Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka

Tygodniowy przegląd mediów: Porażka Mistrzyń Polski!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ostatniego tygodnia, które dotyczą sekcji kobiecej piłki nożnej, siatkówki i hokeja na lodzie. Prezentujemy najciekawsze z nich.

Kobieca drużyna rozpoczęła zmagania w Orlen Ekstralidze od domowej porażki z Rekordem Bielsko-Biała 2:3 (1:3). Kolejny mecz zespół rozegra na wyjeździe w sobotę 16 sierpnia o 12:00 ze Stomilankami Olsztyn. Do drużyny dołączyła Victoria Kaláberová, a drugim trenerem został Grzegorz Żurek. Drużyna męska przegrała w czwartej kolejce PKO BP Ekstraklasy z Legią 1:3. Następne spotkanie zespół rozegra w Katowicach z Arką w sobotę 16 sierpnia o godzinie 17:30.

Siatkarz Kajetan Marek, po krótkim okresie przerwy ze względów zdrowotnych, wraca do treningów. Siatkarze będą mieli do przejechania jeden z najkrótszych dystansów w lidze na mecze wyjazdowe.

Do drużyny hokejowej dołączył obrońca Jacob Lundegård. PZHL ogłosił harmonogram rozgrywek w sezonie 2025/26.

 

PIŁKA NOŻNA

kobiecyfutbol.pl – Porażka mistrzyń Polski!

W meczu 1. kolejki Orlen Ekstraligi mistrzynie Polski uległy na swoim terenie Rekordowi Bielsko – Biała 2:3. Dla GKS-u Katowice to pierwsza ligowa porażka od 15 maja 2023 roku.

GieKSa od samego początku szukała okazji, aby otworzyć wynik. W 6. minucie były o krok od pierwszego trafienia, jednak Kinga Ptaszek wykazała się świetną interwencją. W 13. minucie już im się udało skierować piłkę do siatki i wyszły na prowadzenie za sprawą Dżesiki Jaszek, która wykorzystała zamieszanie w polu karnym po stałym fragmencie gry. W 29. minucie sędzia Emilia Szymula podyktowała rzut karny za faul na Julii Gutowskiej. 'Jedenastkę’ bezproblemowo wykorzystała Dominika Dereń. W 38. minucie przyjezdne wyszły na prowadzenie za sprawą fantastycznego uderzenia Oliwii Zgody z dystansu. Zaledwie dwie minuty później Rekordzistki mogły cieszyć się z kolejnego trafienia – na listę strzelczyń wpisała się Kristyna Janků, która skierowała futbolówkę do siatki po dograniu z rzutu wolnego. Do przerwy wynik nie uległ zmianie, choć podopieczne Karoliny Koch próbowały odpowiedzieć chociażby uderzeniem z dystansu Anity Turkiewicz.

W 55. minucie zawodniczki GieKSy domagały się rzutu karnego za zagranie ręką jednej z piłkarek Rekordu. Wobec tego arbiter pokazała Julii Włodarczyk żółtą kartkę za dyskusję, a chwilę później kolejny 'kartonik’ dla Klaudii Maciążki za faul na golkiperce Rekordu. Katowiczanki miały kilka stałych fragmentów gry, posłały wiele niecelnych dośrodkowań, jednak nie zdołały zaskoczyć Kingi Ptaszek, która w tym meczu spisywała się bardzo dobrze. W 85. minucie przyjezdne skonstruowały atak zakończony strzałem Nikoli Dębińskiej z dystansu, jednak bramkarka Gieksy złapała futbolówkę. Podczas dziesięciu minut doliczonego czasu gry podopieczne Karoliny Koch szukały okazji, aby odwrócić losy meczu – tuż przed ostatnim gwizdkiem Aleksandra Nieciąg zdobyła bramkę na 2:3.

 

Mistrzynie Polski wzmacniają formację pomocy!

Tuż przed rozpoczęciem sezonu 2025/2026 Orlen Ekstraligi w Katowicach przywitano nową piłkarkę, która zasili linię pomocy aktualnych mistrzyń Polski – Victorię Kaláberovą.

Nową zawodniczką aktualnych mistrzyń Polski została Victoria Kaláberová, która do Katowic przeszła na zasadzie transferu definitywnego, podpisując umowę wiążącą ją z klubem do końca sezonu 2026/2027. Jest ofensywną pomocniczką posiadającą podwójne obywatelstwo: Stanów Zjednoczonych i Słowacji.

