucie po podaniu z pierwszej piłki Hmirovej przez całą szerokość boiska Maciążka na pełnym spokoju zmyliła trzy przeciwniczki, posyłając piłkę obok bezradnej golkiperki. Już w doliczonej części McLaughlin wypuściła prawą półprzestrzenią Kalaberovą, Nowak zdołała w porę zareagować i wyjść z własnej bramki.
W 49. minucie kapitalną interwencją wykazała się Nowak, McLaughlin po centrze Hmirovej zupełnie niepilnowana odnalazła się w szesnastce i huknęła pod poprzeczkę. Kolejny rzut wolny i tym razem to słupek uratował Legię przed utratą bramki, po niecelnym strzale Zawadzkiej do piłki dopadła jeszcze Jaszek i minimalnie zabrakło jej do szczęścia. Rzut rożny to jednak coś, z czym Legia sobie nie mogła poradzić – Przybył odnalazła Molly McLaughlin, a ta skorzystała z prezencji Dżesiki Jaszek angażującej defensorki i sfinalizowała centrę. W 59. minucie bardzo wysoko z bramki wyskoczyła Nowak, mimo kiksu skutecznie zażegnując kontrę Kalaberovej. Kilka podań i już jednak drugą flanką gnała Julia Przybył, ostatecznie posyłając „rogalika” na dłuższy słupek i wcale nie zabrakło wiele do ładnego trafienia. W 65. minucie GieKSa zmarnowała przynajmniej 2.0 łącznego xG: po wrzutce Maciążki przed samą bramkarką nie trafiały czysto kolejno Kalaberova, Jaszek i ostatecznie Hmirova. Takie pudła spotkały się z zasłużonym ostrzeżeniem, gdy Kinga Bużan huknęła z dystansu w poprzeczkę bramki Frankovej. Swojego szczęścia spróbowała także Kazanecka, po udanym dryblingu uderzając w stronę krótkiego słupka. W 80. minucie strzał po zgraniu Jaszek oddała Vojtkova, piłka po rykoszecie znalazła się w rękawicach Nowak. Chwila nieuwagi w końcówce, i już Hmirova podaniem odnalazła wybiegającą Klaudię Maciążkę. Wiktoria Nowak zdołała uprzedzić jeszcze Dżesikę Jaszek, lecz dobitą piłkę bezlitośnie wpakowała do bramki Amelia Bińkowska.
Legia Ladies do Warszawy wraca z bagażem aż sześciu trafień, a komplet punktów zostaje w Katowicach!
26 września 2026 rok, Katowice
GKS Katowice – Legia Ladies 6:0 (4:0)
Bramki: Hmirova (3), McLaughlin (23, 53), Kalaberova (33), Maciążka (42), Bińkowska (90).
GKS Katowice: Fraňková – Milovanović, Zawadzka, Kłoda – Kaláberová (74. Bińkowska), McLaughlin (65. Vojtkova), Šurnovská (46. Kozarzewska), Przybył (65. Turkiewicz) – Maciążka, Brzęczek (46. Jaszek), Hmírová.
Legia: Nowak – Sokołowska, Grabowska (24. Zielińska), Kurzelowska, Prochowska, Materek (59. Grosicka), Bużan, Drożyńska (46. Koźmińska), Nestorowicz, Kazanecka (59. Jankiewicz), Dubiel.
Kartki: Kłoda.


Najnowsze komentarze