Poprzednim klubem 24-letniej Victorii Kaláberovej była Sparta Praga, z którą finiszowała na czele tabeli po sezonie zasadniczym, by finalnie w wyścigu o tytuł mistrzowski dać się wyprzedzić lokalnym rywalkom – Slavii. Nowa zawodniczka GieKSy w minionej kampanii zanotowała dziewięć występów, w których zdobyła jedną bramkę. Victoria Kaláberová ma za sobą bogatą karierę klubową, reprezentowała jak do tej pory barwy OFI Kreta (Grecja), Lakatamia FC (Cypr) i Aris Ladies FC (Cypr), UMF Afturelding (Islandia), Real Oviedo (Hiszpania) oraz Slovan Bratysława (Słowacja). Najlepszy liczby notowała w cypryjskim Arisie, 16 zdobytych bramek w 12 spotkaniach robi wrażenie. Z kolei jej największe sukcesy zespołowe to okres gry w Slovanie, z którym dwukrotnie sięgnęła po mistrzostwo Słowacji.

Victoria Kaláberová ma za sobą występy w młodzieżowej reprezentacji Słowacji U19 oraz w seniorskiej kadrze narodowej, w której debiutowała w 2021 roku w spotkaniu ze Słowenią. Jej reprezentacyjną partnerką jest inna nowa zawodniczka GKS-u Katowice, Patrícia Hmírová.

 

wkatowicach.eu – Mistrzynie Polski wracają do gry!

[…] Drugim trenerem w sztabie szkoleniowym kobiecej drużyny GKS-u Katowice został Grzegorz Żurek. Szkoleniowiec, który zaczynał trenerską karierę w Wielosekcyjnej Akademii „Młoda GieKSa” i miał okazję odbyć zawodowe staże w Borussii Dortmund i Athleticu Bilbao, związał większość swojej trenerskiej kariery z Górnikiem Zabrze, gdzie w latach 2017-2024 pełnił rolę m.in. trenera analityka w pierwszym zespole, trenera asystenta w drużynie rezerw oraz szkoleniowca zespołów młodzieżowych. Ponadto od 2022 pracuje w roli asystenta trenera młodzieżowych reprezentacji Polski. W obecnym sezonie przygotowuje się z kadrą narodową do kwalifikacji Mistrzostw Europy do lat 19.

Pierwszym trenerem mistrzyń Polski w sezonie 2025/26 będzie oczywiście Karolina Koch. Funkcję trenera-analityka i kierownika zespołu będzie pełnił Michał Wiśniewski. Niezmiennie trenerem bramkarek GKS-u będzie Michał Barczyk, fizjoterapeutą zespołu Artur Warot, a Dawid Olszówka trenerem przygotowania motorycznego drużyny GieKSy.

Trzymamy kciuki za uKOCHane!

 

SIATKÓWKA

siatka.org – Jak daleko do PlusLigi? Podróże pierwszoligowców w liczbach

Po sezonie 2024/2025 znacznie zmieniła się pierwszoligowa mapa. Zniknęły Chełm, Białystok, Sulęcin i Kraków. Do I ligi dołączyły natomiast Grodzisk Mazowiecki, Augustów, Nysa, Katowice i Będzin. Przez takie przetasowania w rundzie zasadniczej sezonu 2025/2026 kluby będą miały do pokonania mniejszą liczbę kilometrów.

Uwzględniając KSR Gliwice, który ostatecznie nie wystąpił w I lidze, w poprzednim sezonie kluby zaplecza PlusLigi w samej rundzie zasadniczej miały do przejechania ponad 164 tysiące kilometrów. W tegorocznych rozgrywkach suma przejechanych kilometrów zmniejszyła się. Wyniesie ona bowiem niespełna 149 tysięcy. Nowym klubem, który będzie przyczyną dłuższych wycieczek, został NECKO Augustów.

Ponownie najwięcej klubów będzie w województwie śląskim (BBTS Bielsko-Biała, GKS Katowice, MCKiS Jaworzno, Nowak-Mosty MKS Będzin). Trzech przedstawicieli będzie miało województwo mazowieckie (Czarni Radom, KPS Siedlce, Sparta Grodzisk Mazowiecki). Po dwa kluby będą w województwie kujawsko-pomorskim (BKS Bydgoszcz, CUK Anioły Toruń), łódzkim (Lechia Tomaszów Mazowiecki SMS PZPS Spała) i opolskim (Mickiewicz Kluczbork, PSG Stal Nysa).

Po jednym klubie znajduje się w województwie podlaskim (NECKO Augustów), lubuskim (Astra Nowa Sól) i lubelskim (PZL LEONARDO Avia Świdnik). Swojego przedstawiciela straciło województwo małopolskie. Kolejny rok z rzędu w I lidze mężczyzn nie ma natomiast żadnego klubu z województwa zachodnio-pomorskiego, pomorskiego, warmińsko-mazurskiego, wielkopolskiego, podkarpackiego, świętokrzyskiego i dolnośląskiego.

Zakładając, że zespoły po każdym ze swoich spotkań będą wracały do domu, najmniej do przejechania w czasie fazy zasadniczej będzie mieć Lechia Tomaszów Mazowiecki. Drużynę czeka bowiem około 6712 km w podróży. Mniej niż 7 tysięcy kilometrów na swoim liczniku po fazie zasadniczej będą mieć również siatkarze SMS-u PZPS Spała. Najkrótsza podróż dla pierwszoligowych zespołów to ponownie ta między Spałą a Tomaszowem Mazowieckim. Hale SMS-u i Lechii dzieli zaledwie 11 km. Krótka podróż czekać będzie również duet spadkowiczów – GKS Katowice i Nowak-Mosty MKS Będzin dzieli zaledwie 18 kilometrów.

Najwięcej kilometrów w podróży czeka beniaminka. NECKO Augustów czeka aż 14 278 km.

[…] Zestawienia podróży zespołów PLS 1. Ligi:

[…] GKS Katowice

najkrótszy wyjazd: Będzin – 18 km

najdłuższy wyjazd: Augustów – 552 km

przejadą w fazie zasadniczej – 7600 km

 

HOKEJ

hokej.net – Wicemistrzowie Polski mają nowego obrońcę. Nie boi się ofiarnej gry

Działacze GKS-u Katowice kompletują kadrę przed sezonem 2025/2026. Zespół z alei Korfantego pochwalił się pozyskaniem Jacoba Lundegårda, którego awizowaliśmy dwa tygodnie temu.

Lundegård (183 cm, 86 kg) ma 28 lat i urodził się w Växjö. Jest obrońcą o typowo defensywnym rysie, który nie boi się ofiarnej gry. Dobrze blokuje strzały rywali i potrafi sprawnie wyprowadzić krążek z własnej tercji.

W jego CV można znaleźć 1 występ w szwedzkiej ekstralidze oraz 427 na jej bezpośrednim zapleczu, w których zdobył 88 punktów za 15 bramek i 73 asysty.

Ostatni sezon szwedzki obrońca rozegrał w międzynarodowej ICE Hockey League, skupiającej drużyny z Austrii, Włoch, Węgier i Słowenii. Występował w zespole Pioneers Vorarlberg, z którego przed zamknięciem okienka transferowego do GKS-u Tychy trafił Roni Allén.Fin szybko stał się czołową postacią ekipy z piwnego miasta i dołożył sporą cegiełkę do zdobycia przez tyszan tytułu mistrzowskiego.

Jacob Lundegård rozegrał w austriackim klubie45 meczów, czterokrotnie wpisał się na listę strzelców oraz zanotował 7 kluczowych zagrań. Na ławce kar spędził 8 minut, a w klasyfikacji plus/minus wypadł na +4.

 

wkatowicach.eu – Hokeiści GieKSy wracają do gry! Znamy terminarz GKS-u Katowice w sezonie 2025/2026

Polonia Bytom będzie pierwszym rywalem GKS-u Katowice w Tauron Hokej Lidze, w sezonie 2025/2026. Znamy terminarz meczów hokejowej GieKSy w rozgrywkach o tytuł mistrza Polski.

Znamy  terminarz Tauron Hokej Ligi na sezon 2025/2026. W rozgrywkach weźmie udział 9 drużyn:

GKS Katowice,

KS Unia Oświęcim,

GKS Tychy,

JKH GKS Jastrzębie,

Comarch Cracovia,

KH Energa Toruń,

ECB Zagłębie Sosnowiec,

BS Polonia Bytom

i STS Sanok.

Nowy sezon Tauron Hokej Ligi rozpocznie się w piątek, 12 września. W 1. kolejce GieKSa zmierzy się z Polonią Bytom, która powraca do rozgrywek. Trwają ustalenia dotyczące gospodarza tego meczu. W ramach 2. kolejki czeka nas wyjazdowe starcie z GKS-em Tychy, a zatem mecz mistrza z wicemistrzem.

W związku z udziałem drużyny GKS-u Katowice w rozgrywkach Pucharu Kontynentalnego, listopadowe mecze z Polonią Bytom oraz GKS-em Tychy zostały przełożone odpowiednio na 16 września 2025 roku oraz 6 stycznia 2026 roku.

Wzorem poprzednich lat hokeiści rozegrają 5 rund. Sezon zasadniczy potrwa do 22 lutego 2026 roku i zakończy się po 45. kolejkach. Pierwsze mecze fazy play-off są zaplanowane w dniach 27-28 lutego, a mecze finałowe odbędą się w kwietniu.

Pełny terminarz meczów hokejowego GKS-u Katowice można znaleźć na stronie internetowej klubu.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Moje 30 lat

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Obecny tydzień mija mi pod znakiem jubileuszy. Dokładnie dzisiaj mija mi 30 lat z GKS Katowice. Pomyślałem sobie, że więcej napiszę o tym w felietonie przed meczem z Pogonią Szczecin. Tym bardziej, że już w sobotę będzie kolejna okrągła rzecz – ponieważ wczorajszy pojedynek z Wieczystą był moim 699. meczem GKS Katowice. To wszystko – przyznam – robi na mnie wielkie wrażenie. To kawał życia i bardzo ważna jego część. Ale tak jak mówię – kilka słów więcej napiszę w piątkowym felietonie przedmeczowym. Ale swoją drogą – myślę sobie, że mógłbym napisać pokaźnych rozmiarów książkę, bo historii, anegdot  było po prostu przez te 30 lat całe mnóstwo.

Trafiam z tymi jubileuszami na bardzo dobry czas. Zarówno w krótkim, jak i w dłuższym kontekście. Wiadomo – ostatnie 2,5 roku to pasmo radości i sukcesów. Udana walka o ekstraklasę, a potem naprawdę godne reprezentowanie klubu na piłkarskich polskich salonach. Choć bywały momenty lepsze i gorsze, to oba zakończone sezony były po tych 19 latach posuchy po prostu kapitalne. Z czego drugi dał nam Europę, co było przygodą niesamowitą i jedynie zaostrzyło apetyty na powtórkę. Jak sobie przypominam wyjazdy do Żyliny czy Miszkolca, to myślę sobie, że kurcze chciałbym to powtórzyć, że chcę więcej. A mecze u siebie ze Słowakami i Hapoelem też przecież były piłkarskim świętem.

W obecnym sezonie GieKSa nie zwalnia. Mimo swoich problemów – defensywnych czy na wyjazdach – sumarycznie notuje bardzo dobry początek sezonu. Posłuchajcie na przykład tego – w poprzednim sezonie na koniec jesieni mieliśmy 20 punktów. Teraz w połowie października mamy tych punktów 18. Czyli już za chwilę przebijemy ten zeszłoroczny dorobek. Rok temu po 10 kolejkach mieliśmy o 10 punktów mniej.

Myślałem nawet, że to może być najlepszy dorobek punktowy po 10 kolejkach za czasów drugiej kadencji trenera Góraka. Tu jednak w sezonie zakończonym awansem do pierwszej ligi GieKSa miała 20 punktów. Nie zmienia to faktu, że 6 zwycięstw w 10 meczach daje solidny dorobek nawet mimo czterech porażek. Bo grunt, że GieKSa tych meczów, których nie przegrała, nie zremisowała, tylko wygrała.

Rok temu złapaliśmy bardzo dobrą serię późną jesienią. Były wygrane z rzędu z Motorem, Koroną i Termaliką. Tamte punkty były potrzebne jak tlen i pozwoliły nie zakopać się w dole tabeli. Ostatecznie jesień skończyliśmy tuż pod kreską, ale z tego co pamiętam z tą samą liczbą punktów, co pierwsza drużyna nad nią.

Teraz GieKSa zapunktowała wcześniej, a wpływ na ten dorobek mają oczywiście trzy ostatnie mecze, w których Katowiczanie go podwoili. Rozgrywki ligowe mają tę specyfikę, że jak złapiesz serię zwycięstw, to bardzo szybko wędrujesz w górę tabeli i przede wszystkim – bardzo oddalasz się od dołu. I jak zarówno w pierwszym sezonie liczyliśmy punkty nad (albo wewnątrz) strefą spadkową, tak teraz – na tym etapie sezonu – mamy aż 10 punktów przewagi. I najzwyczajniej w świecie możemy spać spokojnie. GieKSa już nie jest żadnym kandydatem do spadku. Oczywiście czujność zawsze trzeba zachować, ale przesunęliśmy się w hierarchii i idziemy do przodu, czyli… w górę.

Wczorajszy mecz bardzo cenię. GKS miał swoje problemy, dyspozycja nie była najwyższa, a rywal pokazał się z dobrej strony. Wieczysta to nie są leszcze Stefan. Widziałem ich mecze i potrafili grać efektownie i skutecznie. Mają swoje kłopoty, próbują tę drużynę indywidualności jakoś sklecić, stąd wyniki nie do końca są takie, jakby sobie życzyli. Ale pokazali przecież swoją moc, gdy wygrali w Gliwicach czy ostatnio wysoko z Wisłą Płock. Zremisowali w Łodzi, mimo że dwukrotnie przegrywali.

I zaprezentowali swój futbol w Katowicach. Oddali więcej strzałów, także celnych, mieli większe xG. Mieliśmy trochę szczęścia, że w kapitalnych sytuacjach Semedo czy Piazon fatalnie pudłowali. Wynik był cały czas na styku.

Bardzo podobał mi się początek meczu, pierwsze pół godziny. GKS znów grał bardzo intensywnie, pressował, nie dawał specjalnie rywalowi pograć w piłkę. I co najważniejsze – strzelił gola. To jest taka mała, a jednak decydująca różnica. Mówię o porównaniu z meczami, w których niby początek jest dobry i intensywny, ale do siatki nie trafiamy i później są kłopoty. Do samych bramek zaraz przejdę, bo zasługują na osobne potraktowanie.

Po tej półgodzinie oddaliśmy piłkę i pole rywalom. Nie stwarzaliśmy sobie sytuacji, musieliśmy się skupiać na obronie. Poczytuję to trochę jako „odchorowanie” tej intensywności z Częstochowy i początku meczu z Wieczystą. I to jest kompletnie sytuacja, która ma prawo się przydarzyć i nie ma co psioczyć. Po prostu trzeba wtedy mocniej skupić się na defensywie i grać w niej skutecznie. I ostatecznie Wieczysta swoją jakością stworzyła sobie sytuacje, natomiast daleki jestem od tego, żeby negatywnie ocenić naszą grę obronną w tym meczu. Błędy oczywiście się pojawiały, ale to nie były jakieś fatalne pomyłki. Ot zwykła gra defensywna, rzetelna.

Nie ustrzegliśmy się straty bramki. Tutaj jest kwestia do poprawy, gdyż straciliśmy ją podobnie, jak dwie z Cracovią, czyli po wrzutce i z czego jeden gol z Pasami i teraz były po centrze niemal spod bocznej linii boiska. Błąd w ustawieniu? Komunikacji? To już sobie sztab z piłkarzami przeanalizują.

W piłce liczą się bramki i ta prawda wyjątkowo mocno zaistniała we wczorajszym pojedynku. I to nie były jakieś farfocle, gdzieś tam fuksem wepchnięte do bramki przeciwnika. W kluczowych momentach – gdy trzeba było – Katowiczanie dali popis techniki, kunsztu i zespołowości. Oba gole były wspaniałe. Najpierw Marcel pociągnął dynamicznie, podał do Bartka Nowaka, a ten wypatrzył swojego ulubionego Ilję Szkurina. Sposób, w jaki Ilja wbił tę bilę do łuzy był fantastyczny. To było magiczne dotknięcie, z gracją, ale przede wszystkim z pewnością i zaufaniem do swoich umiejętności. A potem Ilja włączył swoją dynamikę i kapitalnym podaniem obsłużył Borję Galana. Co zrobił Hiszpan, to ja nie wiem. Jak on wypatrzył tego Bartka, jak mu podał. Strzelanie do pustej bramki bardziej kojarzy się z podaniem poprzecznym, którym mija się bramkarza. Borja zagrał prostopadle, do tyłu, ale w taki sposób, że kapitan GieKSy miał praktycznie całą bramkę do dyspozycji, wystarczyło jedynie dołożyć nogę. Majstersztyk.

Bardzo ważne jest to, że w po tym okresie pewnej dominacji Wieczystej i po strzeleniu przez nich gola, GKS jednak ruszył po tę bramkę. I przeprowadził tę jedną, decydującą akcję. Nasz zespół w tym meczu za bardzo nie atakował. Ale gdy trzeba było – zrobił to. To jest po prostu adaptacja do warunków meczowych.

GieKSa nie będzie grać w każdym meczu tak ofensywnie i efektownie. Zdarzą się mecze lepsze i słabsze. Ale jeśli taki mecz udaje się wygrać, to ma to podwójną wartość. I najlepsze jest to, że nie mówimy tutaj o przepchnięciu meczu kolanem. Mówimy o tym, że GieKSa wygrała wspomnianym kunsztem w konkretnych dwóch akcjach. Coś pięknego.

Włożę teraz łyżkę, a może nawet dość dużą łychę dziegciu. Ale to do nas – kibiców. Abstrahując od niższej frekwencji – wiadomo poniedziałek itd. To gdy po końcowym gwizdku nagle wszyscy zaczęli się zbierać do chaty, to niestety pojawiły się smutne dla mnie obrazki. Ci z Blaszoka jeszcze jakoś zostali przytrzymani, żeby świętować z drużyną, chociaż przerzedziło się nieco. Ale gdy po radości z Blaszokiem piłkarze, jak to mają w zwyczaju, zaczęli dziękować kolejnej trybunie, to autentycznie był to… żenujący obrazek. Te trybuny były już całkowicie, ale to całkowicie puste. Naprawdę przykro patrzyło się na drużynę, która po trzecim zwycięstwie z rzędu bije brawo do pustych trybun. Ludzie, ja wiem, że poniedziałek i rano trzeba cisnąć do roboty, ale naprawdę zostać te pięć minut dłużej i podziękować drużynie za kapitalny wynik i grę w tych dwóch ostatnich meczach by po ludzku wypadało.

W sobotę mecz z Pogonią i zapowiada się fenomenalne widowisko. My mamy nadzieję, że GieKSa dalej będzie z tym swoim pazurem i dobrą formą piłkarską, ale trzeba się liczyć z tym, że i Pogoń jest w gazie. Czeka nas arcytrudne zadanie, zaryzykowałbym stwierdzenie, że najtrudniejsze u siebie w obecnym sezonie. Wiem też, że GieKSę stać na wielkie rzeczy.

Nie mam jakiegoś ciśnienia, żeby akurat z powodu mojego jubileuszu był korzystny wynik, dla mnie liczą się te liczby same w sobie, a wynik też sam w sobie, ale jakoś nie łączę tych rzeczy. Natomiast bardzo mocno będę trzymał kciuki za tę ekipę, bo tak jak pisałem wielokrotnie – są niesforni, a jednocześnie kapitalni. Nie da się nie lubić tej drużyny. I po prostu uważam, że to wielkie szczęście być kibicem GKS Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Czasem trzeba rzucić ofiarność

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu wypowiedzieli się trenerzy GKS Katowice i Wieczystej – Rafał Górak i asystent Željko Kopića – Florentin Petre. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji prasowej.

Florentin Petre (II trener Wieczystej):
Pierwszą połowę zaczęliśmy źle, ale ostatnie 20 minut graliśmy już swoją grę. Mieliśmy szansę, żeby coś strzelić, a po przerwie zaczęliśmy dobrze, mieliśmy dobre momenty, mogliśmy strzelić bramki. Wynik 2:1 to taki wynik niezbyt sprawiedliwy, wynik 2:2 byłby bardziej sprawiedliwy, choć to gdybanie. W ostatnich 15 minutach przycisnęliśmy, mieliśmy sporo szans na zdobycie gola, ale piłka nie zawsze wygląda tak, jak byśmy chcieli.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Trzeba oddać przeciwnikowi, graliśmy bardzo trudne spotkanie, rywal dał nam się we znaki – swoją fizycznością i umiejętnością gry w piłkę. Jestem pod wrażeniem przeciwnika i tym bardziej chylę czoła przed moim zespołem, bo zagrali bardzo dobry mecz. Chcielibyśmy być może mieć jeszcze więcej animuszu i kontroli, ale kiedy nie jesteś przy piłce to też warto tę kontrolę mieć.

Największy problem mieliśmy w 15 minutach drugiej połowy, kiedy rywal atakował już bardzo odważnie i wydawało mi się, że jak wytrzymamy jeszcze 3-5 minut, nie stracimy bramki, to odpowiemy skutecznie. Szykowaliśmy zmiany, ale ciut zabrakło mi czasu. To nie wina zawodników, którzy nie zdążyli wejść czy tych, którzy zeszli. Bardzo dobra energia wszystkich wchodzących i to mnie bardzo cieszy, bo dziś wygraliśmy zespołowością, nastawieniem i trzeba rzucić ofiarność, która może nie jest bardzo lubiana przeze mnie, ale bardzo ją doceniam, bo zawodnicy wykonywali świetną robotę w defensywie.

Naprawdę oddaję rywalowi, że spotkaliśmy się z rywalem bardzo trudnym, bardzo doceniam i szanuję te punkty.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Kowalczyk: Spodziewaliśmy się, że Raków coś zmieni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do wywiadu ze strzelcem bramki na 3:1 dla oraz młodzieżowym reprezentantem Polski Mateuszem Kowalczykiem. 

Pewne zwycięstwo GieKSy w Częstochowie. Wróciłeś też do zespołu po przerwie reprezentacyjnej. Jak się czułeś na boisku i jak gra ci się w masce?

Mateusz Kowalczyk: Przede wszystkim cieszy wreszcie zwycięstwo na wyjeździe, i to dosyć przekonujące. Może poza tymi pięcioma–dziesięcioma minutami pod koniec pierwszej połowy, ale poza tym było naprawdę okazale. Realizowaliśmy to, co sobie założyliśmy, więc to na pewno cieszy.
Jeśli chodzi o maskę, to myślę, że po jakimś czasie już się do niej przyzwyczaiłem. Na początku był lekki dyskomfort, ale jeśli mam strzelać gole, to mogę w tej masce zostać już do końca. Zobaczymy.

Wspomniałeś o przekonującym zwycięstwie. Opowiedz o realizacji planu na dzisiejszy mecz.

Myślę, że w Rakowie zaszły spore zmiany i chcieliśmy to wykorzystać. To jeszcze nie jest ten Raków, który oglądaliśmy wcześniej. Dużo się tam zmienia, więc staraliśmy się znaleźć na to sposób. Z boiska wydawało mi się, że chcieliśmy wykorzystywać przestrzenie w środku, a następnie przenosić grę na boki. To nam się udawało. Szkoda, że straciliśmy bramkę na 1:1, bo Raków po zdobyciu gola trochę nas przycisnął. Jednak szybka bramka w drugiej połowie pozwoliła nam ponownie kontrolować mecz i ostatecznie doprowadziła do zwycięstwa. To bardzo cieszy.

To pokazuje, że zespół wykonał dobrą pracę podczas tych trzech tygodni. Ciebie nie było, bo przebywałeś na zgrupowaniu reprezentacji, ale szybko wkomponowałeś się w drużynę. Widać, że jako kolektyw zmierzacie w dobrym kierunku?

Dokładnie. Widać, że dobrze przepracowaliśmy ten okres. Sam oglądałem na YouTubie sparing i widziałem, jak to wszystko wyglądało, więc cieszę się, że idziemy w tym kierunku. Mam nadzieję, że złapiemy stabilność, szczególnie na wyjazdach, i zaczniemy zdobywać coraz więcej punktów, żeby zapewnić sobie spokój w trakcie sezonu i utrzymać GieKSę w Ekstraklasie.

Chciałbym też zapytać o czas spędzony z reprezentacją. Był bardzo dobry mecz ze Szwecją na Arenie Katowice. Nie chcemy skupiać się na spotkaniu z Włochami, ale ostatecznie awansowaliśmy na Mistrzostwa Europy. Jak wspominasz ten okres i jak czułeś się w reprezentacji?

Nie ukrywam, że każde zgrupowanie daje mi bardzo dużo. Jako piłkarz muszę chłonąć wiedzę od trenerów. Z kolegami również dobrze się dogadujemy i mamy bardzo rodzinną atmosferę. Jeśli chodzi o mecz ze Szwecją, to było fajnie. Wydaje mi się, że mieliśmy go pod pełną kontrolą i udało się wygrać w dobrym stylu. Włochy natomiast pokazały nam trochę futbolu i dały nam lekcję. Mimo że nie wszystko poszło tak, jak zakładaliśmy, ostatecznie cieszy awans. Być może ta porażka była nam potrzebna, żeby w przyszłości, już podczas Mistrzostw Europy i meczów z kolejnymi rywalami, pamiętać o tej lekcji i wyciągnąć wnioski. Sam awans bardzo cieszy. Myślę, że większość chłopaków, a pewnie każdy, oglądała ten mecz. Nawet po awansie dzwoniliśmy do siebie i rozmawialiśmy. Bardzo się cieszę, że udało się bezpośrednio awansować na Euro.

W poniedziałek wieczorem gracie kolejny mecz. Po takim zwycięstwie energii i pozytywnego nastawienia chyba wam nie zabraknie?

Dokładnie. Specyfika terminarza jest taka, że gramy mecze w krótkich odstępach, więc czasu na regenerację jest niewiele. Myślę, że to zwycięstwo dało nam kolejny powód, żeby w dobrych humorach i z odpowiednim nastawieniem przystąpić do poniedziałkowego spotkania. Musimy jak najszybciej się zregenerować i przygotować do meczu. Gramy u siebie i liczymy na wsparcie kibiców, bo na pewno będzie nam potrzebne, żeby zdobyć trzy punkty.

Byliście zaskoczeni łatwością, z jaką przedzieraliście się w pole karne Rakowa Częstochowa? W poprzednich sezonach Raków słynął z żelaznej defensywy, a dzisiaj wyglądała ona na bardzo nieszczelną.

Nie ukrywam, że spodziewaliśmy się , że w Rakowie pojawi się sporo nowych rozwiązań. Tak jak mówiłem wcześniej, ten zespół przechodzi pewnego rodzaju przebudowę. Znajduje się chyba w jednym z trudniejszych momentów w Ekstraklasie od X lat, więc na pewno nie jest to dla niego łatwa sytuacja. Chcieliśmy to wykorzystać. Wydaje mi się, że realizacja naszego planu przebiegała zgodnie z założeniami. Rywale nie do końca wiedzieli, jak poruszać się w tej czwórce obrońców, a nasze wejścia w wolne przestrzenie i częste zmiany stron sprawiały im spore problemy. Po strzelonej bramce Raków mocno nas jednak wypchnął. Popełniliśmy kilka prostych błędów i był to trudniejszy moment spotkania. W drugiej połowie mieliśmy już mecz pod kontrolą. Oby jak najwięcej takich połów.

W gruncie rzeczy Raków stworzył sobie tylko jedną sytuację, tę Oskara Repki w samej końcówce drugiej połowy. To było bronienie wyniku po profesorsku.

Też mi się tak wydaje. Wcześniej było kilka sytuacji, w których mogliśmy zachować się lepiej, ale nie da się w stu procentach wyeliminować zagrożenia. W Rakowie również grają bardzo jakościowi piłkarze i jest to dobra drużyna. Cieszę się, że udało się wygrać ten mecz bez większych nerwów. Potrzebowaliśmy przekonującego zwycięstwa na wyjeździe, bo wcześniej mieliśmy z tym ogromne problemy. W końcu udało się to zrobić, więc po przerwie reprezentacyjnej możemy z pozytywną energią kontynuować dobrą grę w Ekstraklasie.

Wróciłeś do zespołu, w którym większość zawodników nie była powołana do reprezentacji. Czułeś po powrocie to, że jednak nie spędziłeś w klubie tych kilku tygodni?

Nie, kompletnie. Spędziłem w GieKSie już tyle czasu, że dobrze znam ten system i nie sprawiło mi to większego problemu. Cieszę się, bo widać, że chłopaki bardzo mocno przepracowali ten okres. Taktycznie nie zmienialiśmy zbyt wiele, więc wystarczyło potrenować raz czy dwa i można było wrócić do pełnych obrotów na mecz.

Na koniec potrzebuję pomocy multimedialnej. Czy planujesz po sezonie zmianę numeru?

Nie, nie, nie. Na pewno nie. Zdecydowanie. Śmiechy śmiechami, ale w życiu.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga